Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 4 weeks later...
  • Replies 1.6k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Przydała by się modyfikacja pierwszego postu bo nie wiadomo jaka pomoc jest potrzebna i ogólnie opisać trochę co i jak o schronie.

A schronisko na może FB ? Bo to teraz bardzo pomaga w adopcjach.

Posted

beataczl napisał(a):
zagladam do psiaczkow....

Dawno mnie tutaj nie bylo, wpadlam zeby zobaczyc co u psiakow. Warunki w schronie nie nadzwyczajne. Pamietam, ze schron nie chcial wolontariuszy. Czy to sie zmienilo?

Posted

coronaaj napisał(a):
Dawno mnie tutaj nie bylo, wpadlam zeby zobaczyc co u psiakow. Warunki w schronie nie nadzwyczajne. Pamietam, ze schron nie chcial wolontariuszy. Czy to sie zmienilo?


Chyba nikt już tego wątku nie prowadzi :roll:

  • 1 month later...
Posted

Z dziewczynami zrobiłyśmy małą prowokację w zeszłym roku. Schronisko tak naprawdę nie potrzebuje wolontariuszy, a parobków do pomiatania, którzy nie mają swojego zdania tylko ślepo będą wykonywali polecenia. Schron jest bardzo niechętny do pomocy psom na szerszą skalę i na takie propozycje reakcja jest bardzo nieprzyjemna. Żeby dostać się w szeregi trzeba po prostu udawać de..la.
Wolontariuszki i osoby z poszczególnych organizacji to naprawdę wspaniałe i kochane dziewczyny, dają z siebie wszystko, często podstępem pomagają szukać psom nowych domów, w ukryciu cykają fotki bo ze schronem nie da się oficjalnie i kulturalnie współpracować. Jeśli to za sprawą jakichś tajemniczych przepisów, to bardzo dziwną politykę prowadzą. Nie wiadomo o co chodzi.
Natomiast dla jednej "miłej" pracownicy schroniska każdy piesek to jest ludojad i bestia pożerająca potencjalnych właścicieli w całości. Zniechęcanie do adopcji polegające na ukazywaniu psa w świetle agresywnej bestii nie wiadomo czemu ma służyć. Za to pomoc w doborze psa zerowa bo pani zza biureczka przecież nie wie co słychać w klatkach. Co dziwne, pracownicy sprzątający tam i obcujący z psami w klatkach na co dzień , nadal mają zupełnie inne zdanie na temat tych samych psów, co "miła" pracownica wydająca zza biureczka polecenia i popijająca kawkę. Okazuje się bowiem, że naskoczenie w trakcie zabawy na dziecko to to samo co zamach na jego życie...
Kilka miesięcy temu w odstępach kilkudniowych grupa umówionych osób po wybraniu konkretnych piesków z pracownikiem szli do biura, to słyszeli co chwilę teksty w stylu "a zdaje sobie pan sprawę z tego, że ten pies właśnie wrócił z adopcji bo rzucił się na dziecko?" albo "ten pies jest w domu bardzo agresywny tylko tutaj się tak przyjaźnie zachowuje". Na prośbę o zaproponowanie w takim razie innego pieska i wskazanie fajnego, przyjaznego, pani wielce rozłożyła ręce i nie potrafiła zaproponować żadnego "bo szczeniaczki się skończyły".
Co śmieszne, pijaczkom spod sklepu schron wydaje pieski od ręki bez zająknięcia. Raz, że pies trafia z deszczu pod rynnę, dwa, jeżeli faktycznie dany pies jest agresywny to w rękach pijaka na tragedię długo czekać nie trzeba.
Pozostawiam Was bez komentarza z własnymi refleksjami.

Jak można realnie pomóc psom? Organizując DT na własną rękę lub dając DS. Takich ludzi wciąż brakuje, a jeżeli już są, to decydują się na bardzo młode psy, rzadko na dziadka, a to właśnie te nie mają żadnych szans w schronisku. Nie tylko w kwestii adopcji ale po prostu - przeżycia. Młode psy i szczenięta chętnie są adoptowane i na tle psów w wieku 6+ w schronisku wcale nie ma ich aż tak dużo.

