Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 1.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='Freya73']Dokonalam nastepujacych wplat kontem PayPal. Moga dotrzec dopiero za kilka dni.



wplata od Darka

15 zl x 6 miesiecy = 90 zl

*wplata za 6 miesiecy: pazdziernik, listopad, grudzien, styczen, luty, marzec

wplata od Freya73

10 zl x 6 miesiecy = 60 zl

*wplata za 6 miesiecy: pazdziernik, listopad, grudzien, styczen, luty, marzec


Razem dla Wiktora ode mnie i Darka za 6 miesiecy z gory, kwota 150 zl

Ta wplata powinna dojsc lada moment, pieniadze nadalam PayPal'em 11/10.

Posted

Freya73 napisał(a):
Ta wplata powinna dojsc lada moment, pieniadze nadalam PayPal'em 11/10.


te wpaltay musisz Malwi podzielic na m-ce aby nam potem nei brakło ok


czekamy do 1 na reszte wplat

Posted

[quote name='ANETTTA']te wpaltay musisz Malwi podzielic na m-ce aby nam potem nei brakło ok (...)

Wczesniej nadmienialam juz, jak i za ktore miesiace te wplaty zostaly uiszczone. Powtorze sie, a co mi tam. ;)




[quote name='Freya73']Dokonalam nastepujacych wplat kontem PayPal. Moga dotrzec dopiero za kilka dni.



wplata od Darka

15 zl x 6 miesiecy = 90 zl

*wplata za 6 miesiecy: pazdziernik, listopad, grudzien, styczen, luty, marzec

wplata od Freya73

10 zl x 6 miesiecy = 60 zl

*wplata za 6 miesiecy: pazdziernik, listopad, grudzien, styczen, luty, marzec


Razem dla Wiktora ode mnie i Darka za 6 miesiecy z gory, kwota 150 zl

Posted

http://www.bernardyn.org.pl/17_10_2010.html

Mamy problem z zabraniem Wiktora z Głowna. Wczoraj nie udało się nam wyprowadzić psa z boksu. Na miejscu nie mogliśmy liczyć na pomoc, zostaliśmy pozostawieni sami z psem. Zapanować nad Wiktorem nie potrafiła pracownica/opiekunka schroniska. Nie mógł również przyjechać tamtejszy lekarz, którego telefonicznie poprosiliśmy o pomoc. Schronisko nie dysponuje chwytakiem, poza pięcioma tabletkami sedalinu żadnymi innymi środkami farmakologicznymi uspokajajacymi oraz czymkolwiek pomocnym w takich sytuacjach. Nie byliśmy przygotowani na tak "samodzielne" działanie. Poza standardowym wyposażeniem (obroże zaciskowe, smycze, kagańce,linki...) nie mieliśmy przy sobie fartuchów ochronnych, chwytaków, klatki, leków uspokajających. Nie posiadamy również wystarczajacej siły fizycznej, żeby zapanować nad 70/80 kilogramowym, zdenerwowanym psem. Próbowaliśmy po założeniu Wiktorowi obroży i przypięciu go do kraty zapiąć kaganiec, jednak było to już zbyt dla nas niebezpieczne, istniało duże prawdopodobieństwo pogryzienia. Pies przejawia zdecydowane zachowania ofensywne. W schronisku nie ma fizycznych możliwości wyprowadzenia psów potencjalnie agresywnych.

Zabranie Wiktora ze schroniska musi odbyć się w sposób humanitarny, jak najbardziej bezstresowy dla zwierzęcia, jednak przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności, ze względu na nieprzewidywalność reakcji. Bez pomocy wykwalifikowanych osób i lekarza na miejscu, który poda (lub strzeli) w zastrzykach odpowiednie środki uspokajające, nie damy rady zabrać psa. Nie dźwigniemy nawet ok. 115 kg (klatka ze zwierzęciem) do samochodu. Dla dobra Wiktora schronisko musi z nami współpracować. Nie sądziliśmy jadąc po psa, że nie jest to oczywiste. Fundacja BERNARDYN nie korzysta z usług firm odławiajacych zwierzęta.

Wobec wczorajszej sytuacji poprosiliśmy o przywiezienie psa do naszego ośrodka. Nie wyrażamy zgody na wcześniejsze podawanie Wiktorowi sedalinu. Z wywiadu wiemy, że dawka, jaką musi przyjąć ten pies, żeby spowodować pożądane reakcje, jest ryzykowna. Taka własnie została podana przed kastracją.

Będziemy kontaktowali się w przyszłym tygodniu w sprawie Wiktora z kierowniczką przytuliska, celem ustalenia dokładnie dalszego działania i losów psa.


