Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam,
Mamy ok 2,5 letnie psa mixa Husky. Pies był wykastrowany pod koniec stycznia, jest ze schroniska. Niestety rzuca się na nas...
Wzięliśmy go w zeszłym roku we wrześniu, staraliśmy się na maksa zapewnić mu ruch, długie spacery, zabawy biegane z piłką, opona. Na samym początku pies nie wykazywał agresji, po pewnym czasie zaczął się stawiać przy wyprowadzaniu z pokoju np. gdy przyszli goście, oczywiście był głównym "witającym" wszystkich gości, gdy zaczął kraść najróżniejsze rzeczy wykazywał agresję gdy chcieliśmy mu to zabrać.
Pierwszy poważny atak był w wigilię, kiedy mój TZ chciał go wyprowadzić z pokoju, w trakcie kolacji- pies się na niego rzucił i pogryzł mu przedramię.
W międzyczasie było kilka "delikatniejszych" ataków ale w poniedziałek pies rzucił się na mnie i załatwił mi 4 szwy na przedramieniu.
Co prawda szukamy mu nowego domu, w sierpniu ma się nam urodzić dziecko ale nie chciałabym popełnić podobnych błędów wobec kolejnych, jakichkolwiek naszych psów w przyszłości.
Macie jakieś rozwiązania? Propozycje o co mu może chodzić? Gdzie leży nasza wina?
Dzięki za pomoc.

Posted

Myślę , że pies Was zdominował. Żyjąc w stadzie ustalają hierarchię i tutaj też próbuje ją ustalić, bo czuje się najważniejszy i najmocniejszy. Chce Wam pokazać, że on tu rządzi i ma być tak jak on chce... Moja sunia, można powiedzieć , że trochę "rozpieszczona" warczała na mnie kiedy chciałam jej zabrać np kość, ale musiałam być stanowcza, pokazać, że musi oddać czy tego chce czy nie . I teraz już problemu nie ma.

Posted

J & A napisał(a):
Myślę , że pies Was zdominował. Żyjąc w stadzie ustalają hierarchię i tutaj też próbuje ją ustalić, bo czuje się najważniejszy i najmocniejszy. Chce Wam pokazać, że on tu rządzi i ma być tak jak on chce... Moja sunia, można powiedzieć , że trochę "rozpieszczona" warczała na mnie kiedy chciałam jej zabrać np kość, ale musiałam być stanowcza, pokazać, że musi oddać czy tego chce czy nie . I teraz już problemu nie ma.


Możliwe, przy czym staraliśmy się by tak nie było. Zawsze staraliśmy się pokazywać, że to mu rządzimy, ma być tak jak my chcemy, nie dawaliśmy się zastraszyć tym, że pokazywał nam zęby jak coś wyciągaliśmy jak ukradł.
Podczas zabawy również od czasu do czasu sprowadzaliśmy go do ziemi.

Posted

"Macie jakieś rozwiązania? Propozycje o co mu może chodzić? Gdzie leży nasza wina? "
Nie nauczyliście psa spokojnego witania gości, spokojnego wysyłania na swoje miejsce, wymiany tego co ma w pysku na coś lepszego, a przede wszystkim zaufania do Was. Nie określiliście jasnych reguł oraz korzyści jakie się z nimi wiążą.

Posted

Tak na szybko, przy calym zaangazowaniu w psa, moze zbyt mocno przejeliscie sie ta nieszczesna teoria dominacji, wilczym charakterem i cala otoczka, ktora kaze "sprowadzac psa do ziemi, pokazywac mu, kto tu rzadzi itp.".
Jak dla mnie pies sie odwinal przy fizycznej przemocy, np. wyciaganie na sile z pokoju, wyrywanie zabranych rzeczy.
A ze byl nie wiadomo po jakich przejsciach w schronie i wczesniej, to bronil sie jak potrafil.
Zamiast wymuszac, wyprowadza sie psa na smaka, podobnie wymienia sie zabrana rzecz, buduje sie zaufanie do czlowieka.
Poza tym, moze na poczatku bylo niunianie, bo biedny piesek ze schronu, a potem lup za leb i wprowadzenie zbytniej dyscypliny?
Na to moglo sie nalozyc pojawienie nowego psa w domu, zmiana ukladu...
Ogolnie, za malo wiadomych i tak pozostanie to tylko gdybaniem.
Dobry,polecany szkoleniowiec, w Wawie chyba takich znajdziesz, podpytaj np. p. Mrzewinska, Berka, sa z tego kregu :).