Posted

[quote name='Dubin']Z dziewczynami zrobiłyśmy małą prowokację w zeszłym roku. Schronisko tak naprawdę nie potrzebuje wolontariuszy, a parobków do pomiatania, którzy nie mają swojego zdania tylko ślepo będą wykonywali polecenia. Schron jest bardzo niechętny do pomocy psom na szerszą skalę i na takie propozycje reakcja jest bardzo nieprzyjemna. Żeby dostać się w szeregi trzeba po prostu udawać de..la.
Wolontariuszki i osoby z poszczególnych organizacji to naprawdę wspaniałe i kochane dziewczyny, dają z siebie wszystko, często podstępem pomagają szukać psom nowych domów, w ukryciu cykają fotki bo ze schronem nie da się oficjalnie i kulturalnie współpracować. Jeśli to za sprawą jakichś tajemniczych przepisów, to bardzo dziwną politykę prowadzą. Nie wiadomo o co chodzi.
Natomiast dla jednej "miłej" pracownicy schroniska każdy piesek to jest ludojad i bestia pożerająca potencjalnych właścicieli w całości. Zniechęcanie do adopcji polegające na ukazywaniu psa w świetle agresywnej bestii nie wiadomo czemu ma służyć. Za to pomoc w doborze psa zerowa bo pani zza biureczka przecież nie wie co słychać w klatkach. Co dziwne, pracownicy sprzątający tam i obcujący z psami w klatkach na co dzień , nadal mają zupełnie inne zdanie na temat tych samych psów, co "miła" pracownica wydająca zza biureczka polecenia i popijająca kawkę. Okazuje się bowiem, że naskoczenie w trakcie zabawy na dziecko to to samo co zamach na jego życie...
Kilka miesięcy temu w odstępach kilkudniowych grupa umówionych osób po wybraniu konkretnych piesków z pracownikiem szli do biura, to słyszeli co chwilę teksty w stylu "a zdaje sobie pan sprawę z tego, że ten pies właśnie wrócił z adopcji bo rzucił się na dziecko?" albo "ten pies jest w domu bardzo agresywny tylko tutaj się tak przyjaźnie zachowuje". Na prośbę o zaproponowanie w takim razie innego pieska i wskazanie fajnego, przyjaznego, pani wielce rozłożyła ręce i nie potrafiła zaproponować żadnego "bo szczeniaczki się skończyły".
Co śmieszne, pijaczkom spod sklepu schron wydaje pieski od ręki bez zająknięcia. Raz, że pies trafia z deszczu pod rynnę, dwa, jeżeli faktycznie dany pies jest agresywny to w rękach pijaka na tragedię długo czekać nie trzeba.
Pozostawiam Was bez komentarza z własnymi refleksjami.

Jak można realnie pomóc psom? Organizując DT na własną rękę lub dając DS. Takich ludzi wciąż brakuje, a jeżeli już są, to decydują się na bardzo młode psy, rzadko na dziadka, a to właśnie te nie mają żadnych szans w schronisku. Nie tylko w kwestii adopcji ale po prostu - przeżycia. Młode psy i szczenięta chętnie są adoptowane i na tle psów w wieku 6+ w schronisku wcale nie ma ich aż tak dużo.
Boze ,a ja myslam ,ze cos sie zmienilo,a ta tragedia psow trwa dalej .Znam wydawanie psow pijakom,znam twarze osob pijacych kawke i cale 8 godzin plotkujace,znam wydawanie staffordow na dzialki na karte rowerowa,tznam psa co mial w kartotece morderca jedzacy ludzkie mieso"ja go zabralam ,byl to jaminik ktorego chcieli uspic i patrzyli na mnie zza kawki jak na dziwaczke.Pies aniol.
Znam wiele nieprawidlowosci,ale mialam nadzieje ,ze lepiej wiedzie sie psom
Wiem ze szczepia szczniaki bez kwarantanny, odrobaczenia tak na dzien dobry,ze wkladaja natychmist po szczepieniu szczeniaki do boksu ,gdzie smierdzacy piach zmieszany jest z parwo o ile tylko silne przezywaja(byla kontrola i to wykrylai wet to sam powiedzial)
jezeli piszesz takie okropnosci to nalezy zainteresowac media ,bo tylko tego sie boja.a jak maja koty?
rozumiem co piszesz ,a z drugiej strony ,gdzies mnie sie obilo o uszy nawet nie dawno ,ze jakas organizacja wychwala w gazecie to schronisko ,ze jest tak dobrze maja psy.To jak to jest naprawde.ja znam przeszlosc z osobistych kontaktow ,ale teraz ??????????zainteresuj media ,bo to nie chodzi o ich cieple krzeselczka i posadki tu chodzi o zwierzeta o ich dobro i zycie.

Posted

Miałam taką samą sytuację- chcieliśmy adoptować psa, ale wszystkie nawet te najbardziej się łaszące były szalenie agresywne... Jak to mówią jeżeli nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Może mają jakąś dotację albo coś od ilości psów w schronisku?

