puli Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 pasiasta napisał(a): Od niedawna zagoscila u mnie 10letnia suczka, wzieta ze schroniska. Jest kochana,lagodna itp itd ALE na spacerach zamienia sie w istny odkurzacz- poszukuje czegos do zjedzenia,niekoniecznie jedzenie przypominajace. Nie reaguje na zadne komendy, gdy juz wezmie cos do pyska,tylko mieli i nic sie dla niej nie liczy. Czy da sie ja tego oduczyc? Dodam,ze suczka jest na diecie,bo wczesniejszy wlasciciel zrobil z niej napompowanego balona,ktory wprawdzie schudl 1/3 ale chora watroba zostala. Czy rzeczywiscie jedynym rozwiazaniem jest kaganiec? A ona w ogóle zna jakies komendy? Bawi się? Aportuje? Quote
pasiasta Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 Kochani, prosze o pomoc w takiej sprawie: Od niedawna zagoscila u mnie 10letnia suczka, wzieta ze schroniska. Jest kochana,lagodna itp itd ALE na spacerach zamienia sie w istny odkurzacz- poszukuje czegos do zjedzenia,niekoniecznie jedzenie przypominajace. Nie reaguje na zadne komendy, gdy juz wezmie cos do pyska,tylko mieli i nic sie dla niej nie liczy. Czy da sie ja tego oduczyc? Dodam,ze suczka jest na diecie,bo wczesniejszy wlasciciel zrobil z niej napompowanego balona,ktory wprawdzie schudl 1/3 ale chora watroba zostala. Czy rzeczywiscie jedynym rozwiazaniem jest kaganiec? Quote
pasiasta Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 Zna komendy typu siad i podaj lape, ale laskawie je wykonuje, gdy wie ze to jedyne wyjscie aby dostac cos do jedzenia :-) Na inne nie reaguje,ale ciezko mi stwierdzic,czy dlatego,ze ich po prostu nie zna, czy dlatego,ze je olewa. Jak ostatnio zlapala z trawnika stara sprochniala kore drzewna nie pomogly fu, zostaw to, wypusc i walka zeby wyrwac jej to z pyska- liczylo sie tylko zeby zmielic do konca. Wydaje mi sie,ze byla to po prostu ignorancja mojej osoby, bo w innych sytuacjach np gdy dobiera sie do obiadu, reaguje (chociaz pewnie gdyby ja zostawic sama w kuchni,pewnie by sobie pofolgowala) Na spacerach nie wydaje sie byc zainteresowana aportowaniem, bo jest opetana niuchaniem. W domu albo spi albo je. Ma pileczke,ale gdy jej rzucam patrzy sie tylko z politowaniem :) Pytalam sie dotychczasowej opiekunki jej w schronisku,czy cos jest skuteczne na to opetanie,ale dowiedzialam sie tylko,ze ona miala ten sam problem i ze trzeba byc szybszym od niej. Nie wiem tylko co bedzie jak nie bede raz szybsza i ona dopadnie rzeczywiscie jakies swinstwo..:shake: Quote
justika Posted November 5, 2009 Posted November 5, 2009 Ja niestety też mam ten problem z sunia wziętą ze schroniska.Od niedawna mam kaganiec i mimo,że nasze spacery wyglądają teraz jak spacery "skazańców"(ogon w dole. powolny krok, zero zainteresowania otoczeniem)to ufam,ze sunia w koncu się przyzwyczai do kagańca.Bo nie liczę juz na to,ze odzwyczai sie jedzenie wszystkiego z dworu:) Quote
wiska Posted November 6, 2009 Posted November 6, 2009 Tez mam taki problem( z uratowana sunia) juz od 4lat. Moja praca nad tym jest naprawde roznoraka,zaleznie od nastroju psa i sytulacji. Najwazniejsze zeby pies byl na spacerze najedzony (ale oczywiscie spacer 30min po posilku), czasem zakladalam mojej sucz kaganiec,ale szybko nauczyla sie jesc mimo niego. Najlepszy jest kaganiec materialowy,ale niestety pies nie moze w tym dyszec. Bardzo wazne jest zebys nauczyla sunie komendy "pusc". Podpowiem ci,ze na poczatek warto nauczyc ja,zeby patrzyla na ciebie na komende. Istotne jest rowniez to zebys na spacerze ja czyms zajela-nie wiem czy lubi sie bawic,ale byloby fajnie. A moze w spacer wplatac rozne komendy? w kazdym razie zycze powodzenia-przyda sie :) Quote
