Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Hektor nie żyje.

Hektor zawdzięcza życie jednej z użytkowniczek tego forum. Gdyby nie Ona, wisiałby już na haku rzeźnym.

Przez ponad 20 lat Hektor ciężko pracował, najprawdodpobniej przy zwózce drewna. Widać to po trwale okaleczonych nogach. Kiedy przestał być potrzebny trafił do handlarza, a stamtąd do osoby, która nie zapewniła mu minimum opieki. Wychudzonego i poranionego konia odebrano decyzją wójta gminy Pcim. Niedużo brakowało, a zostałby wysłany do rzeźni. Gmina zgodziła się pokryć koszty utrzymania w hotelu w pierwszym miesiącu pobytu (400 zł). :Rose: Kolejne miesiące pokryć musi KTOZ. Gdyby ktoś chciał przyłączyć się do finansowania Hektora prosimy o wpłaty, koniecznie z dopiskiem "Koń Hektor":

[FONT=Arial]Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami[/FONT]
[FONT=Arial]31-019 Kraków[/FONT]
[FONT=Arial]ul. Floriańska 53[/FONT]
[FONT=Arial]Numer konta: 80 1500 1487 1214 8000 9036 0000[/FONT]


Gdyby ktoś chciał adoptować Hektora proszę o kontakt: 604 933 031 lub adopcje@gazeta.pl Hektor jest wiekowym, bardzo spokojnym i przyjaznym wałachem. Nigdy już nie będzie nadawał się do pracy.

Dziękuję Wellington za udział w dzisiejszej interwencji.

















  • Replies 101
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

ale wy nie widzicie tego co ja widze, majac 5 koni
a mianowicie widze slady wielokrotnie zerwanych sciegen we wszystkich 4 nogach, krzywo pozrastane
niektore nie zrosly sie wcale , stad niedzwiedzie lapy, po prostu sie urwaly i tyle, cudem jakims ten kon stoi jeszcze, nie wiem, na stojaco trzyma go juz chyba tylko Bog, bo napewnonie fizjologia. :shake:
Nadgarstki wygladaja jak po zlamaniach kosci, co czesto zdarza sie koniom w lesie, w nadgarstku jest kilka kosci , to ten staw na srodku przedniej nogi. Takie ugiecie w nadgarsku (koziniec) swiadczy o trwalych uszkodzeniach w tym stawie. A wiec ten kon ma pozrywane sciegna, uszkodzone stawy pecinowe, nadgratskowe, kolanowe pewnie tez.... jak on to robi ze stoi?? Wyobrazcie sobie ze macie pozrywane sciegna achillesa, pozrywane wiezadla, rozwalone kostki, ktore z trudem utrzymuja cialo, rozwalone kolana ktorych nie da sie wyprostowac...
Wole zycia ma, dzieki Bogu. I zyje..

Posted

Ach !!! Już czytać nawet o tym nie mogę...:-(
Tyle cierpienia...
to chyba byli nie ludzie...ukarac takich trzeba...:angryy:
co za biedulek..............
banerek dla niego zaraz będzie...

Guest Elżbieta481
Posted

Jak czytam o dramatach koni to przypomina mi się wiersz o koniu..
Jakie to jest podłe tak traktować te wspaniałe zwierzęta:angryy:
Bidak:placz:
waldi481

Posted

Dorothy, czy wobec takich uszkodzeń, o jakich piszesz, on ma szansę na w miarę normalne funkcjonowanie - bez bólu? Albo - czy jest szansa na zmianę obecnego stanu? Bo jeśli nie, to czy dalsze życie również nie będzie dla niego pasmem cierpień?

Posted

bez bolu- nie.To tak jak z czlowiekiem po takich urazach jak pisalam, wyobraz sobie czlowieka z takimi nogami, wielokrotnie polamanymi po zerwaniach sciegien, itd, kazda zmiana pogody, chłod, upał, zle postawiona noga, zbyt duzo ruchu, za malo ruchu itd wywolywac bedzie dyskomfort albo/i bol. Bolesne jest poranne wstawanie nawet- sama mam takiego konia, wkrotce po tym jak do mnie przybyl i po jakims czasie odwazyl sie polozyc, rano nie byl w stanie wstac(!!konie klada sie tylko kiedy czuja sie bezpieczne,konie stare chore lub wystraszone nie klada sie, boja sie ze nie wstana samodzielnie, a przypuszczam ze kon taki jak Hektor bal sie klasc, nie mowiac o tym ze wiele koni nie ma szans sie polozyc bo stoja na uwiazach, uczepione na krotko sciany). Wiele dni pomagalam mu we wstawaniu, przybyl tez weterynarz podawal mu leki przeciwbolowe/przeciwzapalne w zastrzykach. Bez tego sie nie da. Takim zwierzakom dobrze jest do konca zycia podawac stale leki wspomagajace prace ukladu ruchu a w momentach jak wyzej - srodki przeciwbolowe.