:(

Posted

[quote name='nika28']http://www.bernardyn.org.pl/17_10_2010.html

Mamy problem z zabraniem Wiktora z Głowna. Wczoraj nie udało się nam wyprowadzić psa z boksu. Na miejscu nie mogliśmy liczyć na pomoc, zostaliśmy pozostawieni sami z psem. Zapanować nad Wiktorem nie potrafiła pracownica/opiekunka schroniska. Nie mógł również przyjechać tamtejszy lekarz, którego telefonicznie poprosiliśmy o pomoc. Schronisko nie dysponuje chwytakiem, poza pięcioma tabletkami sedalinu żadnymi innymi środkami farmakologicznymi uspokajajacymi oraz czymkolwiek pomocnym w takich sytuacjach. Nie byliśmy przygotowani na tak "samodzielne" działanie. Poza standardowym wyposażeniem (obroże zaciskowe, smycze, kagańce,linki...) nie mieliśmy przy sobie fartuchów ochronnych, chwytaków, klatki, leków uspokajających. Nie posiadamy również wystarczajacej siły fizycznej, żeby zapanować nad 70/80 kilogramowym, zdenerwowanym psem. Próbowaliśmy po założeniu Wiktorowi obroży i przypięciu go do kraty zapiąć kaganiec, jednak było to już zbyt dla nas niebezpieczne, istniało duże prawdopodobieństwo pogryzienia. Pies przejawia zdecydowane zachowania ofensywne. W schronisku nie ma fizycznych możliwości wyprowadzenia psów potencjalnie agresywnych.

Zabranie Wiktora ze schroniska musi odbyć się w sposób humanitarny, jak najbardziej bezstresowy dla zwierzęcia, jednak przy zachowaniu wszelkich środków ostrożności, ze względu na nieprzewidywalność reakcji. Bez pomocy wykwalifikowanych osób i lekarza na miejscu, który poda (lub strzeli) w zastrzykach odpowiednie środki uspokajające, nie damy rady zabrać psa. Nie dźwigniemy nawet ok. 115 kg (klatka ze zwierzęciem) do samochodu. Dla dobra Wiktora schronisko musi z nami współpracować. Nie sądziliśmy jadąc po psa, że nie jest to oczywiste. Fundacja BERNARDYN nie korzysta z usług firm odławiajacych zwierzęta.

Wobec wczorajszej sytuacji poprosiliśmy o przywiezienie psa do naszego ośrodka. Nie wyrażamy zgody na wcześniejsze podawanie Wiktorowi sedalinu. Z wywiadu wiemy, że dawka, jaką musi przyjąć ten pies, żeby spowodować pożądane reakcje, jest ryzykowna. Taka własnie została podana przed kastracją.

Będziemy kontaktowali się w przyszłym tygodniu w sprawie Wiktora z kierowniczką przytuliska, celem ustalenia dokładnie dalszego działania i losów psa.


:(

Nie byłam w stanie w sposób spokojny i rzeczowy opisać wczorajszej sytuacji.Została ona opisana tak w info fundacji.
Niestety muszę zdecydowanie podkreślić fakt,że bez współdziałania ze schroniskiem...NIKT, nie będzie w stanie zabrać Wiktora.
Nie wyobrażam sobie,by oczekiwano od kogokolwiek obcego dla psa,by sam wchodził do kojca i zakładał pobudzonemu(!) psu kaganiec.
Jednoznacznie podkreślam też,że użycie sedalinu w ilości sięgającej dziesiątek tabletek jest dla tego psa ogromnym ryzykiem,a zupełnie nie ma niczego wspólnego z humanitarnym potraktowaniem psa.
Prawdę powiedziawszy nie chcę się nawet wypowiadać na temat wczorajszej sytuacji...jest ona dla mnie zupełnie nie zrozumiała.
Wczorajszy obraz zachowania Wiktora całkowicie odbiegał od jego zachowania z wcześniejszego kontaktu z fundacją...był wyraźnie zdenerwowany i pobudzony...nastawiony na obronę.

Pozostaje mieć jedynie nadzieje,że w dalszym postępowaniu schroniska w stosunku do Wiktora, nareszcie schronisko wykaże się znajomością swoich obowiązków i kompetencją...że nareszcie zechce zdecydowanie zainteresować się losem tego psa i pomoże mu wykorzystać ostatnią szansę,którą jakimś cudem ten pies dostał!

Posted

...By nie było niejasności, podkreślam jedynie,że KONIECZNA JEST WSPÓŁPRACA schroniska w przekazaniu Wiktora pod opieke fundacji...
nie ma tu najmniejszego celu napadania na jakąkolwiek instytucję i kogokolwiek,a jedynie próba jasnego postawienia sprawy Wiktora...PRZEJĘCIE PRZEZ FUNDACJĘ WIKTORA JEST OSTATNIĄ JEGO SZANSĄ NA NORMALNE DOŻYCIE OSTATNICH DNI, a bez profesjonalnej współpracy schroniska Wiktor już stracił szansę w sobotę... i nie wyobrażam sobie,by ktokolwiek podchodził do tego faktu lekceważąco- tu chodzi i o życie Wiktora oraz bezpieczeństwo osób, bądź co bądź postronnych i nie znanych psu, które po niego przyjechały.

