tangerine74 Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Ta ksiażka nie uczy żadnych metod. Nie poleca konkretnych działań. Ona tylko POKAZUJE co mówi pies. Psy gadają cały czas do siebie nawzajem i do ludzi. Jeśli człowiek chce psim językiem gadac do psa, to po tej ksiazce zrozumie co i jak może powiedzieć. Uwielbiam to :loveu: A najpiękniejsze jest to, ze psy rozumieją i się dziwią :p Zobaczyc zdziwienie własnego psa, gdy nagle z głuchego niemowy stajesz sie dla niego kumaty - BEZCENNE :p Quote
Justa Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 tangerine74 napisał(a):Ta ksiażka nie uczy żadnych metod. Nie poleca konkretnych działań. Ona tylko POKAZUJE co mówi pies. Psy gadają cały czas do siebie nawzajem i do ludzi. Jeśli człowiek chce psim językiem gadac do psa, to po tej ksiazce zrozumie co i jak może powiedziedzieć. Uwielbiam to :loveu: A najpiękniejsze jest to, ze psy rozumieją i się dziwią :p Zobaczyc zdziwienie własnego psa, gdy nagle z głuchego niemowy stajesz sie dla niego kumaty - BEZCENNE :p O kurcze :cool3: To mnie zaintrygowalaś :cool3: A jakieś przykłady? Quote
dbsst Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 czesc Waszko szkoda, że można cytowac tylko linki bo pogubiłam się w linkowaniu i nie zacytuje nic łowcarkowaty bowki i fakt ma łatwe kolory do pstrykania ;) Pepa z uchem w górze mistrz ale największy mistrz dla dumniekręcącej zadkiem Luny i jej w jej wzroscie zreszta łowcakowatego ;) tak sobie pomyślałam, że Luna może lubi teraz Pepe bo wie, że ma takie plecy w postaci swojego amanta, że w zasadzie to juz jej obojętne czy jest zła i groźna czy dobra i kochana ;) new sąsiad cudny -------- ale dobrze ze nie ma dziwęku w zdjęciach ;) znowu pewnie namoptałam ps na pierdzacego psa najlepszy jest korek od szampana w dopala hahahhaha Quote
tangerine74 Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Justa napisał(a):O kurcze :cool3: To mnie zaintrygowalaś :cool3: A jakieś przykłady? U nas w domu CSy (calming signals) słuzą głównie w 2 przypadkach, gdy chcemy uspokoic psa i gdy chcemy, żeby do nas podszedł. Wyciągam grzebień, Gimli sie stresuje, wiec ziewam przeciągle, przykucam, odwracam wzrok. Po 5 sekundach mam pelną psią zgodę na czesanie, chociaż on tego nie lubi. Oczywiście o zgodzie decyduje nagroda, która będzie po czesaniu, ale nie gonię psa po domu, nie denerwuję siebie, ani jego - przychodzi, bo po psiemu go zapraszam. Świetnie sprawdza się tez domowe zapraszanie do zabawy psim "ukłonem". Przy takim małym psiaku wychodzi smiesznie:lol:, ale warto. Raz skopałam Gimlego :placz: leżącego w ciemnym korytarzu:placz: Był pisk, płacz i strach. Walnęłam sie obok psa na podłodze na plecach, odwróciłam twarz od psa i czekałam. Po chwili namysłu, z wielką ostroznoscią Gimli podszedł, również odwrócił wzrok, zatrzymał sie, po nastepnej chwili dotknął nosem mojego ucha i usiadł. Wtedy juz sie ruszyłam, ja go pacnęłam nosem w ucho i... znów nastała miłość wielka - przeprosiny przyjete. :loveu: Dla mnie wazne jest pełne zaufanie mojego psa, a dzieki takim "pogadankom" je mam :p Jest tez inny spektakularny przykład - nasz zaprzyjaźniony Frodek. To egzemplarz niedotykalski, którego próśb o niedotykanie nigdy nie szanowano. Od szczeniaka warczał i gryzł, gdy go podnoszono czy dotykano i dostawał kary za warczenie :shake: To oczywiscie poteguje w nim niechęć bycia dotykanym. Raz na dwa tygodnie przygarniamy go na godzinkę-dwie w ramach przyjacielskiej pomocy. Jeden z takich frodosittingów ;) miał nastepujący przebieg: oba psy wskoczyły do mnie na kanapę i rozsiadły sie każdy po innej stronie. Każdego głaskałam po boku