Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

madeleine napisał(a):
też nie popieram kupowania psa na targu, ale myślę, że lepiej jak ktoś te pieski kupi nawet za niewielką cenę bądz przygarnie byleby tylko miały dobry dom.. psa z rodowodem zawsze można kupic jesli uzbiera się daną kwotę.

I właśnie dzięki takiemu podejściu ludzie nie widzą nic złego w kupowaniu psów na targu. "Zlitowałam się nad nim", "Uratowałam go". Ta, szkoda tylko, że tym samym przyczynili się do mnożenia następnych szczeniąt i sprzedawaniu ich w takich warunkach. Jest popyt, jest i podaż:roll:

  • Replies 165
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

madeleine napisał(a):
też nie popieram kupowania psa na targu, ale myślę, że lepiej jak ktoś te pieski kupi nawet za niewielką cenę bądz przygarnie byleby tylko miały dobry dom..


W przypadku regularnej pseudohodowli dla tych szczeniaków pewnie lepiej, gdy ktoś je kupi, ale dla ich rodziców i przyszłego rodzeństwa niestety o wiele gorzej...

Pisząc poprzedniego posta miałam raczej na myśli osoby, które kupują pseudorasowce z nieznanego źródła, za wcale pokaźne kwoty (bo 600-1800 zł to pokaźne kwoty a za tyle widziałam sprzedawane szczeniaki w typie), by potem kłócić się ze wszystkimi, że pies jest rasowy.
Miłośnicy rasy, którzy przygarniają psy z pseudohodowli bądź z ulicy to zupełnie inna bajka; dla szpanu tego raczej nie robią ;)

Posted

Przeczytalam, nie wiem czy ten ktory Ty mi dawalas ale tez o dysplazji. Bardzo to ciekawe, nawet nie podejrzewalam ze tak moze byc, bo az tak sie tym nie interesowalam.

Dziekuje :)

Posted

madeleine: Popyt nakreca interes. I jest to prawda znana od wiekow. Jezeli ludzie beda kupowac psy na targach (nawet z dobroci serca) to pseudohodowcy beda je tam sprzedawac!
Jezeli chcesz uratowac jakiegos pieska to lepiej wziasc go ze schronu.

Posted

no ok, kupi ktoś psy, ten co rozmnoży, zobaczy,że schodzą i ani nie będzie musiał pilnować suczki, ani nie zrozumie, że mu się nie opłaca, bo zawsze znajdzie chętnych
a co do rodowodów dla wszystkich szczeniaków po rodowodowych rodzicach, to by było legalne pseudo i tyle, bo psy by odbiegały od wzorca, czy zachowaniem, czy umaszczeniem i wyglądem i po co to? skoro pies rasowy, to taki, który wygląda i zachowuje się jak rasowy, a nie ewentualnie przypomina, ktoś musi to sprawdzać, a przeciętny kupiec nie musi iść na wystawę, ale jak już chce rozmnażać, to warto by było się ruszyć, bo co, skoro nie chce mu się iść na wystawę to ciekawe czy mu się będzie chciało zdobyć wiedzę jak opiekować się sunią i szczeniakami i co zrobić przy porodzie

Posted

[quote name='wiska']madeleine: Popyt nakreca interes. I jest to prawda znana od wiekow. Jezeli ludzie beda kupowac psy na targach (nawet z dobroci serca) to pseudohodowcy beda je tam sprzedawac!
Jezeli chcesz uratowac jakiegos pieska to lepiej wziasc go ze schronu.

no masz rację. tez jestem zdania, ze jak chce się ratowac to lepiej wziac psiaka ze schronu. tylko, ze mnie chodzilo o to, ze chyba nie ma nic zlego jesli wezmie sie psa od sasiada, od znajomego ale takiego, któremu jednorazowo zdarzylo sie ze sucz sie oszczenila bo niedopilnowal, ale nie ma zamiaru znowu tego robic. nie mowilam w zadnym wypadku o ludziach, ktorzy swiadomie rozmnazaja swoje zwierzeta, wiedzac ze nie maja rodowodów i robia to tylko dla zysku..
chociaz koniec koncow.. skad mozna wiedziec jak pozniej czlowiek postapi.

podsumowujac - nie jestem za pseudohodowla - najlepszy przykład allegro - od 500 do 1500zł albo i wiecej za pieska w typie :roll: ale wzięcie psiaka (zwykłego kundelka - nie takiego który miał byc podobny do jakiegos rasowego) od kogos to moim zdaniem nie grzech.

