Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Witam

Z tą Lunką moją to cały czas jakieś kłopoty....Tym razem chodzi o posłuszeństwo, a raczej nieposłuszeństwo. Nauczona już jest przychodzić prawie za każdym razem na zawołanie, nie ma problemu, kiedy są w pobliżu psy, spacerujący ludzie itd. Koszmar zaczyna się kiedy spotkamy bawiące się na sankach dzieciaki! A teraz jest to widok codzienny i obecny cały czas na naszych spacerach. Wtedy Luna jakby zapomina o całym świecie, biega za sankami, skacze na maluchy, dzieciaki często w płacz. A dzisiaj jeszcze mi się dostało od jednego ojca :( Zresztą pewnie na jego miejscu też bym się wkurzyła gdyby obcy pies skakał mi na dziecko! No i mnie wtedy w ogóle nie słucha. Dopiero gdy podejdę do niej bardzo blisko, to łaskawie przyjdzie....
Jak sobie z tym poradzić? Jak jej wytłumaczyć, że tak nie można?

Posted

uciekaj przed nia, niech cie goni, rzucaj patyki, sniezki...jestes dla Luny zbyt nudna :wink: , musisz sie postarac :wink: .

tez tak mialam z Moli, teraz jest lepiej..uwielbia patyki i pilki - przed rzutem nic jej nie odciagnie....ale jak ma juz pilke a ja nie mam nic innego np patyka to czasm biegnie do psow sie przywitac...eh...

Posted

:lol: :lol: :lol: Bilbo takie numery robi mi już teraz, gdy zobaczy innego laba. Dziś też facet w parku latał sobie z labkiem. Bilbadło jak wyczuło i zobaczyło tę samą krew, poszło jak Ben Jonhson na sterydach. On biały, drugi lab biały, śnieg biały na moment straciłam go z oczu. Wydałam dwie komendy, bez wielkich nadziei, że na którąś zareaguje... I tu nagle patrzę, a Bilbadło pędzi, tyle że tym razem to już do mnie :lol: :lol: :lol:

Posted

ja mam to samo, są niestety ciekawsze obiekty na spacerze niż my :D :wink: przystojny sucz albo suczka no bywają też śliczne dzieci na sankach(lub same sanki są atrakcyjne :) ) ah mnie czasami morda doprowadza do białej gorączki jak udaje głuchą, łapie ją na smycz i słuch wraca :evil: znam 5 letniego labka który niestety dalej tak się zachowuje, więc chyba nie ma szans na całkowite posłuszeństwo 8)

Posted

Chyba znalazłam na Lunkę sposób - zauważyłam, że ona szaleje na punkcie śnieżek. Więc jak idziemy na spacer, to non stop jej rzucam, a ona wzroku ode mnie nawet na moment nie odwraca :) Wtedy obok mogą jeździć tabuny dzieciaków na sankach :) Coprawda po takiej godzince ręki nie czuję, ale przynajmniej psina jest zadowolona, a ja nie najadam się wstydu ;)

Posted

My chodzimy na spacer do lasu, gdzie są ścieżki rowerowe i joggingowcy. Zaznaczam, że mój Bilbo to wariat :lol:, energia nieustająco go rozsadza, a na spacery wychodzić trzeba, więc na każdym spacerze ćwiczyliśmy posłuszeństwo: leci joggingowiec, więc było siad, przed nosem trzymałam mu smakołyk (do dziś tak robię), mija nas joggingowiec, a Bilbo dalej grzecznie siedzi - to jest nagroda, to samo przy rowerach, jedzie ktoś na rowerze - siad, nagroda i idziemy dalej. Ponieważ Bilbo od początku był bardzo nadpobudliwy, więc 10, 15 minut ćwiczeń przed spuszczeniem go ze smyczy bardzo dobrze mu robi. Potem ganianko, i znowu parę komend (fakt, że jak się pies rozbryka, to trudniej pewne rzeczy od niego wyegzekwować ), ale kiedy to się udaje, to naprawdę duża satysfakcja. Bilbo ma w tej chwili dwa lata i tak widzę, że dużo pracy jeszcze przed nami, ale jedno wiem na pewno, jeśli z psem się codziennie ćwiczy, i to wcale nie musi być pół godziny, to naprawdę efekty są. Trzeba tylko dać sobie i psu trochę czasu, ćwiczyć i w domu i na spacerze. Ja na początku popełniłam duży błąd, pozwalałam Bilbowi na nieustające szaleństwa z psami. Była tylko zabawa, zabawa, zabawa i zmęczenie tylko fizyczne, nie psychiczne. Jak te kontakty zaczęłam ograniczać i na spacery wybieraliśmy sie z psami dużo bardziej usłuchanymi, to Bilbo też zaczął zachowywać się inaczej. Pomalutku, pomalutku wiele rzeczy się osiągnie. I jak patrzę z perspektywy czasu, to to zupełnie inny pies niż przed rokiem, a naprawdę potrafił i potrafi być gadziną. Nie jest też żadnym super usłuchanum piechem. Wszystko idzie zrobić dziewczyny, trochę czasu (poświeconego psu) i zobaczycie będzie coraz lepiej :lol:

Posted

No i dodam jeszcze, że kiedy jestem prawie pewna, że obok mnie idzie niesłychanie grzeczny i posłuszny pies to... Bilbadło wycina mi jakiś numer :wink:

Posted

Bila napisał(a):
No i dodam jeszcze, że kiedy jestem prawie pewna, że obok mnie idzie niesłychanie grzeczny i posłuszny pies to... Bilbadło wycina mi jakiś numer :wink:


