Agitka Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 Haniu ja dokładnie opisałam prawie wszystkie z naszych "sposobów" Rozumiem, ze dyskusyjny może być sposób karcenia i przyjmuję to do wiadomości. Napisałaś że stosujesz met. klikierową dlaczego jej nie opiszesz czy myslisz, ze nie jestesm ciekawa?! - jestem!A pokaż mi w którym miejscu opisałaś swoje metody?Z miła chęcią je poznam. Nie rozumiem negowania sposobu wychowania psa?! Ares jest wychowywany metoda nagradzania. Karcenia w opisany sposób nie stosujemu teraz. Dzisiaj wystarczy ciche stanowcze nie. Mieliśmy z nim problemy jak był mały. Ale nikt nim nie rzucał, nie szarpał!!! Tak jaks ię bawicie z własnymi psiakami, jak leżą na grzbietach i dają się głaskać po brzuchu, jak kłada się na wznak przed wami. To znaczy że są uległe i Wam ufają.My tylko tyle robiliśmy, pies się uspokajał i był grzeczny. Nagle wszystkie moje metody sa złe? Ja uważam, ze to dobra metoda, początkowo trzeba było ją powtarzać, ale to trwało krótko. Przeczytałam wszystkie posty, akcja zaczęła się o dstawierdzenia Bei, ze to straszne... zresztą przeczytaj posty to sama zobaczysz. Ty opisałaś, ze pozwalasz kłaść się psu na Tobie bla, bla, ale nie opisałaś metod szkolenia, ani wychowania, więc moje stwierdzenie - to nie ma nic wspólnego z wychowaniem chyba było na miejscu prawda? Myślałam, ze w końcu coś napiszesz. Pasz, Puz, mmbaj sobie rochę trudu zadały, ze opisać co sie u nich dzieje, ja też. Myślałam, ze oprócz krytyki akurat Ty i Bea jednak coś z siebie dacie, zainteresujecie swoimi metodami, a efekt jak widać. Czasem sobie żartuję, i myślalam, ze z tą czerwonością też tak odbierzesz, w końcu zacytowałaś prawie cały mój post z odnośnikami. Ale widzę, że tu aura nie sprzyja. No to zmykam, nic tu po mnie, może się kiedyś dowiem jaka jst przewaga Waszych tod nad moimi, Pasz, Puz czy mmbaj, ale to już tylko z bezpiecznej odległości bo tu mocno parzy :( Quote
Guest Kamcia_14 Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 uff przeczytałam jeszcze raz całość,nie kłućcie się dziewczyny bo to do niczego nie prowadzi, Agitka doczytałam się ,że jesteś w ciąży , .Haniu ,puz, mmbaj podajmy sobie wszyscy ręce psy jak ludzie każdy inny z ich wszystkimi wadami i zaletami . A ja dowiedziałam się z waszej dyskusji jedno, chyba zaniedbuję swoją suczkę hm ja jej niczego nie uczę ja z nią wędruję, spaceruję pokazuję las ,pole, łąkę ,kopię ogródek,czasami idziemy na ryby nad pobliską rzekę. Zabieram do auta ,jadę, mój mąż nie wydaje żadnych komend on z nią rozmawia ,mówi jej co robi czy to naprawia coś w warsztacie czy przycina drzewa w sadzie, czy w końcu sprząta kojec.Ona czasami mieszka z nami w domu , czasami w kojcu , jest nieufna nie pozwoli się głaskać obcym,z natury wszystkiego pilnuje i uśmiałam się do łez jak na swojej pierwszej wystawie odgoniła dobermana od jego miski i już do końca biedak do niej nie podszedł.Jak mówię choć idziemy połazić to ona ze mną idzie i nie zwracam uwagi czy pierwsza wychodzi czy po mnie.Ale mnie widocznie pies jest do czego innego potrzebny, to partner i przyjaciel i lubię jak jest .Po prostu.Wcale nie chcę go szkolić nie będę brała nigdy udziału w żadnych zawodach posłuszeństwa.Czasami wołam na spacerze hej babolu gdzie jesteś, czasami wracaj bo cię zostawię, czasami po prostu idę i ona sama sie pilnuje, zawsze inaczej i jak na razie jest ok.Nie lubię komend w stosunku do mnie i ja też ich nie stosuję do psów. Żadne tam siad! waruj! Jak trzeba żeby się położyła (hm tylko po co?)to jej pokazuję na ziemię i mówię : walnij się starucho i odpocznij chwilkę :lol: Ale ogólnie to ona wie,nie twierdzę że to pies doskonały bo takich nie ma , my się po prostu dopasowujemy do siebie i mamy dużą dozę tolerancji czego i wam życzę. Quote
Hania Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 Agitko! To Ty negowałas nasze metody, a nie my Twoje. I to co próbowałam napisac o szkoleniu klikerowym tez negowałas. W skrócie: Szkolenie klkerowy polega na używaniu pozytywnych bodźców do szkolenia psa - czyli nagródek ( nie musi to byc jedzenie ). Kliker to takie urządznie, które wydaje dźwięk "klik", który mówi psu, ze robi to o co nam chodzi. Kliker nie służy do wydawania komend, przywoływania psa itp, a tylko do zaznaczania zachowania. Jak to niektórzy okreslają - tak jakbysmy robili zdjęcie zachowania, które chcemy utrwalić. Najpierw uczę psy danych zachowań w domu, w spokojnych znanych im warunkach. Dopiero potem przenosze naukę w warunki bardziej rozpraszające. Komende wprowadzam dopiero jak psy daną rzecz wykonuja dobrze i są powtarzalne. Najczęściej uczę psa metoda naprowadzania. Czasem kształtuje - szczególnie u Gawry. To jest tak bardzo w skrócie i nie opisuje całej filozofii szkolenia pozytywnego. Zainteresowanym polecam lekture "Najpierw wytresuj kurczaka " Karen Pyror Quote