Posted

[quote name='Onsen']
Co prawda szukamy mu nowego domu, w sierpniu ma się nam urodzić dziecko ale nie chciałabym popełnić podobnych błędów wobec kolejnych, jakichkolwiek naszych psów w przyszłości.
Macie jakieś rozwiązania? Propozycje o co mu może chodzić? Gdzie leży nasza wina?
Dzięki za pomoc.
Dziecko jest powodem oddania psa? I chcecie teraz się poduczyć na nim?
Jesteście z Warszawy - spora możliwość jeśli chodzi o szkolenie z psem, ale... teraz po co?

Posted

an1a napisał(a):
Dziecko jest powodem oddania psa? I chcecie teraz się poduczyć na nim?
Jesteście z Warszawy - spora możliwość jeśli chodzi o szkolenie z psem, ale... teraz po co?



jak to po co, przecież musi być pies dla dziecka... nie znasz się
gdybym miała oddać Mumina za każdym razem gdy pogryzła mnie do krwi oddałabym ją już jakieś trzydzieści razy :shake:

Posted

GameBoy napisał(a):
jak to po co, przecież musi być pies dla dziecka... nie znasz się
gdybym miała oddać Mumina za każdym razem gdy pogryzła mnie do krwi oddałabym ją już jakieś trzydzieści razy :shake:


Chciałam porady ale widzę, że zamiast nas/ mnie poznać wolicie mi przylepić łatkę.
Pies nie miał być dla dziecka, pies miał być dla nas.
Postępowaliśmy dokładnie tak jak piszecie, jeśli nie chciał oddać sam, dostawał smakołyk w zamian, tak samo był z wyprowadzaniem.
Gdyby to o mnie chodziło to również psa bym zostawiła i z nim działała bo nie jestem byle jaką Dziumdzią, która przejmuje sie dodatkową blizną.
Ale nie zaryzykuję zdrowia mojego dziecka.
Z jednej strony piszecie,że jest za mało informacji, z drugiej już mnie oceniliście - i tak właśnie wygląda Wasza pomoc.

Jeszcze dla wyjaśnienia, pies nie był wzięty od tak bo nam się zachciało, dużo czytaliśmy o rasie <rasach> i problemach z psami przed wzięciem go ze schronu. Ale co ja się tłumaczę, możecie mnie dalej zjeżdżać.

Posted

[quote name='GameBoy']jak to po co, przecież musi być pies dla dziecka... nie znasz się
gdybym miała oddać Mumina za każdym razem gdy pogryzła mnie do krwi oddałabym ją już jakieś trzydzieści razy :shake:

A gdyby pogryzła Twoje dziecko?
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... :roll:


Onsen może byc faktycznie trochę za późno na pomoc, jeśli dziecko ma się urodzic w sierpniu.... Spróbujcie poszukac naprawdę dobrego specjalisty - jak najszybciej...
Nie wiem jaką macie sytuację, bo jeśli Twój partner pracuje długo,to jakoś nie wyobrażam sobie ciebie z brzuszkiem jeżdżącego na szkolenie...:shake:
Najlepiej byłoby,żeby ktoś przyjeżdżał do was - nie bardzo orientuję się w tak zaawansowanym szkoleniu psów, ale wydaje mi się,że powinno się to przeprowadzac na "terytorium" psa.
Spróbujcie chociaż...dobry specjalista powinien mniej więcej określic w jakim stopniu pies jest "zepsuty"...

Jeśli jednak nie dacie rady, to trzeba zacząc szukac dobrego domu dla psiska....
Ja sobie nie wyobrażam agresywnego psa mieszkającego pod jednym dachem z maleńkim dzieckiem... :shake:

Przepraszam,że nie pomogłam zbyt wiele - nie znam się specjalnie na agresji u psów - nigdy z takowymi nie miałam do czynienia, ale skoro "znawcy" potrafią tylko dokopac....:shake:

Posted

Dzięki Arwilla- chociażby za miłe słowo. Bo właśnie o dziecko chodzi nie o nas.
Szukam dobrej szkoły, napisałam też do kilku osób - może podpowiedzą gdzie się zgłosić. Mamy jeszcze chwilkę... spróbujemy coś zdziałać i usłyszeć opinie prawdziwego specjalisty.

Posted

Najlepiej poszukać dobrego szkoleniowca, który wszystko wytłumaczy. Bo czasem pomimo dobrych chęci, przez internet jest ciężko pomóc.