Posted

[quote name='xxxx52']Boze ,a ja myslam ,ze cos sie zmienilo,a ta tragedia psow trwa dalej .Znam wydawanie psow pijakom,znam twarze osob pijacych kawke i cale 8 godzin plotkujace,znam wydawanie staffordow na dzialki na karte rowerowa,tznam psa co mial w kartotece morderca jedzacy ludzkie mieso"ja go zabralam ,byl to jaminik ktorego chcieli uspic i patrzyli na mnie zza kawki jak na dziwaczke.Pies aniol.
Znam wiele nieprawidlowosci,ale mialam nadzieje ,ze lepiej wiedzie sie psom
Wiem ze szczepia szczniaki bez kwarantanny, odrobaczenia tak na dzien dobry,ze wkladaja natychmist po szczepieniu szczeniaki do boksu ,gdzie smierdzacy piach zmieszany jest z parwo o ile tylko silne przezywaja(byla kontrola i to wykrylai wet to sam powiedzial)
jezeli piszesz takie okropnosci to nalezy zainteresowac media ,bo tylko tego sie boja.a jak maja koty?
rozumiem co piszesz ,a z drugiej strony ,gdzies mnie sie obilo o uszy nawet nie dawno ,ze jakas organizacja wychwala w gazecie to schronisko ,ze jest tak dobrze maja psy.To jak to jest naprawde.ja znam przeszlosc z osobistych kontaktow ,ale teraz ??????????zainteresuj media ,bo to nie chodzi o ich cieple krzeselczka i posadki tu chodzi o zwierzeta o ich dobro i zycie.

A ja w dwóch kwestiach chciałbym się wtrącić. Po pierwsze, skoro sytuacja z wolontariuszami, mam tu na myśli wpuszczanie ich, jest taka sama jak wcześniej, tj. wejście tam graniczy prawie z cudem, to powiem wam, że jest gorzej niż się wydaje. Ewidentnie mają coś do ukrycia, a tak być nie może! A żeby media tym się zainteresowały, to wydaje mi się, że na chwilę obecną to dla nich byłby nudny temat, musiałoby się coś stać, wydarzyć się jakaś tragedia, wówczas na pewno byłoby o tym głośno - tak to niestety w naszym państwie jest.

A po drugie, nie zgadzam się w pełni z teorią dot. pijaków/bezdomnych, że pies "(...) trafia z deszczu pod rynnę (...)". Znam takich, co sobie żałują, żeby psu dać, więc tu bym nie "szufladkował".

Wracając do tematu, albo pracownicy zmienią swoje podejście, albo pracowników trzeba zmienić. Tu chodzi o psy, a nie o zarabianie kasy na nich!

Posted

A ja ostatnio adoptowałam sunię z poznańskiego schroniska . Weszłam do biura powiedzialam ze wypatrzyłam sobie taka jedna śliczna dziewczynke , zaraz wiedzieli o jaka chodzi jak ją opisałam , wskazali w jakim boksie siedzi . Dziewczyny bardzo miłe , uśmiechniete , mówiły ze sunia bardzo pogodna , łagodna i przymilna .Powiedziały mi w jaki sposób trafiła do schroniska , na jakie imię reaguje . To tak z moich osobistych kontaktów ze schroniskiem sprzed wielkanocy tego roku .

Posted

Ilu ludzi, tyle zdań. Myślę, że jak ktoś przychodzi, by zaadoptować psa, to w interesie pracownika jest być miłym - bo pies znajdzie dom. Mam plan wybrać się do schroniska, bo muszę sama się przekonać co i jak. Dam znać, oczywiście, na wątku. o ile mnie wpuszczą :D

Posted

jakiego psa adoptowalas i z ktorego boksu?
Ilez tam siedzi dziewczyn za biurkiem,a do pracy przy psach sa same chlopy?
czy wyszlas na spacer z psem ,zeby go poznac,czy pokazals psa i od razu po zaplaceniu Tobie wydali?
czy musialas odpowiedziec na pytania zwiazane z np.sytuacja mieszkaniowa,czy pies moze zostac sam w domu,czy zgadza sie z innymi psami i dziecmi itp?

Posted

Boksu nie pamiętam , za biurkiem siedziały 2 panie , do mnie przyszedł pan , na spacer wyszłam ale po podpisaniu dokumentów . Suczkę w biurze mialam przy sobie , mogłam się z nią pobawić i zaznajomić .

