martus Posted February 19, 2005 Posted February 19, 2005 Mam wielki dylemat i chce waszej opinii. Jak wiedza niektorzy - stalam sie chcac czy nie chcac wlascicielka AST'ki rocznej. Ponizej opisywalam cala sprawe - wiec jezeli ktos mialby ochote, moglby poczytac - bylabym wdzieczna :D : http://www.ender00.dyskusja.com/viewtopic.php?t=241&postdays=0&postorder=asc&start=0 http://www.ender00.dyskusja.com/viewtopic.php?t=251 Chyba zdecydowalismy ze u nas nie zostanie - tak chyba bedzie rozsadniaj. Boimy sie czy jak Tosa dorosnie - nie bedzie spiecia powaznego, a niby AST'y walcza do konca... Z reszta czujemy ze Hexa jest troche przybita obecnoscia Toshi i nie moze pozwolic sobie na okazywanie tyle uczucia ile by chciala . Poszla by do siostry mojego TZ'a tylko...zaczelismy sie zastanawiac - tam jest 7-mio letnie dziecko. Myslicie ze mozna jej zaufac? choc wiem, ze to glupie pytanie - bo znajda, to znajda, ale bardziej chcialabym wiedziec jaki te psy maja charakter? Np. ja wiem, ze wlasciwie Tosa nie powinna w zadnym wypadku ugrysc czlowieka ! Ale...moze inaczej zadalabym pytanie. Czy po moich postch o niej - Hexie - ktos z was znajac Amstaffy zdecydowalby sie wziasc te mala przytulanke wiedzac ze dziecko jest w domu? U nas jest juz wlasciwie tydzien.Nie przejawia zadnej agresji, mozna jej wszytsko zrobic...zagladac w zeby, brac na rece, wladac rece do michy itd.... Nawte nie mruknie. Predzej sie skuli. Czy taki pies moglby sie zamienic w potocznie uwazanego "potwora" ? Quote
draka Posted February 19, 2005 Posted February 19, 2005 Np. ja wiem, ze wlasciwie Tosa nie powinna w zadnym wypadku ugrysc czlowieka ! zaden pies nie powinien...:roll: amstaffy sa psami radosnymi-zakochanymi w ludziach..rasa w przeszlosci wykorzystywana byla do wal z innymi zwierzetami-nigdy nie bylo w nich agresji do ludzi! inna sprawa ze to prawie dorosla znajdka-w takim wypadku zastanawialabym sie co z psa wyjdzie-BEZ WZGLEDU NA RASE. ale sama najlepiej wiesz jaka jest sunka bo z nia bezposrednio obcujesz. wiec ciezko cos doradzic tylko z opisu na forum. jakie sa te psy? ja bym powiedziala ze fantastyczne, pelne energi, wesole, zapatrzone we wlasciciela (co innego bullki :-? ale to nie topic o tym :wink: ) obserwuj niunie. jesli juz zauwazylas ze jest spokojna wobec domownikow, takze twojej drugiej suki mysle ze nie powinno byc problemow. nie demonizuj tej rasy-to zupelnie niepotrzebne. z reszta sama masz juz psa bojowego (bo tosy tez walczyly prawda? :evilbat: ) wiec wiesz jak piesa twardko wychowywac :wink: Quote
Marta Chmielewska Posted February 19, 2005 Posted February 19, 2005 Wydaje mi się, ze już sie zdecydowałaś oddać astkę, tylko potrzebujesz wsparcia :wink: Przeczytałam co pisałaś na obu forach, wydaje mi sie, że ast jest na tyle młoda i niedojrzała, że powina z rodziną z 7-letnim dzieckiem dobrze sie odnaleźć. nie wygląda z twojego opisu na sukę agrsywną czy niezrównoważoną, jest młoda, pieszczochowata i myślę, że warto zaryzykować oddanie jej do rodziny. Co do powarkiwania przy miskach nie ma w tym nic dziwnego, psy się nie znają dobrze, nie mają ustalonych realcji między sobą, różnią sie w sumie bardziej wielkościa niż wiekiem. Powinnaś uważać, żeby nie faworyzować zbytnio nowej suki, koniecznie powinny jeść w osobnych miskach i w odpowiedniej kolejności, najpierw twoja sunia potem ast. Myślę jednak, że ast czułaby się lepiej będąc oczkiem głowie jednej rodziny bez innego psa, gdzie mogłaby się rozkoszować przywilejami, spać w łóżku itp. :D Quote
martus Posted February 19, 2005 Author Posted February 19, 2005 [quote name='draka']Np. ja wiem, ze wlasciwie Tosa nie powinna w zadnym wypadku ugrysc czlowieka ! zaden pies nie powinien...:roll: : Chocdiz o to ze Tosy nawet stajac w obronie - bo to pies teraz obronno-strozujacy - nie powienien ugrysc napastnika (ona tylko przygniata cialem i czeka;) ).Ogolnie wiadomo, ze zaden pies ugryzc nie powinien. [quote name='draka']nie demonizuj tej rasy-to zupelnie niepotrzebne. z reszta sama masz juz psa bojowego (bo tosy tez walczyly prawda? :evilbat: ) wiec wiesz jak piesa twardko wychowywac :wink: Nie domonizuje ;). Dlatego "potwor" bylo w " " . Zaczelam miec troche obiekcji po rozmowie z hodowca Tos (dzwonilismy sie pytac o jego zdanie tez, jak widzi wspolzycie Tosy z AST'ka) , ktorego 2 znajomych mialo AST'y od szczeniaka i w wielku 1 roku obydwa zaatakowaly dziecko :-? Nie wiem z jakich powodo...tylko to mnie jakos wytracilo z rownowagi :roll: Quote
