Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted (edited)

beam6 napisał(a):
Zaraz tam uduchowiona ...... :evil_lol:


W temacie udochowienia to może ja już się dzisiaj wypowiadać nie będę. Przepchnęłam swój genialny pomysł uduchowionego prezentu komunijnego dla chrześnicy TZta :diabloti:

beam6 napisał(a):
Niniejszym dementuję:
- odcisków jeszcze ni mom, ale już na wszelki wypadek stosuję okłady z babki lancetowatej,


Dodaj jeszcze sok z aloesu - na obtarcia dobrze robi :evil_lol:

beam6 napisał(a):
- ręka mnie boli od nadmiaru pieszczot serwowanych przez ostatnie dwa tygodnie przez urocze (i silne ;)) rehabilitantki,


Wychodzi na to, że nie dość, że startujesz do miana błogosławionej to jeszcze boleściwej :roll: A rehabilitantkom tyłów nie rób, gdyż część zabiegów mamy takich samych i gdy Ty wyjesz, że błoto jest za gorące ja się nie odzywam i grzecznie mielę komentarze o upierdliwych pacjentach :diabloti:

beam6 napisał(a):
- a na dogo nie bywam z powodu kompletnego braku czasu :eviltong:.


Brak czasu spowodowany jest... takie ładne słowo mi wchodzi pod palce ale sobie odpuszczę ...różańcem i modlitwami ;-)

Alicja napisał(a):
ja polecam elektroakupunkturę :grins: pięknie działające tortury , zastosowali mi w poradni p/bólowej


Serio, to mi pozostaje Wam zazdrościć. Nie mam czucia w części dłoni i nawet jak mi dzisiaj wszedł kawałek drewna (przy demolowaniu Mamy ogródka) zorientowałam się dopiero po cieknącej krwi :razz:

Edited by Gioco
Posted

Z moją ręką zabawa była bardziej skomplikowana. Nerw pośrodkowy czyli cieśń nadgarstka była tylko dodatkiem do atrakcji pourazowych. Poważniejsza był np. martwica kostki łódeczkowej. Uparli się likwidować tę cieśń i to zrobili - za moją (niestety) zgodą (już nie powiem kto mnie namówił :razz: ).Traf chciał, że przy okazji, w bonusie, wszczepili mi szczep czegoś - najprawdopodobniej gronkowca i po 6 tygodniach znowu musieli otwierać mi rękę. Konieczność czyszczenia poskutkowała zniwelowaniem wcześniejszego odbarczania kanału nadgarstka, zaś kolejną (bez gwarancji skuteczności) operację mogę mieć dopiero jesienią gdy odbuduje mi się choć sieć ukrwienia. Jeszcze pół roku temu pomagało mi błoto, teraz niekoniecznie. Ręka mnie boli normalnie do łokcia ( z wyłączeniem kciuka, palca wskazującego i środkowego - gdyż tutaj czucia nie mam wcale ) a po rehabilitacji bardzo często łącznie z ramieniem. Elektrostymulacje itp. atrakcje mam stosowane, problem w tym, że urządzenia nastawione są na maksa a ja nic nie czuję, tylko później mam lekko przegrzaną skórę, która wygląda jak po lekkim oparzeniu. Rehabilitanci poddali się z ćwiczeniami, ponieważ od dawna mam zanik mięśnia, zaś rękę mam tak wyćwiczoną (przez mój wrodzony upór), że nie trzeba nic rozciągać i nauczyłam się przesyłać impulsy np. ruchowe od łokcia. Nie powiem, że jest super - często mi z ręki coś wypada a gdy sobie odręcznie popiszę (pół strony wystarcza) ręka mi puchnie i potrafi pojawić się wylew.
Raz jeden jedyny wypuszczanie mi się przydało - jak celowałam w TZta szklaną miską (niestety się uchylił) - do dzisiaj On twierdzi, że mi po prostu się micha wymsknęła i dlatego zakończyła żywot na ścianie :diabloti:
Beam6 zna moją rękę i teraz oprócz modłów o to żebym psychicznie wróciła do normy, modli się też o to by ręka wytrzymała mój najnowszy wyskok czyli wycieczkę, którą za trochę zaczynam :evil_lol:

Posted

Alicja napisał(a):
no to faktycznie masz nieciekawie .....


Może nie najweselej. Jednakże jestem wyznawcą zasady, że twardym trzeba być nie miękkim. Inni mają gorzej. O tym wie każdy, jednakże nie każdy potrafi porównać. Bo czym jest taki ból ręki w porównaniu z życiem człowieka, który rąk nie ma? I nie cierpi, umie bez nich żyć, być szczęśliwym, mieć rodzinę. Mam kolegę, który tak właśnie żyje od lat. Czym jest ból np. nogi gdy są ludzie, którzy nóg albo nogi nie mają? W styczniu minęło trzy lata gdy akurat jechałam nocą, w czasie śnieżycy do Wrocławia i przez Wrocław. Przejechałam bezpiecznie ale mój kolega jechał taką samą E38 jak moja i spadł z wiaduktu. Stracił nogę. Długo dochodził do siebie ale znowu jeździ E38, na szczęście one mają automatyczne skrzynie.
Więc nie jest mi źle z tą ręką, może nie jest komfortowo ale da się żyć. Wciąż się uczę posługiwać i używać lewej, oszczędzając prawą lecz umysł mój na tym nie cierpi. Więcej mu szkodzi panująca wokół głupota, obojętność i brak tolerancji dla inności - nieważne czy w sposobie myślenia, wyglądzie, preferencjach, poglądów czy wyznania.