z reką przełożoną nad psem. Ta agrazająca ręka tak zdenerwowała Froda, ze mnie ugryzł. Jego reakcja na ugryzienie mnie była przerażająca: on sie mnie bał, chociaz nic mu nie zrobiłam-to on mnie skrzywdził. :crazyeye: Wzięłam smakołyki, potem zabawki, wołałam i... nic. Pies w koszmarnym strachu: uszy po sobie, ogoneczek pod psem, strach w oczkach, ucieczka pod biurko.:crazyeye: Usiadłam na podłodze, bokiem do psa, 2 m przed nim. Kilka razy sie oblizałam, odwróciłam głowę i czekałam w bezruchu. Po niecałej minucie miałam przy sobie zdystansowanego i nieufnego, ale zaciekawionego Frodka. Podszedł zajrzeć mi w oczy, oblizał się. Pokazałam mu, ze wyciagam do niego dłoń, ale go nie dotknęłam. Dałam mu zdecydować i to on dotknął tej dłoni. Po chwili miałam jego łapy na moich kolanach, oczy wpatrzone ze zdumieniem w moje i oblizujacy się psi jęzorek niemal na mojej twarzy. Stwierdziłam, ze też spróbuję i na jego oblizywanki odpowiadałam tak samo. I tak niedotykalski Frodek stał się w naszym domu przytulaczkiem :loveu: bo wie, że uszanujemy jego zdanie. Od tego czasu przybiega się z nami czule witać i za każdym razem sprawdza czy jeszcze umiemy "jezyczkować". Zaczął nawet wskakiwac nam na kolana. Czasem myslę, że emocjonalnie jest pewniejszy siebie u nas, niz u siebie w domu (gdzie jest karany za swoje zdanie). Inny przykład: sznupeczka Fionka, która nie podchodzi do ludzi, bo sie boi, do mnie podeszła od razu, bo nie pochyliłam sie nad nią, tylko kucnęłam bokiem przy niej i jej pozwolołam zdecydować o momencie "kontaktu". Przykładów mogłabym podawac mnóstwo, bo po prostu stosuje CSy na co dzień. Daje mi to ogromną satysfakcję :p Uwielbiam ten moment, gdy pies zaczyna sprawdzać "ona na prawdę do mnie mówi? ona rozumie?" :p Quote
Alicja Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 no to czytam i widze ze mimochodem wiele sygnałów stosuję nie wiedząc nawet o tym że tak cza było :oops::oops:....książkę chyba zakupię :razz::razz: cze waszkomła :p Quote
Justa Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 O rany :-o Wypróbuję z tym grzebieniem :p Ale to tak od razu zacznie działać ? Mogłbym prosić o autora i dokłądny tytuł ? Prosze proszę ! :multi: Quote
agbar Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Ja tez z calego serca polecam te ksiazke...Po przeczytaniu tej ksiazki z zachwytem obesrwowalam mojego psa jak ''gadal'' z innymi psami i z nami tez...niektore sposoby jak ziewanie,oblizywanie sie naprawde dzialaja...Biorac pod uwage ze Dili to zakapior latwiej mi bylo tez zaobserwowac kiedy ma dosc zabawy ,albo kiedy ma zamiar zjesc innego psa. Tytul to Sygnaly uspokajajace -jak psy unikaja konflikotow-autorka:Turid Rugaas Quote
asher Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Ja myślę, że jak ktoś dobrze zna swojego psa, bycie razem z psem sprawia mu frajdę, lubi swojego psa obserwować, lubi ze swoim psem współpracować w takiej, czy innej formie, to ta książka niewiele takiemu komuś da ;) Ale oczywiście przeczytać nie zaszkodzi. Oby z pewną dozą krytycyzmu, bo jednak trzeba pamiętać, że książkę napisał człowiek, a nie pies, więc w pewnych kwestiach autor może się mylić ;) Kilka lat temu, kiedy książka była jeszcze na etapie tłumaczenia toczyła się na jej temat bardzo ciekawa i wartościowa dyskusja na liście dyskusyjnej Dogobserwer, brala w niej udział m. in. tłumaczka książki. Quote
