Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Nie ruszałam kamery od wiosny, zaglądam a tam niespodzianka.
Józio porobił zdjęcia mojego ogrodu w czerwcu, jeszcze przed zniszczeniami w lipcu.

Wspomnienie lata i odpoczynek dla oczu.
Pomyślcie sobie za 4 miesiące właśnie tak będzie :cunao:







Jak ja lubię lato :p

Posted

wapiszon napisał(a):
Najlepszy spacerek miała Polcia ;)


Polcia jest bardzo wytrwała na spacerach, zawsze zasuwa pierwsza, jest bardzo żywotna.
A dzisiaj cała się trzęsła i od początku nie miała ochoty chodzić, przesiedziała cały spacer na rękach.
Zakaszlała parę razy, spanikowałam. Prosto z lasu pojechaliśmy z całą czeredą do weterynarza, ale jest tylko troszkę podziębiona. Na razie bez antybiotyku, ma apetyt, dalej lata z zadartym ogonkiem za chłopakami.

Mika31 napisał(a):
ja tez najbardziej lubie maj jak wszysto zaczyna kwitnąć

Ja też, ale w zeszłym roku wszystko było trochę później.
Ciekawe jaka będzie wiosna w tym roku, już za nią tęsknię.

Posted

wapiszon napisał(a):


Jeszcze taki szuka domu http://jamniki.eadopcje.org/psiak/572





bianka0 napisał(a):




Jaka z niej kruszynka


bianka0 napisał(a):
I na koniec dwa szorściuszki. :p



No i mam problem - która doopka jest czyja?

bianka0 napisał(a):
Nie ruszałam kamery od wiosny, zaglądam a tam niespodzianka.
Józio porobił zdjęcia mojego ogrodu w czerwcu, jeszcze przed zniszczeniami w lipcu.

Wspomnienie lata i odpoczynek dla oczu.
Pomyślcie sobie za 4 miesiące właśnie tak będzie :cunao:

Jak ja lubię lato :p


śliczny kolorowy ogródek

Posted

JA stawiam,że ośnieżona poopka należy do Dumci-wszak to ONA buszowała w zaspach .....obym miała rację:diabloti:

Piękne te leśno-zimowe fotki a Polcia CUD-Malina nasza Lukrowana:loveu::loveu:

Posted

Ale nam zaserwowałaś super lato, a tu wokół śnieg, chlapa. O ogródku już pisałam kiedyś , że piękny :). Spacerusie fajnie w śniegu wyglądają :), a najbardziej rozwaliłaś mnie doopencjami szorściuszków.:lol::evil_lol: Uwielbiam foty z tylca (moje lekkie zboczenie), ale sama powiedz czyż nie urocze tyłeczki? :diabloti:

Posted

Dupeczki są wszystkie urocze, ta z przodu jest Goliacika, bardziej ośnieżona Dumiśki.:evil_lol:

Polcia ma zieloną obróżkę, ta z różową to Tinka.
Tinka dzielnie zasuwała na starych nóżkach. Nie chce jeść, schudła mi ostatnio :shake:

Dziękujemy za pozdrowienia od Talesika i Kapselka.

A lato jest piękne...Tak za nim tęsknię, szczególnie jakoś w tym roku.

A my musimy znowu jutro jechać na pogrzeb, tym razem aż za Tomaszów Lubelski. Ostatnio rodzina spotyka się tylko w takich okolicznościach.:-(

Posted

Wowo to miałam rację z tą ośnieżoną poopką....:multi:

Wiesz Cioteczko-ja to samo kiedyś powiedziałam,że rodzina spotyka sie właściwie tylko z racji pogrzebu....to smutna ale prawdziwe-w dzisiejszych czasach brak czasu,praca.....

Posted

Zmarł mój wujek, u którego na wsi spędzałam zawsze całe wakacje.
Tam nauczyłam się doić krowy, zbierać pokrzywy i siekać dla kur i kaczek, parować kartofle na wielkim parniku koło domu, zbierać mlecz dla królików. Czyścić konie i sprzątać w stajni.
Nauczył mnie wiele rzeczy o których w mieście nie miałabym zielonego pojęcia. Ten miesiąc spędzany co roku na wsi, był najwspanialszym miesiącem wakacyjnym.
Dzisiaj na wsi większość ,,panienek na wydaniu" nie ma pojęcia o dojeniu krów, a krowy od urodzenia do śmierci stoją w oborze, nie wypędza się je na pastwiska.
A na pastwiskach krowich i końskich rosły takie piękne pieczarki, które śnią mi się po nocach.:roll:
Wujek pierwszy zaczął mnie nazywać ,, psią mamą" :evil_lol:

A mnie przybędzie do opieki jamniczek po wypadku. Jest jeszcze w lecznicy w Babicach Starych. Będzie u DIF, pomimo że nie jest suczką ( :loveu:), ma zerwane ścięgno, miał jechać do schronu w Kutnie.