Posted

ja nikogo nie bronię pisze tylko o swoim doświadczeniu . zauważyłam ze w boksach czyściutko , brak odchodów , w duzych skrzyniach plastikowych woda , dobry pomysł bo psy nie sa w stanie tego przewróić i wode wylac

Posted

Przepraszam, że się wtącam z wiadomością nie na temat ale w weekend w Poznaniu jest festyn, więc jeśli ktoś miałby ochotę to gorąco zachęcam do udziału :)

Posted

Trudno będzie cokolwiek zdziałać. Podejmowane były już próby, łącznie z dogadaniem się ze schroniskiem. Na próżno.
Swojego czasu nagonka była naprawdę ostra i to nic nie dało.
Kilkanaście lat temu miałam dobry kontakt z wówczas byłą już pracownicą schroniska, stara kobieta, przesiadywała często pod dzisiejszym Piotrem i Pawłem na Os. Kopernika. Sama w domu miała kilkanaście psów ze schronu i jako, że już nie pracowała, wiele mi powiedziała. Szczególnie o tym, co działo się z psami rasowymi, które tam trafiały. Zamiast wrócić np. do właściciela, to odbywał się handel z wcześniej nagranymi osobami z pseudohodowli... I to są FAKTY.
Na pewno są gdzieś jeszcze starzy pracownicy, którzy byli świadkami "ciekawych" wydarzeń i wiele mogliby opowiedzieć... Szanse nie oszukujmy się, marne, a sprawa może być uznana za przedawnioną.

Jeśli media, to musiałyby być zebrane dowody, jakieś dokumenty, nagrania, opinie specjalistów.
"Kochane" pracownice zresztą wiedzą co się święci. Czytają ten wątek regularnie i wchodzą tu od czasu do czasu pod różnymi nickami żeby robić ferment.
Tak jak wyżej - drogą okrężną - DT, DS... Boli, ale na dzień dzisiejszy...:shake:
Chyba, że są jakieś konkretne pomysły na zrobienie akcji, ale to trzeba by było zebrać zdeterminowaną ekipę i dogadać sprawę już na pw, telefoniczne czy w 4 oczy.
Pracownice i zmiana? Pogadaj z nimi 5 minut i będziesz wyglądał tak :angryy:
Oj, jaka ja byłabym szczęśliwa jakby wyleciały z hukiem, a władze nad schronem przejęła osoba kochająca zwierzęta. Bo tu o miłości i szacunku do zwierząt nie ma co mówić. ...już nie będę nawet pisać co zrobił szef z wróblem podrostkiem na terenie schroniska bo i tak nikt by nie uwierzył.

Posted

A chcecie wiedziec co robili wczesniej z golebiami i innymi ptakami co pomylkowo przylecialy ze sadow ,a(to byl maj) na terenie schroniska,sama to osobiscie odkrylam o 10 godzinie rano,przed jednym ciagiem kojcow stal talerzyk z ziarnem zmieszany z trutka.i wszedzie albo dogorywaly golebie albo jz nie zyly.zglosilam do biura i co i nic.

Co z rasowymi sznaucerami i innymi rasowcami robili za drugim murem,rozmnazali ,a kierownik sprzedawal pozniej w internecie 14 psow hodowlanych ,sprzedal za 500zl pseuduchom.nawet mialam adres jednego zatelefonowalam i co mnie powiedzianao to ......brak slow .Za kilka miesiecy szefowa TOZ (Podalam ze to moja ciocia dostala informacje ,ze schroniskowe sznacery srednie urodzily szczeniaki i sprzedaja.Pojechaly do Szczecina,na Slask z regoly do bud do stodol na rozdrod.
Koty w ilosci 28 zapakowano we worki i dano hodowcy lisow,slad po nich zaginal.
Dopoki do pracy w schronisku pojawiaja sie ludzie z posrednictwa pracy bez przeszkolen,dopoki tacy weterynarze pracuja (bez komentarza),dopoki kierownictwo powlouja wladze miasta ,a nie kieruja milosnicy zwierzat zwiazane z org.prozwierzecymi.Dopoki co ,niektorzy kryja i chronia osoby pracujace w tym schronisku ze znanych i nieznanych przyczyn,to zwierzeta tego schroniska beda cierpialy i umieraly po ciuchutku.
Znam to schronisko o wielu laty ,pamietam czas jak kierowaly tym wtedy biednym schroniskiem bardzo zaangazowane panie ,kochaly zwierzeta,stare chodzily po schronisku.Panie nie wydawaly byle komu.No ale juz umarly i nie podziela sie doswiadczeniami ,ale ktoz chce milosnikow zwierzat juz sluchac?

Posted

To jest wstrząsające co piszecie...

Mam sznaucerkę z Bukowskiej. Zdjęcia ukradkiem robiła komórką wolontariuszka . Wyciągnąć sunię z tego feralnego miejsca pomogła nam przedstawicielka fundacji prozwierzęcej... To cud...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...