Helga&Ares Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Duffy był kiedyś taką śliczną, nieporadną kulką Szybko znalazł dom. Mieliśmy nadzieję, że dobry... Niestety było inaczej. Pies po 3 tygodniach został zwrócony. Powód - mąż pani, która pieska adoptowała zachorował i wylądował w szpitalu. Byliśmy w stanie to zrozumieć... Koniec tej historii? Tak myśleliśmy. Piesek znowu szukał właściciela. Ku naszemu zdziwieniu, owa pani zadzwoniła ponownie po tygodniu, zgłaszając, a raczej podtrzymując chęć wzięcia szczeniaka do siebie. Nie byliśmy przekonani co do tej adopcji. Pani zapewniała, że na wypadek, gdy mąż ponownie zachoruje, znajdzie pieskowi tymczasowe schronienie w gronie znajomych i rodzinie. Upewnialiśmy się 3 razy. Pojechał. Miał być szczęśliwy... 13.06.09r. - AWARIA!!! po 6 miesiącach bycia RAZEM!! Odebraliśmy telefon "proszę przyjechać po tego psa, już go nie chcemy, nie dajemy rady" :angryy::angryy::angryy: Nóż w serce. Dla nas i psa. Babsko go przywiozło, wpuściło do schroniska, pies się zapierał, płakał, ona uciekła ze schroniska, wsiadła do samochodu i pojechała. Po problemie? Umyte rączki? Ulga? :angryy: Duffy nie mógł się z tym pogodzić. Próbował zrobić podkop i biec za "ukochaną pańcią", drapał w drzwi, piszczał, skomlał, PRZERAŹLIWIE PŁAKAŁ. W końcu znalazł się w zimnym boksie. Zaszył się w kąciku i udawał, że go nie ma. Cały drżał. ślina ciekła mu z pyska - ze strachu. Bał się każdego, kto zbliżał się do kojca. Reagował nawet agresją, tą lękową. PIES NIE JE, NIE PIJE. TYLKO SIEDZI I UDAJE, ŻE GO NIE MA! Jeśli on zostanie w schronisku, możemy się niedługo bardzo zdziwić! To młodziutki pies, ma około 7-8 miesięcy...Jest PIĘKNY Proszę, pomóżcie! Musimy pilnie znaleźć mu dom tymczasowy, inaczej on zrezygnuje i po cichutku zejdzie... Kontakt w sprawie pieska: Schronisko dla zwierząt w Gaju(pod Poznaniem) e-mail: domi.nika@o2.pl GG - 7177866 telefon: 602-751-299 Kajetan 603-653-128 Paula 608-686-679 Dominika Prosimy o ogłoszenia, pomysły, DT -wszystko, co sprawi, że temu psu zachce się ŻYĆ! Quote
BajkaB Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Ja myśle,ze i babszytla dosiegnie wkrótce sprawiedliwośc losu..Nic w naturze nie ginie,a złe uczynki wracaja do nas nieuchronnie:angryy::angryy: Nie będziemy jednak interesowac sie babonem,musimy ratować psiaka. PILNIE! Quote
Helga&Ares Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Rozmawiałam przed chwilą z pracownikiem, z psem jest GORZEJ:placz::placz: Quote
bela51 Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Ręce opadają! Czasem juz nie mam siły czytać o tym ludzkim ( właściwie nieludzkim) okrucieństwie. Gdzie ten biedak jest? Napiszcie coś więcej.Może trzeba załatwić mu na razie jakiś płatny tymczas? Wiem,że wiele osób prowadzi takie, chociaż ja niestety ich nie znam. Quote
Helga&Ares Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Piesek przebywa w schronisku w Gaju (pod Poznaniem) Quote
Arika77 Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Zostal popelniony blad-bo nie powinno oddawac psa do domu,ktory wczesniej go zwrocil!!:shake: Ja moge zaoferowac temu psiakowi DT.Ale mieszkam w Gdyni. Quote
bela51 Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 ANETTTA napisał(a):DT w GDyni ????? Z Poznania do Gdyni nie jest aż tak baaaaaaaardzo daleko. Przy wspólnej moblizacji sił to jest do wykonania. Quote
yuki Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 babe zatłuc!!!! a Ty maleńki hopaj do góry, kogoś Ci znajdziemy!!!!! Quote
Dana i Muszkieterowie Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Mała ,śliczna bieda.... :-( O "pani" - babie nie ma co mówić :angryy::angryy::angryy::angryy: Quote
Arika77 Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 ANETTTA napisał(a):DT w GDyni ????? Tak.Wiem,ze to jest troche daleko.:shake: Quote
Helga&Ares Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Arika77 napisał(a):Zostal popelniony blad-bo nie powinno oddawac psa do domu,ktory wczesniej go zwrocil!!:shake: Ja moge zaoferowac temu psiakowi DT.Ale mieszkam w Gdyni. Tak, masz rację. Rozejrzę się na dogo, czy ktoś nie pojedzie w tych kierunkach... Dziękuję za pomoc. Quote
Helga&Ares Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Isadora7 napisał(a):Dopiero teraz mogłam wejść, biedny dzieciak a możemy Cioteczkę prosić o piękny banner? Quote
Isadora7 Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Helga&Ares napisał(a):a możemy Cioteczkę prosić o piękny banner? Hmmm spróbuje zaraz coś wyrzeźbić Quote
majqa Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 Jasna sprawa, że trzeba rozważyć na cito i kuć Gdynię. Oferta spadła z nieba. Jak się tylko ogarnę Helguś, będę starała się pomóc tekstowo - ogłoszeniowo. Ważna sprawa, bo na dobrą sprawę nie widzę tu takich informacji, co kobieta miała na myśli pisząc, że nie daje rady? Czy przyczyny były po stronie psa? Jeśli tak, jakie? Co Wam wiadomo? To bardzo ważne, by nie pojawiła się kolejna porażka domkowa. :-( Jaki ten psiak był w tym domu? Posłuszny, niszczył/ nie niszczył, zgłaszał potrzebę wyjścia, potrafił chodzić na smyczy etc.? Quote
Helga&Ares Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Baba powiedziała, że nie daje rady, mając na myśli połaczenie -> pies+szpital+dom. Mąż ciągle tam przebywa(w szpitalu)...Przyjechał razem z nią oddać Duffiego, powiedział że to jego najlepszy przyjaciel... Nie sprawiał w domu problemów behawioralnych, nauczony czystości. JEST NIEUFNY W STOSUNKU DO OBCYCH, na razie pokazuje ząbki, gdy chcemy do niego podejść, natomiast do byłych "pańciostwa" był bardzo przywiązany, lizał po rączkach, skakał:-( Quote
Helga&Ares Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 [quote name='Isadora7']Banerki dla dzieciaka, podlinkowane. :-( Mistrzowskie. Pięknie dziękujemy:Rose: Quote
Helga&Ares Posted June 15, 2009 Author Posted June 15, 2009 Isadora7 napisał(a):Jaki on duży jest? Nie widziałam go w pozycji stojącej, kiedy stałam obok jego kojca leżał tak w kąciku i próbował nie oddychać ze strachu. To co widać na zdjęciu, tyle zaobserwowałam, ale myślę, że gdzieś za kolano. Jego mama jest wielkości labka. Quote
stonka1125 Posted June 15, 2009 Posted June 15, 2009 zatkało mnie:crazyeye:swiat się konczy po prostu,mam nadzieje ze uda mu sie z domkiem tymczasowym,jak nie to czarno to widzę,nasza mała w schronie to samo i nikt jej nie chce ,u was przynajmniej ktos sie nim przejmuje i chce pomóc........ Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.