Posted

wiska napisał(a):
A ja mam zdanie,ze jak sasiad bedzie mial problem z oddaniem szczeniat to nastepnym razem bedzie bardziej pilnowal suczki :diabloti:


No niby tak, a jednak... Moja znajoma zna ludzi, ktorym co roku suczka w ciaze za chodzi bo oni nie umieja jej upilnowac :angryy: Zaproponowalam sterylke. To uslyszalam ze ona sie w to wtracac nie bedzie. To po czorta sie mnie pyta czy nie znam kogos kto chce szczyla? :shake:

Posted

swoją drogą to nie rozumiem.. przeciez sterylka wyjdzie taniej niż utrzymanie miotu z 8 szczeniat :/
a jak sie chce to i upilnowac nie jest tak trudno.. znam pania która ma sunie ale waha sie co do sterylizacji i podczas cieczki chroni jej jak oka w glowie - jak sie chce to mozna wszystko, ale nic dziwnego ze suczki nie potrafi sie dopilnowac jak zapewne lata samopas.

co do tematu, to znam przypadek kiedy kobieta miala sunie mieszanca i postanowila ja pokryc rodowodowym psem bo sunia miala ciaze urojone i wg niej tak sie meczyła.. no i wyszło 8 klusek - mama mieszaniec tata jack russel terier.. ciekawa jestem jak beda wygladaly dorosle psy (sucz sporo wyzsza od psa)i dziwi mnie ze czlowiek posiadajacy psa z rodowodem zgodził się na cos takiego..

Posted

Martens napisał(a):
Wydaje mi się tylko, że do otrzymania uprawnień hodowlanych mógłby wystarczyc jeden przegląd hodowlany przez uprawnioną osobę, a nie 3 wystawy.

Do tego testy psychiczne + wymagane badania.

Posted

Karmi napisał(a):
Do tego testy psychiczne + wymagane badania.


Otóż to. I w zupełności wystarczy. Na wystawach i tak prawie każdy pies bez naprawdę poważnych wad bez problemu dostaje hodowlankę, więc nie wydaje mi się żeby ta ocena 3 różnych sędziów byla taka konieczna. Zwłaszcza że komisja na przeglądzie niech sobie liczy tych sędziów i siedmiu, ale naraz.

A ja rozumiem, że nie każdy musi mieć ochotę na wystawy, bo to specyficzny klimat, tłum, wyjazd, zamieszanie. Nie każdy musi chcieć to przeżywać 3 razy.

madeleine napisał(a):
swoją drogą to nie rozumiem.. przeciez sterylka wyjdzie taniej niż utrzymanie miotu z 8 szczeniat :/


Uwierz, że są ludzie, których odchowanie miotu kosztuje mniej niż 100 zł, o ile w ogóle. Resztki i suchy chleb wiele nie kosztują, a weterynarz? Fanaberia :cool1:

Posted

no tak ja jak wziełam swoją maję to była chudziutka, tylko brzuszek duzy bo zarobaczona, a jak zobaczyła jedzenie to myślałam, że się rozpłaczę tak łapczywie jadła..

Posted

Hmmmm nie zgadzam się. Dzięki wystawom wiem, że np. pies x wygrywa wszędzie gdzie się pojawi a pies y dostał dyskw.. Tym samym mogę mieć obraz tego jakiego typu są to psy, czy brzydkie, wadliwe czy super championy, będące niemalże odzwierciedleniem wzorca rasy. A taki przegląd, zamknięty 4 ścianach (ZK? domu właściciela?) co mi da? Skąd mam wiedzieć, że ten a ten to super reproduktor dający rewelacyjne potomstwo? A inny daje wady?

Poza tym to też super pole do popisu dla nieuczciwych. Co z tego, że psa oceni x, y, z jak to są np. znajomki z ZK i nie ważne jaki nie byłby pies to i tak zaliczy u tych osób przegląd bo "się znamy".

Posted

Chefrenek napisał(a):

Poza tym to też super pole do popisu dla nieuczciwych. Co z tego, że psa oceni x, y, z jak to są np. znajomki z ZK i nie ważne jaki nie byłby pies to i tak zaliczy u tych osób przegląd bo "się znamy".