Vectra Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 [quote name='Alicja']no to czytam i widze ze mimochodem wiele sygnałów stosuję nie wiedząc nawet o tym że tak cza było :oops::oops:....książkę chyba zakupię :razz::razz: cze waszkomła :p nie kupuj ;) napiszę ci na gg potem :diabloti: COŚ ;) [quote name='asher']Ja myślę, że jak ktoś dobrze zna swojego psa, bycie razem z psem sprawia mu frajdę, lubi swojego psa obserwować, lubi ze swoim psem współpracować w takiej, czy innej formie, to ta książka niewiele takiemu komuś da ;) Ale oczywiście przeczytać nie zaszkodzi. Oby z pewną dozą krytycyzmu, bo jednak trzeba pamiętać, że książkę napisał człowiek, a nie pies, więc w pewnych kwestiach autor może się mylić ;) Kilka lat temu, kiedy książka była jeszcze na etapie tłumaczenia toczyła się na jej temat bardzo ciekawa i wartościowa dyskusja na liście dyskusyjnej Dogobserwer, brala w niej udział m. in. tłumaczka książki. Przeczytałam wsie książki dostępne na PL rynku , owszem są fajne , miło się czyta , tylko czasem nijak nie mają się do życia ... Bo autorzy zapominają że każdy pies jest inny , pies to nie TV i nie ma jednej instrukcji obsługi :p Quote
Alicja Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 [quote name='asher']Ja myślę, że jak ktoś dobrze zna swojego psa, bycie razem z psem sprawia mu frajdę, lubi swojego psa obserwować, lubi ze swoim psem współpracować w takiej, czy innej formie, to ta książka niewiele takiemu komuś da ;) Ale oczywiście przeczytać nie zaszkodzi. Oby z pewną dozą krytycyzmu, bo jednak trzeba pamiętać, że książkę napisał człowiek, a nie pies, więc w pewnych kwestiach autor może się mylić ;) Kilka lat temu, kiedy książka była jeszcze na etapie tłumaczenia toczyła się na jej temat bardzo ciekawa i wartościowa dyskusja na liście dyskusyjnej Dogobserwer, brala w niej udział m. in. tłumaczka książki. ;)dlatego czytając powyższe stwierdzilam że nie czytając , robiłam wiele rzeczy które są cytowane z książki , typu , zapraszanie do zabawy , ośmielanie ......chyba jednak najważniejsze to chęć zrozumienia pupila ;) Quote
agbar Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 asher napisał(a):Ja myślę, że jak ktoś dobrze zna swojego psa, bycie razem z psem sprawia mu frajdę, lubi swojego psa obserwować, lubi ze swoim psem współpracować w takiej, czy innej formie, to ta książka niewiele takiemu komuś da ;) Ale oczywiście przeczytać nie zaszkodzi. Oby z pewną dozą krytycyzmu, bo jednak trzeba pamiętać, że książkę napisał człowiek, a nie pies, więc w pewnych kwestiach autor może się mylić ;) Kilka lat temu, kiedy książka była jeszcze na etapie tłumaczenia toczyła się na jej temat bardzo ciekawa i wartościowa dyskusja na liście dyskusyjnej Dogobserwer, brala w niej udział m. in. tłumaczka książki. niestety sa tacy ,ktorzy kazda ksiazke traktuja jak pewnik i wyrocznie (vide wielbiciele TD i pana Fishera) dla kogos kto nie ma doswiadczenia, badz szuka odpowiedzi na pytania ta ksiazka jest moim zdaniem odpowiednia.Ja choc uwazam ze znam mojego psa przeczytalam ja wrecz lapczywie i pomyslalam sobie: ''o ranyyyyy jakie to proste...'':evil_lol:MOJ PIES GADA...!!!nie w wigilie tylko ,a co dzien...od rana do wieczora...:evil_lol: Quote
Vectra Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 [quote name='agbar']niestety sa tacy ,ktorzy kazda ksiazke traktuja jak pewnik i wyrocznie wystarczy poczytać na dogo , porady :evil_lol: :evil_lol: http://www.joemonster.org/art/9045/Zemsta-wkurzonej-zony na poprawę humoru Quote
