Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Mam wielki dylemat i chce waszej opinii. Jak wiedza niektorzy - stalam sie chcac czy nie chcac wlascicielka AST'ki rocznej. Ponizej opisywalam cala sprawe - wiec jezeli ktos mialby ochote, moglby poczytac - bylabym wdzieczna :D :

http://www.ender00.dyskusja.com/viewtopic.php?t=241&postdays=0&postorder=asc&start=0

http://www.ender00.dyskusja.com/viewtopic.php?t=251

Chyba zdecydowalismy ze u nas nie zostanie - tak chyba bedzie rozsadniaj. Boimy sie czy jak Tosa dorosnie - nie bedzie spiecia powaznego, a niby AST'y walcza do konca...

Z reszta czujemy ze Hexa jest troche przybita obecnoscia Toshi i nie moze pozwolic sobie na okazywanie tyle uczucia ile by chciala .

Poszla by do siostry mojego TZ'a tylko...zaczelismy sie zastanawiac - tam jest 7-mio letnie dziecko. Myslicie ze mozna jej zaufac? choc wiem, ze to glupie pytanie - bo znajda, to znajda, ale bardziej chcialabym wiedziec jaki te psy maja charakter?
Np. ja wiem, ze wlasciwie Tosa nie powinna w zadnym wypadku ugrysc czlowieka !

Ale...moze inaczej zadalabym pytanie. Czy po moich postch o niej - Hexie - ktos z was znajac Amstaffy zdecydowalby sie wziasc te mala przytulanke wiedzac ze dziecko jest w domu?

U nas jest juz wlasciwie tydzien.Nie przejawia zadnej agresji, mozna jej wszytsko zrobic...zagladac w zeby, brac na rece, wladac rece do michy itd.... Nawte nie mruknie. Predzej sie skuli. Czy taki pies moglby sie zamienic w potocznie uwazanego "potwora" ?

Posted

Np. ja wiem, ze wlasciwie Tosa nie powinna w zadnym wypadku ugrysc czlowieka !

zaden pies nie powinien...:roll:
amstaffy sa psami radosnymi-zakochanymi w ludziach..rasa w przeszlosci wykorzystywana byla do wal z innymi zwierzetami-nigdy nie bylo w nich agresji do ludzi!
inna sprawa ze to prawie dorosla znajdka-w takim wypadku zastanawialabym sie co z psa wyjdzie-BEZ WZGLEDU NA RASE. ale sama najlepiej wiesz jaka jest sunka bo z nia bezposrednio obcujesz. wiec ciezko cos doradzic tylko z opisu na forum.
jakie sa te psy? ja bym powiedziala ze fantastyczne, pelne energi, wesole, zapatrzone we wlasciciela (co innego bullki :-? ale to nie topic o tym :wink: )
obserwuj niunie. jesli juz zauwazylas ze jest spokojna wobec domownikow, takze twojej drugiej suki mysle ze nie powinno byc problemow. nie demonizuj tej rasy-to zupelnie niepotrzebne. z reszta sama masz juz psa bojowego (bo tosy tez walczyly prawda? :evilbat: ) wiec wiesz jak piesa twardko wychowywac :wink:

Posted

Wydaje mi się, ze już sie zdecydowałaś oddać astkę, tylko potrzebujesz wsparcia :wink: Przeczytałam co pisałaś na obu forach, wydaje mi sie, że ast jest na tyle młoda i niedojrzała, że powina z rodziną z 7-letnim dzieckiem dobrze sie odnaleźć. nie wygląda z twojego opisu na sukę agrsywną czy niezrównoważoną, jest młoda, pieszczochowata i myślę, że warto zaryzykować oddanie jej do rodziny.
Co do powarkiwania przy miskach nie ma w tym nic dziwnego, psy się nie znają dobrze, nie mają ustalonych realcji między sobą, różnią sie w sumie bardziej wielkościa niż wiekiem. Powinnaś uważać, żeby nie faworyzować zbytnio nowej suki, koniecznie powinny jeść w osobnych miskach i w odpowiedniej kolejności, najpierw twoja sunia potem ast. Myślę jednak, że ast czułaby się lepiej będąc oczkiem głowie jednej rodziny bez innego psa, gdzie mogłaby się rozkoszować przywilejami, spać w łóżku itp. :D

Posted

[quote name='draka']

Np. ja wiem, ze wlasciwie Tosa nie powinna w zadnym wypadku ugrysc czlowieka !

zaden pies nie powinien...:roll: :

Chocdiz o to ze Tosy nawet stajac w obronie - bo to pies teraz obronno-strozujacy - nie powienien ugrysc napastnika (ona tylko przygniata cialem i czeka;) ).Ogolnie wiadomo, ze zaden pies ugryzc nie powinien.

