taxelina Posted April 18, 2011 Posted April 18, 2011 Dzisiaj sie przekonalam o wiosennych porzadkach.... za nic w swiecie nie udalo mi sie odciagnac sherry od kopania... nawet jak poszlam z Niunia i ja zostawilam to przybiegala do mnie i szybko nowy dolek do kopania znajdywala... Quote
bianka0 Posted April 18, 2011 Author Posted April 18, 2011 Dzisiaj Poleńka zaatakowała suszący się podbierak :evil_lol: Obszczekała go i przeciągnęła parę metrów po podwórku. Nie spodobało jej się to urządzenie. Maleństwo bardzo imponuje mojemu TZetowi. Podziwia ją że jest taka mała, a taka wytrwała i odważna. Quote
anita_happy Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 Święto Wielkiej Nocy to czas otuchy i nadziei. Czas odradzania się wiary ...Życzymy WSZYSTKIM dwunożnym i czterołapnym aby te Święta przyniosły radość nam wszystkim...aby każdy kolejny dzień wypełniony był miłością i wiarą w lepsze jutro...WSPÓLNIE damy radę :) POMAŻEMY, że JEDNOŚCI moc i siła... Quote
anita_happy Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 bianka0 napisał(a):Dzisiaj Poleńka zaatakowała suszący się podbierak :evil_lol: Obszczekała go i przeciągnęła parę metrów po podwórku. Nie spodobało jej się to urządzenie. Maleństwo bardzo imponuje mojemu TZetowi. Podziwia ją że jest taka mała, a taka wytrwała i odważna. a powiedziałas jej, że TULA POGROMCA przyjeżdza zapoznać sie z koleżanką:P juz sobie pazurki zrobiła:P Quote
anita_happy Posted April 23, 2011 Posted April 23, 2011 [quote name='bianka0'] WESOŁYCH ŚWIĄT nowy tymczas??? Quote
bianka0 Posted April 24, 2011 Author Posted April 24, 2011 NIE!!!!!!! Już kiedyś miałam 5 lat Filipka, miniaturkę królika belgijskiego, ważącą kilogram :evil_lol: Quote
Krysia Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Wesołych Świąt Wielkanocnych:):) kurczaczka małego, baranka białego, brzuszka pełnego, jajeczka smacznego, samej radości i lawiny gości. Świąt mile spędzonych i kolorowych. ŻYCZY: Krysia z mężem i dziećmi oraz Tobiaszek ,Sonia i Gremlin Quote
holly101 Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 Tobiaszek kwitnie ;) Wszystkim odwiedzającym wątek a przede wzystkim prowadzącej go Biance i jej rodzinie (zarówno tej dwu jak i czworonożnej) życzę cudownych świąt, tego by każdy dzień był pełen miłych niespodzianek, a wiosna zagościła nie tylko na dworze ale przede wszystkim w naszych sercach :) Quote
bianka0 Posted April 24, 2011 Author Posted April 24, 2011 Serdecznie dziękuję wszystkim za życzenia.:loveu: U nas dzisiaj strasznie burzowo od rana. Jedna za drugą, nigdzie nie możemy się wybrać. Polcia nie boi się grzmotów. Odważne maleństwo.:cool3: Tobi przepiękny, kwitnący wiosną. Robiłam dzisiaj ogłoszenia dla Liroja i usuwałam stare Tobiaszka, jeszcze ze smutnym pyszczkiem. Quote
lilk_a Posted April 24, 2011 Posted April 24, 2011 pycholek odmieniony , szczęśliwy taki:loveu: pięknie wygląda :) Quote
Celina12 Posted April 25, 2011 Posted April 25, 2011 Jeszcze świąteczne caluski dla WAS! Lejeta się dziś troszku???=jak to mówił kiedyś mój sąsiad....:evil_lol: Quote
bianka0 Posted April 25, 2011 Author Posted April 25, 2011 Lejeta, lejeta :evil_lol: U nas od wczoraj leje z góry, burza za burzą. A Maluszek odstawia telepawkę jak słyszy grzmoty. Może jak go tak wytelepie to trochę schudnie :diabloti: Quote
