Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ja też tak myślę że nigdy nie mieszkała w domu, w schronisku mieszkała w biurze i podobno załatwiała się na dworze. Ale teraz po jej dwutygodniowej obserwacji nie chce mi się w to wierzyć. Ona naprawdę nie wie co ja od niej chcę.
Trudno mi to przekazać głuchej i prawie ślepej staruszce.
Ale zęby to cholera ma mocne jak krokodyl.

Posted

Sama nie wiem co Ci poradzić, bo generalnie dorosły pies jak ma jakieś nawyki to zawsze gdzieś to wraca ( z tym biurem to też jakoś nie dowierzam), ale z drugiej strony może też przez te swoje ułomności być zagubiona, a zęby to jedyne co jej zostało.......może potrzebuje więcej czasu.....biedna babulinka, ale Ty Dorotko też troszkę się nie dawaj bo odgryzie Ci rączki :p

Posted

Isadora7 napisał(a):
Wiesz mozemy miec wiele psów, kochamy wszystkie. Ale zawsze każdy ma takie wśród nich które biegnac za Teczowy Most zabierają kawalek nas.


Pięknie powiedziane.... to takie prawdziwe.... niestety....

Posted

bianka0 napisał(a):

Tak bardzo ciągle tęsknię za Tinką, była jej przeciwieństwem.

Ja swojego Karusia do dzisiaj czuję dotyk łapek i miękkość jego futerka .....

Posted

Jest lepiej.
Trzy dni temu znowu rzuciła się na mnie żeby ugryźć, kiedy chciałam ją wynieść na dwór. Założyłam rękawiczki, potem kaganiec i nosiłam ją bezkarnie na rękach co kilka minut. Wydrapałam za uszami, obejrzałam łapki, brzuszek, zajrzałam i wyczochrałam gdzie się tylko dało. :p
Na początku broniła się jak wściekła, potem coś w niej pękło i siedziała spokojnie, potem już się przytulała. Po dwóch godzinach zdjęłam jej kaganiec. Teraz chodzi za mną krok w krok, sama się przytula i chce głaskania, ani razu nie warknęła, nie kłapnęła paszczęką.
Na inne psy też już mniej warczy, daje się im nawet z daleka obwąchać.
Wieczorem narżnęła kupę na dywanie, więc spała w kojcu na półpięterku, oddzielnie od psów i ludzi. Popłakiwała w nocy, ale musiała tam sama spać do rana. I od dwóch dni grzecznie wychodzi załatwiać się na dwór, nie miała żadnej wpadki.

Posted

No proszę, zdecydowane działania i w ciągu jednego dnia psiak załatwiony:lol:. Ja też bojąc się ząbków Harutka działam w kagańcu, kapię, przeglądam, wszystko robię delikatnie żeby nie miał złych skojarzeń i bezkarnie go przytulam :multi:. Bez kagańca tylko jak sam przyjdzie:diabloti:.
Wiedziałam, że spoko sobie poradzisz :loveu: :multi:

Posted

Bardzo się babcia rozruszała, w sobotę jak robiliśmy oczko wodne cały czas nam dzielnie asystowała. Porusza się żwawiej, ma lepszy apetyt.
Rozciągnął jej się żołądek. Mam wrażenie że trochę już przytyła. Jutro zrobię jej nowe zdjęcia, to porównacie.

Posted

bianka0 napisał(a):
Jest lepiej.
Trzy dni temu znowu rzuciła się na mnie żeby ugryźć, kiedy chciałam ją wynieść na dwór. Założyłam rękawiczki, potem kaganiec i nosiłam ją bezkarnie na rękach co kilka minut. Wydrapałam za uszami, obejrzałam łapki, brzuszek, zajrzałam i wyczochrałam gdzie się tylko dało. :p
Na początku broniła się jak wściekła, potem coś w niej pękło i siedziała spokojnie, potem już się przytulała. Po dwóch godzinach zdjęłam jej kaganiec. Teraz chodzi za mną krok w krok, sama się przytula i chce głaskania, ani razu nie warknęła, nie kłapnęła paszczęką.
Na inne psy też już mniej warczy, daje się im nawet z daleka obwąchać.
Wieczorem narżnęła kupę na dywanie, więc spała w kojcu na półpięterku, oddzielnie od psów i ludzi. Popłakiwała w nocy, ale musiała tam sama spać do rana. I od dwóch dni grzecznie wychodzi załatwiać się na dwór, nie miała żadnej wpadki.


No proszę, i to się nazywa doświadczenie i konsekwencja!
Od początku twierdziłam, że Staruszka trafiła w najlepsze ręce do najwspanialszego domku!!!

Posted

[quote name='Isadora7']No takie psiaki potrzebują nie tylko czasu ale i mądrego człowieka.[/QUOTE]
i nie inaczej.. ja dopiero tu .. na dogo ,zobaczyłam ile błędów popełniłam z Jasią .. Wiedza to potęga !!!
bardzo mocno trzymamy kciuki za Poleńkę..

Posted

[quote name='bianka0']Od wczoraj walczymy o życie Poleńki, jej serduszko jest niewydolne.
Jeździmy dwa razy dziennie na zastrzyki, ale jest źle, bardzo źle......[/QUOTE]

OMG Poleńko kochana daj proszę radę :(
Bianko trzymaj się, za duzo tego w tak krótkim czasie.

Posted

Przywiozłam Poleńkę do domu, prawie cały dzień leżała pod namiotem tlenowym, oddycha troszkę lżej, mniej jej furczy w płuckach.
Po lekach porannych poprawiła się troszkę, ale potem był moment krytyczny. W czasie siusiania straciła przytomność, pół godziny nie wiadomo było czy będzie jeszcze żyła. Więc znowu wróciła pod tlen.
Teraz jest trochę lepiej, lżej oddycha, ale na jak długo.....
Jest bardzo słabiutka.
Jeszcze nie mogę otrząsnąć się po Tince, a teraz Poleńka, nasze kochane Dyndadełko.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...