A na wystawach jest inaczej? :evil_lol: Nie mówię tu o przykładowo sędziach zagranicznych, ale rzadko kiedy osoba zainteresowana tylko odbębnieniem hodowlanki kieruje sie na wystawy takiej rangi.

I nie mówię tu o likwidacji wystaw jako takich - jeśli ktoś chce znaleźć super repa, jeździ na wystawy i przebiera w psach które na nich są pokazywane i wygrywają. Chodzi mi po prostu o ograniczenie "szarej strefy" chociaż o te osoby, które hodowlanki nie robią tylko ze względu na te 3 wystawy.

Nie podoba mi się pomysł skandynawski, że rodowód jest wydawany tylko na podstawie rodowodu rodziców - takie pośrednie rozwiązanie o jakim pisałam, bardziej mi się podoba. Ewentualnie rodowód wydawany wszystkim psom po rodowodowych rodzicach, ale przegląd miotu i wpisywanie adnotacji o wadach, cechach nietypowych dla rasy. Myślę że lepsza jakakolwiek piecza ze strony ZK niż totalna samowolka.

Posted

Chefrenek napisał(a):
Hmmmm nie zgadzam się. Dzięki wystawom wiem, że np. pies x wygrywa wszędzie gdzie się pojawi a pies y dostał dyskw.. Tym samym mogę mieć obraz tego jakiego typu są to psy, czy brzydkie, wadliwe czy super championy, będące niemalże odzwierciedleniem wzorca rasy. A taki przegląd, zamknięty 4 ścianach (ZK? domu właściciela?) co mi da? Skąd mam wiedzieć, że ten a ten to super reproduktor dający rewelacyjne potomstwo? A inny daje wady?

Poza tym to też super pole do popisu dla nieuczciwych. Co z tego, że psa oceni x, y, z jak to są np. znajomki z ZK i nie ważne jaki nie byłby pies to i tak zaliczy u tych osób przegląd bo "się znamy".


Z góry zakładasz nieuczciwośc....;)
System ,,bez wystaw" jest w innych krajach i działa. Przykładem może byc chocby Szwecja. W mojej rasie pies musi miec prześwietlenie RTG (wynik A, B) i przejśc test psychiczny (opisowy). To wszystko. Pies może byc zarejestrowany jako hodowlany.
Uważam, ze w rasach użytkowych (taką mam) to się sprawdza bo umożliwia hodowanie świetnych użytkowo psów o niekoniecznie dobrym eksterierze.
U nas taki pies mógłby nie osiągnąc na wystawach minimum ocen koniecznych do hodowlanki. Bywa również tak, że własciciel psa nie jest zainteresowany wystawami- taki pies równiez wypada z puli genetycznej.
Oczywiści nikt w Szwecji nie zabrania wystawiania.....;)
Twoje obawy są więc bezpodstawne. Różnice polegają jednak na możliwości wyboru...

Posted

dziwne, bo skoro komuś się chce rozmnażać, to czemu nie chce iść na wystawę za rogiem, bo w wielu miastach są, to już lenistwo, zresztą są potem takie psy, które nie potrafią chodzić, boją się innych psów, bądź są agresywne, nie są obeznane z większą ilością bodźców, a potem dziwić się, że takie emocjonalne kaleki są ze szczeniąt, a co jest takiego strasznego w wystawach, dla psa w pełni zdrowego psychicznie, nie agresywnego, nie strachliwego, poprawnie wychowywanego i stymulowanego, dla którego zabiegi weterynaryjne są normalne?

Posted

A mnie sie bardzo podoba system takich przegladow dopuszczajcych do hodowli, czy bonitacji. Oczywiscie do tego badania, nawet szersze niz teraz i testy psychiczne, ale tez troche powazniejsze niz obecnie.. W wielu krajach ten system dziala i sie sprawdza.. Oczywiscie absolutnie nie wyklucza to wystaw.

