sota36 Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 I jeszcze jedno - czlowiek wokol ktorego tak dlugo zyje pies musi miec "zajete rece"! Glaskaniem, mizianiem,smycza! Musi! Ja obawialam sie wlasnie tego syndromu - pustych rak.... Nikt nigdzie nie napisal, a wierz mi - mialam takie same watpliwosci, jak Ty, czy juz czas, ile trwac powinna zaloba, ja ja do dzis nosze w sercu,mimo, iz Guteczka kocham , jak Tosia, ponad zycie! Quote
bonsai_88 Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 Sota ja dopiero teraz, mając trudnego psa, jestem w stanie doceni jak wspaniałym psiakiem był Ituś [']... dopiero dzięki Birmie [mimo, że to ją mocniej kocham, bo ona jest MOIM psem, a Ituś był psem całej rodziny] widzę ile błędów wybaczył nam Itek pierwszy pies :roll:.... Quote
pietrucha204 Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 ja wytrzymałam 5 dni bez psa po 14 latach...6 już zapłakana poleciałam do schroniska po psa:))) ta pustka była nie do zniesienia:shake: Quote
sota36 Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 Bonsai - dlatego pisze... my caly czas uczymy sie psa! Kazdy pies dostarcza nam bazy informacji, z ktorej korzysta "nastepca"! I to jest FANTASTYCZNE!!! Quote
borzo Posted June 20, 2009 Author Posted June 20, 2009 sota36, mówisz, że Twój mąż po prostu wziął psa.. Ja nie mam już wątpliwości, czy zdradzam Dronję, widze Ja bardzo często w dzień, a w nocy.. śnią mi się psy - ze schronisk.. Ale Michał sie nie zgadza, mówi, że pod żadnym pozorem nie jest gotowy. Jak Ty zareagowałaś na przyprowadzenie psinki przez męża? Michał nie chce słyszeć o psie, mówię mu, że nie rozumie - że nie był w schronisku, wolontariacie - nie widział tego co ja, może wtedy bardziej by się przychylał do mojej decyzji. Co ciekawe, wszyscy mnie dopingują, zachęcają do adopcji, a jego niechęć odsuwają. Ale co mam zrobić - wziąć psa mimo jego weta? Przecież psinka ma mieć od początku zapewnioną miłość i spokój, a nie wiszący w powietrzu konflikt, a mnie się nie chce z nim 'użerać'. Wiem, że on może dojść do tego za pół roku, ja napewno nie będę tyle czekać - wykluczone. No i pupa :-( Quote
Vesna Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 My pożegnaliśmy Kleksa (<-avatar) 6.05.2009r. To był nasz pierwszy pies, który pojawił się nieplanowany-po prostu, któregoś dnia znalazł się na naszej wycieraczce pod drzwiami i został :). Jego odejście najbardziej przeżył Tata chociaż to on na początku najbardziej oponował przed przygarnięciem psa. Gdy zabrało Kleksa wiedziałam, z wielu wymienianych już tu powodów, że pojawi się w domu kolejny psiak, ale napotkałam na stanowczy opór ze strony Taty. Myślę, że przede wszystkim bardzo bał się, że będzie musiał przeżywać odejście kolejnego stworzenia i że nie będzie on już taki jak Kleks (no pewnie, że nie będzie bo Śnupek był wyjątkowy :-( ). Nie naciskałam bo wiedziałam, że to nie ma sensu, bo Tata jeszcze bardziej będzie się sprzeciwiał. Tłumaczyłam tylko (od czasu do czasu ;) ), że Kleks zawędrował pod właściwy adres, miał na pewno u nas dobrze i uważam, że mamy warunki i możemy dać dobry dom kolejnemu kundelkowi. Planowałam, jak tylko skończę sesję, poszukać dla nas nowego członka rodziny i Tacie przedstawić nowych kandydatów do zamieszkania z nami przygotowując w tym celu całą listę argumentów. Ale okazało się, że Tata mnie wyprzedził :loveu:. Będąc na weekendowym wyjeździe razem z Mamą, w miejscu, gdzie mieszkali, właściciele pensjonatu jakiś czas temu przygarnęli szczenną sukę. Sunia się oszczeniła, część psiaków udało im się wydać, ale zostały trzy suczki, z którymi właściciele