Taka rada jeżeli miałby być następny pies - wszystko zaczynamy szkoleniem pozytywnym, ale konsekwentnie - np. jeżeli szczeniak nie chcę robić 'siad' (a mimo, że jest już nauczony) - delikatnie naciskamy mu na tyłek, jeżeli mimo tego nie chce siąść - naciskamy trochę mocniej. Jak zrobi - bez względu na to, czy zrobi sam, czy z naszą 'pomocą' - dostaje smakołyka i ogromną pochwałę. Najważniejsze że jeżeli była komenda - to pies MUSI ją wykonać, bez względu na to jaki ma humorek.

Posted

W tym problem,że wzięliśmy go powiedźmy jako dorosłego psa. W schronisku ocenili go na 2,5 na nasze oko miał 1,5-2 lata.
Na podstawowe komendy reagował i reaguje bardzo pozytywnie: siad, waruj, zostań i równaj... korzystaliśmy i korzystamy również z porad tu w necie, na haszczakach i książek. Nie jest to też nasz pierwszy pies. Fakt, że różni się charakterem od mojego starego już sznaucera i to inny typ psa. No nic, będziemy próbować.

Posted

Szkoły:
Www.Obedience.Pl v. 2.2 beta

Jeśli piszesz na psim forum z prośbą o wskazania gdzie popełniliście błędy i je dostajesz to na prawdę nie rozumiem w czym leży problem. Myślę, że większość osób, które wchodzi tutaj by dać poradę traktuje swoje psy podmiotowo, a nie przedmiotowo- jak mebel który jak przestaje funkcjonować prawidłowo oddaje się i myśli już o nowym, lepszym. Rzeczywiście miesiąc na naprawienie kilkuletnich szkód to mało, pewnie dla wszystkich będzie lepiej jeśli pies znajdzie nowy, dobry, odpowiedzialny dom w którym zostanie już na zawsze. Z tym, że przyszli właściciele powinni wiedzieć, że pies przejawia brak zaufania i agresję w stosunku do ludzi.

Zresztą Twoje wypowiedzi są troszkę nie spójne, a to utrudnia ewentualną pomoc:
"Zawsze staraliśmy się pokazywać, że to mu rządzimy, ma być tak jak my chcemy, nie dawaliśmy się zastraszyć tym, że pokazywał nam zęby jak coś wyciągaliśmy jak ukradł. "
Podczas zabawy również od czasu do czasu sprowadzaliśmy go do ziemi."
"Postępowaliśmy dokładnie tak jak piszecie, jeśli nie chciał oddać sam, dostawał smakołyk w zamian, tak samo był z wyprowadzaniem." "po pewnym czasie zaczął się stawiać przy wyprowadzaniu z pokoju np. gdy przyszli goście,".

Posted

paczanga napisał(a):


Jeśli piszesz na psim forum z prośbą o wskazania gdzie popełniliście błędy i je dostajesz to na prawdę nie rozumiem w czym leży problem. Myślę, że większość osób, które wchodzi tutaj by dać poradę traktuje swoje psy podmiotowo, a nie przedmiotowo- jak mebel który jak przestaje funkcjonować prawidłowo oddaje się i myśli już o nowym, lepszym. Rzeczywiście miesiąc na naprawienie kilkuletnich szkód to mało, pewnie dla wszystkich będzie lepiej jeśli pies znajdzie nowy, dobry, odpowiedzialny dom w którym zostanie już na zawsze. Z tym, że przyszli właściciele powinni wiedzieć, że pies przejawia brak zaufania i agresję w stosunku do ludzi.


1. Nigdy nie traktowaliśmy Go jak przedmiot...nie wyrzucamy go jak śmiecia.
2. Kilkuletnich szkód... mamy go niecały rok.
3. Uwierz mi, że jeśli jednak będziemy Go oddawać to nikomu nie nakłamiemy, że słodki i cacy.



paczanga napisał(a):
Zresztą Twoje wypowiedzi są troszkę nie spójne, a to utrudnia ewentualną pomoc:
"Zawsze staraliśmy się pokazywać, że to mu rządzimy, ma być tak jak my chcemy, nie dawaliśmy się zastraszyć tym, że pokazywał nam zęby jak coś wyciągaliśmy jak ukradł. "
Podczas zabawy również od czasu do czasu sprowadzaliśmy go do ziemi."
"Postępowaliśmy dokładnie tak jak piszecie, jeśli nie chciał oddać sam, dostawał smakołyk w zamian, tak samo był z wyprowadzaniem." "po pewnym czasie zaczął się stawiać przy wyprowadzaniu z pokoju np. gdy przyszli goście,".