Posted

cudownie bianco że mu pomożesz ps mój dziadek był taki sam nie miałam wprawdzie krów ale do koni zabierał mnie codziennie nauczył opiekować się zwierzakami za nim to mam tez jezdziłam na pokrzywy i po mlecz dla królików i parowałam kartofle dla świnek i karmiłam króliki tylko kur się boje jak miałam 6 lat to mnie podziobały ale kaczki uwielbiam szczególnie takie małe żółte

Posted

Ja też spędzałam wakacje wśród zwierząt i na polach. Mało tego marzyłam o weterynarii (niestety pozostało to marzeniem) i po drodze skończyłam technikum rolnicze. Uwielbiałam pracę przy zwierzętach, obora i jej zapach ... uwielbiałam to. Niestety miałam okazję zobaczyć też jak bardzo przedmiotowo traktowane są zwierzęta. Widok lochy unieruchomionej w specjalnym kojcu by nie zagniotła warchlaków, krowa myta z węża lodowatą wodą i "czesana" zgrzebłem, widok padniętych prosiątek wyrzucanych "za nóżkę" do gnoju ... To nie był mój zawód, te widoki na zawsze będą w mojej pamięci i zawsze jak widzę duże obory i chlewnie to ryczeć mi się chce.
Jakie to wszystko było inne niż to co widziałam u dziadków. Tam też zwierzaki były przeznaczone na rzeź i chociaż miały krótkie życie to było to życie szczęśliwe.

Posted

bo ludzia brak szacunku dla samych siebie nie wspominają o zwierzętach a w rzeczywistości to dupki zapatrzone w siebie i podnoszące swoje poczucie wartości znecając się nad słabszymi

Posted

Dziadkowie i wujek nie mieli dużego gospodarstwa. U nich nigdy zwierzęta nie były traktowane przedmiotowo. Zawsze mnie uczyli, ze zwierzę jest żywe i trzeba je szanować, nawet jak w końcowym efekcie ma poświęcić życie dla człowieka. Krowa zawsze od wiosny do jesieni chodziła na pastwisko, jak zbliżała sie burza, babcia zawsze biegła szybko po krowę, żeby nie została sama na pastwisku. To była prawie jej przyjaciółka, nawet jak już nie dawała prawie mleka to została u nich do momentu aż była stara i nie mogła już się poruszać. Świnie miały bardzo czysto, ale wtedy hodowało się inne rasy, maciora była cholernie agresywna, często również dla własnych prosiąt.

No i co najważniejsze, pozwalali mi przygarniać psy i koty.:evil_lol:
W porywach dzięki mnie mieli 5 psów i 10 kotów. Zawsze czekałam kiedy będę mogła już do nich pojechać.
Dziadek miał nawet okaleczonego zająca, który zgrał się ze stadem królików.
Nie karmili tylko gotowymi paszami, mówili że to barbarzyństwo, że zwierzę ma prawo również zjeść nie tylko do syta, ale również to co lubi. Więc co wieczór obowiązkowo był spacer po pokrzywy i mlecz.:diabloti:
No cóż ...wiem że nasze dziecięce wspomnienia często idealizują świat.

Posted

Ale się tu zrobiło melancholijnie i swojsko... Tak się rozmarzyłam przy czytaniu tych wspomnień...
A i moje z wakacji u Babci i Dziadzia jakby ożyły w mojej pamięci.....
Jak biegałyśmy z kuzynką całymi dniami po pastwisku, jak dawało się królikom przez małe oczka siatki w klatce po źdźble trawy, jak biegłyśmy z kubkami do babci po mleko z pianką, jak doiła krowę... ech...
To prawda Bianko, nasze wspomnienia idealizują świat!!!

Posted

Ale macie sielskie wspomnienia wsi. Ja jako dziecko wszystkie wakacje spędzałam nad morzem, co też wspominam z wielkim wzruszeniem, bo morze ( obok zwierząt) jest wielką moją miłością.
Wieś poznałam już jako dorosła osoba, gdy kupiłam tam działkę. Niestety, moje wspomnienia z tego okresu są zupełnie inne niż Wasze. Psy na krótkich łańcuchach stojące w odchodach, puste miski, brak wody, szczeniaki żywcem zakopywane :( :placz:. Jedzenie to łycha żarcia z wiadra niesionego świnkom. Gdy przyjeżdżałam z torbami jedzenia dla psów i nalewałam wodę do misek patrzono na mnie jak na wariatkę. Koty, oczywiście, musiały się wyżywić same, bo inaczej nie będą łowne :angryy:.
Teraz nie jeżdżę już na wieś, ale pozostała we mnie świadomość tragedii tych biednych zwierząt i nigdy tego nie zapomnę :-(

Przepraszam, że zakłóciłam sielską atmosferę.

A jeśli chodzi o wiosnę , słonko i kwiatki, czekam na nie z wielkim utęsknieniem, tak jak Wy :lol:

Posted

Namiary na niego dostałam od beki.
DIF kochana zgodziła się go wziąć pomimo że jest pieskiem, a miałam znaleźć suczkę.
Do Halinowa ma go zawieźć pan Piotr, który się nim opiekuje w lecznicy, tylko jeszcze nie wiadomo kiedy. Beka będzie wszystko koordynować.

A co do wsi Ewa, to nie mogłam chodzić do innych gospodarstw. Kiedy przebywałam u dziadków to niechętnie patrzyli na to, żebym zawierała znajomości z dziećmi ze wsi. Organizowali mi tak zajęcia, żebym miała cały czas wypełniony. Chcieli żebym jak najwięcej się nauczyła, i chyba im się to udało. Tam też poznawałam z dziadkiem okoliczne lasy. Oni swoje zwierzęta szanowali, może nie chcieli żebym wiedziała jak jest gdzie indziej i odmówiła dalszych przyjazdów.
A wieś i traktowanie zwierząt to poznałam bardzo dobrze teraz, od podszewki.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...