Agitka Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 A juz wiem o co chodzi :D O mój tekst o odpowiedzialności i wogóle.To nie do Was!!! Dziewczyny, jestem wściekła, bo u mnie kolejny pies trafił na bruk - malamut tym razem. Dlaczego? Bo sobie smarkacze kupili pieska bo ładny. dziewczyna wychodziła z nim na spacer. Spacer trwał do momentu wypalenia papierosa, czyli nawet nie obeszła bloku :evil: No i zaczął przeraźliwie wyć. zamiast się nim zająć po prostu się go pozbyli. W dwóch blokach ludzie trzymaja wilczury na balkonie bo psy są agresywne i bają sie wpuszczać je do domu - a jakie mają być?? Z jednym nawet nie wychodzą na spacer - to jakiś koszmar. O tych ludzi mi chodzi. A ten tekst nie do WAS był. Przecież posty czytają ludzie, którzy przymierzają sie do psiaka. Nigdy nie kwestionowałam Waszej odpowiedzialności. Przecież takich uwag nie kieruję do Was. Często powtarzam, o tym w swoich postach. bo pojawiają się ludzie, którzy chcą psiaka, nie mając o rasie, wogóle o psach pojęciach. Dopiero załapałam jak przeczytałam post mmbaj. Sorki jeśli uznałyście, ze to do Was. Mam dużo żalu do ludzi szczególnie po ostatniej akcji z Fuksem z zielonogórskiego schroniska. Za ich beztroskę i brak odpowiedzialności. A wogóle Haniu"znam" Twoje osiągnięcia, pieski również, tak jak BeiWbrew pozorom poza czubkiem własnego nosa bardzo mnie interesuje jakie macie psiaki, co robicie, jakie odnosicie sukcesy. Quote
Agitka Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 To interesujące napisz coś więcej!Wcześniej tego nie opisywałaś. Ares był na zwykłej tresurze prowadzonej przez związek kynologiczny. Wykonuje polecenia głosowe i znakowe. Ale jak mówiłam nie poluje, zdecydowaliśmy się na PT I. Sprawiało mu niesamowitą frajdę. Chodzi pięknie przy nodze na/bez smyczy, na komendę "równaj". Na równaj noga, obiega właściciela i staje przy lewej nodze. Przychodzi na "do mnie" i podwójne klaśnięcie. Na tyle dobrze, ze nawet w lesie jak ruszy za sarną na komendę natychmiast przybiega. Zna i świetnie wykonuje komendy zostań (w siadzie i leżeniu) - mówili nam, ze gończe wyjątkowo trudno nauczyć właśnie tej komendy, ale jak widać można.Wszystkie te komendy z wyjątkiem równaj wykonuje "znakowo". Przy takim szkoleniu nie ma sensu ćwiczyć w domu. no tak, zapomniałam! Super sprawa to tresura w grupie. Ares był w grupie 30 psów, wspominam to super i polecam. Psy pieknie przechodzą socjalizację bo w przerwach są puszczane i bawią sie ze sobą. No i oczywiście uczą się od siebie. No i to co Ares uwielbia to szukanie i aportowanie no i ciąganie sanek z dziećmi :D Opisz proszę dokładnie wydawanie komend. Rozumiem, ze jest to szkolenie indywidualne. Quote
pasz Posted March 15, 2005 Author Posted March 15, 2005 Ze względu na to iż to ja jestem autorką tego tematu i zszedł on na inne tory niż powinien to zgłosiłam do moderatora prośbę o jego zamknięcie. Koniec niesnasek. Każdy ma swoje racje. Jedni przyjmują to tak inni inaczej. Przykro mi że tak się to potoczyło ale ja chciałam inaczej. Quote
Hania Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 Może najprościej będzie jak opiszę naukę jakiegoś konkretnego zachowania. Np siadania. Tego uczyłam zazwyczaj przez naprowadzanie - czyli albo pokazywałam psu smakołyka nad głową, żeby sam usiadł, albo naprowadzałam go w jakiś inny sposób. jak tylko zaczynał siadać klik/smakołyk. Jak tylko zobaczyłam, że zaczyna załapywać to wycofałam naprowadzanie ( trzeba je wycofać jak najszybciej ). W związku z tym, ze pies szybko załapywał że k/s jest za siedzenie to siedział cały cza s przy mnie :-). Wtedy albo rzucam smakołyki, żeby pies musiał po nie iść ( jak nie chce mi się wstawac z krzesła ) albo jestem w ruchu ( jak szkolę w ogrodzie ). Komende wprowadzam jak pies łazi za mną i siada non-stop :-), siada jak tylko coś chce itp. Wiem wtedy, że rozumie o co chodzi. Potem przestaję nagradzać siadanie bez komendy. Jak pies robi juz super to ćwiczymy to na ulicy, potem na bazarku, dworcu itp. Quote
Agitka Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 No to oprócz klikania niewiele się różni od tej mojej. Zanim Ares poszedł na tresurę połowe komend znał U nas siadanie wyszło za pierwszym razem - bardzo proste. Podchodze do psiaka, staję przed nim i podnosze do góry dłoń oczywiście przy jednoczesnej komendzie głosowej siad. Psiak podnosi łepetynkę za reką i instynktownie siada. Oczywiście pochwała. Dlatago regauje na znaki i głos, nie ma znaczenia jak wydaję komendę. A co do nagradzania nie za każdym razem był smakołyk, Ares bardzo lubi jak w ramach pochwały się go uściska :D i powie dobry pies. Albo po prostu pieszczotliwie wyczochra powtarzając dobrze, tak. Nasz Ares to straszny łasuch i kiedyś na tresurze, każdy po kolei miał przywołać psiaka do siebie. Oczywiście szło opornie, więc treser powiedział, zeby zrobić cokolwiek, żeby psiak przyszedł. Przyszła kolej mojego męża - Woła do mnie, pies nic, znowu domnie i znowu Ares ani drgnie. Tomek się szelmowsko uśmiechnął włożył rękę do kieszeni i tylko cicho powiedział Ares masz! - no i wiecie co? W takim tempie tylko Ares przyleciał :D Wszyscy wyli ze śmiechu, ale metoda dobra była, bo dzięki temu szybciutko się nauczył. Quote