Postaram się napisać prosto:
Pies na samym początku zachowywał się naprawdę grzecznie, bez kradzieży, bez zniszczeń, bez zębów. Jedyne z czym był problem to goście. Korzystaliśmy z rady opisanej w "Posłuszeństwo na co dzień" Inki Sjosten, staraliśmy się sadzać psa za nami albo przytrzymać psa... ewentualnie zamykaliśmy go w innym pomieszczeniu (i wtedy zaczęły się pierwsze zniszczenia i pożeranie różnych rzeczy), przy puszczaniu/wypuszczaniu psa większość naszych znajomych psiarzy stosowało metodę z książki "Sygnały uspokajające" czyli jak już pies był puszczony to nie był "miziania", "głaskania" i pozwalania na skakanie na gości tylko ostetnacyjne odwracanie sie do niego tyłem i ignorowanie go.
Co wcale mu nie przeszkadzało i długo też musiało potrwać zanim się uspokoił.
Ale po jakimś czasie zaczęły się te problemy typu kradzież, typu wyprowadzić z pokoju. Ok wtedy zastosowaliśmy formę smakołykową. Pies nie był lany za to,że nie chce wyjść albo, że nie chce oddać. I rzeczywiście oddawał kradzione rzeczy i wychodził jak dostawał smakołyk. Ale to też działało przez chwilkę, później przestał oddawać ukradzioną rzecz i przestał dawać się wyprowadzać za smakołykiem. Zaczęła się agresja. Nie boimy sie psów, więc wyciągaliśmy mu z mordy te rzeczy albo wyprowadzaliśmy Go siłą, bo jak przypominam, przestał reagować na smakołyki.
Podczas zabawy, gdy stawał się zbyt agresywny, zmuszaliśmy go do położenia się na plecach i pokazania brzucha czyli tej tzw. uległości.

Gdzieś ktos napisał, że to był pies dla dziecka. Chciałabym wyjaśnić, że wtedy dziecka nie było w planach nawet. I tak chcemy się na nim bądź z nim uczyć się na własnych błędach, dlatego że jeśli kiedykolwiek w przyszłości będziemy mieć psa to nie chcę doprowadzić do podobnej sytuacji. Możecie mi wierzyć bądź nie ale to dla mnie ogromna porażka i nieszczęście, że jest tak a nie inaczej bo jak napisałam: kocham tego dziada i byłam przeszczęśliwa, że Go wzięliśmy ze schroniska.
Fakt trzeba było od razu z nim isc na szkolenie, teraz już wiem ale podczas pierwszego półrocza kiedy z nami był to wyglądało na to, że sami sobie poradzimy, gdy sprawa się zaogniła w wigilię i pies się rzucił na mojego TZ, postanowiliśmy Go wykastrować (w końcu to jest jeden z najczęstszych sposobów polecanych na złagodzenie charakteru) i znów się trochę uspokoił, aż do zeszłego poniedziałku.
Paczanga nie zabolało mnie wytykanie możliwości gdzie mógł byc popełniony błąd- jestem tylko człowiekiem, starałam się błędów wobec niego nie popełniać nie udało się i przyjmują tą krytykę ale na maksa zabolał mnie tekst GameBoy o dziecku. Bo to nie jest prawda i nie jest tak, że psa sie pozbywam bo będę mieć dziecko, bo mi się znudził, bo mnie zaatakował, tylko nie chcę dopuścić do sytuacji, że pies zaatakuje moje dziecko z jakiegoś bliżej nieokreślonego powodu i trwale okaleczy albo gorzej.


An1a dzięki serdecznie, jeszcze raz. Trzymaj proszę kciuki.

Posted

[quote name='Arwilla']A gdyby pogryzła Twoje dziecko?
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia... :roll:


Onsen może byc faktycznie trochę za późno na pomoc, jeśli dziecko ma się urodzic w sierpniu.... Spróbujcie poszukac naprawdę dobrego specjalisty - jak najszybciej...
Nie wiem jaką macie sytuację, bo jeśli Twój partner pracuje długo,to jakoś nie wyobrażam sobie ciebie z brzuszkiem jeżdżącego na szkolenie...:shake:
Najlepiej byłoby,żeby ktoś przyjeżdżał do was - nie bardzo orientuję się w tak zaawansowanym szkoleniu psów, ale wydaje mi się,że powinno się to przeprowadzac na "terytorium" psa.
Spróbujcie chociaż...dobry specjalista powinien mniej więcej określic w jakim stopniu pies jest "zepsuty"...