nie mieli co zrobić. Jedna z nich była wyjątkowo przylepna i co chwilę podbiegała żeby ją głaskać. No i Tata wpadł po uszy... Tym sposobem od wczoraj mieszka z nami taka piękność Gdyby nie to zrządzenie losu, to Tata pewnie nadal by oponował. Ty jesteś zdecydowana więc poszukaj jakiś psiaków i pokaż konkretne Michałowi. Może któryś wpadnie i jemu w oko. A jeśli chodzi o postawienie go przed faktem dokonanym to Ty najlepiej znasz zwojego TZa i łatwiej Ci jest określić, jakby na to zareagował. Ja wiem, że Tata najwyżej w takiej sytacji by się na pół dnia na nas obraził ale później by mu przeszło (a co by innego mógł zrobić, skoro w domu przeciw niemu 4 baby, które chcą psa :evil_lol: ). Quote
zaba14 Posted June 20, 2009 Posted June 20, 2009 wiem o czym piszesz, niecały miesiąc temu odszedł moj przyjaciel po 17 latach ... ja do dzis płacze jak mi się coś przypomni, jak ktoś coś powie, mimo ze przez ostatnie 2 lata mieszkam poza krajem, nadal potrafie sobie przypomniec jaki był mieciutki i jaki mial zapach, gdybym byla w Polsce wydaje mi się że szybko wziełabym psa, to nie boi ran, ale pomoze... acz kolwiek jedncozesnie przesiaduje mnie mysl, ze rowzniez bym go zdradzila, zawsze byl oczkiem w glowie wszystkich, nie tolerowal innych psow w mieszkaniu i po tylu latach nagle inne łapy mają stąpać po tych samych dywanach.. dziwne, taki szmat czasu i nagle go nie ma... ale gdy pomysle o innych psach w schronisku wydaje mi się ze to rozsądne... niestety psa nie mam, ubolewam, bo psi przyjaciel to jedna z najlepszych przyjazni... jakos trafil mi sie kot przybleda ale ciage porownuje jego zachowanie do psa i w takim przypadku wydaje mi sie ze koty w ogole nie mysla :lol::lol::lol: Quote
borzo Posted June 21, 2009 Author Posted June 21, 2009 no właśnie. Miski Dronji stoją - nawet wodę wymieniam - gdyby Dronjowy duch miał wpaśc i chcieć się napić(i to piszę ja - ateistka!). Czy nowa psinka miałaby korzystać z tych samych? Sama nie wiem. Pokazuje Michałowi zdjęcia różnych psinek, nawet jedna bardzo wpadła mi w oko z Celestynowa, ale on chyba za bardzo porównuje je do Dronji i nie wykazuje entuzjazmu - no tak Dronja była najpiękniejsza. Zawsze będzie wyjątkowa i jedyna, ale tyle pięknych psów czeka na dom i uwagę.. A tak w ogóle to dziwne, ale wieki nie widziałam żadnego bezdomnego psa w moich rejonach.. Vesna Twoja psinka jest przepiękna! Jest do kładnie w moim typie - szczupły pyszczek, podpalana, to spojrzenie, uszy netoperka (Dronja takie miała-jej zdjęcie w tęczowym moście).Śliczna - cudownie, że znalazła Was!:loveu: Quote
kingula Posted June 21, 2009 Posted June 21, 2009 borzo a gdybys posunela sie do malego klamstewka... :razz: gdybys zaadoptowala psine ze schroniska a mezowi sklamala, ze sie przyblakala, znalazlas ja pod domek, sklepem itp? nie namawialabym Cie do takiego posuniecia, gdyby Twoj maz byl zdecydowanym przeciwnikiem posiadania psa, ale podejrzewam ze On ma takie same obiekcje , jakie mialas Ty... byc moze On mysli, ze biorac swiadomie kolejnego psa zdradza Dronje? A co by bylo, gdyby taki psiak "znalazl" Was...? Quote
kingula Posted June 21, 2009 Posted June 21, 2009 zaba bardzo mi przykro z powodu smierci Twojego psiaka :-( jakos tak wyjatkowo zapamietalam Go z Twojego avatka, taki slodki lobuziak :-( 21 czerwca minal rok, odkad pozegnalismy naszego Kinga. I choc z rodzicami mieszka jego syn- Hoto, tata do tej pory nie przekonal sie aby przygarnac kolejnego psiaka. :shake: Quote
