taxelina Posted June 21, 2011 Posted June 21, 2011 bianka0 napisał(a):Jeszcze nie czas na Frytkę. Zrobiła mi dzisiaj niespodziankę. Już praktycznie podjęłam decyzję i prosto po pracy pojechałam do mojego weterynarza umówić się, żeby wieczorem przyjechał uśpić ją w domu. Kiedy wróciłam Fryteczka na mój widok wypełzła z kojca. Nie jest dobrze, ale już dzisiaj lżej oddycha, pije wodę. Zjadła nawet parę kęsków sarninki. Jest iskierka nadziei. Trzeba miec nadzieje! Trzymajcie sie!! Quote
wapiszon Posted June 21, 2011 Posted June 21, 2011 bianka0 napisał(a):Jeszcze nie czas na Frytkę. Zrobiła mi dzisiaj niespodziankę. Już praktycznie podjęłam decyzję i prosto po pracy pojechałam do mojego weterynarza umówić się, żeby wieczorem przyjechał uśpić ją w domu. Kiedy wróciłam Fryteczka na mój widok wypełzła z kojca. Nie jest dobrze, ale już dzisiaj lżej oddycha, pije wodę. Zjadła nawet parę kęsków sarninki. Jest iskierka nadziei. Uffff :)))) Quote
bianka0 Posted June 21, 2011 Author Posted June 21, 2011 Maleńka sprzed chwili. Już podnosi łepek, interesuje się otoczeniem. Quote
yunona Posted June 21, 2011 Posted June 21, 2011 Fryciu , tak trzymać !:multi: Wierzyłam , że będzie lepiej i czekałam na lepsze wiadomości:loveu::loveu::loveu: Quote
bianka0 Posted June 21, 2011 Author Posted June 21, 2011 Chyba najgorsze za nami. Dziękuję wszystkim za wsparcie, zawsze raźniej znieść tą bezsilność. Idziemy spać. Dzisiaj pierwszy raz od 3 nocy Fryteczka może się położyć, do tej pory musiała cały czas siedzieć, kiedy się kładła nasilała się duszność. Quote
anita_happy Posted June 21, 2011 Posted June 21, 2011 bianka0 napisał(a):Jeszcze nie czas na Frytkę. Zrobiła mi dzisiaj niespodziankę. Już praktycznie podjęłam decyzję i prosto po pracy pojechałam do mojego weterynarza umówić się, żeby wieczorem przyjechał uśpić ją w domu. Kiedy wróciłam Fryteczka na mój widok wypełzła z kojca. Nie jest dobrze, ale już dzisiaj lżej oddycha, pije wodę. Zjadła nawet parę kęsków sarninki. Jest iskierka nadziei. BO NASZE KOCHANE AL CAPONE!!! TAK TRZYMAC FRYTA!!! nie jesteś sama!!!babo...weź sie w garsc - odgoń starosć i do następnej majówki!!! Quote
funia Posted June 22, 2011 Posted June 22, 2011 Boje sie .ze to tylko krótkotrwała poprawa .Ale oczywiscie cieszę się ze poczuła sie lepiej . Quote
bianka0 Posted June 26, 2011 Author Posted June 26, 2011 Wczoraj o 18 - tej odeszła od nas Frytka. Mała przestała reagować na leki, a jej cierpienie zmusiło mnie do podjęcia decyzji o uśpieniu. Quote
holly101 Posted June 26, 2011 Posted June 26, 2011 Trzymaj się Kochana... Płaczę razem z Wami :( Quote
yunona Posted June 26, 2011 Posted June 26, 2011 Bardzo mi przykro, że Frycia już nie z nami:-( . Fryciu biegaj szczęśliwie po łąkach za TM. Quote
bianka0 Posted June 26, 2011 Author Posted June 26, 2011 Dziękuję wszystkim za obecność na wątku. Serce mi pęka, ale tak jak powiedział mi mąż będzie zawsze. Kiedy przytula się do serca psy stare i chore trzeba się liczyć z ich chorobą, śmiercią i bólem z tym związanym. Nie dam im wiecznego życia, nie wymienię serca i płuc na nowe i zdrowe. Będę patrzyła jak chorują i umierają. Będę cierpiała razem z nimi i za nich. Nikt nie jest tak twardy, żeby się do tego przyzwyczaić. Rozumiem coraz bardziej osoby, które boją się adopcji psów starych i schorowanych. Ale tyle ich czeka samotnych, niechcianych. Quote