asher Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Z góry przedzam, że zepsł mi się klawisz z "o" otwartym na klawiatrze, więc sorki za ewentualną nieczytelność tekstu... :angryy: [quote name='Vectra']Przeczytałam wsie książki dostępne na PL rynku , owszem są fajne , miło się czyta , tylko czasem nijak nie mają się do życia ... Bo autorzy zapominają że każdy pies jest inny , pies to nie TV i nie ma jednej instrukcji obsługi :pAmen :p [quote name='Alicja'] ;)dlatego czytając powyższe stwierdzilam że nie czytając , robiłam wiele rzeczy które są cytowane z książki , typu , zapraszanie do zabawy , ośmielanie ......chyba jednak najważniejsze to chęć zrozumienia pupila ;) Amen po raz drgi :lol: Niektóre rzeczy, schematy zachowań są wręcz oczywiste. Np. nikt, kto ma choćby podstawową wiedze o psach nie będzie pchał się z łapami do zwierzaka, którego kontakt z człowiekiem onieśmiela, wadomo, że w takiej sytuacji inicjatywa ma wyjść od psa. Ale przy ośmielaniu go, zachęcaniu do kontkatu nie koniecznie już msi zadziałać jakiś jedynie słszny schemat, np. odwrócenie głowy i oblizanie się... Brki np. zupełnie nie reagują na moje oblizywanie się, czy ziewanie, nie są to dla nich czytelne sygnały. Być może oblizjąc się, czy ziewając nie wstrzeliłam się w kontekst sytacji? Bo trzeba pamiętać, że to też jest ważne, że nie zawsze ziewnięcie, oblizanie się, czy wąchanie podłoża są "sygnałem uspokajającym", czasem po prostu są zwykłym oblizaniem się, ziewnięciem, czy powąchaniem - nie niosącymi za sobą żadnego komnikatu. Poza tym o ile oblizanie się, odwrócenie głowy, zmiana kierunk porszania się tak, żeby obejśc coś/kogoś po łuku są czynnościami w miarę świadomymi, to ziewniecie już raczej nie, to reakcja fizjologiczna organizmu, mogąca miec różne przyczyny. Np. my, ludzie nie panjemy nad "gęsią skorką", ona nam sie robi sama i to na dodatek z rożnych powodów. Więc ktoś, kto chciałby opisać nasz stan emocjonalny tylko na podstawie tego zjawiska mógłby się bardzo pomylić ;) Dlatego przeczytanie "Sygnałów spokajających" owszem, może nieco rozjaśnić, ale jeśli będziemy bezkrytycznie się do tego stosować, to może nawet zaszkodzić naszym relacjom z psem. [quote name='agbar']niestety sa tacy ,ktorzy kazda ksiazke traktuja jak pewnik i wyrocznie (vide wielbiciele TD i pana Fishera) Ja akrat Fischera cenię. Dżo mądrych rzeczy zawiera jego "Okiem psa", to chyba pierwsza na polskim rynku pozycja traktująca o tzw. "pozytywnym szkoleniu" psów. Ale o tymosoby krytykjące go albo nie wiedzą, albo zapominają - opętane negowaniem TD. Której to teorii też całkiem nie odrzucam, ja po prostu w szkoleni, czy wychowaniu psa odrzucam jedną jedyną rzecz - dogmatyzm ;) Quote
malawaszka Posted April 15, 2008 Author Posted April 15, 2008 Witajcie kochane moje babeczki :loveu: objechałam pół ślunska, a teraz siedzę na wsi i czatuję na burzę, która przegoniła mnie i burki z łąki :mad: a teraz się waha czy przyjść czy nie przyjść :angryy: burki mi się ufyfrały w rowie i są rude :roll: teraz każda waży pewnie ze 20 kilo bo to od wytrąconego zelaza takie rude są :lol: Pan Bocian byl dzisiaj jeszcze bliżej domu mojego :roll: shit! :evil_lol: A co do książek - żadnej nie przeczytałam, czytałam na necie fragmenty, albo na dogo rady ludzi którzy uznali te różne książki właśnie za wyrocznię na wszystkie problemy i dostałam alergii na tego typu literaturę :lol: owszem można poczytać, ale tak jak piszecie moje Wy kochane - nie zatracając przy tym własnego rozumu i indywidualizmu każdego burka. Przez pochłanianie i przyjmowanie jako święte takich różnych książek była niedawno ta akcja na którą się wkurzałam - co laseczka chciała oddać psa adoptowanego ze schronu bo ona naczytała się róznych tao itp psich lektur a to nie chciało działaś z tym psem tak jak było napisane, a że lalka młoda to się znudziła, a kategorycznie nie chciała na psa wrzasnąc czy jakoś inaczej go ukarać, a to pies który bez tego na głowę wchodził... o CSach już jakisczas temu czytałam na tej stronie klikierowej i planowałam przeczytać też książke, ale jakoś mi tak schodzi :roll: no i sama bez czytania-też się bawiłam z psami na podłodze zapraszając do zabawy tak jak one = wystarczy obserwować jak psy się bawią i naśladować :lol: Quote