Jeśli jednak nie dacie rady, to trzeba zacząc szukac dobrego domu dla psiska....
Ja sobie nie wyobrażam agresywnego psa mieszkającego pod jednym dachem z maleńkim dzieckiem... :shake:

Przepraszam,że nie pomogłam zbyt wiele - nie znam się specjalnie na agresji u psów - nigdy z takowymi nie miałam do czynienia, ale skoro "znawcy" potrafią tylko dokopac....:shake:

przecież oni i tak już szukają psu domu jest się czym chwalić? nie rozumiem po co ten temat w ogóle?

jestem osobą dorosłą - biorąc psa, myślę o tym czy będzie mnie stać na jego utrzymanie, czy poradzę sobie z wychowaniem i co zrobię jak pies nie będzie "idealnie" ( wg moich wyobrażeń ) się zachowywał

my też myślimy o dziecku ale wiem, że na chwilę obecną nie mogę sobie na nie "pozwolić" bo muszę wychować i odchować Mumina

są szkoleniowcy, są książki, jak się chce to można

znawcą jestem żadnym i sama bardzo często proszę o rady i pomoc w wychowaniu sucza - głownie po to, żeby mądrzejsi odemnie nauczyli mnie współpracy z psem i podpowiedzieli jak ona rozumuje
np w przypadku rasy którą mam sprowadzanie do parteru nic nie daje są rasy spcyficzne, które układa i wychowuje się inaczej, może ich pies odbierał zachowania właścicieli zupełnie inaczej, niż oni to sobie wyobrażali

Posted

Onsen, bo i GameBoy ma po trosze racji. Problem trwa od grudnia, to ponad pol roku stracone na prace. I raptem teraz, kilka tygodni przed pojawieniem sie dziecka budzicie sie, ze cos nie gra...
Na dodatek, dobrze rozumiem, wprowadzono nowego psa, moze to sie zbieglo. Przyczyn moze byc sporo, po mojemu duzy blad gdzies zostal zrobiony, skoro pies przestal reagowac na smaki, tym gorzej, ze w gre zaczela wchodzic sila ze strony czlowieka.
Obrazilas sie na wszystkich podpowiadajacych, mimo, ze raptem jedna wypowiedz zabolala :roll:?
Jedyne, co pozostalo, to naprawde dobry szkoleniowiec, bez pudla i testowania szkol i specow, moze wlasnie An1a podpowie, bo wyprowadzala psa na prosta...
Moze jeszcze sie Wam uda z tym psem.
Jesli nie, to bardzo mocno bym sie zastanawiala nad kolejnym zwierzakiem w domu, w koncu sytuacja moze sie powtorzyc, a i dziecko bedzie absorbujacym zajeciem.

PS. Nikt nie wytlumaczyl, ze kradzieze, potrzeba bycia z domownikami i reakcja niszczeniem rzeczy przy niewprawnie wprowadzonej izolacji jest norma, zwlaszcza dla tego typu psow?

Posted

karjo2 napisał(a):
Onsen, bo i GameBoy ma po trosze racji. Problem trwa od grudnia, to ponad pol roku stracone na prace. I raptem teraz, kilka tygodni przed pojawieniem sie dziecka budzicie sie, ze cos nie gra...
Na dodatek, dobrze rozumiem, wprowadzono nowego psa, moze to sie zbieglo. Przyczyn moze byc sporo, po mojemu duzy blad gdzies zostal zrobiony, skoro pies przestal reagowac na smaki, tym gorzej, ze w gre zaczela wchodzic sila ze strony czlowieka.
Obrazilas sie na wszystkich podpowiadajacych, mimo, ze raptem jedna wypowiedz zabolala :roll:?
Jedyne, co pozostalo, to naprawde dobry szkoleniowiec, bez pudla i testowania szkol i specow, moze wlasnie An1a podpowie, bo wyprowadzala psa na prosta...
Moze jeszcze sie Wam uda z tym psem.
Jesli nie, to bardzo mocno bym sie zastanawiala nad kolejnym zwierzakiem w domu, w koncu sytuacja moze sie powtorzyc, a i dziecko bedzie absorbujacym zajeciem.