19MLenka95 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 Kupując nowego psiaka, nie zdradzasz swojego poprzedniego pupilka... On będzie na to patrzył z wysoka, z psiego nieba... ;) Ty swoim zachowaniem pokarzesz mu tylko, że tak bardzo go kochałaś (a nawet kochasz nadal), że nie możesz bez niego żyć, dlatego kupiłaś nowego przyjemniaczka i nawet nazwałaś go tak samo! Teraz twoja świętej pamięci sunia może być dumna, że ma imiennika! Quote
sota36 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 borzo napisał(a):sota36, mówisz, że Twój mąż po prostu wziął psa.. Ja nie mam już wątpliwości, czy zdradzam Dronję, widze Ja bardzo często w dzień, a w nocy.. śnią mi się psy - ze schronisk.. Ale Michał sie nie zgadza, mówi, że pod żadnym pozorem nie jest gotowy. Jak Ty zareagowałaś na przyprowadzenie psinki przez męża? Michał nie chce słyszeć o psie, mówię mu, że nie rozumie - że nie był w schronisku, wolontariacie - nie widział tego co ja, może wtedy bardziej by się przychylał do mojej decyzji. Co ciekawe, wszyscy mnie dopingują, zachęcają do adopcji, a jego niechęć odsuwają. Ale co mam zrobić - wziąć psa mimo jego weta? Przecież psinka ma mieć od początku zapewnioną miłość i spokój, a nie wiszący w powietrzu konflikt, a mnie się nie chce z nim 'użerać'. Wiem, że on może dojść do tego za pół roku, ja napewno nie będę tyle czekać - wykluczone. No i pupa :-(no dobra... napisze wszystko jak bylo, choc tego jeszcze nikt nie uslyszal, poza Przyjaciolmi moimi. Atos odszedl 22 pazdziernika 2004 roku o 17.05. Nie udala nam sie walka o Niego, przegralismy. Zalamalam sie. To w duzym skrocie. Nastepengo dnia, maz wsadzil mnie do auta, wiedzac gdzie ma jechac, no i pojechalismy... Cala droge nie rozmawialismy. Padlo jedno zdanie - "Popatrz, jaka piekna jesiesien." I drugie - " darku, czy robimy dobrze, bo ja nie chce..." Maz- "Tak! Musisz miec zajete rece i serce". Tyle. Kiedy stalalm nad gromadka szczeniat, watpilam, bo ja nie bylam gotowa! Dla mnie bylo zbyt wczesnie. Przeciez jeszcze dzien temu walczylismy o zycie! Kiedy babka powiedziala "Prosze sobie wybrac" dla mnie to byl szok! Jak to? ja mialam wybrac? a Atos?! No i "wybralam", podswiadomie, nie zwazajac na nic, zadecydowal maly szczegol - czarna maska. Ale dalej mialam watpliwosci. Bylam otepiala bole, zaloba.... tak...moze to smieszne mowiac o psie. Kiedy przyjechalismy do domu przez 3 dni wolalam do niego "piesku"! Tak bezimiennie. Wciaz pytalam, czy dobrze zrobilismy??? Slyszalam "Dobrze". Po 3 dniach zaczelam sie zastanawiac, ze to mysmy go zaprosili do naszego domu! Ze on - Gucio - jeszcze bezimienny - sie nei wpraszal i w zwiazku z tym nie moze cierpie. I stopniowo go pokochalam..pokochalam jak zycie, jak mojego Tosia - tak samo , tylko inaczej, chyba madrzej.... I mysle, ze Twoj maz jest bardzo podobny do mnie... ps. wysle te post taki jaki on jest- bez poprawiania, bo podejrzewam, ze kiedy bym go przeczytala, by go wygladzic, to go wykasuje... Quote
zaba14 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 Kingula dzięki ... Sota to co zrobiliscie chyba bylo najlepszym rozwiazaniem, ja gdy dowiedzialam sie o stracie Mikiego cala noc plakalam, idac do pracy wkurzaly mnie biegajace psy, wkurzal mnie widok idacego psa na smyczy, po prostu zazdroscilam ze ktos moze sie jeszcze cieszyc przyjaznia swojego psa i przez kilka dni nawet nie chcialam slyszec o tym aby miec kiedys innego psa, teraz wiec ze kiedys ten dzien nastapi, ale musi przyjsc odpowiedni moment.. gdybym byla w kraju przypuszczam ze juz jakas bida przyszlaby ze mna do domu ... mimo ze rodzice nie chca... Quote