tak wiec trzeba miec swiadomosc ze utrzymanie tego konia to nie tylko 400zl pensjonatu. Jesli chccemy zeby nie cierpial i nie wegetowal jak osowiale warzywo, drugie tyle musimy wydac na lekarstwa.

Posted

Czy wobec tego przedłużając mu życie na lekach, które pewnie i tak do końca bólu nie zlikwidują, rzeczywiście mu pomagamy?


Dorothy napisał(a):
bez bolu- nie.To tak jak z czlowiekiem po takich urazach jak pisalam, wyobraz sobie czlowieka z takimi nogami, wielokrotnie polamanymi po zerwaniach sciegien, itd, kazda zmiana pogody, chłod, upał, zle postawiona noga, zbyt duzo ruchu, za malo ruchu itd wywolywac bedzie dyskomfort albo/i bol. Bolesne jest poranne wstawanie nawet- sama mam takiego konia, wkrotce po tym jak do mnie przybyl i po jakims czasie odwazyl sie polozyc, rano nie byl w stanie wstac(!!konie klada sie tylko kiedy czuja sie bezpieczne,konie stare chore lub wystraszone nie klada sie, boja sie ze nie wstana samodzielnie, a przypuszczam ze kon taki jak Hektor bal sie klasc, nie mowiac o tym ze wiele koni nie ma szans sie polozyc bo stoja na uwiazach, uczepione na krotko sciany). Wiele dni pomagalam mu we wstawaniu, przybyl tez weterynarz podawal mu leki przeciwbolowe/przeciwzapalne w zastrzykach. Bez tego sie nie da. Takim zwierzakom dobrze jest do konca zycia podawac stale leki wspomagajace prace ukladu ruchu a w momentach jak wyzej - srodki przeciwbolowe.

tak wiec trzeba miec swiadomosc ze utrzymanie tego konia to nie tylko 400zl pensjonatu. Jesli chccemy zeby nie cierpial i nie wegetowal jak osowiale warzywo, drugie tyle musimy wydac na lekarstwa.

Posted

MonikaP napisał(a):
Czy wobec tego przedłużając mu życie na lekach, które pewnie i tak do końca bólu nie zlikwidują, rzeczywiście mu pomagamy?


Zdecydowanie TAK. W Hektorze jest wielka wola życia. Taki koń może całkiem przyzwoicie funkcjonować, czego najlepszym przykładem jest Oki u Biafry - koń w dużo gorszym stanie, od kilku lat w przytulisku, szczęśliwy, mimo że bardzo słaby i okrutnie okaleczony pracą przy zwózce drewna.

Posted

Czy wobec tego przedłużając mu życie na lekach, które pewnie i tak do końca bólu nie zlikwidują, rzeczywiście mu pomagamy?


oczywiscie ze warto pomagac, co za dziwne pytanie?
on ma prawo zaznac w zyciu radosci, milosci, ciepla.

I MA NA TO JEDYNA W SWOIM ZYCIU SZANSE - DOPIERO TERAZ.
ALE ON TA SZANSE MA.
Wiele innych koni NIGDY nie dostalo tej szansy....:shake:

Wiele zwierzat i ludzi zyje w miare komfortowo tylko dzieki przyjmowanym lekom. I co, pytamy czy warto im je podawac w takim razie?

Posted

Dorothy napisał(a):
on ma prawo zaznac w zyciu radosci, milosci, ciepla.


Też wychodzimy z takiego założenia. Dlatego bardzo zależy nam na tym, żeby Hektor znalazł własny dom i nie spędził reszty życia w pensjonacie. Adopcja jest tu sprawą priorytetową, dlatego jeśli chcecie pomóc bardzo proszę szukajcie Hektorowi dobrego domu.