Posted

smerfetka123 napisał(a):
dziwne, bo skoro komuś się chce rozmnażać, to czemu nie chce iść na wystawę za rogiem, bo w wielu miastach są, to już lenistwo, zresztą są potem takie psy, które nie potrafią chodzić, boją się innych psów, bądź są agresywne, nie są obeznane z większą ilością bodźców, a potem dziwić się, że takie emocjonalne kaleki są ze szczeniąt, a co jest takiego strasznego w wystawach, dla psa w pełni zdrowego psychicznie, nie agresywnego, nie strachliwego, poprawnie wychowywanego i stymulowanego, dla którego zabiegi weterynaryjne są normalne?

Myślisz, ze wystawa to jedyny sposób na socjalizację psa?

Posted

Długo by dyskutować, ale mnie przekonał Adam Janowski pisząc w książeczce "Tajemnice wystaw psów":
[FONT=Bookman Old Style]Co to jest pies rasowy?[/FONT]

[FONT=Bookman Old Style]Najprostsza definicja: pies rasowy to pies należący do jakiejś rasy, w kynologii zupełnie się nie sprawdza. Organizacje kynologiczne na całym świecie ogromnie zawęziły pojęcie psa rasowego.[/FONT]
[FONT=Bookman Old Style]Wedle FCI, a więc według przepisów obowiązujących w naszym kraju, psem rasowym jest pies, który spełnia następujące warunki:[/FONT]
[FONT=Symbol]· [/FONT][FONT=Bookman Old Style]pochodzi od rodziców, którzy uznani zostali za psy rasowe tej samej rasy (i czasami – odmiany),[/FONT]
[FONT=Symbol]· [/FONT][FONT=Bookman Old Style]może wykazać się rodowodem, wystawionym przez organizację kynologiczną uznaną przez FCI,[/FONT]
[FONT=Symbol]· [/FONT][FONT=Bookman Old Style]jego właściciel jest członkiem organizacji kynologicznej,[/FONT]
[FONT=Symbol]· [/FONT][FONT=Bookman Old Style]pies został zarejestrowany w księgach organizacji kynologicznej.[/FONT]

[FONT=Bookman Old Style]O ile pierwszy warunek jest oczywisty, o tyle drugi i następne są już dość wątpliwe. W wielu krajach do dziś funkcjonują tzw. rodowody własne, wystawiane przez hodowców, zaręczających własnym sumieniem i nazwiskiem, że pies pochodzi właśnie od tych rodziców, jakich podano w rodowodzie. Związki kynologiczne zazwyczaj nie uznają tego typu dokumentów, żądając by poświadczenia pochodzenia psa dokonała jakaś uznana przez nich organizacja. Kiedyś, być może, wynikało to z chęci podniesienia wiarygodności psich papierów, od dawna jednak związane jest tylko z obecną na całym świecie chęcią zmonopolizowania wszystkiego, co da się zmonopolizować i wyciągnięcia z tego jakichś pieniędzy. Widać to jak na dłoni przy następnych dwóch punktach: pies rasowy musi mieć właściciela, który należy do jakiejś organizacji kynologicznej i regularnie płaci w niej składki – inaczej przestaje być rasowym! [/FONT]
[FONT=Bookman Old Style]Wbrew pozorom z punktu widzenia związków kynologicznych ma to jakiś sens: daje im możliwość wpływania na warunki, w jakich trzymane i rozmnażane są psy i – teoretycznie – dopuszcza do hodowli tylko najlepsze egzemplarze. Jeśli właściciel psów rasowych nie spełnia wymogów narzuconych przez organizacje kynologiczną, zawsze można jednym ruchem usunąć go z niej i odgórnie zmienić jego rasowe psy w nierodowodowe kundle. Gdybyż zasada ta stosowana była rzetelnie, pewnie nie byłaby taka głupia, w praktyce, niestety, bywa różnie. Z pewnością napędza ona związkom rokrocznie kilkanaście tysięcy nowych zazwyczaj formalnych członków (i najzupełniej formalnych składek…) [/FONT]
[FONT=Bookman Old Style]Wyłącznie organizacyjno-finansowe podłoże ma zasada rejestrowania każdego konkretnego psa w organizacji kynologicznej: po pierwsze ułatwia organizacjom orientowanie się w mnóstwie biurokratycznej roboty, po drugie pozwala ściągnąć z właściciela psa kolejne wcale niemałe pieniądze (rejestracja kosztuje!).[/FONT]
[FONT=Bookman Old Style]Doprawdy, dla osoby patrzącej z zewnątrz wszystko to wydaje się dość skomplikowane, podejrzane i moralnie wątpliwe. Może dlatego rokrocznie w każdej organizacji kynologicznej na świecie dochodzi do jakiejś frondy, jakiegoś wyłomu, mniej lub bardziej aktywni członkowie „zabierają swoje zabawki i idą na inne podwórko”. Zaletą tego systemu jest jednak to, że z reguły jest to podwórko niedalekie i wewnątrz tej samej organizacji. Gdyby „rebelianci” zechcieli wyjść z organizacji na dobre, to automatycznie ich psy przestały by być psami rasowymi i bramy wszelkich wystaw psów rasowych byłyby przed nimi zamknięte nieodwołalnie i na zawsze. Oczywiście, są też na świecie „dysydenckie” organizacje, ale żadna z nich nie osiągnęła rangi i powszechności FCI, która tępi je bezlitośnie. Jeśli jakikolwiek członek jakiejkolwiek organizacji należącej do FCI spróbuje choćby nawiązać kontakty z dysydentami lub nie daj Boże wziąć udział w jakiejkolwiek organizowanej przez nich imprezie, to bezapelacyjnie wyleci z FCI, a jego psy w mocy prawa uznane zostaną za psy nierasowe. Urzędnicy kynologiczni nie znają litości dla jakiejkolwiek konkurencji.[/FONT]