martus Posted February 19, 2005 Author Posted February 19, 2005 Marta Chmielewska napisał(a):Wydaje mi się, ze już sie zdecydowałaś oddać astkę, tylko potrzebujesz wsparcia :wink: Powiem szczerze ze dziwczyny od wczoraj swietnie sie dogaduja. Nawte mala Hexa sie tuli do Toshi i przewznielaza kolo siebie. W nocy psaly z nami przytulone jak anioleczki. Ale doszlismy do wniosku z TZ ze nie mozemy sobie pozwolic na 2 psy. Glownie dlatego ze jak czest wyjezdzam i cala dodatkowa opieka nad Hexa spadla by na niego :(. Choc ...rownie mocno jak ja sie juz zakochal. Ale Hexia nie idzie daleko. Bedziemy ja pewnie czesto odwiedzac :D. Marta Chmielewska napisał(a):Co do powarkiwania przy miskach nie ma w tym nic dziwnego, psy się nie znają dobrze, nie mają ustalonych realcji między sobą, różnią sie w sumie bardziej wielkościa niż wiekiem. Powinnaś uważać, żeby nie faworyzować zbytnio nowej suki, koniecznie powinny jeść w osobnych miskach i w odpowiedniej kolejności, najpierw twoja sunia potem ast. Wczoraj wprowadzilismy zasady i...Toshi dostala pierwsza miche - Hexa podeszla na 30-50 cm siadla i patrzyla. Toshi jadla spokojnie i nawet na Hexe nie spojrzala, a ta druga grzecznie czekala - zero scysji , zero powarkiwac. Potem dostala Hexa - tOshi podeszla powachala i poszla sobie :D Mala w ogole sie juz zupelnie Toshi podporzadkowala. Toshi wczoraj na nia weszla , przegonila troche (mala zazdroscnica), a Hexa nic. Zupelny spokoj, pokora i podprzadkowanie - niesamowite. Toshi tez jest tolerancyjna, nie skchae na nia, chco widze ze ma na to ochote i sie pobawic, pozwala malej lezec w jej koszyku - nawet 1 jej ustapila miejsca :o . Na inne psy nie reaguje, wiec chyba w ogole nie ma w niej zadnej zupelnie agresji. Daje sie obwachac, spokojnie...ale nie lubi kotlowania. Raczej jest przestaszona wtedy i ucieka, albo najczescie tylko sie bawi sama z soba i ze nami. Marta Chmielewska napisał(a):Myślę jednak, że ast czułaby się lepiej będąc oczkiem głowie jednej rodziny bez innego psa, gdzie mogłaby się rozkoszować przywilejami, spać w łóżku itp. :D Tez wydaje mi sie ze jednak tam bedzie mogla odzyc. Nie strofowana przez innego psa, z wlascicielami tylko dla siebie. Zacznie pewnie sie bawic w domu i nie byc takim smutaskiem. A w lozku - juz nawet dzis spaly razem :lol: Tak sobie patrze i zastanawiam sie czy to nie jest jednak Staffik...;). Quote
martus Posted February 21, 2005 Author Posted February 21, 2005 Chcialam napisac dla zainteresowanych co sie z Hexia stalo. W sobote podjelismy z TZ bardzo trudna, ale chyba najlepsza dla Hexy decyzje. :roll: Zaczynam troche zalowac, ale podtrzymuje mnie na duchu to,ze dla niej wybralam jak najlepiej. Chcialam ja tak bardzo zatrzymac, wlasciwie obydwoje, a moze nawet wszyscy czworo (wlacznie z Toshi i Hexa ;) ). Niestety trzba bylo nasze egoistyczne pobudki zostawic z boku i kierowac sie najlepszym rozwiazaniem dla psiurki. Hexa powedrowala juz na zawsze do naszego znajomego. Jego rodzina od razu zakochala sie w Hexie i wiem ze bada ja bardzo kochac. :D Mimo tego, ze chcialam zeby Hexia zostala w rodzinie TZ'a (czesciej bysmy ja widywali), ale ...po wileku dylematach stwierdzialam, ze to nie bedzie najodpowiedniejsze domy dla Hexy. Oni nie byli w 100% pewni, a on wyprobowaniu sytuacji, spawdzeniu psa i odpowiedzialnoci 7-letniego dziecka nie moglo byc mowy - to nie zabawka! (pies by wedrowal od siostry TZ, do jego rodzicow). :evil: :( Bartek i jego rodzina (juz wlasciciele Hexy) jakos czas temu stracili swojego ukochanego bokserka. Wtedy podjecli decyzje, ze juz zadnego