PS. Nikt nie wytlumaczyl, ze kradzieze, potrzeba bycia z domownikami i reakcja niszczeniem rzeczy przy niewprawnie wprowadzonej izolacji jest norma, zwlaszcza dla tego typu psow?


Nie obraziłam się, dlatego jeszcze raz przewertowałam temat, An1a już nam pomogła. Jutro się zgłaszamy to fachowca poleconego przez Nią. I wspólnie z tą osobą zdecydujemy i posłuchamy co Ona nam powie o psie.
Na pewno nie weźmiemy nowego psa, w najbliższym, bliżej nieokreślonym czasie jeśli ten jednak pójdzie do nowego domu, chociaż wcale tego nie chcę.
GameBoy życzę Ci, że Ciebie tak pochopnie nie oceniali tak jak Ty to robisz.
Jeśli nie rozumiałeś/aś po co ten temat trzeba było się nie wypowiadać.

Jeszcze raz dziękuję Anii i reszcie.

Posted

Onsen napisał(a):
1. Nigdy nie traktowaliśmy Go jak przedmiot...nie wyrzucamy go jak śmiecia.
2. Kilkuletnich szkód... mamy go niecały rok.



Oddajecie psa bez wcześniejszych prób zrozumienia jego niechcianych przez was zachowań i zastąpienia ich nowymi poprawnymi. Dla mnie jest to jednak przedmiotowe podejście. Ale tak na prawdę w tym momencie nie ma to już większego znaczenia, czasu jest mało a z opisu wynika, że pies rzeczywiście stanowi zagrożenie dla dziecka.
Głodny pies zawsze zareaguje na smakołyki:evil_lol:. Smakołykiem tylko przez krótki czas powinno się psa naprowadzać na określoną czynność, później powinien reagować na hasło (a nie to co jest w ręku) i wtedy być nagrodzony np. smakołykiem właśnie, ale nie tylko. Podobnie z wymianą która powinna być 'tłuczona' w takich przypadkach nie tylko gdy coś ukradnie. Co do kradzieży jest bardzo skuteczna metoda- nie pozostawianie cennych rzeczy w zasięgu psiego nosa:razz:.

Pisząc o kilkuletnich szkodach miałam na myśli, że biorąc psa ze schronu, tak na prawdę bierzesz na siebie dużą odpowiedzialność. Uczysz psa świata na nowo: zaufania, współpracy, zasad. Pies ma 2,5 roku jest jeszcze młody, ale mimo wszystko to jest 2,5 roku straconego czasu podczas którego nie nauczył się ani współpracy, ani jasnych reguł, dających poczucie bezpieczeństwa.

Posted

jeszcze rok temu może bym powiedziała jak większość - jak można oddawać psa po roku itd itd..
ale rok temu trafiłam na psa agresywnego.. mieliśmy go od szczeniaka i od początków okazywania agresji byliśmy w kontakcie ze szkoleniowcem, wetami itd żeby właśnie nie popełniać błędów. Na szkolenia też chodziliśmy.
po 3 miesiącach szkolenia pies był jednym z bardziej karnych psów na szkoleniu. Co nie zmienia faktu że w mocno emocjonujących sytuacjach się na nas rzucał...
Być może za bardzo go kochałam albo nie wiem co, ale po każdym takim cyrku dochodziłam do siebie 2 dni...
Walczyliśmy o niego dobre 7 miesięcy (od pierwszych objawów agresji), a jednak go oddaliśmy. Stwierdziliśmy że życie z psem po którym nie wiesz czego się spodziewać, z psem którego się boisz jest zbyt dużym wyzwaniem. To była decyzja podjęta ze szkoleniowcem - po prostu nie każdy ma takie nerwy żeby żyć z psem który gryzie do krwi.
Od razu dodam że mam teraz psa ze schroniska - narazie jest wszystko w porządku i mam nadzieję że tak będzie. Uważam że nie można rezygnować z psa bo trafił się pies agresywny - to nie jest tylko wina właściciela!
Jeszcze dodam że pies którego oddaliśmy to był pół-labrador.. taka ironia..

Mam nadzieję onsen że podejmiecie odpowiednią decyzje - być może w przypadku tego psa wystarczy wizyta szkoleniowca i odpowiednie wskazówki, ale jeśli nie czujecie się na siłach to nie widzę żadnych powodów żeby trzymać w domu psa którego się obawiacie. Mimo wszystko - trzeba być racjonalnym - dobro człowieka jednak jest najważniejsze

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...