Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Duffy był kiedyś taką śliczną, nieporadną kulką



Szybko znalazł dom. Mieliśmy nadzieję, że dobry...
Niestety było inaczej. Pies po 3 tygodniach został zwrócony. Powód - mąż pani, która pieska adoptowała zachorował i wylądował w szpitalu. Byliśmy w stanie to zrozumieć...
Koniec tej historii? Tak myśleliśmy. Piesek znowu szukał właściciela.
Ku naszemu zdziwieniu, owa pani zadzwoniła ponownie po tygodniu, zgłaszając, a raczej podtrzymując chęć wzięcia szczeniaka do siebie. Nie byliśmy przekonani co do tej adopcji. Pani zapewniała, że na wypadek, gdy mąż ponownie zachoruje, znajdzie pieskowi tymczasowe schronienie w gronie znajomych i rodzinie. Upewnialiśmy się 3 razy. Pojechał. Miał być szczęśliwy...



13.06.09r. - AWARIA!!! po 6 miesiącach bycia RAZEM!!
Odebraliśmy telefon "proszę przyjechać po tego psa, już go nie chcemy, nie dajemy rady"
:angryy::angryy::angryy:

Nóż w serce. Dla nas i psa.
Babsko go przywiozło, wpuściło do schroniska, pies się zapierał, płakał, ona uciekła ze schroniska, wsiadła do samochodu i pojechała. Po problemie? Umyte rączki? Ulga? :angryy:

Duffy nie mógł się z tym pogodzić. Próbował zrobić podkop i biec za "ukochaną pańcią", drapał w drzwi, piszczał, skomlał, PRZERAŹLIWIE PŁAKAŁ. W końcu znalazł się w zimnym boksie. Zaszył się w kąciku i udawał, że go nie ma. Cały drżał. ślina ciekła mu z pyska - ze strachu. Bał się każdego, kto zbliżał się do kojca. Reagował nawet agresją, tą lękową.
PIES NIE JE, NIE PIJE. TYLKO SIEDZI I UDAJE, ŻE GO NIE MA!
Jeśli on zostanie w schronisku, możemy się niedługo bardzo zdziwić!
To młodziutki pies, ma około 7-8 miesięcy...Jest PIĘKNY

Proszę, pomóżcie!
Musimy pilnie znaleźć mu dom tymczasowy, inaczej on zrezygnuje i po cichutku zejdzie...







Kontakt w sprawie pieska:
Schronisko dla zwierząt w Gaju(pod Poznaniem)
e-mail: domi.nika@o2.pl
GG - 7177866
telefon:
602-751-299 Kajetan
603-653-128 Paula
608-686-679 Dominika


Prosimy o ogłoszenia, pomysły, DT -wszystko, co sprawi, że temu psu zachce się ŻYĆ!

  • Replies 102
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ja myśle,ze i babszytla dosiegnie wkrótce sprawiedliwośc losu..Nic w naturze nie ginie,a złe uczynki wracaja do nas nieuchronnie:angryy::angryy:
Nie będziemy jednak interesowac sie babonem,musimy ratować psiaka.
PILNIE!

Posted

Ręce opadają! Czasem juz nie mam siły czytać o tym ludzkim ( właściwie nieludzkim) okrucieństwie. Gdzie ten biedak jest? Napiszcie coś więcej.Może trzeba załatwić mu na razie jakiś płatny tymczas?
Wiem,że wiele osób prowadzi takie, chociaż ja niestety ich nie znam.

Posted

Arika77 napisał(a):
Zostal popelniony blad-bo nie powinno oddawac psa do domu,ktory wczesniej go zwrocil!!:shake: Ja moge zaoferowac temu psiakowi DT.Ale mieszkam w Gdyni.


Tak, masz rację.
Rozejrzę się na dogo, czy ktoś nie pojedzie w tych kierunkach...
Dziękuję za pomoc.

Posted

Jasna sprawa, że trzeba rozważyć na cito i kuć Gdynię.
Oferta spadła z nieba.
Jak się tylko ogarnę Helguś, będę starała się pomóc tekstowo - ogłoszeniowo.
Ważna sprawa, bo na dobrą sprawę nie widzę tu takich informacji, co kobieta miała na myśli pisząc, że nie daje rady? Czy przyczyny były po stronie psa? Jeśli tak, jakie? Co Wam wiadomo?
To bardzo ważne, by nie pojawiła się kolejna porażka domkowa. :-(
Jaki ten psiak był w tym domu? Posłuszny, niszczył/ nie niszczył, zgłaszał potrzebę wyjścia, potrafił chodzić na smyczy etc.?

Posted

Baba powiedziała, że nie daje rady, mając na myśli połaczenie -> pies+szpital+dom. Mąż ciągle tam przebywa(w szpitalu)...Przyjechał razem z nią oddać Duffiego, powiedział że to jego najlepszy przyjaciel... Nie sprawiał w domu problemów behawioralnych, nauczony czystości. JEST NIEUFNY W STOSUNKU DO OBCYCH, na razie pokazuje ząbki, gdy chcemy do niego podejść, natomiast do byłych "pańciostwa" był bardzo przywiązany, lizał po rączkach, skakał:-(

Posted

Isadora7 napisał(a):
Jaki on duży jest?


Nie widziałam go w pozycji stojącej, kiedy stałam obok jego kojca leżał tak w kąciku i próbował nie oddychać ze strachu. To co widać na zdjęciu, tyle zaobserwowałam, ale myślę, że gdzieś za kolano. Jego mama jest wielkości labka.

Posted

zatkało mnie:crazyeye:swiat się konczy po prostu,mam nadzieje ze uda mu sie z domkiem tymczasowym,jak nie to czarno to widzę,nasza mała w schronie to samo i nikt jej nie chce ,u was przynajmniej ktos sie nim przejmuje i chce pomóc........

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...