Celina12 Posted April 25, 2011 Posted April 25, 2011 U nas dziś pod wieczór polało,przeszła burza-jest cudne powietrze...a dni świąteczne bardzo ciepłe były-pogoda jak w lecie. U mnie Hekuś potwornie bał się grzmotów ,wybuchających petard-odkąd nie słyszy mamy spokój-i już nie mówimy,że trzymamy psa w....szafie-bo tam wtedy ze strachu zaszywał się. Quote
bianka0 Posted April 25, 2011 Author Posted April 25, 2011 To samo dzieje się z Maluszkiem. Od 2 dni trzęsie się jak galareta. Kiedy my jeszcze nie słyszymy zbliżającej się burzy, to on już biega niespokojny i mlaska. Zimno u nas, musiałam włączyć ogrzewanie po południu. Quote
lilk_a Posted April 25, 2011 Posted April 25, 2011 jakie to szczęście że nasza Fiśka nie boi się burzy , strzelania itp mój pierwszy wyżeł bał się burzy straszliwie , potrafił wejść do piwnicy wybijając szybę w okienku , zaszywał się w najzaciszniejszy kąt i skomlał, dyszał ... strasznie się męczył pies moich rodziców to dopiero był stachulec , w czasie burzy wskakiwał do wanny , chował pysk pod łóżko , bo tylko on mu się tam mieścił ( to był taki większy , dużo większy "nowofunland") umiał otwierać drzwi , więc kursował między pokojami , wychodził na dwór , chował się w piwnicy , przewracał stół usiłując się pod niego schować ,wybawieniem dla jego lęków też była starość i głuchota Quote
bianka0 Posted April 25, 2011 Author Posted April 25, 2011 Maluszek bardziej boi się wystrzałów, wtedy potrafi nawet wymiotować. Burzy jakby trochę mniej. My na to nie zwracamy uwagi, nie żalimy się nad nim, nie stosujemy wtedy taryfy ulgowej. To trochę pomaga, wybiera jedno miejsce i w nim się telepie. Tuptuś też okazuje lęk przed wystrzałami i grzmotami, ale nie paniczny. Quote
matrioszka2 Posted April 25, 2011 Posted April 25, 2011 A moja dziewucha chodzi po domu, jak w amoku ; żadne słowa do niej nie docierają ... ludzi nie widzi, tylko chodzi po wszystkich pomieszczeniach tak długo, jak trwa "źródło lęku". Ma taką jedną skryjdę: między ścianą - ścianą a ścianką ławy.Jak się wciśnie w ten kanał, to jest dużo lepiej . Nie da się wywołać. A ten z avatarka - jaja w górze, łapska na boki i śpi - cały do wzięcia.:evil_lol: Quote
anita_happy Posted April 26, 2011 Posted April 26, 2011 bianka - poiwedziałaś jamiczej rodzinie, ze przybywają piękne panny ze Stolycy!!!?? Quote
bianka0 Posted April 26, 2011 Author Posted April 26, 2011 anita_happy napisał(a):bianka - poiwedziałaś jamiczej rodzinie, ze przybywają piękne panny ze Stolycy!!!?? Powiedziałam, powiedziałam. Wszyscy Was z utęsknieniem oczekujemy :diabloti: Nawet negocjuję z Josefem przywiezienie szorstkiej panienki przy okazji z Warszawy. Ale zaparł się, jest twardy jak głaz, albo po prostu beton :roll: Quote
bianka0 Posted April 27, 2011 Author Posted April 27, 2011 Przed chwilą skończyliśmy operować Maluszka. Trzymajcie kciuki żeby mój Gospodarzyk przeżył. Operacja trwała 3 godziny. Kamienie w cewce zablokowały odpływ moczu, trzeba było operować w nocy, żeby nie rozwinęła się niewydolność nerek. Jeden duży kamień utkwił w cewce w połowie długości kości prącia. Na razie trudno mi powiedzieć jak będzie dalej. Quote
matrioszka2 Posted April 27, 2011 Posted April 27, 2011 Kurcze ... jestem i bardzo zaciskam.Na pewno będzie dobrze.Na pewno. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.