taxelina Posted June 26, 2011 Posted June 26, 2011 No jest na pewno bardzo trudno emocjonalnie przyjac starsze i chore bo czlowiek sie za bardzo przyzwczaja do ich obecnosci :( Ale pomysl wlasnie ile takich serc czekam tam na Ciebie, ktore beda wierne do konca, ktore beda kochac i dziekowac za te ostatnie chwile spedzone w milosci :loveu: Quote
Merys Posted June 26, 2011 Posted June 26, 2011 Bardzo Ci wspolczuje. Dobrze by bylo, gdyby wiecej ludzi mialo takie podejscie jak Ty. Wczoraj rozmawialam na ten temat z pewna osoba i mowila mi, ze ona sie boi jak jej pociecha odejdzie, ze serce jej peknie i dlatego nie chce juz brac zadnego zwierzeka. Powiedzialam jej, ze przez 15 lat mialam psa, ktory odszedl juz jaki czas temu i jedynie czego moglabym zalowac, to ze nie pojawilby sie w moim zyciu. Zawsze bedzie w moim serduchu, moze to glupie, ale ja caly czas czuje jego obecnosc. Tak samo jak z ludzmi nigdy nic nie wiadomo, kazdy kiedys umrze, ale to chyba nie jest powod zeby sie od nich odcinac? Quote
bianka0 Posted June 26, 2011 Author Posted June 26, 2011 Ale za każdym razem umiera nam kawałek serca. Nawet jak sobie wcześniej mówię, że jestem na to przygotowana. Wsparciem dla mnie jest mój mąż. Marudzi kiedy przyjeżdża kolejny staruszek, ale wiem że nie dlatego że jest kolejny pies. Tylko, kiedy widzi że jest starszy lub chory, boi się że znowu będę po nocach dawała zstrzyki i zaglądała do kojca, oszukiwała sama siebie. Wczoraj znaleźliśmy piękne miejsce spoczynku dla Fryteczki w lesie. Kopał dla nieg grób w czasie największej burzy. Jest łatwiej, kiedy się ma obok siebie, kogoś kto kocha te maluchy tak jak ja. Quote
skallska Posted June 26, 2011 Posted June 26, 2011 Hej bianka0 czytam o Twojej jamniczej rodzince od niedawna. Strasznie mi przykro z powodu Fryteczki, ale jak pisze deer_1987, pomyśl jak bardzo Fryteczka była wam wdzięczna za kochany domek do końca swoich dni. I zobacz jaki "przypadek" - Fryteczka ustąpiła miejsca kolejnemu psiemu nieszczęściu -które zazna u was napewno wiele dobrych dni. Podziwiam was ogromnie za tak wielkie zaangażowanie w szczęśliwe życie jamnikowych staruszków :) Quote
Guest Elżbieta481 Posted June 26, 2011 Posted June 26, 2011 Podziwiam Ciebie bianka0 szczerze,bo ja nie wiem czy po odejściu Gucia przygarnę kolejnego psa. Elżbieta Quote
Merys Posted June 26, 2011 Posted June 26, 2011 Fakt przygotowac sie na to nie mozna :( Ciesze sie, ze masz bratnia dusze. Zycze duzo sil. Quote
bianka0 Posted June 26, 2011 Author Posted June 26, 2011 To są moje ulubione zdjęcia Fryteczki. Tu siadła na tarasie i wrzeszczała na całą ulicę, kiedy jej ukochany pan wyjeżdżał po zakupy. To jej ulubiona piszczą piłeczka, której do końca nie zniszczyły inne psiaki. Jeszcze w środę, ( chyba żeby zrobić mi przyjemność ) wyjęła ją z koszyka i pobiegła z nią dwa razy jak rzuciłam. Maleńka w czasie kąpieli. I w czasie snu spokojnego.... Po roku u nas zaczęła spokojnie spać, przestała się w nocy zrywać i biec jak oszalała przed siebie. Była taka słodka jak spała. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.