Charly Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 najnowsza nowość;): Dupelek ma dom nieakutalne:) cytat: Sprawa skomplikowala się. . Pies warczy, nie daje do sobie podejść. Kobieta u ktorej jest karze go juz zabierac. Dwóch wetów sugeruje uspienie twierdząc , że to jest pies jednego pana. Taka bomba z opóżnionym zapłonem. Monika ma obawy przed wydaniem go. Nie znamy tej rasy. Szkoda tego psa ! Pomocy. Na prośbe Basi zakładam ten wątek:) W okolicach Elbląga dziewczyny znalazły Mastino. Nie wiemy na dzien dzisiejszy czy ma tatuaz albo czip- zostanie sprawdzone w następnych dniach. Pies warczy na facetów, kobiecie jadl z ręki. Pies przebywa na razie na DT- jeśli nie odnajdzie się właściciel, zostanie wydany do DS. kontakt: 0 781 015 201. Quote
Nicol Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 Załozyłam Chłopakowi watek na forum molosów http://www.forum.**********/showthread.php?p=767273#post767273 Quote
AnetaA Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 Mastino szuka domu - Forum ********** Tu działajacy link :) Quote
basia0607 Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 Ola niech będzie Twój numer jako kontaktowy, nie będziemy już mieszać. Quote
Charly Posted June 20, 2009 Author Posted June 20, 2009 basia0607 napisał(a):Ola niech będzie Twój numer jako kontaktowy, nie będziemy już mieszać. ok. podam Twój jak ktoś zadzwoni. Quote
Boy Posted June 21, 2009 Posted June 21, 2009 Dziewczyny, ten pies jest w tej chwili we Fromborku woj. warmińsko-mazurskie. To z tego miejsca pochodzi zdjęcie na forum. Poprosiłam Basię, żeby umieściła go na wątku. Strasznie jest mi go żal. On nie jest agresywny, tylko przerażony. Ktoś go wywiózł samochodem i wyrzucił w Bobrowcu, to taka wioska kilometr od Braniewa. Tam, ludzie nie znający tej rasy wpadli w panikę. Pies schronił się w folii, gdzie żona gospodarza miała warzywa. Kiedy w piątek poszła pielić ogródek usłyszała warczenie, a raczej warkot czołgu. To był ten mastinek. I ona i jej mąż wpadli w panikę, chcieli wynająć myśliwego, żeby zastrzelił mastinka, na szczęście najpierw zadzwonili do Urzędu Gminy. I wtedy dostałam wiadomość od pracownika Urzędu, że w Bobrowcu przebywa agresywny pies. I oni mają zamiar w poniedziałek wywieźć go do schroniska w Gdańsku. Pojechałam tam z karmą. Na mnie początkowo też warczał. Ale jak miał się zachowywać skoro ludzie na jego widok panikowali, był głodny, chciało mu się pić, nie wiedział gdzie jest jego opiekun? Kiedy zaczęłam mu rzucać karmę, powoli, stopniowo zaczął podchodzić do mnie, nie pozwalał za to zbliżyć się do siebie. Ta folia to było już jego terytorium. Po pewnym czasie doszło do tego, że merdał ogonem kiedy do niego mówiłam, jadł mi z ręki, pił przy mnie wodę i mogłam go pogłaskać. Dodam, że gospodarz chciał mnie pobić, bo wbrew jego woli na jego terenie karmiłam psa. Furiat wprowadzał taką atmosferę nerwowości, że pies reagował na innych ludzi nerwowo. Musiałam go zabrać jak najszybciej od tego wariata, a pies nie pozwolił mi na nic więcej poza pogłaskaniem i dokarmianiem go. Podaliśmy mu "głupiego jasia", którego dostałam od