urszulaizula Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 Moja suka i ja od kilku lat jesteśmy klikerowe. To metoda, która nam obu wspaniale pasuje, obie ja lubimy. ;) To właśnie mi się w tym najbardziej podoba - mój pies aktywnie dopomina się o więcej pracy! Zasada jest prosta : zaznaczam zachowanie o które mi chodzi (w danej chwili) , właśnie przy pomocy "klikniecie", to właśnie zachowanie nagradzam. Rzeczą piesa jest zgadnąć o co mi chodzi, czyli co ma zrobić, żeby dostać nagródkę (dla psa wdrożonego w prace są to np. niemal symboliczne kawałeczki smaczków). To taka zabawa w ciepło-zimno, gdzie "klik" mówi ciepło, a brak klika - zimno. Rola (i wyzwaniem) dla przewodnika jest tak zaaranżować sytuacje, żeby wytłumaczyć psu o co chodzi. Można to robić na wiele sposobów: np. "podpowiadając" poprzez manewrowanie swoim ciałem lub smakołykiem (naprowadzanie), poprzez nagradzanie zachowania gdy występuje samo (wyłapywanie) lub poprzez nagradzanie najdrobniejszych kroków we właściwą stronę, aż do otrzymania całkowitego zachowania (kształtowanie). W sumie z kształtowaniem jest najwięcej radości, choć tez najwięcej kłopotów sprawia ...ludziom ;). Przykład „techniki mieszanej” z naszych zimowych zabaw: ciemno, zimno, plucha, nie mam ochoty na długi spacer, wracamy do domu po godzince, pieso trochę się snuje po domu, wreszcie przychodzi i zagląda z oczy z nadzieja. Tym razem dobrze tafia, nie mam nic szczególnego do roboty – możemy się pobawić. No to biorę plasterek żółtego sera, kroje polowe na drobniuchne wiórki, biorę kliker, wracam na kanapę. Z jednej strony stawiam sobie orzeszki , z drugiej zulowy serek (jak się pomylę - to najwyżej ;))). Postanawiam, ze dziś będzie bujanie bujanego fotela nosem – a co! Docelowo z komenda "bujaj się" ;) Suka stoi przede mną, ogon puszcza w młynek. Patrzy na mnie i zastanawia się w co dziś gramy ;).. Najpierw próbuje pozycje: siad, waruj, zdech pies i co tam jeszcze ma w repertuarze. Ja chichocze ale nie klikam. Suczydło wiec próbuje rejonów pokoju. Za pierwsze spojrzenie w stronę pokoju, gdzie stoi fotel - klik i smakolyk (suka zna już zasady tej gry, zaczynałyśmy od prościutkich zabaw - wie ze po kliku jest smakołyk, przychodzi go inkasować). Po czym znów spojrzenie w tamta stronę, klik- smakołyk (K/S). Po kilku razach suka już myśli, że mnie rozgryzła - chodzi mi najpewniej o .... skręcanie szyi w lewo ;). Wiec pięknie skręca - choć stoi tak, że tym razem fotel jest po prawej. Ja rechocze. Suka patrzy na mnie, łeb przekrzywia. Rzucam poduszkę w stronę fotela - suka oczywiście patrzy - K/S. Bardzo z siebie zadowolona biegnie i paca łapą poduszkę, - ja zaśmiewam się do łez i ksztuszę na orzeszku, ale jeszcze zdołam kliknac gdy biegnąc w stronę poduszki jest przed fotelem. Dwa czy 3 K/S i już mamy bieganie do fotela (no bo do mnie wraca po smakołyki - ja tam się z kanapy nie ruszam.... ;) ). Tą samą metodą po chwili (to idzie lawinowo) mamy dotykanie fotela nosem, coraz mocniejsze, aż do zabujania. Ja wydaje okrzyki dzikiego entuzjazmu i skarmiam moim geniiiiialnym psem wszystkie pozostałe okruszki serowe. :D Sukces! Całość nie trwała i 10 minut. I wcale nie była to "modelowa" sesja. Ale suka i ja milo się pobawiłyśmy. Tej samej metody (z wariantami) można używać do uczenia siadania, warowania, przyspieszania wykonania komendy lub bardziej precyzyjnego wykonania – oczywiście najpierw na bazie bardzo prostych ćwiczeń oswajając psa z zasadami gry. . Dom jest i dla mnie i dl psa miejscem bezpiecznym, gdzie możemy robić to co lubimy, wiec także szkolić się do woli. Co nie znaczy, ze nie lubimy długich spacerów oraz pracy w terenie. Ale i kanapa z orzeszkami może być dobrym miejscem do pracy z psem. :) A potem każdy zwija się w na swoim miejscu i zajmuje sobą – aż do kolejnego razu... ;) Urszula (iZula) Quote
Agitka Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 niezłe :D Rzeczywiście zabwne :D Ale jak wydajecie komendy???Tzn jak umacniacie to coś co pies zrobił?Czy są to ćwiczenia regularnie powtarzane? Czy jak? Ares zna trzymaj, ciągnij, puść, nie rusz. Szybciutko, biegiem, biegnij, naprzód.Tanczymy, hopaj (mnie obejmuje w pasie, mężowi opiera się na klatce piersiowej),hop, bawimy się, buziaczek, uszko.Zmykaj, szukaj, pokaż, przynieś. Goń, zostań.Zobacz kto przyjechał (włazi na paraet i sprawdza),pilnuj, spokój, odejdź, wyjdź,bądź grzeczny.Gdzie jest Tomek, gdzie jest Aga?I oczywiście zna i reaguje na imiona psiaków z osiedla. Zawsze zabiera wszystkie swoje zabawki a po spacerze bierze smycz w pyszczycho i w domciu grzecznie oddaje. To nie wszystko co potrafi - oczywiście to co wymieniłam + to co na tresurze no i cała masa innych których nawet nie pamietam. Jak widać nie ma komend typu atak, bierz czy inne - i nie będzie :D Jest wiele rzeczy, których psiak się uczy przy człoweiku, np. nigdy nie uczyłam Aresa przynoszenia smyczy. A jak się ubieram to przynosi smycz, czapkę, buty :D No i obowiązkowo swoją piłeczkę :P Albo mówię przynieś misia - i on przyniesie misia, piłeczkę - to piłeczkę. Jak się bawimy w chowanego ( tzn chowam zabawki) to Ares staje za ścianą, zeby nie patrzeć. Quote