Alicja Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 [quote name='Vectra'] http://www.joemonster.org/art/9045/Zemsta-wkurzonej-zony na poprawę humoru bosh ........oby nie było opcji .......zemsta wkurzonego TZta ......a na fotach laptop :diabloti::diabloti: Quote
asher Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Waszko, ja wątek Blesa, do którego wkleiłas link przeczytałam, ale przestałam go śledzić, bo mnie też szlag trafił :roll: A jak słyszę mądre rady, że kiedy pies warczy, czy gryzie, to mu trzeba ziewnąć itp. to mi się nóż w kieszeni otwiera... :roll: Wiadomo, psy są różne, różny mają bagaż dświadczeń, ale dla mnie sa pewne granice, których psu nie wolno przekroczyć, sorry, w pewnym momencie kończy się "partnertstwo" i trzeba psu wyraźnie pokazać, że pewne jego zachowania tolerowane nie będą i koniec. A w międzyczasie można sobie ziewać, klikać, barować, odwrażliwiać itd. Sabina przestała się rzucać na suki dopiero, kiedy naprawdę się wkrzyłam za to i dalam jej jasny komunikat: "bęcki za bęcki". Barowanie, tłuczenie schematu zachowań zastępczych owszem, dało wiele, ale nie sprawiło, że Sabina przestała miec ochotę na dymienie. Dopiero jak zaczęłam ją za to dymienie kotłować, to się przecknęła, ochotę miała nadal, ale uświadomiła sobie, że chyba się to nie opłaca... ;) Quote
agbar Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 asher napisał(a):Waszko, ja wątek Blesa, do którego wkleiłas link przeczytałam, ale przestałam go śledzić, bo mnie też szlag trafił :roll: A jak słyszę mądre rady, że kiedy pies warczy, czy gryzie, to mu trzeba ziewnąć itp. to mi się nóż w kieszeni otwiera... :roll: Wiadomo, psy są różne, różny mają bagaż dświadczeń, ale dla mnie sa pewne granice, których psu nie wolno przekroczyć, sorry, w pewnym momencie kończy się "partnertstwo" i trzeba psu wyraźnie pokazać, że pewne jego zachowania tolerowane nie będą i koniec. A w międzyczasie można sobie ziewać, klikać, barować, odwrażliwiać itd. Sabina przestała się rzucać na suki dopiero, kiedy naprawdę się wkrzyłam za to i dalam jej jasny komunikat: "bęcki za bęcki". Barowanie, tłuczenie schematu zachowań zastępczych owszem, dało wiele, ale nie sprawiło, że Sabina przestała miec ochotę na dymienie. Dopiero jak zaczęłam ją za to dymienie kotłować, to się przecknęła, ochotę miała nadal, ale uświadomiła sobie, że chyba się to nie opłaca... ;) taaaaa..znam taka jedna co ziewla psu jak jej zeby pokazal.......:roll:oczka przy ziewanku przymknela z rozkoszy i....ma miejsce na kolczyk w nosie...dosc spory kolczyk:evil_lol: hmmm...tez bym sie w sumie wqrwila... jak ja bym na TZta ryja darla a on by ziewal....:diabloti::evil_lol: do matki mej Vectry....:musze te zemste Bartusiowi pokazac:evil_lol:bede miala go czym szantazowac hihi:diabloti: Quote
malawaszka Posted April 15, 2008 Author Posted April 15, 2008 asher napisał(a):Waszko, ja wątek Blesa, do którego wkleiłas link przeczytałam, ale przestałam go śledzić, bo mnie też szlag trafił :roll: A jak słyszę mądre rady, że kiedy pies warczy, czy gryzie, to mu trzeba ziewnąć itp. to mi się nóż w kieszeni otwiera... :roll: Wiadomo, psy są różne, różny mają bagaż dświadczeń, ale dla mnie sa pewne granice, których psu nie wolno przekroczyć, sorry, w pewnym momencie kończy się "partnertstwo" i trzeba psu wyraźnie pokazać, że pewne jego zachowania tolerowane nie będą i koniec. A w