weta. Tylko, że dawkę podaliśmy mu na 60 kg. Bałam się, że coś może mu się stać, jeśli przedawkuję, a widziałam że jest głodny, więc na pewno waży mniej niż norma mastino. Ta dawka była za słaba. Co prawda otępiła psa, ale go nie uśpiła. Po półtorej godzinie czekania na sen, pies zaczął wstawać i dochodzić do siebie. Nie mieliśmy czasu, trzeba było go jak najszybciej przewieźć do Fromborka położonego 14 km od Braniewa, gdzie nasze dziewczyny znalazły mu tymczas. Nie miałam czasu (pies i tak ugryzł jednego faceta) żeby sprawdzać tatuaże. Poza tym to pierwszy mój przypadek rasowego wielkiego psa. Do tej pory duże były tylko kundelki. Nie pomyslałam po prostu o tatuażach. To Basia mnie o nie zapytała, ale byłam już w domu i nie mogłam sprawdzić. Wiem, mastinek nie został zachipowany, bo mamy czytnik i nic nie wykazało. Jeśli chodzi o tatuaże musimy poczekać, aż nam będzie bardziej ufał, żeby dokładnie go obejrzeć. Nikt przecież nie będzie ryzykował własnego życia, żeby obejrzeć podbrzusze masifa, który nie ma zaufania do oglądającego i pewnie jest w szoku z powodu całej tej sytuacji. Jeżeli będę wiedziała coś o tatuażu na pewno dam znać. Wysłałam już ogłoszenie do gazety, posłałam jego zdjęcia do hodowców mastino w Polsce. Dostałam nawet odpowiedź od pani Izy, że to nie jest pies z jej hodowli. Obawiam sie, że mastif jest z jakiejś nielegalnej hodowli albo od osoby prywatnej. Na pewno spał w domu, bo drżał z zimna. A teraz bidulek ma tylko budę w kojcu. Jest bardzo smutny. Jego wiek okresliłabym na jakieś 5 lat. Ma ładne białe zęby ale nie jest też najmłodszy, ma trochę siwą bródkę. Nie jest wykastrowany. Dziewczyny jeśli możecie mastinkowi w jakikolwiek sposób pomóc proszę Was o kontakt ze mną. Podaję tel. 781015201. Basiu dziękuję za pomoc. Quote
basia0607 Posted June 21, 2009 Posted June 21, 2009 Monika, bądż ostrożna, to dobry kąsek dla pseudohodowli. Quote
basia0607 Posted June 23, 2009 Posted June 23, 2009 Sprawa skomplikowala się. . Pies warczy, nie daje do sobie podejść. Kobieta u ktorej jest karze go juz zabierac. Dwóch wetów sugeruje uspienie twierdząc , że to jest pies jednego pana. Taka bomba z opóżnionym zapłonem. Monika ma obawy przed wydaniem go. Nie znamy tej rasy. Szkoda tego psa ! Pomocy. Quote
malagos Posted June 24, 2009 Posted June 24, 2009 Właśnie pomyślałam o Tobie, Ewusek, znasz tę rasę...co radzisz? Co tu kurka robić? :shake: Quote
Ewusek Posted June 24, 2009 Posted June 24, 2009 to nie jest prawdą, że mastino to pies jednego pana... wszystko zależy od egzemplarza... czy pamietacie Faldke ze skierniewickiego schronu, ktora byla pozniej u mnie ? Jej tez sie bali bo powarkiwala... ale to nie ma nic wspolnego z agresja... u mastino takie bulgotanie, pocharchiwanie jest sprawa naturalana. Trzeba patrzec na postawe psa, co probuje nam przekazac... czy jest nastawiony agresywnie, czy sie boi... Wetka, ktora proponuje uspic psa i nie zna sie ani troche na rasie powinna miec natychmiast odebrane uprawnienia, lub chocby zawieszone na czas doksztalcenia sie, ze chce zdrowego psa pozbawic zycia, co niejst niezgodne z Ustawa o ochronie zwierzat. Moje dzieci wychowywaly sie z mastino, z dwoma mastino i zadne nie oderwalo mu raczki... Szlag mnie trafia jak slysze o takich bezmozgich wetach... Boy, zadzwon do Setki, ona mieszka w Elku, moze podjechalaby zobaczyc psa... Quote