urszulaizula Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 Agitka napisał(a): Ale jak wydajecie komendy???Tzn jak umacniacie to coś co pies zrobił?Czy są to ćwiczenia regularnie powtarzane? Czy jak? Komende wprowadza sie wtedy gdy pies juz "dziala". Czyli na przyklad w naszym przypadku : gdy juz ma to zachowanie w "repertuarze". Czyli np. jesli po jakims czasie (moze byc za godzine, a moze byc za tydzien czy miesiac), ze wracamy do n=bujania fotela, to najpierw czekam az domysli sie , ze to o to chodzi (to pierwsze zajarzenie, ze to to, zabiera kilka pierwszych smaczkow), potem, jako ze to nie cos calkiem mowego tylko "przypomnienie" mam mam psa, ktory biega raz za razem i robi to co ja chce. Wtedy tuz przed zachowaniem "wrzucam" komende. I tak kilka- kilkanascie razy. A potem naradzam tylko te dzialania, ktore sa poprzedzona komenda, a te "bez komendowe" - nie. I mam dzialnie na komende. Zulka mam juz ponad siedem lat, wiec mamy za soba sporo wspolnych wieczrow - chocby z nudow nauczylysmy sie rozmaitych "komend" . Co prawda na codzien nie mysle o tym jako o komendach, ale jest wiele rzeczy, o ktore moge ja poprosic, tak zebysmy sie szybko zrozumialy. Czesc glosem, czesc optycznie. To sa i polecenia formalne i rozmaite "glupotki". Poniewaz psa mam ku radosci i dla rozrywki, glupotek jest wiecej ;). Urszula (iZula) Quote
puz Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 Ja proponuje nie zamykac tematu i radzmy dalej ale dziewczyny nie kłocie sie małe nieporozumienie i juz Agitka nie rozgrzewaj do czerwonosci :lol: Nie zajmuje stanowiska bo Was wszystkie lubie i jak czytam te posty to az grzeje do czerwonosci wystraczy opisac co kto i jak ewentualnie zasugerowac co moze byc lepsze ja wiem pop postach Hani i agitki co robie dobrze a co źle ze swoim psem nie boje sie krytyki. a ze wszystkimi staram sie zyc w zgodzie tutaj. :D Podobno goncze sa z charakteru spokojnymi psami wiec badzmy jak nasze psy :wink: Co do Aresa opanowany pies i fajne psisko Co do Puzona oj jest porywczy przyznaje ale z moja wiedza i Waszymi radami mysle ze popracuje nad nim Hani pieski spokojne zrównoważone Bajan przepieknie słucha Pasz moj braciszek to dopiero kombinator ale karny i usłuchany UrszulaIzula witam na Forum I widzicie kazdy z was ma metody wychowawcze które działaja i uwazam ze nie ma metody najlepszej za to mam zamiar popracowac nad Puzonem wg waszych zaleceń jak wypróbuje to napisze otwarcie co mojemu psu podeszło, przede wszystkim musimy pamietac o psach ze maja jak ludzie rozne charaktery i nie wszystkie metody sprawdzaja sie nauki na naszych pupilach Co do nauki w szkołach uwazam ze ktos kto nie ma doswiadczenia z psami powinien zapisac sie na kurs albo byc pod okiem doswiadczonej osoby ktora powie jak poprowadzic psa, raz zdobyta wiedza idzie na całe zycie Co Quote
bea100 Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 puz napisał(a):...Podobno goncze sa z charakteru spokojnymi psami wiec badzmy jak nasze psy :wink: ... No to wracam na temat 8). Witam Cię Ulu serdecznie wśród nas :D Quote
anabelka Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 Agitka napisał(a): A po czym poznajesz, ze pies uznaje Twoje przywództwo??? Mój mąz też ma do mnie zaufanie, a ja dysponuję wszystkimi zasobami, których on pożąda :wink: Powiedz mu jak jesteś taka odważna, ze powinien uznac moje przywództwo :P Przecież go karmię, głaszczę i nawet razem śpimy :P Jeśli myślisz że to jest Twoje przywództwo to jesteś w głebokim błędzie, jeśli masz sprytnego psiaka to już jesteś jego narzędziem :D Jakimi dysponujesz zasobami, które Twój psiak pożąda??? Ładne zdanie ale cóż to za zagadka?? :wink: Jako, ze konflikt został już własciwie zażegnany to odpowiem Ci tylko na Twoje pytanie. Agitko, to bardzo proste. Kazdy właściciel wie, czego potrzebuje jego pies i staram się być tą osobą, która zaspokaja te potrzeby. W przypadku moich psów jest to: -jedzenie -spacery (takie zwyczajane na siusiu) -spotkania z zaprzyjaznionymi psami -wyjazdy na wycieczki za miasto -przytulanie - i inne I nie mów mi prosze, że moje psy nie uznają mojego przywództwa, bo nigdy nas nie widziałaś i nie nie możesz tego wiedzieć. Ja wiem, że uznają i to mi wystarczy. A co do Twoich problemów z mężem, to kurcze nie wiem, nie mam w tej kwestii doświadczenia i nie będę się wypowiadać 8) A teraz do Uli i Zuli - fajnie że dołączyłyście. Ja co prawda nie rasa polska, ale też gończa i mam nadzieję, że dziewczyny mnie stąd nie przepędzą. Widziałam, że spotkamy się na obozie w maju - bardzo sie cieszę. Pozdrowienia. Quote