międzyczasie można sobie ziewać, klikać, barować, odwrażliwiać itd. Sabina przestała się rzucać na suki dopiero, kiedy naprawdę się wkrzyłam za to i dalam jej jasny komunikat: "bęcki za bęcki". Barowanie, tłuczenie schematu zachowań zastępczych owszem, dało wiele, ale nie sprawiło, że Sabina przestała miec ochotę na dymienie. Dopiero jak zaczęłam ją za to dymienie kotłować, to się przecknęła, ochotę miała nadal, ale uświadomiła sobie, że chyba się to nie opłaca... ;) no to teraz moja kolej na AMEN :lol::lol::lol: wiadomo, że z bęckami nie wolno przesadzać bo też nie o to chodzi, ale czasem trzeba i już - zależy jaki jest pies - często np moja siostra się mnie pyta czemu nie wpiernicze moim burkom jak drą japy w domu - a wtedy ja się jej pytam dlaczego nie wpierniczy Oliwii jak drze japę w domu :evil_lol: BO OBIE WIEMY, że w tym przypadku to NIC nie da więc to nie ma sensu :shake: ale jak panny moje miały ochotę na siebie skakać to i owszem szmatą po dupskach dostały i już się prawie kochają :loveu: a jakby pies na mnie warczał czy gryzł to tak bym mu ziewnęła, że... :diabloti: co innego jak np Luneta mnie czasem złapie za rękę jak ją szarpnę przy czesaniu - wtedy nie ma becków bo kto lubi być szarpany :shake: też mam ochotę ugryźć jak mnie fryzjerka szarpnie... ale takiego zachowania jak Bluesowe nie można tolerować i odczulać na dotyk a już w ogóle zamykanie w pokoju wtedy to paranoja :shock: Quote
Vectra Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 tak tak , rady na forach są bezcenne :diabloti: pies się rzuca - poklikaj mu , odwróć uwagę :diabloti: buhahhahaha u mnie też są bęcki za bęcki i towarzystwo żyje jak w przykładowej rodzinie i jeszcze demokratycznie :evilbat: Quote
dbsst Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 boshe a ja wyskocze jak filip z konopii :sabber: jakie Wy madre :evil_lol: ja się nie będe udzielać bo mnie sie mój pies nie słucha więc zamilkne i dalej będe czytać :evil_lol::evil_lol::evil_lol: Quote
Medorowa Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 [quote name='agbar']Ja tez z calego serca polecam te ksiazke...Po przeczytaniu tej ksiazki z zachwytem obesrwowalam mojego psa jak ''gadal'' z innymi psami i z nami tez...niektore sposoby jak ziewanie,oblizywanie sie naprawde dzialaja...Biorac pod uwage ze Dili to zakapior latwiej mi bylo tez zaobserwowac kiedy ma dosc zabawy ,albo kiedy ma zamiar zjesc innego psa. Tytul to Sygnaly uspokajajace -jak psy unikaja konflikotow-autorka:Turid Rugaas Również ją przerobiłam - bardzo fajna sprawa, tylko tochę ludzie na mnie dziwnie patrzyli, jak zaczęłam używać owych sygnałów uspokających, kiedy Medek miał ochotę na zadymę z innym psem:roll::roll::roll: [quote name='Vectra']wystarczy poczytać na dogo , porady :evil_lol: :evil_lol: http://www.joemonster.org/art/9045/Zemsta-wkurzonej-zony na poprawę humoru :evil_lol: Quote
tangerine74 Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Hahaha :) No cóż nie zamierzałam wywołać zadymki. Nie twierdze, ze ta teoria sygnałów uspokajających rozwiąże problemy. Nie wierzę w cuda, tylko w codzienną systematyczną pracę z psem. Piszę tylko, że fajnie ksiażka "Sygnały uspokajajace" uczy obserwować psy i że mi z małymi psami podziałało to szybko. Małe psy mają ten specyficzny problem, że wszystko i wszyscy są od nich więksi i zwykle nie lubią gdy ktoś jest nad nimi - dlatego tak prosto mi było je "rozpracować" zwyczajnie zniżajac sie do ich poziomu. Świeta racja, że jesli ktos zna swojego psa, to mu to zwykle wychodzi samo, a ksiazke polecam jako ciekawą lekturę. AMEN (za Waszką) :p Justa, błagam, nie czytaj tak dosłownie, ze