[quote name='draka']nie demonizuj tej rasy-to zupelnie niepotrzebne. z reszta sama masz juz psa bojowego (bo tosy tez walczyly prawda? :evilbat: ) wiec wiesz jak piesa twardko wychowywac :wink:

Nie domonizuje ;). Dlatego "potwor" bylo w " " . Zaczelam miec troche obiekcji po rozmowie z hodowca Tos (dzwonilismy sie pytac o jego zdanie tez, jak widzi wspolzycie Tosy z AST'ka) , ktorego 2 znajomych mialo AST'y od szczeniaka i w wielku 1 roku obydwa zaatakowaly dziecko :-? Nie wiem z jakich powodo...tylko to mnie jakos wytracilo z rownowagi :roll:

Posted

Marta Chmielewska napisał(a):
Wydaje mi się, ze już sie zdecydowałaś oddać astkę, tylko potrzebujesz wsparcia :wink:


Powiem szczerze ze dziwczyny od wczoraj swietnie sie dogaduja. Nawte mala Hexa sie tuli do Toshi i przewznielaza kolo siebie. W nocy psaly z nami przytulone jak anioleczki. Ale doszlismy do wniosku z TZ ze nie mozemy sobie pozwolic na 2 psy. Glownie dlatego ze jak czest wyjezdzam i cala dodatkowa opieka nad Hexa spadla by na niego :(. Choc ...rownie mocno jak ja sie juz zakochal. Ale Hexia nie idzie daleko. Bedziemy ja pewnie czesto odwiedzac :D.

Marta Chmielewska napisał(a):
Co do powarkiwania przy miskach nie ma w tym nic dziwnego, psy się nie znają dobrze, nie mają ustalonych realcji między sobą, różnią sie w sumie bardziej wielkościa niż wiekiem. Powinnaś uważać, żeby nie faworyzować zbytnio nowej suki, koniecznie powinny jeść w osobnych miskach i w odpowiedniej kolejności, najpierw twoja sunia potem ast.


Wczoraj wprowadzilismy zasady i...Toshi dostala pierwsza miche - Hexa podeszla na 30-50 cm siadla i patrzyla. Toshi jadla spokojnie i nawet na Hexe nie spojrzala, a ta druga grzecznie czekala - zero scysji , zero powarkiwac. Potem dostala Hexa - tOshi podeszla powachala i poszla sobie :D
Mala w ogole sie juz zupelnie Toshi podporzadkowala. Toshi wczoraj na nia weszla , przegonila troche (mala zazdroscnica), a Hexa nic. Zupelny spokoj, pokora i podprzadkowanie - niesamowite.
Toshi tez jest tolerancyjna, nie skchae na nia, chco widze ze ma na to ochote i sie pobawic, pozwala malej lezec w jej koszyku - nawet 1 jej ustapila miejsca :o .

Na inne psy nie reaguje, wiec chyba w ogole nie ma w niej zadnej zupelnie agresji. Daje sie obwachac, spokojnie...ale nie lubi kotlowania. Raczej jest przestaszona wtedy i ucieka, albo najczescie tylko sie bawi sama z soba i ze nami.

Marta Chmielewska napisał(a):
Myślę jednak, że ast czułaby się lepiej będąc oczkiem głowie jednej rodziny bez innego psa, gdzie mogłaby się rozkoszować przywilejami, spać w łóżku itp. :D


Tez wydaje mi sie ze jednak tam bedzie mogla odzyc. Nie strofowana przez innego psa, z wlascicielami tylko dla siebie. Zacznie pewnie sie bawic w domu i nie byc takim smutaskiem.
A w lozku - juz nawet dzis spaly razem :lol:

Tak sobie patrze i zastanawiam sie czy to nie jest jednak Staffik...;).

Posted

Chcialam napisac dla zainteresowanych co sie z Hexia stalo.

W sobote podjelismy z TZ bardzo trudna, ale chyba najlepsza dla Hexy decyzje. :roll:

Zaczynam troche zalowac, ale podtrzymuje mnie na duchu to,ze dla niej wybralam jak najlepiej. Chcialam ja tak bardzo zatrzymac, wlasciwie obydwoje, a moze nawet wszyscy czworo (wlacznie z Toshi i Hexa ;) ). Niestety trzba bylo nasze egoistyczne pobudki zostawic z boku i kierowac sie najlepszym rozwiazaniem dla psiurki.