psa nie bedzie w domu. Bartek chcial, ale rodzice odmawiali. Ale...jak mama Bartka zobaczyla Heze, to sie w niej zakochala. A ojciec podobo od dawna powtarzal, ze pas nie kupi i jedynie moze przygarnac jakass znajdke bez domu. Wiem, ze to idealny dom dla niej. :D Hexa nie zostala u nas z wielu powodow. Jedynm z nich byl taki, ze czesto wyjezdzam...i wszystko spadaloby na niego. Psy musza chodzic raczej oddzelnie na spacery (tzn. trzymane przez rozne osoby), bo jak ida razem to jedna z druga sie przesciga - kto pierwszy. Po drugie widac bylo ze Hexa jest zgaszona, bo Toshi byla zazdrosna. Hexa jest nadzwyczaj uczuciowym psem i widac bylo ze zawsze jak chciala sie przytulic "pytala o zgode Toshi", ktora czasem pokazywala ze jej sie to nie podoba - mimo ze do klotni juz od 3 dni nie dochodzilo zadnej. Dziewczyny sie calkowicie dograly. :P Isnialo jednak pewne niebezpieczenstwo (rozmawialismy z hodowca od naszej Toshi), ze poniewaz Toshi jest jeszcze niedojrzala - jej charakter moze sie jeszcze zmienic i nie wiadomo jakby sie z Hexa dogadywaly za kilka miesiecy. Nie moglismy dopuscic, zeby przez to trzeba by bylo za jakis czas oddac ktoras z dziewczyn - nawet rodzicom, bo o seperowaniu jednej od drugiej podczas naszej nieobecnosci w mieszkaniu nie ma raczej mowy (Toshi otwiera sobie wszystkie drzwi ;) - mozna wstawic zamki, ale wiadomo... ze bylaby to udreka i dla nas i dla psiakow ) - to byl najtwardszy i decydujacy argument. Wiem, ze takiego psa jak Hexa juz nie trafie. Pozostaje mi sie cieszyc ze zrobilam dla niej chyba to co najlepsze. Ja przeplacze i bede zyla dalej. W koncu czlowiekowi i sobie da sie wszytko wytlumaczyc. Psu niestety nie. Niech sie chowa malenka dobrze u nowej rodziny. TZ po powrocie powiedzial,ze to moja wina, ze jej nie zatrzymalismy ;) - bo za malo nalegalam. On tez ja straszne pokochal. Wciaz jednak przed oczami staje mi jej ostatni obraz jak patrzyla za nami... :cry: Quote
tufi Posted February 21, 2005 Posted February 21, 2005 Dobra decyzja - daj czasami znac, co z sunia :) A jak poszukiwania wlasciciela? Quote
Marta Chmielewska Posted February 21, 2005 Posted February 21, 2005 Dobrze zrobiłaś :lol: Jesteśmy z was dumne :wink: :lol: Wiem, że to boli, sama kiedyś oddałam psa (astkę właśnie), którego wychowałam (to boli jeszcze bardziej) ale czasem nie ma innego wyjścia. Mimo, że było to wiele lat temu do dzis mam w pamięci jak patrzyła na mnie zdziwiona, że nie wsiadam do samochodu. Jak się potem okazało, ja przeżywałam a ona miała to głęboko w dooopce, teraz jest szczęśliwa, zakochana w nowym panu i wiem, że dobrze zrobiłam. Wielkę ulgę przyniosło mi sprawdzenie jak pies się czuje i jak wygląda po pewnym czasie. Sunia była kwitnąca a ja w końu zrzuciłam z siebie poczucie winy. Martus pomyśl, że pewnie nie raz jeszcze znajdziesz psa któremu trzeba będzie pomóc, a przecież nie możesz wziąć wszystkich do domu... Co do twojej suni, faktycznie, dobrze, że poradziłaś się hodowcy. Jak twoja piękność dorośnie zmieni się nieco psychicznie. A dwie suki ras bojowych w cieczce to czasem gotowa krwawa jatka. Cóż, hormony, my baby potrafimy zaszaleć :wink: Quote
martus Posted February 21, 2005 Author Posted February 21, 2005 Dzieki dziewczyny za wsparcie. Co do wlasciciela - milczy ... wydaje mi sie ze gdyby jej szukal, to juz dawno by ja znalazl :evil: Na razie mam wiadomosci na biezaco. Z wlascicielem obecnym Hexy juz umawiamy sie na spacerki, odwiedziny i wiem o kazdym jej ruchu. Nawte to ze z kolacji zostawila 3 chrupki suchego ;). Mam wiadomosci codziennie wieczorem on line na GG :D. Nawet zdjecia bede mogla dostac ;). Chco swoich mam chyba chyba z 300 :lol: Wiem, ze jak ja zobacze za jakis czas radosna i wesola - przyniesie mi to ukojenie. Quote
Patka Posted February 24, 2005 Posted February 24, 2005 Bardzo się ciesze, że piękna bielinka znalazła własciwy dla niej domek trzymajcie się ciepło jestem taka dumna z tak odpowiedzialnych psiarzy :D Pozdrowienia!!! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.