A na zabaweczce fajnie się pomyka :diabloti:

Posted

Gioco napisał(a):
Poprzednią sprzedałam jakiś czas temu, gdy okazało się, że w związku z tym co miałam z ręką na motor już raczej nie wsiądę. Ponieważ został już tylko trwale uszkodzony nerw pośrodkowy to mogę spróbować :evil_lol:
Natomiast jeżeli chodzi o Maleństwo w kolorze burgunda to stoi za oknem. Przecież Car jeździ tylko limuzyną :diabloti:


Tak, tak, chodziło mi o Maleństwo:)

Nie zazdroszczę problemów z ręką. Mnie chyba czeka (nie wiem tylko, kiedy...) nastepna operacja na cieśń nadgarstka, ale tym razem na lewa rękę. Pawa jest OK, nic nie boli, nie dolega... Ale lewa juz na poważnie drętwieje w dzień i w nocy...
Po dłuuuugim tygodniu zapisuję sie do lekarza I pomocy
skierowanie do neurologa
skierowanie na USG
Skierowanie na EMG
skierowanie do chirurg-ortopeda
oczekiwanie na termin operacji./zabiegu.

Niby może i rok minąć, ale ja juz intensywnie myslę nad problemem: co z psami na jakieś 2-3 dni, abym mogła wychodzic na spacery... Przez pierwsze kilka dni - nie dam rady. Już to wiem, bo takie problemy miałam z prawa operowaną ręką. Ale wtedy zyl jeszcze Jacek ["] i mi pomógł. Co prawda tylko przez 2 dni, a potem to juz musiałam sobie radzic sama. Ale jakos poszło. Więc myslę, że i w tym przypadku tez "jakoś" sobie poradze;)

A czy nowa zabaweczka bedzie obfotografowana...?:)

pzdr.

Posted

Asiaczek napisał(a):
Tak, tak, chodziło mi o Maleństwo:)


Maleństwo było, jest i będzie. Nie mam zamiaru się Go pozbywać, nawet gdy za jakiś czas stanie się "drugim" samochodem a wrócę do codziennego pomykania Oplowskym (jedyny facet w moim życiu, który nigdy mnie nie zawiódł :diabloti: ). Maleństwo było i jest moim wymarzonym autem i dlatego nie mam zamiaru się Go pozbywać. Samochody dzielę na jeździdła i Maleństwo :evil_lol:

Asiaczek napisał(a):
Niby może i rok minąć, ale ja juz intensywnie myslę nad problemem: co z psami na jakieś 2-3 dni, abym mogła wychodzic na spacery... Przez pierwsze kilka dni - nie dam rady. Już to wiem, bo takie problemy miałam z prawa operowaną ręką. Ale wtedy zyl jeszcze Jacek ["] i mi pomógł. Co prawda tylko przez 2 dni, a potem to juz musiałam sobie radzic sama. Ale jakos poszło. Więc myslę, że i w tym przypadku tez "jakoś" sobie poradze;)


Jak sama to jakiś czas temu napisałaś, jesteśmy tutaj nie tylko po to, żeby "tiu tiu tiu" robić. Myślę, że jak się towarzystwo zorganizuje, to spokojnie ci mieszkający na Mokotowie pomogą Tobie w wyprowadzaniu psiaków.

Mnie np. za 2 tygodnie czeka 8 kurdupli na III piętrze i wychodzenie z nimi na raty :mdleje:

Asiaczek napisał(a):
A czy nowa zabaweczka bedzie obfotografowana...?:)

pzdr.


Już jest ale ponieważ korzystam tylko z telefonu to zamieszczę jak dotrę do jakiegoś kompa :-)

Posted

Alicja napisał(a):
otóż to , zawsze można się zorganizować :)


Dokładnie. Asiaczek będzie wcześniej wiedziała kiedy będzie miała zabieg i nie sądzę, żeby to był jakikolwiek problem.