Zamieniam imię z Bilbadła na Hugusia i podpisuję się pod nim w 100%
Ile razy sobie pomyślałam, jak fajnie mieć takiego usłuchanego psa to za moment mój lab wycinał taki numer, że byłam gotowa go udusić :lol:

Posted

zachraniarka napisał(a):
Bila napisał(a):
No i dodam jeszcze, że kiedy jestem prawie pewna, że obok mnie idzie niesłychanie grzeczny i posłuszny pies to... Bilbadło wycina mi jakiś numer :wink:


Zamieniam imię z Bilbadła na Hugusia i podpisuję się pod nim w 100%
Ile razy sobie pomyślałam, jak fajnie mieć takiego usłuchanego psa to za moment mój lab wycinał taki numer, że byłam gotowa go udusić :lol:

O matuchno. Włosy mi się na irokeza postawiły. Bilbo ma lat 2 a Hugo - 7. A więc nie ma dla mnie nadziei :cry: Chyba napiszę ogłoszenie: "Oddam niegrzecznego psa w dobre ręce", albo już nie wiem co....

Posted

Ale co Ty. Fakt, że czasami człowiek wychodzi z siebie i staje obok, ale nie zamieniłabym mojego wariata na żadnego innego :lol: Pomyśl, to przecież nudne mieć takiego b. ułożonego psa :wink:
Zresztą Bilbo kiedy widzi, że posunął się za daleko, innymi słowy, przegiął pałę, to idzie obidiensowo przy nodze i co jakiś czas spoglada jakby mówił: zobacz jak grzecznie idę, no nie gniewaj się już... No i wtedy wymiękam całkowicie :lol: :lol: Łobuzy te nasze laby, ale kochane.

Posted

Ja również bym nie zamienila Hugusia na innego psa, bardzo cenię u niego własną inicjatywę, ciekawość świata, niesforność i łobuziarski charakterek. W życiu bym nie chciała psa, który zawsze robi to co powinien, bo tak nauczony, bez własnego zdania i pomysłu na życie :D

Posted

Macie rację :D Braku charakteru naszym labkom na pewno nie można zarzucić. Oczywiście z mojej strony to tylko taka podpucha z tym ogłoszeniem. W domu też zresztą jak się wkurzę to krzyczę że go oddam do schroniska. Diabełek lypie wtedy spode łba nieufnie.
A co do hardości. Gdy jest wyrzucony za drzwi bo zbroił coś ponad naszą wytrzymałość, to próżno czekać, żeby tam w ciemnym przepokoju piszczał czy drapał drzwi. Chwilę poszczeka poważnie (wydaje mi się - że przedstawia swoje racje), po czym kładzie sie pod drzwiami. I gdy już jest po karze i drzwi sa otwarte, to nie ma żadnego wbiegania i przepraszania.
Się wchodzi z miną obrażoną :evil:
Pozdrawiam,
Shiva

Posted

Shiva ja takie różne wariactwa Bilba (w domu nieustająco szalał, chyba że padał na pysk "w drodze"), kiedy pies był nie do opanowania w domu ukróciłam pewną metodą. któą szczerze polecam. Ja mam mieszkanie dość otwarte, tzn. przedpokój połączony z kuchnią. Gdzie się człowiek nie udaje, to przez ten przedpokój trzeba przejść. Tamże mam wbite wieszaki na garderobę. Jak mały potwór zaczynał szaleć, zapinałam mu smycz, którą zahaczałam o o wieszak i za pięć do 10 minut był spokój. Bez krzyku, nerwów. Przy tym ograniczeniu wolności Bilbo kładł się i zasypiał (na początku trochę powalczył), ale przeważnie był tak zmęczony, ze natychmiast zasypiał i co najważniejsze uspokajał się. Jak zasnął, to go odpinałam. Tę sama metodę zastosowałam przy odkurzaczu. Bo sprzątać przy Bilbku żadną miarą się nie dało. Ta sama metoda i efekt taki że dziś jak wyciągam odkurzacz, to Bilbo wie, ze nie należy przeszkadzać i grzecznie idzie "na swoje". Teraz właściwie aresztu nie stosuję juz od więcej niż pół roku. Bo nie ma takiej potrzeby. Wystarczy, ze powiem: Bilbo wystarczy, "na swoje" i psina grzecznie idzie spać.

Posted

Bila napisał(a):
Jak mały potwór zaczynał szaleć, zapinałam mu smycz, którą zahaczałam o o wieszak i za pięć do 10 minut był spokój. Bez krzyku, nerwów. Przy tym ograniczeniu wolności Bilbo kładł się i zasypiał (na początku trochę powalczył), ale przeważnie był tak zmęczony, ze natychmiast zasypiał i co najważniejsze uspokajał się.


Bardzo dziękuję za cenną radę. Wykorzystam na pewno.
Co do odkurzacza, to od maleńkości "mamy" duuży szacuneczek :wink:
Podoba mi się zwrot "na swoje". Znacznie lepszy od mojego "do budy".
pozdrawiam
Shiva

Posted

A widzisz o najważniejszym zapomniałam napisać: piechu musi być unieruchomiony w miejscu, skad może obserwowac domowników. Zeby widział, ze wszyscy są w domku, krzywda żadna mu się nie stanie, ale przez dłuższy czas będzie ignorowany

Posted

Bila napisał(a):
A widzisz o najważniejszym zapomniałam napisać: piechu musi być unieruchomiony w miejscu, skad może obserwowac domowników. Zeby widział, ze wszyscy są w domku, krzywda żadna mu się nie stanie, ale przez dłuższy czas będzie ignorowany

Tak też zrozumiałam Twojego posta :) Dziekuję

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...