Charly Posted June 24, 2009 Author Posted June 24, 2009 a ma Boy numer setki? podaj mi proszę na pw- bo myślę, że Boy tak często tu nie wchodzi Quote
Boy Posted June 24, 2009 Posted June 24, 2009 Charly dziekuję za pomoc, Ewusek czytałam o twojej suni popłakałam się, tak to opisalaś. Basieńko dziękuję, ze pomagasz mi informować dziewczyny w tym co się dzieje. Przepraszam Was, ze tak rzadko tu wchodzę. Po prostu próbuje pomóc psinie na jakie się da sposoby, ostatnio nie mogę już spać z tego wszystkiego. Nie wyrabiam. dzisiaj zadzwoniłam do ewy gebert z Animalsow, nie mogła ze mną rozmawiać. Umowiłyśmy się na jutro. Oni mają w Elblągu schronisko dla Zwierząt. Ewusek, kto to jest setka? Quote
basia0607 Posted June 24, 2009 Posted June 24, 2009 Miałam u siebie rotka, ktoremu tak bulgotało w gardle. Nikt do niego nie podchodzil. Pewnego dnia podlecial do jego miski pies i Bohun go zlapal. W akcie deprasji albo mojej glupoty podlecialam i zaczelam odciagac rotka od kundelka. Udalo sie , pies mnie nie zagryzl a od tego czasu bylismy bardzo zżyci. Bohun trafił do milosnika tej rasy, slucha go i jest szczęliwy. Mnie też sugerowano uśpienie psa. Chcę dodać , że bezpieczeństwo czlowieka jest ponad wszystko ale psu trzeba dać szanse, eutanazja to ostateczność.. Quote
setka Posted June 24, 2009 Posted June 24, 2009 [LEFT]Nie udzielam się, ale obserwuję, a w między czasie szukam domu... Gdybym tylko mogła, to 3 dni temu już bym zabrała robaka:roll: Mam nadzieję, że szybko coś się znajdzie:shake: `` [/LEFT] Quote
Boy Posted June 25, 2009 Posted June 25, 2009 Mam super wiadomość:multi: Basieńka bierze mastinka do siebie. To tak na razie, aż nie znajdziemy mu mądrego, odpowiedzialnego domu, bo psina jest tego warta. Skubany zawładnął mną całkowicie. Widziałam go dzisiaj. Poznał mnie. Robi takie słodkie miny jak merda ognem i czeka aż podam mu przysmak. Ciekawe, czy on poznaje mnie, czy wyczuwa przysmaczek? :) Wolałabym, żeby mu o mnie chodziło. Ludzie u których jest mastinek też powoli zaczynają się do niego przekonywać, boją się go dalej, ale już nie patrzą na niego jak na mordercę. Dupelek zresztą też czuje się lepiej, to widać gołym okiem. Poprawa w jego samopoczuciu jest ogromna. No tak, ale tam ciągle dostaje mnóstwo jedzonka, brzusio mu się pasie, ryjek rozradowany, zaraz stanie się tam panem na włościach :) Dziewczynki chcę Wam bardzo podziękować, naprawdę. Nawet nie wyobrażacie sobie ile siły dostałam od Was w momentach zwątpienia, kiedy myślałam, że nie uda mi się "dupelka" uratować. Ale kiedy tylko wchodziłam na Wasze foru, na forum molosów i widziałam, że tyle Was jest, to czułam, że nie mogę zwątpić. Jeśli tylko ja będę mogła w czymś pomóc na pewno nie odmówię. I obiecuję, że teraz częściej będę do Was zaglądać. Jesteście wspaniałe dziewczyny. Pozdrawiam Was Monika Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.