borzo Posted June 22, 2009 Author Posted June 22, 2009 Kingula - niezła jesteś! :cool3: myślałam już o takim fortelu, co by zachachmęcić, że psinka się przybłąkała, ale jakoś nie umiem tak oszukiwać z premedytacją, M od razu by się kapnął, że coś tu nie gra i nieprawdopodobny jest taki zbieg okoliczności, więc raczej oszustwo odpada - nic za wszelka cenę. Ale - Michał robi postępy, interesuje się zdjęciami psów, które oglądam, już nie porównuje do Dronji, no ale się nie pali zdecydowanie :shake: Zaba - miałam to samo - wszystkie psy mnie wkurzały, teraz już patrzę na ich właścicieli z zazdrością.. zaba - a nie możesz sobie jakiegoś piesa wziąć tam, gdzie mieszkasz? Trzymaj się kochana - teraz one razem biegają gdzieś po łąkach... Quote
zaba14 Posted June 22, 2009 Posted June 22, 2009 borzo zdecydowałam że psa kupie w PL... nie chce tutaj zwierza, w sumie mam jakby kota.. taka przybleda... do psa nie ma co porownywac ale zawsze to jakies cieple futerko ;) Quote
Atrisko Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Hej, hej borzo...i jak tam?...zamilkłaś... czyżbyś dopracowywała plan działania "nowy domownik" a może ograniczenia czasowe wynikają z nowego "kudłatego zajęcia"...:diabloti: Quote
borzo Posted July 8, 2009 Author Posted July 8, 2009 Hej Atrisko! miło,że piszesz. W sumie tak, jakoś się ogarnęłam, juz tak nie łkam za Dronją i rozglądam się za psią duszą - jest tyle pięknych i wspaniałych psinek do uratowania! Ale naprawde nie pisałam juz więcej, bo nikt nie pisał, to nie chciałam wątku na siłę podtrzymywać :eviltong: tu sa bardziej gorące tematy :cool3: Tydzień temu byłam w Azylu, a przy okazji poznałam urocze młode dziewczę - dogomaniaczkę Anię. W Azylu popłakałam się ze 4 razy - za Dronją i psinkami, które nie mają domów. W tą sobotę planuję jechać do Celestynowa, bo ze strony upatrzyłam sobie słodką sunię i chcę zrobić rekonesans. Ale przez ten czas, co wątek umarł, cos się zmieniło! Mój M. oswaja się z myślą o psie. Nawet chce ze mną pojechać do schroniska - tak się cieszę :multi: Pieska pewnie wezmę w sierpniu, bo ide wkrótce na urlop, a nieludzkim byłoby psinę ze schroniska ciagać po Polsce i fundować stres od początku. Nie myslałam, że w ogóle będę miała ochotę na urlop, żyć mi sie po smierci Dronji odechciało, ale baterie mi się wyczerpały i trochę z M. odreagujemy te trudne chwile. I tak jak wracam do domu z pracy, to sie łapię, że z psem trzeba wyjść, a tu gucio :shake: W sobotę po Azylu byłam w plenerze, obok miejsca, gdzie pochowaliśmy Dronję, ale nie chciałam iść na Jej grób - nie byłam w stanie i nie wiem, kiedy będę. Michał mi mówił, że wszystko w porządku, kopiec pięknie obrasta kwiatkami, trawą.. PS: wpadłam w jakis ciąg/obsesję - codzinnie siedzę na Dogomanii do późnych godzin nocnych i maniacko czytam wątki psów w potrzebie. Argh! Ściskam Atrisko - dzięki za odzew! czuwaj! Quote
stratoos Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 To wspaniałe, że chcesz wziąć psiaka ze schroniska, pomimo utraty Dronji. Trzymamy kciuki, żebyś znalała wspaniałego przyjaciela na długie lata :loveu: Quote
borzo Posted July 8, 2009 Author Posted July 8, 2009 hej stratoos. Powiem Ci, że dużo dała mi Dogomania, tu jest tyle osób myślących podobnie. Czytałam wypowiedzi osób, które zaraz po śmierci przyjaciela wzięły psa, bo dom taki pusty i jakoś się oswoiłam z tą śmiercią. Myślę o Dronji, tęsknię jak cholera, ale wiem, że życie toczy się dalej, a jest tyle psów, które potrzebują miłości i własnego domu. Schroniska są okropne - nie ma co ukrywać. Oczywiście cały czas się łapię, że szukam suni podobnej do Dronji, ale myślę, że może właśnie pies powinien być całkiem inny, żeby nie porównywać.. ech nie wiem, ale kudłaty przyjaciel musi być :p pozdrawiam serdecznie Quote