Posted

smerfetka123 napisał(a):
dziwne, bo skoro komuś się chce rozmnażać, to czemu nie chce iść na wystawę za rogiem, bo w wielu miastach są, to już lenistwo, zresztą są potem takie psy, które nie potrafią chodzić, boją się innych psów, bądź są agresywne, nie są obeznane z większą ilością bodźców, a potem dziwić się, że takie emocjonalne kaleki są ze szczeniąt, a co jest takiego strasznego w wystawach, dla psa w pełni zdrowego psychicznie, nie agresywnego, nie strachliwego, poprawnie wychowywanego i stymulowanego, dla którego zabiegi weterynaryjne są normalne?


Mój pies nigdy nie był na wystawie, ale potrafi chodzić na smyczy, nie mam problemów z jego zachowaniem w obecności innych psów, itd. itp. Szczeniąt 8-12 tygodniowych i tak się nie wystawia, więc nie wiem co to za argument, że z braku wystaw są emocjonalnymi kalekami.

"Na wystawę za rogiem" - ja na najbliższą wystawę mam ponad 80 km ;) Znam osobę w moim mieście, która ma rodowodową amstaffkę, bardzo ładną i zrównoważoną, miała miot, ale hodowlanki nie zrobili właśnie dlatego, że musieliby się tłuc z nią po kilku wystawach. Na jeden przegląd w konkretne miejsce, na konkretną godzinę raczej by pojechali.

Uprzedzając argument - wystawy niestety nie pełnią roli selekcji psów nadmiernie lękliwych czy agresywnych, bo wyrzucenie z ringu nawet przy naprawde źle zachowujących się psach jest rzadkością.


Ja wiem, że to wszytsko powinno być idealnie - psy selekcjonowane na x wystawach, badania na wszystko, testy psychiczne, szkolenia... Ale prawda jest taka, że dla wielu ludzi, którzy chcą rozmnażać psy, to za dużo zachodu. Moim zdaniem powinno być rozgraniczenie na hodowlę z prawdziwego zdarzenia i system wydawania rodowodów tylko i wyłącznie jako świadectw pochodzenia psa, dla tych Kowalskich.
Pewnie, że najlepiej, gdyby się w ogóle za to nie brali, skoro na wystawy im się nie chce jeździć, ale ludzie robią to i będą robić - jeśli nie znęcają sie nad psami, nikt nie ma prawa im zabronić... Więc moim zdaniem lepsza jakakolwiek kontrola nad tym "procederem" niż udawanie, że tego nie ma.

Posted

[quote name='Marmasza']Długo by dyskutować, ale mnie przekonał Adam Janowski pisząc w książeczce "Tajemnice wystaw psów":
[FONT=Bookman Old Style]Co to jest pies rasowy?[/FONT]

[FONT=Bookman Old Style][/FONT][FONT=Bookman Old Style][/FONT]
Przekonał ale do czego?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...