Posted

Frotka napisał(a):
Zdecydowanie TAK. W Hektorze jest wielka wola życia. Taki koń może całkiem przyzwoicie funkcjonować, czego najlepszym przykładem jest Oki u Biafry - koń w dużo gorszym stanie, od kilku lat w przytulisku, szczęśliwy, mimo że bardzo słaby i okrutnie okaleczony pracą przy zwózce drewna.



Frotka ma rację. Taki koń może normalnie funkcjonować .
Nie patrzcie na to jak wygląda.
To nie jest młody koń, który uległ wypadkowi i trzeba mu ulżyć bo cierpi i wygląda strasznie.

To poczciwy staruszek . A starość niestety nie jest piękna. Zwłaszcza u koni. Konie gdy pracują mają bardzo rozbudowaną tkankę mięśniową i gdy się starzeją mięśnie zaczynają zanikać.
Na zdjęciach bardzo dobrze widać, że nie ma już mięśni grzbietu, szyi, pyska. Zaczynają wystawać żebra i miednica.
Przyzwyczailiśmy się, że konie to piękne i dumne zwierzęta. Ale one też mają prawo się starzeć. A Hektor ma gruuubo ponad 20 lat.

Trochę gorzej sytuacja ma się z jego nogami, bo wymagają leków.
Z wiekiem ścięgna nie są już tak elastyczne jak kiedyś , ulegają zwapnieniu, a chrząstki ulegają skostnieniu i cały staw pomału robi się coraz mniej ruchomy. Ścięgna zaczynają ciągnąć kości i z nóg robią się harmonijki. U niego ten proces trwał, to nie stało się nagle. On potrafi z tym żyć. I można mu pomóc dopóki bedzie samodzielnie sie poruszał i podnosił.
Odleżyny widoczne na zdjęciu na lewym boku też świadczą o tym, że Hektor się kładzie i podnosi, ale niestety ze starości kość jest tuż pod skórą, bo nie ma tłuszczu. I tak to niestety wygląda.

Mam takie staruszki i zyją sobie bardzo przyzwoicie.
Tak jak dla ludzi i psów, tak dla koni są bardzo dobre leki, które poprawiają ruchomość i elastyczność stawów. Tylko tyle, bo o jakiejkolwiek regeneracji nie ma mowy. Nie cofnie sie czasu.
Niestety leki nie są tanie.
Jeden lek , który wystarcza na miesiąc kosztuje około 500 zł.

Koń niestety musi stać, żeby żyć.
To nie jest pies, który sobie poleży i wyzdrowieje ;)
Obrócić tez się go za bardzo nie da...bagatela 500 kg i przy każdym ruchu kości przebijają skórę, bo nacisk masy jest ogromny.

Hektor piękniejszy już nigdy nie będzie. Ale może być bardzo szczęśliwy.
Jeśli ktoś da mu szansę.

Posted

Biafra napisał(a):
Hektor piękniejszy już nigdy nie będzie. Ale może być bardzo szczęśliwy.
Jeśli ktoś da mu szansę.

I taka szansa mu się należy, jak każdemu innemu koniowi, który ciężko pracował cale życie. Niestety konie są b. przedmiotowo traktowane przez właścicieli... Nie ważne czy to sport, czy rekreacja, czy praca w gospodarstwie. Nie działa-wymieniamy. A stary-na mięso.

Posted

a ja usłyszałam niedawno od kogoś... ze nigdzie nie ma takiej znieczulicy jak na końskich forach..
Kiedy tam zakłada się taki wątek, to ludzie pukają się w głowę.... I to kto?? Miłośnicy koni.... ehhhhh nie do uwierzenia....:shake:

Posted

donacja napisał(a):
I taka szansa mu się należy, jak każdemu innemu koniowi, który ciężko pracował cale życie. Niestety konie są b. przedmiotowo traktowane przez właścicieli... Nie ważne czy to sport, czy rekreacja, czy praca w gospodarstwie. Nie działa-wymieniamy. A stary-na mięso.



Słuchajcie, nie posądzajcie mnie przypadkiem o takie poglądy tylko dlatego, że zadałam takie a nie inne pytanie. Chodziło mi tylko o dobrostan tego konia i jego szanse na życie bez bólu. Uważam, że koniom - i wierzchowym i roboczym nie wolno gotować końca w rzeźni po całym życiu, jakie przeżyły służąc swoim właścicielom. Uważam też, że zwierzęta hodowlane (te typowo rzeźne) powinny mieć nasz wielki szacunek - nawet, jeśli jemy ich mięso. Bo one już w momencie narodzin są skazane na śmierć....dla nas...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...