Atrisko Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 borzo...bardzo się cieszę że i M "dojrzał" do psiaka...to super wiadomość. To co piszesz o dogomanii to prawda... wciąga...szczególnie gdy zaczyna się śledzić losy psiaków w potrzebie...no i potem człowiek wsiąka. Bo jeśli jeszcze jest to gdzieś niedaleko...albo ten pies jest bardzo podobny do Twojego... Na odwiedzenie grobu też przyjdzie czas...nie musisz się spieszyć. A co do "nowego psa" ...wiesz ...nie wiem co "lepsze"... pies zupełnie inny czy baardzo podobny? Porównań nie unikniesz nie ma siły....ale zawsze jakaś część Ciebie będzie doszukiwać się podobieństwa...więc może lepiej bardziej poodobny...tak czy siak podejrzewam że to serce podpowie Ci który zastąpi Dronję, za co mooocno trzymam kciuki. Quote
gosikf & dogs Posted July 8, 2009 Posted July 8, 2009 Ja tylko tak dodam od siebie, że kiedy pochowałam swojego jedynego, kochanego psa, bez którego nie wyobrażałam sobie życia, po uśpieniu trzymałam na nim dłoń i czułam jak całe ciepło ulatuje z jego ciała, nie mogłam powstrzymać łez, a potem histerii, nie mogłam pogodzić się z tą ogromną stratą... Teraz mam w domu trzy psy, a serce rośnie. Wiele jest psów, które nie mają nikogo i to właśnie one nas potrzebują, i za nimi będziemy płakać... Być może tak jak za tym pierwszym...? Pozdrawiam Quote
budyniowa Posted July 12, 2009 Posted July 12, 2009 Myślę, że Twoja sunia byłaby z Ciebie dumna, gdybyś po jej śmierci uratowała pieska ze schroniska- a nie zazdrosna ;) Quote
fiorsteinbock Posted July 15, 2009 Posted July 15, 2009 Witaj Borzo - rozumiem Twoj bol i łącze sie w nim :-( Dopinguje z innymi decyzje o adopcji sierotki. Wiem z doswiadczenia, ze po stracie pupila ciezko jest sie pozbierac, ma sie wyrzuty sumienia przed adopcja nastepnego...Ja przygarnelam po 2 miesiacach od smierci Filpka (pieska) kocurka bezdomnego. Otrzasnelam sie, zrozumialam, ze jak wazna jest pomoc nastepnej sierotce - zwlaszcza, ze taka moge oferowac. Moj smutek i rozgoryczenie nic nikomu nie da...po dzis dzien, minelo ponad 1,5 roku tesknie za Filipkiem, czasem poplacze. Jednakze wiem, ze podjelismy dobra decyzja! Kocurek ma dom, my mamy kogo kochac i kim sie troszczyc :) Pozdrawiam cieplutko - nie smuc sie, Suczka jest szczesliwa i ma baczenie na Twoje poczynania ;) Quote
borzo Posted July 16, 2009 Author Posted July 16, 2009 Witaj Fiorsteinbock! Myślę dokładnie tak ja Ty, choć musiałam do tego dojść. Opłakuję jeszcze Dronję, ale - to brutalna prawda - życie toczy się dalej i nie można się załamać, tylko działać. Psy czekają.. Dziś w nocy w Warszawie była naprawdę porządna burza - obudziłam się w środku nocy i przez jakiś kwadrans nie mogłam znowu zasnąć, pomyślałam o tych psinach w polskich schroniskach - że podczas takiej nocy one się boją, mokną i nikt ich nie przytuli, nie pocieszy.. :placz: Dronja zawsze bardzo bała się burzy, jak bardzo grzmiło, to zaczynała się trząść, wystarczyło jedno zawołanie, zaraz przychodziła zestrachana i siadała swoim kuprem koło mnie, żeby tylko być blisko i mogłabym Ją ochronić przed kataklizmem. Jeszcze tylko tydzień, 2 tygodnie urlopu i piesek zawita do naszego domu. Mimo, iż jestem bardzo zmęczona po ciężkiej pracy i psychicznie po odejściu Dronji i musze odpocząć gdzieś daleko, to już się nie mogę doczekać psinki! Ściskam ciepło! Quote
Atrisko Posted July 16, 2009 Posted July 16, 2009 Borzo...więc wakacje iiiiii.... czy byłaś już z wiesz kim na rekonesansie? ...nic nie piszesz...:diabloti: a pewnie już jakaś psia istotka zawładnęła Twoim serduchem Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.