Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Asiaczek napisał(a):


Miał jeszcze bardziej, teraz obfite opierzenie to trochę maskuje :diabloti:
Dyziek jest zlepkiem wszelkich możliwych wad chowu wsobnego, co przy Jego pochodzeniu nie dziwi. Jednakże charakter ma cudny, jest bardzo zrównoważonym i opanowanym osobnikiem. Sam fakt, że przebywa ciągle w towarzystwie trzech yorczych bab i wciąż nie zwariował dobrze o Nim świadczy :evil_lol:

Posted

Alicja napisał(a):


Zazwyczaj wygrywa to najbardziej zmotywowane i wcale nie największe. Często jest to najmniejszy Bubas, który wszędzie w krzaczorach ma miliony kotów, które trzeba wygonić. Gorzej jak źle wymierzą i nagle mają STOP bo zahaczą się o krzaczor :evil_lol:

Alicja napisał(a):
i jak Smerfa z jazdami ?


Zachwycona i już się soboty nie może doczekać. Wyjechałyśmy na kilka dni. Musiałam zmienić klimat ze względu na powikłanie po zabiegu w postaci zapalenia oskrzeli. Przy okazji musiałam spokojnie pomyśleć i podjąć kilka decyzji. I już to zrobiłam :-)

  • 3 weeks later...
Posted

Jęczał, gęgał i marudził Jego Plaskatość, że słońca chce, że kanapa Go nudzi (dobrze, że nie uwiera) i tak wymarudził, że nad morze na kilka dni bryknęliśmy:












Posted

Gioco napisał(a):
Na Dyzia zawsze można liczyć :diabloti:


tak tak ....one tak mają ;) wczoraj Ozzy zabrał TZta na spacer ....lunął deszcz ...TZ ciuchy suszył na sznurze :)

Posted

Podobno się liczy, szczególnie gdy chodzi o zmiany nowotworowe.
W czasie gdy Dyziek wraz z nami hulał nad Bałtykiem, Gi zaczęła wykształcać guzy. W ciągu kilku dni wykształciła coś o średnicy 3 cm. Lekarz, przez telefon, stwierdził konieczność natychmiastowej operacji, pojechaliśmy więc na zastrzyk wzmacniający i na następny dzień był umówiony zabieg. Przyjechaliśmy w środę, na 16, jak było umówione. Z lekarzem minęliśmy się w drzwiach - wychodził. Oddała Gi honorowo krew do analiz i wróciliśmy do domu. Następnego dnia, znów przez telefon, dowiedziliśmy się, że próby wątrobowe są w fatalnych zakresach a lekarz nie będzie Gi operował gdyż sam ma problemy zdrowotne.
Jakby dwa dni wcześniej tego nie wiedział
:mad:

Pokazałam Gi moim znajomym lekarzom. Faktycznie "zaawansowana choroba nowotworowa". Do krwi doszedł mocz - wynik ok a te próby wątrobowe to jak na 13 latkę to spoko. Operacja dziś o 9.

Gi jest na stole. W niedzielę nie było jeszcze nowych guzków, dziś już były. Zrobili RTG - węzły są czyste, więc to dopiero początek. I pomimo tego, że york, że 13 lat, że nowotwór to Ją ratują bo w tym układzie każdy dzień jest ważny.

Zachwyciło mnie urządzenie do monitorowania ciśnienia - maleńki mankiecik na przedramię Gi, dokładnie dobierany rozmiarem.

Ruszam do Niej, bo o 11 ma być wybudzana.
I jeszcze z nami pobędzie i będzie trzeszczeć wypominając Dyziowi, że nie ma rodowodu a Dyź nie jedną emeryturę Jej skroi ;-)

  • 2 weeks later...
Posted

[quote name='Alicja']zaciskam :kciuki: za rekonwalescencję[/QUOTE]

Dzięki za skuteczne zaciskanie :-)

Pół godziny temu zdjęliśmy szwy i radosny, żółty kubraczek. Gi się nie rozpłynęła a wchodząc z gabinetu spuściła bęcki obcemu yorkowi - "bo akurat był". Przybrała na wadze 15 dkg, apetyt ma świetny, humor też i wszystko wskazuje na to, że jest ok :lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...