zmierzchnica Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 Przygarnęłam z ulicy psiaka, ma tutaj wątek w PwP. Jest u mnie na DT. Psiak trochę w typie sznaucera średniego, tej samej wielkości. Jest bardzo inteligentny - potrafi sobie otworzyć drzwi jak są zamknięte tylko na klamkę i przeskoczyć mój 1,5 płot :diabloti: Pilnowanie go jednak to nie problem. Największy kłopot to jego zbytnie przywiązanie do mnie. Jak zostawię go w domu nawet z rodziną to piszczy, drapie w drzwi, biega od okna do okna i próbuje jakoś się nimi wydostać (strącając kwiatki). Z nikim oprócz mnie nie chce chodzić na spacery. To bardzo uciążliwe, bo mam 3 psy w domu teraz a nie wychodzę z nimi naraz. Więc raz biorę swoje, raz jego, ale jak biorę swoje to Frotek w domu szaleje. Wtedy ktoś nawet mógłby wziąć go też na spacer, ale w inną stronę, ale się zapiera jak osioł i taki spacer to męka dla niego i dla tej osoby, co go wzięła. Macie jakieś pomysły? Wszyscy z rodziny się z nim bawią, szkolą nagradzając smakołykami - ja w sumie najmniej, żeby nie być bardziej atrakcyjną. Ale mimo to ja jestem jego "alfą"...:roll: Quote
zmierzchnica Posted June 4, 2009 Author Posted June 4, 2009 Teraz będzie 6 dni, jak jest u mnie ;) Ale zachowuje się tak od około 4. Na początku był taki sam dla wszystkich, teraz wyraźnie preferuje mnie. Nie no, do łazienki mogę iść sama, tak samo z zamykaniem się w pokoju :cool3: Jak mu też powiem, że ma nie iść to nie idzie - to jego plus, jest bardzo posłuszny, choć tu nie ma mojej zasługi. Jeśli jestem w domu to wszystko jest ok, pies jest spokojny (choć co jakiś czas sprawdza, czy jestem, przybiega, tryka mnie pyskiem i idzie w swoją stronę). Tylko jak wyjdę zaczyna się szał. Nie wiem jedynie, czy to chodzi o to, że wychodzę z psami (a Frotek uwielbia spacery). Jutro sprawdzę, czy szaleje tak samo, gdy wychodzę z domu sama, bez moich suk. Też mam nadzieję, że po czasie się uspokoi. Na DT u mnie będzie dość długo, bo mam sporo roboty z jego sierścią, a takiego brudnawego kudłacza nikt nie zechce... Zanim do mnie trafił błąkał się po ulicy, był psem pijaka, przeganianym z miejsca w miejsce. Może dlatego tak się mnie czepił, bo czuje się przy mnie bezpiecznie, a tego mu cały czas brakowało...:roll: Quote
Arietis Posted June 4, 2009 Posted June 4, 2009 Rozumiem jakie to uciążliwe no i w pewnym sensie przykre dla psa,ktory czuje się niepewnie bez 'tej swojej' pańci. Przez tydzień mialam w domu psiaka,który niestety nie mógł u mnie zostać:-(,a poza mną świata nie widział-chociaż np. witał się z tatą,który wracał z pracy, przyjmował smakołyki od innych,ale mnie dosłownie "śledził", a jak wychodziłam,to siedział pod drzwiami wejściowymi i płakał... Był u mnie zbyt krótko,żebym mogła cokolwiek poradzić, jedyny moj sukcesik,to wypracowanie zostawania na miejscu i odsyłanie w jakieś miejsce-bo gbyby mógł to towarzyszyłby mi nawet w łazience-nawet po herbatę do kuchni,która jest na przeciwko mojego pokoju nie mogłam na początku iść bez asysty,ale udało się po pewnym czasie. Nie wiem czy to idealna metoda,ale z uporem maniaka bez słowa "wleklam" go(bo to był wielki pies) na posłanie(po uprzednim "zostań" kiedy jeszcze leżal tam gdzie powinień) za każdym razem,kiedy się zerwał-na początku zrywał się jak tylko przekraczałam próg,ale po kilkunastu 'cofnięciach' mogłam np. isć do łazienki(a wtedy znikałam mu z oczu) bez niego;) wyglądalo to trochę jak 'karny jezyk' super niani:evil_lol: Jak długo psiak jest u Ciebie? może kiedy poczuje się pewniej,bezpiecznie to trochę wyluzuję, 'mój' Balto wiele zmian w życiu przeszedł przed pojawieniem się u mnie,więc pewnie i to miało duży wpływ, pewna hodowczyni polecała nawet ziołowe środki uspakajające, żeby psiak się wyciszył, uspokoił trochę. Quote