pies pokochał grzebień bo jest do niego po psiemu zaproszony.:shake: Napisałam wyraźnie, że decyduje o tym nagroda, która jest po czesaniu, a CSy tylko obniżają dodatkowo poziom stresu rozemocjonowanego sznupka. Nie widze sensu w stwierdzeniu "becki za becki", ale rozważanie tego jest dla mnie wybitnie teoretyczne, bo Gimli nigdy nie zaatakował innego psa. Zrobiło mi sie przykro z powodu Waszej krytyki i uogólnień w moim kierunku, jednak chce sie nadal tutaj, miedzy Wami, czuć miło. Proszę więc o nie wkładanie mnie do worka z nawiedzonymi idealistami. I wieczornie pozdrawiam Quote
malawaszka Posted April 15, 2008 Author Posted April 15, 2008 [quote name='tangerine74'] Zrobiło mi sie przykro z powodu Waszej krytyki i uogólnień w moim kierunku, jednak chce sie nadal tutaj, miedzy Wami, czuć miło. Proszę więc o nie wkładanie mnie do worka z nawiedzonymi idealistami. aaa kobieto co Ty??!! NIKT nie nawiązywał do Ciebie ;) znamy Twoje wypowiedzi i są ciekawe i co najważniejsze Twoje metody skutkują w życiu z Twoim psem, a to jest najważniejsze :loveu::cool3: tadaaammmmm :multi: moje pierwsze upolowane dzikie zwierze! ciemno w lesie :roll: :loveu: i poszłaaaa Quote
asher Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 Tangerine, jak rany, ja cię do żadnego worka nie wkładam ;) "Bęcki za bęcki" to uogólnienie, oczywiście. Chodzi o to, ze za zadymę moja suka po prostu była ukarana. Najpierw była to niestety bardzo silna awersja, najsilniejsza chyba z możliwych - przyszpilenie suczy za pysk do ziemi i zmuszenie jej do wyłożenia się na plecy. Czyli bardzo mocny komunikat, że "żarty się skończyły i pancia jest na pieska na serio wkurzona". Jak suka nieruchomiała to od razu jej odpuszczałam i stosowałam całą gamę zachowań socjalnych pokazujących jej, że juz jest ok, że nadal jesteśmy jedną drużyną. Miziałyśmy się, robiłyśmy "noski noski" i takie tam. A potem się bawiłyśmy, żeby sucza odstresować. Wcześniej dośc dłgo stosowałam bodźce tylko pozytywne, czyli nagradzałam za niezaatakowanie, odwracałam uwagę, uczyłam zachowań zastępczych itd. To wzmocniło mój kontakt z Sabiną, ale niestety problemu nie rozwiązało. Jeśli chodzi o psa twoich znajomych, to wydaje mi się, że ci ludzie chyba nie wiedzą, że bodziec awersyjny ma być silny, ale krótki - ma trwać tylko tak długo, żeby przerwać złe zachowanie psa. I potem natychmiast trzeba psu pokazac, że już jest ok (na dodatek w sposób, który nie stanie się bodźcem do kolejnego złego zachowania, czyli w przypadku tego psa nie powinno to być mizianie się i głaskanie, bo to dla niego nieprzyjemne i pewnie znów zacżąłby warczeć). Długie tyrady karcącym tonem, obrażanie się na psa itp. nie mają sensu, mocny psychicznie pies guzik zrozumie, słabszego może to na dodatek wpędzić w nerwicę. A ludzie niestety bardzo często karcą psa właśnie w taki sposób, który dla psa jest kompletnie niezrozmiały... :shake: I w sytuacji, kiedy pies doskonale wie, że zrobił źle, wie, że gryzienie jest niedpuszczalne, ale po prostu nie umie zapanować nad nerwami, nie wie, jak inaczej pokazać niekumatym ludziom, że np. się boi - sposób postępowanie, który wybrałaś jest dobry. Zresztą, jak piszesz, daje dobre efekty :) Na wszelki wypadek zaznaczam, że nie jestem ani szkoleniowcem, ani behawiorystą i to co piszę to nie są objawione prawdy do zastosowania zawsze i wszędzie. Ot, czasem lubię się powymądrzać :evil_lol: ;) --- edit. Cudna sarenka! :) Quote
Alicja Posted April 15, 2008 Posted April 15, 2008 :shake:mój aparatos za słaby i za wolny na sarenki .... ale super Ci się udało :loveu::loveu: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.