karjo2 Posted November 6, 2009 Posted November 6, 2009 Jak juz kaganiec, to dlaczego nie taki mozliwie lekki i wygodny, fizjolog? Swobodne dyszenie i picie wody, nie podrazniane wibrysy, to raczej podstawa, by pies chcial nosic ustrojstwo. Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Duffel też nauczył się jeść w kagańcu :( Nosi taki wygodny, metalowy, w niczym mu nie przeszkadza, nie próbuje go zdejmować-no ale potrafi w nim jeść, nie wiem, jak on to robi... Quote
wiska Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 karjo2 napisał(a):Jak juz kaganiec, to dlaczego nie taki mozliwie lekki i wygodny, fizjolog? Swobodne dyszenie i picie wody, nie podrazniane wibrysy, to raczej podstawa, by pies chcial nosic ustrojstwo. fizjolog pozwala psy jesc w kagancu :cool3: Quote
karjo2 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 A niekoniecznie, sa z dodatkowa wkladka na koncowce kaganca, jak gdyby podwojne dno. I najwazniejsze jest nie to, by pies byl najedzony na spacerze, ale tak zainteresowany czlowiekiem, ze wyzeranie resztek nie bylo atrakcyjne. Kwestia odpowiedniego zywienia (lacznie ze smierdzielami typu mieso, kosci, ktore polezaly w przewiewnym miejscu kilka dni, zwacze, zoladki itp.), przeglodzenia psa, by byl zainteresowany smakami (oczywiscie cos wyjatkowo pasujacego psu), atrakcyjnosc wspolnych zajec i linka, by kontrolowac psa. Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Moj ma kaganiec z dodatkową plastikową wkładką, a i tak umie w nim jeść. Niestety, dla niego nic nie jest atrakcyjniejsze od żarcia, po kastracji tak mu się zrobiło, bo wcześniej był wręcz niejadkiem. Quote
karjo2 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 No to spacer, gdzie smieci nie ma i smaki - "smieci" w kieszeni opiekuna ;), lepiej by pies szedl z nosem wcisnietym z reke/kieszen, niz buszowal po katach. Ewa, z ciekawosci, czym jest pies zywiony na codzien? Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 karjo2 napisał(a):No to spacer, gdzie smieci nie ma i smaki - "smieci" w kieszeni opiekuna ;), lepiej by pies szedl z nosem wcisnietym z reke/kieszen, niz buszowal po katach. Ewa, z ciekawosci, czym jest pies zywiony na codzien? Tak właśnie robię, niestety, ludzie wszędzie wyrzucają :( W ciągu dnia chodzimy na łąki i tam zazwyczaj nie ma śmieci, ale dzis znalazł-uwaga!-pół bochenka chleba :shake: Zawołany przyszedł i mogłam mu wyjąć z pyska, dla mnie to już jest sukces. Ale wieczorami boję się chodzić na pola, bo jest zupełnie ciemno, i spacerujemy po naszej osiedlowej uliczce. I tutaj to już sąsiadki w wyrzucaniu przechodzą same siebie, a niestety wyrzuconemu obiadowi mój pies nie jest w stanie się oprzeć, dlatego tu chodzi w kagańcu. Duffel je RC Obesity (jest w trakcie odchudzania). Do tego dostaje czasami jogurt albo kefir, mięso, owoce, warzywa. Jako smakołyki-żwacze, płuca wołowe czy inne suszone przysmaki. Quote
karjo2 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Tak sobie pogdybam, bo kiedys trafilam na dosc ciekawy artykul, gdzie niektore psy po kastracji/sterylce maja zaburzenia gospodarki hormonalnej, objawiajace sie wzmozonym apetytem. Bylo to powiazane w jakis sposob z brakami niektorych mikroelementow w zywieniu. Pozniej rozmawialismy o tym problemie z wetem, biorac pod uwage potencjalny zabieg. I proponowal od czasu do czasu podawanie mieszanki warzywno-owocowej (ewentualnie dosmaczonej mala iloscia karmy, badz miesa itp.) jako wypelniacz malokaloryczny, za to uzupelniajacy karme. Do tego szla suplementacja, ale czym, niestety nie pamietam. Jak uda mi sie znalezc ten artykul, podesle na priva. PS. Do Royala i karm przemyslowych mam osobista uraze. Myslalas nad barfem, niezle psy na tym wygladaja, trudno utuczyc, a chodza najedzone. Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Zastanawiałam się ostatnio nad rezygnacją z karmy, ale niestety, rodzina jest zdecydowanie przeciw. A niestety na razie to oni kupują psu żarcie. Na razie jednak myślę, że jak pies skończy ten wór RC, to kupimy jakąś inną karmę (może Wolfsblut ?) i będzie żywiony tak jak teraz, karma + inne dodatki. Karma jest dla mnie wygodniejsza też w tym względzie, że często w porze posiłku psa nie ma mnie w domu i gdy inni mają mu dać jeść, mają na miarce dokładnie zaznaczone, ile to ma być. Obawiam się niestety, że ze zwykłym jedzeniem byłoby znacznie gorzej-już kiedyś to przerabialiśmy, gdy parę tygodni był na gotowanym, utył momentalnie. Nie żałuję kastracji, ale jednak po niej jest masakra z tym apetytem, istnieje dla niego tylko jedzenie. Jest mu zupełnie obojętne, co je-byle jeść :( Quote
karjo2 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Dlatego wspomnialam o "zapychaczach" malo kalorycznych w postaci warzyw i owocow, plus ruch. Nie wymaga to rezygnacji z karmy, pozwala ograniczyc podawana ilosc. A rodzinie wytlumacz, jakie moga byc konsekwencje zatuczenia pupila. Swoja droga barf nie jest az tak uciazliwy, robisz porcje raz np. w tygodniu, pakujesz w torebki i do zamrazarki. Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 karjo2 napisał(a): A rodzinie wytlumacz, jakie moga byc konsekwencje zatuczenia pupila. Niestety, już nawet nie mam siły próbować, to jest jak mówienie do ściany. Najbardziej psa tuczą dziadkowie-dają mu dosłownie wszystko:chleb, skórki od wędliny, ziemniaki, ostatnio...naleśniki z dżemem :angryy: całe szczęście, że akurat byłam i mogłam interweniować-po cichu zabrałam miskę i wyrzuciłam. Problem jest taki, że nic do nich nie dociera, nie uważają, że pies jest za gruby, tylko że ja sobie wymyślam. Tłumaczyłam wielokrotnie, jakie konsekwencje mogą wyniknąć z tej nadwagi, nawet do weta ich zabrałam-nic! Niby przytakują, a potem i tak dokarmiają psa, tyle że po cichu, żebym nie widziała. No szkoda słów po prostu :shake: Quote
karjo2 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 To skoro pies ma calkiem przyzwoite dzienne jedzenie z rak rodziny, to po co pasc go jeszcze RC ;)? Quote
Ewa&Duffel Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 karjo2 napisał(a):To skoro pies ma calkiem przyzwoite dzienne jedzenie z rak rodziny, to po co pasc go jeszcze RC ;)? Myślisz, że powinnam całkowicie zrezygnować z karmy ? I podawać mu tylko warzywa i owoce + czasem mięso i nabiał ? No nie wiem...jak zrezygnuję z karmy, to zaraz się zacznie:" ten pies nic nie je, ty go głodzisz" itd.... Quote
karjo2 Posted November 7, 2009 Posted November 7, 2009 Zaszantazuj rodzine :evil_lol:. Skoro oni go karmia, nie ma potrzeby innego jedzenia. A dla spokoju, przygotowuj dla dokarmiaczy porcje mieszanek, jak proponujesz, z mozliwie mala iloscia miesa. Predzej warto dorzucic chrzastek, rybe, podroby, kosci z resztkami miesa. Oczywiscie w granicach rozsadku. I wyjdzie Ci barf :cool3:. PS. Zjedza nas za OT. Quote
wiska Posted November 8, 2009 Posted November 8, 2009 karjo2 ja tylko dodam,ze mimo stosowania calej masy wypelniaczy,i malej ilosci miesa moja wysterylizowana jamniczka zaczela tyc po tygodniu karmienia gotowanym jedzieniem. Od paru lat stosuje karmy light (najczesciej bosh),czasem jakis posilek surowy i sucz jest w doskonalej formie. Jak juz nie karmic karma to lepiej BARFEM. no,tylko trzeba miec jeszcze mikser i czas zeby to przyrzadzac :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.