Posted

Gdzie trzeba przewieźć Wiktora ? Z Głowna do... ? Może będę w stanie coś zdziałać.

Zuzlikowa, wczoraj w przytulisku była tylko jedna pracownica, nie wyobrażam sobie żeby SAMA wyciągnęła Wiktora z boksu. Tu potrzeba kilku doświadczonych osób i pomocy weta.

Posted

[quote name='nika28']Gdzie trzeba przewieźć Wiktora ? Z Głowna do... ? Może będę w stanie coś zdziałać.

Zuzlikowa, wczoraj w przytulisku była tylko jedna pracownica, nie wyobrażam sobie żeby SAMA wyciągnęła Wiktora z boksu. Tu potrzeba kilku doświadczonych osób i pomocy weta.

Myślę,że z tym pytaniem o miejsce dowiezienia Wiktora z Głowna należy zwrócić sie do fundacji!

Dokładnie właśnie o to mi chodzi...potrzeba nie jednej kobiety, lecz profesjonalnego przygotowania do zabrania psa,o którym wiadomo,ze może być agresywny i róznie zachować się przy wyjeciu z kojca i włożeniu do samochodu.Nie było dla nikogo tajemnicą kiedy Wiktor ma być zabrany i nie było niespodzianki w tym,że po Wiktora przyjechano.

Raz jeszcze podkreślam,że nie jest moim celem osądzanie kogokolwiek,lecz UŚWIADOMIENIE, że fundacja jest OSTATNIĄ SZANSĄ Wiktora!
Bez współdziałania zdecydowanego i odpowiedzialnego przytuliska...co mu pozostanie?

Posted

Lepiej, jezeli nie bede sie dzisiaj wypowiadac, po tym co przeczytalam!

Mam tylko pytanie do Pani Z.B-skiej - gdzie bylas kobieto? Dlaczego nic nie bylo przygotowane na zabranie Wiktora?



Jutro bede myslec, co dalej.:-(((((

Posted

[quote name='ANETTTA']pomóżcie Fundacji jak możecie na miejscu !!!!!!:-(

...WYBACZ ANETTTA(oczywiście rozumiem intencje),ale to chyba nie tak...fundacja sobie poradzi...fundacja nic nie straci...to nie fundacja potrzebuje pomocy...fundacja ma dość psów do zabrania!

POMÓŻCIE WIKTOROWI!!!

Posted

[quote name='Yv1958']Lepiej, jezeli nie bede sie dzisiaj wypowiadac, po tym co przeczytalam!

Mam tylko pytanie do Pani Z.B-skiej - gdzie bylas kobieto? Dlaczego nic nie bylo przygotowane na zabranie Wiktora?



Jutro bede myslec, co dalej.:-(((((

Rozumiem Cię...ja tak czułam wczoraj,a dziś narasta we mnie przerażenie.
Teraz już ruch jest po stronie schroniska...MY I FUNDACJA CO MOGŁYŚMY, NA DANY MOMENT, TO ZROBIŁYŚMY!
TERAZ ODPOWIEDZIALNOŚĆ ZA LOS TEGO PSIAKA SPOCZYWA NA SCHRONISKU!
Mam nadzieję,że schronisko zda sobie w końcu z tego sprawę,że wyjazd do fundacji jest jedyną i ostatnią szansą Wiktora i nie pozbawi go jej!
Mam nadzieję,że schronisko zda sobie też sprawę z tego,że nie może być biernym uczestnikiem pomocy Wiktorowi...że zda sobie sprawę,że nic tu nie może dziac się bez współdziałania WSZYSTKICH zainteresowanych losem tego psiaka...mam też nadzieję,że nie bedę musiała zadawać pytania,czy schronisko JEST ZAINTERESOWANE losem Wiktora.

Posted

Czyli co...? Wsadzili psa do boksu i zamknęli za nim furtkę na zawsze? Jedzenie grabiami mu podsuwają? Sprzątają tylko lejąc wężem wodę po boksie? Nikt Wiktora nie odwiedza? Nikt nie wyprowadza, nie głaska, nie odrobacza, nie szcszepi?

Posted

Szarotka napisał(a):
No i co teraz ???????????????

...no właśnie....przecież to wszystko "da się" zorganizować ....tylko widocznie tak nieszczęśliwie się złożyło,że nikogo takiego w schronisku nie było....

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...