Alicja napisał(a):
Podglądam bieliki :) pokaż Smerfie , może się spodoba
http://www.lasy.gov.pl/bielik


Dziękujemy :loveu:

Posted

Alicja napisał(a):


(Czarny humor) Na widok łysego yora zapewne ślinka pociekła - tłusty i kudełki w zęby nie powchodzą ;-)



Alicja napisał(a):
nooooooo...zabaweczka jest the best :cool2:


Świetnie się prowadzi, już opanowałam gorszy skręt i nie jeżdżę po krzakach - jak to miało miejsce w dniu nabycia - jest fajnie. Zasadniczo już te modły Beam6 nie są potrzebne ale ma dla Niej prezent z okazji tej bogobojności :evil_lol:

Alicja napisał(a):
melduję , ze jak się mocno przypatrzy to niektórych momentach wdać telepiący łepek pisklaczka :)


Jak tylko dojadę do Rodziców ustawię Mamie tę stronę. Od jakiegoś czasu to jest jedna z Jej ulubionych rozrywek - podglądanie ptaków. W naturze brakuje Jej siły to wirtualnie odwiedzi bieliki :-)

Alicja napisał(a):
Dziś obserwowałam karmienie :)


Zjadę na tryb stacjonarny i dobry zasięg, czyli do stolycy, to też sobie ze Smerfą wyczaimy ;-)

Posted

Przyjechałam sobie do Rodziców i Agi - obiadem mnie skusili - moje towarzystwo do szlajania się miało czas zajęty obowiązkami służbowymi - a u Starszych pełne rozpasanie:

York Jan śpiący na stole:




Smerfa nie wymaga komentarza:




I w dodatku teraz atakują klony:


Dziuma:



Gigi:






Posted

Alicja napisał(a):
Smerfa sama słodycz z tą miną :roflt:


Od jakiegoś czasu norma. Ignoruję, w końcu się znudzi.

Alicja napisał(a):


Postarałam się :diabloti:
A tak serio to matka i dwie córki.

Alicja napisał(a):
a ja od jutra w Warszawce i okolicach grasuję :lol:


Może uda się tobie do Kibielków, znaczy Łazienek Królewskich wstąpić?
My jutro ruszamy na Warmię a pojutrze mamy w planach Kujawy. Sprzęcik świetnie się spisuje, pogoda z moich ulubionych więc się szlajamy i jest fajnie. Faktycznie to mi było potrzebne oderwanie się od codzienności, dobrze mi też robią dyskusje o wszystkim i dzięki nim mam inne spojrzenie na niektóre sprawy. Udało mi się co poniektóre rzeczy przewartościować oraz pojechać po bandzie z zakupem uduchowionego prezentu komunijnego :evil_lol:

Posted

Gioco napisał(a):
Od jakiegoś czasu norma. Ignoruję, w końcu się znudzi.

dobry sposób :)



Postarałam się :diabloti:
A tak serio to matka i dwie córki.

:cool2:

Może uda się tobie do Kibielków, znaczy Łazienek Królewskich wstąpić?
My jutro ruszamy na Warmię a pojutrze mamy w planach Kujawy. Sprzęcik świetnie się spisuje, pogoda z moich ulubionych więc się szlajamy i jest fajnie. Faktycznie to mi było potrzebne oderwanie się od codzienności, dobrze mi też robią dyskusje o wszystkim i dzięki nim mam inne spojrzenie na niektóre sprawy. Udało mi się co poniektóre rzeczy przewartościować oraz pojechać po bandzie z zakupem uduchowionego prezentu komunijnego :evil_lol:


tym razem jeszcze łazienki nie , bo program napięty , wizyta u Asiaczka , wystawa w Łodzi i takie tam ;) a w niedzielkę już wracam :). Ale testuję przewoźnika Polski Bus więc zobaczymy , może częściej się uda wpadać ...mam w końcu rodzinkę w Warszawce ( no teraz to pod , bo gdzies się w lesie też pobudowali , ale ja nie pamiętam miejscowości :lol: z tymże nadal w stolycy pracują ;)

Posted

Alicja napisał(a):
tym razem jeszcze łazienki nie , bo program napięty , wizyta u Asiaczka , wystawa w Łodzi i takie tam ;) a w niedzielkę już wracam :). Ale testuję przewoźnika Polski Bus więc zobaczymy , może częściej się uda wpadać ...mam w końcu rodzinkę w Warszawce ( no teraz to pod , bo gdzies się w lesie też pobudowali , ale ja nie pamiętam miejscowości :lol: z tymże nadal w stolycy pracują ;)

To faktycznie program napięty :-)

Nie lubię wystaw w Łodzi ale nawet mi się dzisiaj przypomniały stare czasy gdy najpierw było Dobre Miasto a następnego dnia Łódź. Jednak się starzeję, dzisiaj już by mi się nie chciało tak ganiać i jeszcze yorasy prać i szykować. Już nie to zdrowie :evil_lol:

Ponoć Polski Bus jest spoko. Znajoma pomykała nim do Zakopca ze stolycy i sobie chwaliła. Mieliśmy przetestować jadąc do Rzeszowa ale okazuje się, że tam nie jeżdżą, właściwie mało tam jeździ. Zmieniły nam się plany i ostatecznie Smurfa z TZtem pojadą bolidem Almerą a ja w tym czasie zajmę się Mamą i 8 piżmaków. Duże zostają pod opieką Taty asystenta a Tata będzie sobie wstawiał nowe biodro. Będę mieć ojca cyborga - już ma sztuczne soczewki :evil_lol:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...