mmbbaj Posted March 15, 2005 Posted March 15, 2005 Dziewczyny!!! Myślę, że wszystkie nas poniosły trochę emocje i rzeczywiście czas już zakopać topory wojenne :P Ten topic to był naprawdę świetny pomysł Pasz, tylko poszło nie w tym kierunku :oops: I myślę, że po trochu każda z nas jest za to odpowiedzialna więc teraz pokażmy, że jesteśmy ponad emocjami i rozmawiajmy,Liczę na Was dziewczyny bo powiem Wam, że absolutnie każda z Was tutaj , w temacie "pies", jest ode mnie mądrzejsza, bardziej doświadczona i....skuteczniejsza. Przeczytałam wszystkie te posty jeszcze raz i wiecie co? doszłam do wniosku, że od każdej z Was mogę się czegoś nauczyć i każda z Was może podsuwać mi dobre rady w sytuacjach, które mnie albo przerastają, albo zwyczajnie ich nie rozumiem :-? Dlaczego? Dlatego, że macie już swoje osiągnięcia w pracy z psem więc przeszłyście już tę drogę, na której ja jestem dopiero na początku. Nauczyłam Bajana wielu rzeczy, ale wielu go jeszcze nie nauczyłam i chciałabym skorzystać z Waszego doświadczenia, ale jak każdy uczeń potrzebuję do tego sprzyjającej atmosfery. Dla mnie Bajan to właściwie mój pierwszy pies i powiem Wam, że tak naprawdę nie przypuszczałam nawet co to znaczy wychowywać go, szukać dróg porozumienia, metod wychowawczych itd. Są dni kiedy wydaje mi się, że podążam we właściwym kierunku, jak pewnie się domyślacie to takie dni kiedy wszystko dobrze idzie :wink: Są jednak i takie dni kiedy wydaje mi się, że cofamy się do początków i jestem wtedy nieco podłamana, dzisiaj jest właśnie taki dzień :( W domu, jak do tej pory, Bajan właściwie nie stwarza problemów tym bardziej, że ja jestem z nim cały czas. Problemem są spacery! Też nie zawsze, ale nigdy nie wiem jak będzie :-? Ot choćby dzisiaj! Pierwszy długi spacer o 12-tej trwał 1,5 godziny i było prawie idealnie! Bajan szedł na luznej smyczy, ładnie reagował na wymijanie kałuż, zmianę kierunku, przejście przez jezdnię itd. Nachwalić się go nie mogłam! O 18.30 zdecydowałam się zrobić ponownie dłuższy spacer po ulicach, a nie jak zwykle w okolicy domu. Kompletna odmiana! Bajan ciągnął smycz i frapowało go wszystko tylko nie ja! Z małym wyjątkiem: wzięłam ze sobą klikier i pyszne smakołyki, ale wiecie jak to wyglądało? Bajanek przy nodze (klik) smakołyk i .....Bajanek skok w bok bo wykonał już zadanie :P .Oczywiście od czasu do czasu pamiętał o smakołykach i wracał do nogi, ale dokładnie wg poprzedniego scenariusza! Klikałam mu również na luzną smycz kiedy ładnie szedł z lewej strony, ale chyba on to traktuje jak jednorazowe zadanie :( Prowadzenie na smyczy takiego psa jak Bajan jest bardzo ważną sprawą, będzie silnym psem, a my mieszkamy w mieście i już choćby ze względu na jego bezpieczeństwo musi być karny! Taki szarpany spacer nie jest też przyjemny! Bajan doskonale wie co znaczy "równaj", na szkoleniu był super! Tylko, że jemu chyba kojarzy się to do momentu kiedy dostaje nagrodę! Czasem jest tak zajęty "tropieniem", że nawet komendę ignoruje! Jak poradziłyście sobie z tym problemem i ile czasu to trwało? Mam nadzieję, że udzielicie mi jakichś wskazówek, każda z Was korzysta może z innej metody, ale wszystkie opieracie się na pozytywnym szkoleniu, a tylko na takim mi zależy :D Bardzo serdecznie Was Wszystkie pozdrawiam i proszę, niech ten topic zacznie spełniać swoje właściwe zadanie, pomóżcie nowicjuszce! :fadein: Quote
puz Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 Prowadzenie na smyczy takiego psa jak Bajan jest bardzo ważną sprawą, będzie silnym psem, a my mieszkamy w mieście i już choćby ze względu na jego bezpieczeństwo musi być karny! Taki szarpany spacer nie jest też przyjemny! Bajan doskonale wie co znaczy "równaj", na szkoleniu był super! Tylko, że jemu chyba kojarzy się to do momentu kiedy dostaje nagrodę! Czasem jest tak zajęty "tropieniem", że nawet komendę ignoruje! Jak poradziłyście sobie z tym problemem i ile czasu to trwało? Mam nadzieję, że udzielicie mi jakichś wskazówek, każda z Was korzysta może z innej metody, ale wszystkie opieracie się na pozytywnym szkoleniu, a tylko na takim mi zależy Ciezkie pytanie chociaz moze postaram Ci sie doradzic jak ja przebrnęam ten okres i jak jest z Bohunem. Po piewrsze spacer dzielimy na dwie połowy 1 nalezy do psa bo wtedy wacha i szuka zapachów ma sowja toalete i jak po 15 mina złatwi swoje sprawy kaze na komende równaj i dziemy ulicami czasami popusczam go luzem i idzie ale obok mnie czasem pies musi powachac i to zrozumiałe, Niestety czasem bywa moment ze sie zawacha i ogłuchnie jedna rada przycignać do siebie na smyczy powiedziec do mnie i nagrodzic nawet głaskaniem bo smakołyk od razu zadziała a tu chodzi o posłuszeństwo. ze szczenietami jest trudniej one sa bardziej ciekawskie, tak jest z Bohunem jak sie chłopak nawacha nie ma gadania równaj i idziemy jak ciagnie przystajemy przyciagamy do nogi i na krótszej smyczy mowie rownaj. Jak on dorosnie ze smyczy mozna przejsc na łąncuszek uciskowy na jakis czas to jego nauczy a nie zrobi krzywdy. Puzon na komende równaj od razu rowna z moim chodem pracuje nad tym cały czas bo sie chłopczyna czasem zapomina, duzo mi dałąo szkolenie. Tam nie było chodz tu itd tylko zapiecie na smycz i komenda rownaj po jakims czasie szkolenia pies zapamietał ze komenda rownaj tzn spacer na smyczy przy nodze. Niektórzy trenerzy ucza noga ale tak naprawde Komenda Rownaj to chodzenie przy nodze z panem ze smycza alebo bez smyczy a noga albo do nogfi to obejscie pana wokól i siadanie przy lewej nodze komenda do mnie przed panem siad i my sie tak nauczylismy i stram sie na spacerze nie myslic psu pojec noga do mnie jak chce zeby ładnie podszedł na smyczy poprostu mowie równaj i on wie (przyciagajac delikatnie smycza do siebie i ustawiam przy lewej nodze ) Quote