zmierzchnica Posted June 5, 2009 Author Posted June 5, 2009 Chibi nie pozwoliła młodemu położyć się koło mnie na łóżku, to wziął mojego kapcia i położył się na nim gdzie indziej :cool3: Nie wiem, co zrobić z tym jego przywiązaniem. Nie jestem w stanie stopniowo ćwiczyć w sensie przedłużania powoli czasu mojej nieobecności, bo czasem po prostu muszę wyjść na dłużej, a wtedy znów panika...:roll: Quote
Arietis Posted June 5, 2009 Posted June 5, 2009 nie wiem co Ci podpowiedzieć,mogę trzymac kciuki;) u nas było troche gorzej,bo pies autentycznie szedl ze mną nawet wywieszać pranie-wtedy tego"karnego jeżyka" robiłam i moglam pare minut pobyć sama:evil_lol: po paru dniach się trochę uspokoił, nawet spał już na korytarzu(bo z jego sierścią było mu za gorąco u mnie,a sapał jak lokomotywa:razz:) ale generalnie to mi wszędzie chciał towarzyszyć,a jak wyszłam bez niego,a rodzice byli w domu,to cały czas pod drzwiami jęczał :( tylko że w jego zyciu przez ok miesiąc,a nawet mniej strasznie dużo się zmieniło-ktos go wywalil z domu,ja go zabrałam ze stajni,z mojego domu na noc do kojca(wszystko w przeciągu 1 dnia)z którego zwiał w nocy,trafił do takiej dziewczyny u której niestety nie mógł zostać(znalazła go),więc po 2 czy 3 tygodniach,kiedy już straciłam nadzieję,ze go znajdę,trafił do mnie... Ciągle ktos mu się zmieniał,ciągle nowe miajsca,biedak nie miał poczucia bezpieczeństwa, spokoju :( bardzo żałuję,że nie mogłam go zatrzymać,bo taką psią miłość można spotkać chyba raz na całe życie:placz: może niech rodzina coś próbuje z nim robić jak wychodzisz? Czymś go zajmie?a może jest łasy na smakołyki?:diabloti: Quote
zmierzchnica Posted June 5, 2009 Author Posted June 5, 2009 Wiesz, zajmują go, ale jak tylko przestaną - znowu zaczyna szaleć. Ale okazało się dzisiaj, że on nie tyle szaleje, że JA wychodzę, tylko że JA wychodzę Z PSAMI. Wyszłam na miasto, to było ok, a jak wyszłam z sukami - znów szaleństwo. Jeszcze to byłoby ok, gdyby chciał wychodzić z kimś innym na spacer - ja bym brała gdzieś moje suki, brat gdzieś indziej Frotka i byłby spokój... Ale się zapiera :roll: Choć i tak jest coraz lepiej. Widocznie nabiera poczucia bezpieczeństwa :cool3: No tak, Balto rzeczywiście miał burzliwe to życie... Nie wiem jak to było z Frociastym, wiem, że przez zimę koczował pod klatką na osiedlu, teraz był koło marketu... Przywiązuje się bardzo szybko do tego, kto jest dla niego dobry. To taki pies, który potrzebuje kogoś, kto byłby dla niego ostoją. Ale ma cudowny charakter, to trzeba mu przyznać :p Quote
Arietis Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 no proszę,kawaler za paniami szaleje jednak :evil_lol: myślę,ze będzie z aczasem coraz lepiej,byle 'psiaka-biedaka' nie rozpuścić,na począrku,bo później się okazuje,że psiak już wcale nie taki biedny,a na głowie nam siedzi:evil_lol: a masz w podpisie jego? ma swój wątek? :) Quote
zmierzchnica Posted June 6, 2009 Author Posted June 6, 2009 Nie jest rozpuszczony na razie, traktuję go tak samo jak moje sunie, czyli ma swoje przywileje ale i musi być posłuszny ;) Szkoli się go łatwo, jest zapatrzony w człowieka :loveu: http://www.dogomania.pl/forum/f28/strzelce-opolskie-piekny-mlody-kremowy-frotek-jest-bezpieczny-szuka-domu-138795/ jego wątek ;) Quote
Arietis Posted June 6, 2009 Posted June 6, 2009 to super!:loveu: bo jak Balt do mnie trafił na tydzień,był tak rozpuszczony, w sumie się nie dziwie,bo był wyjątkowo piękny,cudowny! ale bez przerwy domagał się uwagi,nie potrafił na miejscu właśnie w spokoju wysiedzieć-tzn umiał,ale tylko w pobliżu mnie, no a na smyczy to rodeo:evil_lol:(bo to bydle wielkie było) i zastanawiam się,jak to się stalo,że drzwi wejściowe nie wypadły z zawiasów,bo za każdym razem na spacer dosłownie przez nie 'wywalał' tak się rwał na dwór:evil_lol: to już zaglądam w wątek;) dzięki! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.