Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

bianka0 napisał(a):
Dziękuję.
Tinka dalej kręci się w kojcu odwrotnie do wskazówek zegara. Chyba jeszcze dobrze działają p-bólowe, przy takim cięciu ból uniemożliwiałby jej tak gwałtowne ruchy.
Kurczę, pierwszy raz mam takiego świderka po operacji.
Nawet warknęła na mnie. Pierwszy raz :crazyeye::crazyeye::crazyeye:
Chyba długo mi to będzie pamiętać.

A może tak pobudzająco działają na Nią te środki p/bólowe??? Nie wiem, nie znam się na tym, ale kiedyś, kilka lat temu, moja Sarunia(*) dostała jakiś środek p/bólowy w iniekcji,
i potem, po jakiejś godzinie, półtorej normalnie zaczęła zachowywać się jak jakiś rozbawiony szczeniak.... a miała już wtedy tzw "swoje lata"...
Oczywiście dzwoniłam od razu do Weta, ale ten mnie uspokoił i powiedział, że niektóre psy tak reagują na ten lek.
Nie pamiętam tylko, co to było....

Posted

Ja też tak myślę że na Tinkę leki stosowane do narkozy działają paradoksalnie.
Poprzednim razem po operacji Polcia usnęła spokojnie, a Tina rozrabiała jak pijany zając.

Posted

mój Pik tak ma za każdym razem czy po narkozie czy znieczuleniu drze się jak opętany i chce chodzić a nóżki go nie noszą normalny horror

Posted

Prawda, niestety, ale pewnie nie u wszystkich psiaków. Fercia spokojna to wszystko przebiegło spokojnie (po sterylizacji i usunięciu dwóch sutków), natomiast identyczne objawy ma Harutek i myślę, że to może dotyczyć czarnych jamniorków (bardziej adhd-owych i znerwicowanych). Dzisiaj przemywałam mu oczy po kopce, bo nic nie widział tak zapluszczone ziemią, dwa razy dał przetrzeć delikatnie a za trzeci razem wkurzył się i dziabnął mnie w palec. Ale zorientował się, że źle robi to puścił i nie ugryzł do krwi. Założyłam namordnik i spokojnie dokończyłam dzieła. I on w namordniku ( w siadzie) był jak słup soli, nawet nie drgnął. Przemywałam mu wodą osmotyczną. Chcę przez to powiedzieć, że minęły trzy lata z hakiem i boi się jak cokolwiek przy nim robię a nigdy nie użyłam siły czy krzyku (pewnie też i odruchy typowo faceckie ;) ). Już tak ma i mu zostanie.

Posted

Tinka nie żyje.

Nie potrafię jeszcze o tym pisać, przed 22gą podczas zmieniania podkładu straciła oddech, poleciał jakiś zator. po reanimacji na chwilę wróciła akcja serca. zmarła mi na rękach w drodze do weterynarza.
Nigdy sobie nie daruję że podjęłam decyzję o operacji, mogła jeszcze żyć parę miesięcy bez bólu.

Posted

dostałam sms od Anity i od tamtej chwili siedzę i płaczę :( tak bardzo mi przykro Tineczko :( [']

bianko nie obwiniaj się, daliście Tinusi cudowne chwile - za to dziękuję z całego serca :calus:


tak ciężko w to uwierzyć :(

Posted

[quote name='bianka0']Tinka nie żyje.

Nie potrafię jeszcze o tym pisać, przed 22gą podczas zmieniania podkładu straciła oddech, poleciał jakiś zator. po reanimacji na chwilę wróciła akcja serca. zmarła mi na rękach w drodze do weterynarza.
Nigdy sobie nie daruję że podjęłam decyzję o operacji, mogła jeszcze żyć parę miesięcy bez bólu.

Boże Jedyny!!! Bianeczko!!!
Weszłam tutaj, bo miałam nadzieję, na dalsze wieści o Tineczce.... o tym, jak dochodzi do siebie.....
Nawet nie wiem Kochana, co napisać........... Wiem, że teraz nie ma żadnych słów, które mogłyby sprawić, żeby było lepiej.........

Popłynęły mi łzy.... płaczę teraz.... pewnie razem z Tobą.....

Posted (edited)

Boże ja tez weszłam i wyszłam bo pomyslałam że coś się malawaszce pomyrdało.
Tinusiu kochana, malutka sliczna jamnisiu tak starsznie żal, łzy kapią na klawiaturę. Dobrze, że poznałaś co to prawdziwy dom, szkoda że nie dłużej.

Dorota współczuję
:( - nie obwiniaj się. Dalaś jej tyle ile w życiu swoim nie miała.
Tinuś do zobaczenia za TM [']

Edited by Isadora7
Posted

Nie mogę spać, obok mnie stoi pusty kojec Tinki.
Nie zdążyliśmy się nią nacieszyć.
Na początku mieliśmy nadzieję że guzy sutków nie będą się powiększały. Ale ostatnio już widać było różnicę, że jednak rosną.
A jeszcze dzisiaj rano Józek rzucił pytanie ,, a może ich nie ruszać ?". Podjęłam złą decyzję.
Biedna Mała, jeszcze przed chwilą pchała się na ręce. Położyłam jej kojec obok na kanapie, a ona z niego cały czas chciała sie wydostać do mnie na ręce.
Odeszła już trzecia staruszka.

Posted (edited)

Bardzo mi przykro :( , Tineczko
[*] żegnaj :( . Dorotko żadne słowa nie pocieszą, jesteśmy z Wami.
Szczerze powiem, że teraz i ja mam cykora, bo Ferka też ma guzki , a jest cudowną sunią. Z jednej strony człowiek chce ratować przed wstrętnym choróbskiem a z drugiej dylemat ....no właśnie co lepsze... Wszystko w rękach Najwyższego...

I ten mój durny post pod Malawaszką, myślałam , że chodzi jej o zachowania po narkozie :(

Edited by yunona
Posted

Boże...nie tak miało być przecież....:-(:-(....tak bardzo mi przykro i źle....i też niestety wiem jak Dorotka cierpi.I na nic się zdadzą słowa-prawda? Dżekuś,Atosik i Hektorek też umierali mi na moich rękach-odchodzili jak Tinusia w kochających ramionach....a to nie pociesza,nie uśmierza bólu....

Dorotko przytulam Cię mocno...tyle z siebie dawaliście i Ty i Twój Mąż-kochaliście aż do bólu...i Tineczka o tym wiedziała....wie....

Aniołku MAlusi=biegaj zdrowa,szczęśliwa z naszymi tam za TM Pieseczkami-przytul się do NICH mocno-zobaczymy się kiedyś.....teraz zostajesz w naszych sercach i pamięci....

Posted

:-( współczuję straty psinki, ale nie wszystko da się przewidzieć:-( Robiłaś, co uważałaś za słuszne, aby ratować jej życie, więc nie musisz się obwiniać. Przynajmniej psinka miała przez chwilę normalny domek.
[*]

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...