Agitka Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 Anabelka Pisałaś, ze zgadzasz się w 100% z Hanią, a ona nie jest zwolennikiem teorii przywództwa. Wiesz są granice żartu i dobrego smaku. Co do moich relacji z męzem nie bądź bezczelna. Ja z mężem problemów nie mam najmniejszych, jesteśmy pół roku po ślubie i spodziewamy się dzidzi. Mamy już jedno "maleństwo" - cudowne i zyjemy w pełnej zgodzie, partnerstwie i miłości. Czego wszystkim życzę. Jeśli nie zauważyłaś to czasem próbuję sobie pożartować, ale to dla takich ludzi wiesz - z humorem, jeszcze kilka takich osób na tym świecie zostało 8) Wracając do tego co napisałaś, wg teorii przywództwa - czyli tej, której ja się trzymam :wink: Spacery, karmienie, przytulanie i inne to oznaki waszego przywiązania, uczucia i wzajemnego zaufania, ale nie przywództwa. To co opisałaś to dzień jak każdy inny w każdej rodzinie posiadającej psiaka - no w prawie każdej niestety. Nie napisałaś nic o zasadach panujących w Waszym domku. Więc rzeczywiście nic nie wiem o zasadach w nim panujących. Wprowadzasz nerwową atmosfere niepotrzebnie :wink: Przywództwo to inaczej dominacja Anabelko - nie tresura. Wytłumaczę to na przykładzie rodziny patriarchalnej, gdzie głową rodziny był ojciec, a wazniejszy od matki był np. syn. Czyli każdy zna swoje miejsce w szyku - oczywiście nie jestem za tym ustrojem bo dośc silna charakterologicznie ze mnie babka. Zobacz na stado zwierząt np. wilki - skąd zresztą pochodzi teoria dominacji. w stadzie są samiec alfa i samica alfa. Często w stadzie wilków można wogóle wyodrębnić jako przywódcę właśnie sukę. dziwne co?! A wilki uznaje się za wyjątkowo inteligentne zwierzęta i podkreśla się ich strukturę "organizacyjną" jako wysoko rozwiniętą. Np. przedszkola dla szczeniat, opieka nad starszyzną. Każdy ma swoje miejsce. Dlaczego to tak dobrze zorganizowana grupa - bo jest szef, kierownik, robotnik, opiekunka. Wiadomo, kto pod kogo podlega, kto czyim jest szefem i kto jest szefem wszystkich. Teoria przywództwa to nie jest mój wymysł Anabelko, tak jak Metoda klikerowa nie jest wymysłem Hani. Znamy różne teorie i metody, a tutaj możemy je zaprezentować. Ja nie stwierdziłam, że Twoje psiaki nie uznają Twojego przywództwa - jesli uważasz, ze jest inaczej zacytuj. Napisałam, ze jeśli masz sprytnego psiaka( tzn jest typowym dominantem i z pewnością będzie to wykorzystywał), to nie bardzo prawdopodobne, ze nie zdąrzysz przed nim przejść przez drzwi, nie zjesz zanim on nie dostanie jeść, będziesz go głaskać kiedy tylko on bedzie miał na to ochotę, będziesz się z nim bawić kiedy on bedzie miał na to ochotę i bedziesz prosić, zeby się przesunął odrobinę na kanapie bo dla Ciebie zabraknie miejsca. Aaa i zapomniałam o ruchach frykcyjnych u psiaka to również oznaka dominacji:) Pies wcale tego nie robi z pobudek seksualnych :D Tzn na człowieku i innych psiakach z wyłączeniem suczek ma się rozumieć, szczególnie w czasie cieczki. u psów niestety nie można wyodrebnić typowego okresu rui tak jak u innych zwierząt. Zazwyczaj powinno mieć to miejsce na wiosnę i jesień, ale dzięki człowiekowi trochę się to poprzestawiało :wink: Ogólnie psiaki są bardzo bystre, ale wśród nich są straszliwi dominanci, prawdziwe lisiury :D Widziałam co niektóre z nich potrafią :wink: Zapytałam po czym poznajesz, ze to Ty jesteś w tym układzie przywódcą? A już wogóle nie rozumiem dlaczego chcesz nim być przecież tej teorii nie uznajesz?! :roll: Nie odpowiedziałaś :wink: Pozdrawiam :D mmbajbadzo się mylisz twierdzac, ze jestes najmniej obyta w temacie. Podstawa to chcieć, a z Twojej strony chciejstwa jest bardzo dużo :D Poza tym Puz bardzo Was chwali :wink: Quote
anabelka Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 [quote name='Agitka']Wiesz są granice żartu i dobrego smaku. Co do moich relacji z męzem nie bądź bezczelna. No Tobie to chyba trzeba kilka razy powtarzac zebys zrozumiala. Widzialas emotikon?????? Napisalas w zartach cos o mezu to ja Tobie w zartach odpisalam. Czy przy kazdym zdaniu, mam pisac - "zartowalam" lub "pisze powaznie"???? [quote name='Agitka']Ja z mężem problemów nie mam najmniejszych, jesteśmy pół roku po ślubie i spodziewamy się dzidzi. Mamy już jedno "maleństwo" - cudowne i zyjemy w pełnej zgodzie, partnerstwie i miłości. Czego wszystkim życzę. Jeśli nie zauważyłaś to czasem próbuję sobie pożartować, ale to dla takich ludzi wiesz - z humorem, jeszcze kilka takich osób na tym świecie zostało 8) No wlasnie, tylko komu tego humoru brakuje???? [quote