Hexa powedrowala juz na zawsze do naszego znajomego. Jego rodzina od razu zakochala sie w Hexie i wiem ze bada ja bardzo kochac. :D Mimo tego, ze chcialam zeby Hexia zostala w rodzinie TZ'a (czesciej bysmy ja widywali), ale ...po wileku dylematach stwierdzialam, ze to nie bedzie najodpowiedniejsze domy dla Hexy. Oni nie byli w 100% pewni, a on wyprobowaniu sytuacji, spawdzeniu psa i odpowiedzialnoci 7-letniego dziecka nie moglo byc mowy - to nie zabawka! (pies by wedrowal od siostry TZ, do jego rodzicow). :evil: :(

Bartek i jego rodzina (juz wlasciciele Hexy) jakos czas temu stracili swojego ukochanego bokserka. Wtedy podjecli decyzje, ze juz zadnego psa nie bedzie w domu. Bartek chcial, ale rodzice odmawiali. Ale...jak mama Bartka zobaczyla Heze, to sie w niej zakochala. A ojciec podobo od dawna powtarzal, ze pas nie kupi i jedynie moze przygarnac jakass znajdke bez domu. Wiem, ze to idealny dom dla niej. :D

Hexa nie zostala u nas z wielu powodow. Jedynm z nich byl taki, ze czesto wyjezdzam...i wszystko spadaloby na niego. Psy musza chodzic raczej oddzelnie na spacery (tzn. trzymane przez rozne osoby), bo jak ida razem to jedna z druga sie przesciga - kto pierwszy.
Po drugie widac bylo ze Hexa jest zgaszona, bo Toshi byla zazdrosna. Hexa jest nadzwyczaj uczuciowym psem i widac bylo ze zawsze jak chciala sie przytulic "pytala o zgode Toshi", ktora czasem pokazywala ze jej sie to nie podoba - mimo ze do klotni juz od 3 dni nie dochodzilo zadnej. Dziewczyny sie calkowicie dograly. :P
Isnialo jednak pewne niebezpieczenstwo (rozmawialismy z hodowca od naszej Toshi), ze poniewaz Toshi jest jeszcze niedojrzala - jej charakter moze sie jeszcze zmienic i nie wiadomo jakby sie z Hexa dogadywaly za kilka miesiecy. Nie moglismy dopuscic, zeby przez to trzeba by bylo za jakis czas oddac ktoras z dziewczyn - nawet rodzicom, bo o seperowaniu jednej od drugiej podczas naszej nieobecnosci w mieszkaniu nie ma raczej mowy (Toshi otwiera sobie wszystkie drzwi ;) - mozna wstawic zamki, ale wiadomo... ze bylaby to udreka i dla nas i dla psiakow ) - to byl najtwardszy i decydujacy argument.

Wiem, ze takiego psa jak Hexa juz nie trafie. Pozostaje mi sie cieszyc ze zrobilam dla niej chyba to co najlepsze. Ja przeplacze i bede zyla dalej. W koncu czlowiekowi i sobie da sie wszytko wytlumaczyc. Psu niestety nie. Niech sie chowa malenka dobrze u nowej rodziny.

TZ po powrocie powiedzial,ze to moja wina, ze jej nie zatrzymalismy ;) - bo za malo nalegalam. On tez ja straszne pokochal.

Wciaz jednak przed oczami staje mi jej ostatni obraz jak patrzyla za nami... :cry:

Posted

Dobrze zrobiłaś :lol: Jesteśmy z was dumne :wink: :lol:
Wiem, że to boli, sama kiedyś oddałam psa (astkę właśnie), którego wychowałam (to boli jeszcze bardziej) ale czasem nie ma innego wyjścia. Mimo, że było to wiele lat temu do dzis mam w pamięci jak patrzyła na mnie zdziwiona, że nie wsiadam do samochodu. Jak się potem okazało, ja przeżywałam a ona miała to głęboko w dooopce, teraz jest szczęśliwa, zakochana w nowym panu i wiem, że dobrze zrobiłam. Wielkę ulgę przyniosło mi sprawdzenie jak pies się czuje i jak wygląda po pewnym czasie. Sunia była kwitnąca a ja w końu zrzuciłam z siebie poczucie winy.
Martus pomyśl, że pewnie nie raz jeszcze znajdziesz psa któremu trzeba będzie pomóc, a przecież nie możesz wziąć wszystkich do domu...
Co do twojej suni, faktycznie, dobrze, że poradziłaś się hodowcy. Jak twoja piękność dorośnie zmieni się nieco psychicznie. A dwie suki ras bojowych w cieczce to czasem gotowa krwawa jatka. Cóż, hormony, my baby potrafimy zaszaleć :wink:

Posted

Dzieki dziewczyny za wsparcie.

Co do wlasciciela - milczy ... wydaje mi sie ze gdyby jej szukal, to juz dawno by ja znalazl :evil:

Na razie mam wiadomosci na biezaco. Z wlascicielem obecnym Hexy juz umawiamy sie na spacerki, odwiedziny i wiem o kazdym jej ruchu. Nawte to ze z kolacji zostawila 3 chrupki suchego ;). Mam wiadomosci codziennie wieczorem on line na GG :D.

Nawet zdjecia bede mogla dostac ;). Chco swoich mam chyba chyba z 300 :lol:

Wiem, ze jak ja zobacze za jakis czas radosna i wesola - przyniesie mi to ukojenie.

Posted

Bardzo się ciesze, że piękna bielinka znalazła własciwy dla niej domek trzymajcie się ciepło jestem taka dumna z tak odpowiedzialnych psiarzy :D
Pozdrowienia!!!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...