name='Agitka']Wracając do tego co napisałaś, wg teorii przywództwa - czyli tej, której ja się trzymam :wink: Spacery, karmienie, przytulanie i inne to oznaki waszego przywiązania, uczucia i wzajemnego zaufania, ale nie przywództwa. No i moje przywodztwo (choc to zle slowo, ja jestem przewodnikiem i opiekunem moich psow) wynika z tego przywiazania, z mojej pracy z psem, a nie z tego kto pierwszy przez drzwi przechodzi. Ja wiem, ze to normalny dzien w wiekszosci rodzina, ale nie kazdy wykorzystuje to do podkrslenia swojej pozycji. [quote name='Agitka']Wprowadzasz nerwową atmosfere niepotrzebnie :wink: :lol: Agitko prosze Cie, przestan. Ja jestem naprawde bardzo spokojna i ciezko mnie wkurzyc :lol: [quote name='Agitka']Teoria przywództwa to nie jest mój wymysł Anabelko, tak jak Metoda klikerowa nie jest wymysłem Hani. Znamy różne teorie i metody, a tutaj możemy je zaprezentować. Oczywiscie, ze nie. Zarowno TD, jak i kliker wymyslili ludzie madrzejsi od nas. Zgadzam sie rowniez z tym, ze mamy rozne metody i teorie, ale Ty caly czas probujesz mi wmowic, ze moja metoda jest zla i pies wejdzie mi ma glowe. Agitko, mam 3 suki. Jedna ma 6 lat, druga 3, najmlodsza 5 miesiecy. Chyba bym zauwazyla, ze cos jest nie tak. [quote name='Agitka']Zapytałam po czym poznajesz, ze to Ty jesteś w tym układzie przywódcą? A już wogóle nie rozumiem dlaczego chcesz nim być przecież tej teorii nie uznajesz?! :roll: Nie odpowiedziałaś :wink: Pozdrawiam :D Po czym poznaje? Po tym, ze moje psy robia to o co je poprosze, jesli sie czegos przestrasza uciekaja do mnie. To tak na przyklad. Nie uznaje Teorii Dominacji, ale w klikerze tez jest przywodzca. Tylko nie jest on srogim panem, co to szarpie, krzyczy i fizycznie odzialuje na psa, tylko spokojny nauczyciel, opiekun i przewodnik. jesli chcesz poczytac zajrzyj na http://kliker.pieski.eu.org/ Tam znajdziesz cala teorie. Pozdrawiam. Pa. :D A tak w ogole to dla mnie EOT. Quote
Agitka Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 mmbajChodzenie na smyczy jak psiakowi strasznie chce się siusiu to nie tylko Twój problem :D U nas to wyglada tak. Wychodzę z bloku, Ares zazwyczaj na smyczy, trzymam go przy nodze, jeśli ciągnie stanowczym tonem mówię "nie". jeśli nadal to robi, kazę mu usiąść i ponownie równaj idziemy. Zazwyczaj sama szybciutko się spręzam bo mi go szkoda, wiem, ze ma pęcherz na supełek..., ale przy bloku zawsze pilnuję, zeby szedł przy nodze. Ares nie załatwia się pod klatka schodową, wogóle pod domem. Nauczył się, ze toaleta jest dalej. Dzieki temu sąsiedzi bardzo go lubią, bo wiadomo, ze jest czyściutki i niezabrudzi chodników przed domem, czy placu zabaw, gdzie bawią się dzieci. Za blokiem ( u nas jest dużo przestrzeni) każe mu usiąśc i zostań. odpinam smycz i mówię naprzód. Wtedy biega, sika, kupa i wszystko co tylko chce (hmm oprócz tarzanka w kupie i innych jeszcze mniej przyjemnych rzeczy :D ) Powrót do domu jest ZAWSZE przy nodze. A no i to wąchanie - jak oduczyć psiaka który jest stworzony do poszukiwań :roll: Nie można :P Jedyne co można zrobić to przy dłuższym spacerze na smyczy, np podczas prowadzonej przez Was nauki, trzymać poczatkowo krótko smycz - to duże psiaki, jak będą szły wyprostowane to w końcu się przyzwyczaja, że bez smyczy jak pani ozwoli szalejemy, a przy nodze idziemy dumnie. No jest jeszcze jeden sposób :oops: Na łasucha :oops: Szczególnie przy dużych psiakach, najpierw można próbować podkarmiać przy wydawaniu komendy równaj - oczywiście bez schylania się tyle co w ręce swobodnie opuszczonej podczas spaceru.Zamiast przysmaków, jeśli Wasz psiak to pieszczoch można w taki sam sposób "smyrać" go po nosku, łepetynce. Sam będzie chciał więcej i nauczy się trzymać głowę wysoko. No i my spacer kończymy również przy nodze. Zobaczysz na pewno się uda. A jak będziesz uczyła chodzenia przy nodze bez smyczy, potrzebna jest lekka smycz, najlepiej taka parciana, po prostu w pewnym momencie kładziesz psiakowi smycz na grzbiet, a on dalej idzie przy nodze. Tak my to robiliśmy :P Pozdrawiam, powodzenia :D Quote
Hania Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 Agitko Anabelka nigdzie nie napisała, że jest zwolennikiem tej teorii. Napisała tylko tyle, że nie wiesz nic o układach między nią a jej psami. A o mężu sama zaczęłas i też miałam ochotę odpowiedzieć na ten post - ale jak widać tylko niektórzy na tym forum maja prawo do żartów. MMbaj Ja robię tak - odróżniam chodzenie przy nodze od chodzenia na luźnej smyczy. Chodzenie przy nodze jest na konkursy i jak nam się uda to w przyszłości na inne egzaminy. Jest to zachowanie na komendę. Chodzenie na luźnej smyczy jest bez komendy - pies powinien mieć odruch, ze jak jest smycz to ma iść na niej luźno. Nie musi iść przy nodze - może iść przed, za, wąchać itp - wazne jest, żeby nie napinał smyczy, nie szarpał itp. Ucze tego metoda drzewka - jezeli pies zaczyna sie szarpac, ciągnąć do czegoś to po prostu staje i czekam aż się uspokoi i zluzuje smycz. Dopiero wtedy idziemy dalej. Mozna to robic w roznych kombinacjach - Wam pod blokiem trudno jest ćwiczyć dochodzenie np. do pełnej miski, ale można wymyślić cos innego. Mogę Cię zapewnić, że Bajan jak na ogarka w tym wieku chodzi super na smyczy :-) Quote
Hania Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 [quote name='Agitka'][b] Jedyne co można zrobić to przy dłuższym spacerze na smyczy, np podczas prowadzonej przez Was nauki, trzymać poczatkowo krótko smycz - to duże psiaki, jak będą szły wyprostowane to w końcu się przyzwyczaja, że bez smyczy jak pani ozwoli szalejemy, a przy nodze idziemy dumnie. Problem jest taki, że Bajan musi dużo chodzić na smyczy - bo w takich warunkach mieszka. Trudno, żeby cały spacer chodził przy nodze - byłaby to dla niego straszna męczarnia, jeszcze biorąc pod uwage, że jest to młody psiak. Quote
Agitka Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 Dziewczyny! i pewnie byłoby odebrane jako żarcik, gdyby choć jeden uśmieszek się tam znalazł. To taka ikonka po lewej stronie ekranu, którą wyraża się emocje. Ja żarciki i uwagi przyjmuję. Ile zabawniej byłoby napisać: jeśli masz problem z mężem :lol: ... czy coś w tym stylu. ja się nimi podpieram, zeby było czytelne, ze to żarty. Ale coś ostatnio za bardzo mam wrażenie i zbyt wiele osób w dośc nieprzyjemny sposób mówi o mnie i moich bliskich. a miałyśmy tu o psiakach gadać. Te znaczki naprawdę ułatwiają porozumiewania się, nie widzę Waszych twarzy, więc w jakiś sposób pokazcie, o co wam chodzi. Quote
Agitka Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 Troszkę mi szkoda Bajanka, bo to rzeczywiście nie byłoby fajne trzymać go cały czas na krótko :( To może próbowac na łasucha :roll: Co prawda Ares juz chodził ładnie przy nodze, jak zaczęłam mu " dozować" swobodę na smyczce. Tak jak wcześniej pisalam jestm w ciązy no i był taki okres kiedy nie powinnam była wogóle chodzić. Ale szkoda mi było sierściucha jak stał pod drzwiami i chciał siusiu to go brałam i puszczałam ze smyczki. Oczywiście szedł przy nodze, jak odeszliśmy kawałeczek, popuszczałam na maxa smycz i mówiłam szybciutko myszko bo zaraz musimy wracać. wtedy szukał wąchał siusiał robił kupkę no i przywoływałam go do nogi i wracaliśmy. Warto mieć długą, moćną smycz (Ares ma z liny alpinistycznej, inne zmasakrował :-? ) Myślę, ze dobrze byłoby wprowadzić komendę np. biegaj mając go na smyczy. Tak żeby wiedział, ze równaj to nie ma dyskusji z pańcia, a biegaj to szukamy różności, wachamy, siusiamy i inne. Można spróbować. Moze to coś da :roll: Quote
Agitka Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 AnabelkoTeraz się w pełni z Tobą zgadzam - nie ma sensu w Twoim przypadku wogóle mówić o przywództwie i dominacji. Masz suczki i to kilka. Suczki ustaliły sobie hierarchię między sobą. Suczki sa łagodniejsze i nie mają potrzeby dominacji. No i raczej nie ma zbyt wielu suczek dominantów, oczywiście w porównaniu z samcem. Troszkę to inaczej wygląda z panem psem :D Masz rację wogóle schemat psa dominanta nie pasuje do twojego domu. Ja spotkałam się w życiu z dwoma sukami o silnym instynkcie przywódczym, ale to była huski - łącznie z ruchami frykcyjnymi, wydawało się wręcz niemożliwe, a jednak. I druga suczka - kaukaz - no z ta był wyjątkowy problem, bo była do tego bardzo agresywna. No u nas wyglądało to zupełnie inaczej :wink: Prawdę mówią Ares to franca do dziś. Wyobraź sobie, ze mamy takich znajomych, kolega trochę boi się psów. No i Ares momentalnie to wykorzystał. Miał 4 m-ce. Wyobrażasz sobie?! Ta wredna małpa jak tylko wychodziłam np. zrobić herbatę , kombinował jak tu się dostać do tego kolegi. Siadał przed nim i patrzył mu prosto w oczy. W końcu kolega nie wytrzymywał i próbował się odwrócić w tym momencie Ares pokazywał całe swoje uzębienie. Jak wracałam to oczywiście wrotki z pokoju, ale parę razy widziałam to na własne oczy. Normalnie prowokował, szukał zaczepki.Do dziś nic się nie zmieniło. Aresztował nam już kilkakrotnie ludzi w kuchni. Raz dwie osoby naraz. Miał 7 miesięcy jak złapał dorosłego dobermana i wyrzucił przez drzwi jak szmatę. Dlaczego - bylismy w gościach i nocowaliśmy, tylko tam gdzie mielismy spać często spał doberman. no i jak pościeliliśmy to oczywiście zacząl się pakować do wyrka. Mój maż powiedział gdzie, nie wolno. A nasz Aresek był wogóle na podwórku, ale usłyszał, wpadł do domu, złapał psa i wyrzucił z "naszej sypialni" stanął w przejściu i oczywiście je zatarasował. No to parę z naszych historyjek z Aresem. Muszę przyznać, że nie znałam wcześniej psiaka o takim charakterze. Ale wiesz co, nie chcę innej rasy, zawsze gończe :D Quote
urszulaizula Posted March 16, 2005 Posted March 16, 2005 "anabelka" napisał(a):[quote name='Agitka'] A teraz do Uli i Zuli - fajnie że dołączyłyście. Widziałam, że spotkamy się na obozie w maju - bardzo sie cieszę. Pozdrowienia. Tez sie ciesze, licze dni do obozu i mam nadziej, ze sniegi sutecznie stopnieja ;) I serdeczne dzieki wszytkim za miłe powitania. Urszula (iZula) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.