Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

*Ami (od "Amigo", czyli "Przyjaciel") - pierwszy poschroniskowiec i jego historia:
Trzeciego grudnia ( umowna data jego urodzin) 2004 roku zabrałem go ze schroniska. Pamiętam jak leżał w małej, przenośnej klatce, na podłodze i spoglądał na mnie smutno. Wtulił się mocno, kiedy go podniosłem. Trochę kaszlał i był znacznie wychudzony (tylko 2 kilo wagi). Później okazało się, że jest bardzo chory (przewlekłe zapalenie oskrzeli z podejrzeniem nosówki). Walka z chorobą trwała miesiąc i była ciężka. Bardzo chciałem żeby żył, bo już pierwszego dnia przywiązaliśmy się do siebie-nie odstępował mnie na krok :) . Pani doktor, Marta Gawin (dziś Klisińska) - wyjątkowo uzdolniona lekarka, robiła dosłownie wszystko, żeby go wyleczyć. Jednak przez długi okres nie było poprawy. W końcu zaaplikowała mu kombinację kilku bardzo silnych antybiotyków. Wtedy nastąpił przełom. Ami zdrowiał, przybrał na wadze do czterech kilogramów i stał się tak silny, że trudno go było utrzymać podczas zastrzyku (raz nawet ugryzł weterynarza !). Wreszcie wyzdrowiał!!! Od tamtej pory towarzyszy mi niemal cały czas. Nie uznaje nikogo innego oprócz mnie jako swego Pana. Jak mnie nie ma , to jest smutny. Cieszę się, że go zabrałem. Warto było walczyć o jego zdrowie, bo nigdy nie miałem tak wiernego psa.


+++14.IV,2009 mój pierwszy najukochańszy przyjaciej odszedł. Ami nie przeżył wewnętrznych obrazeń po pogryzieniu, do którego doszło przed słynną katowicką kliniką, przez owczarka Haski, prowadzonego przez 10 letniego gówniarza, bez kagańca. Przywaliłem natychmiast temu psu z całej pary i odsedł. Ale jedno ugruzienie wystarczyło,by złamać pięć żeber i przebić płuco. Był natychmiast operowany. Operacja cudem udała się, ale po 4 dniach męki, cierpienia i bólu, na któy nawet narkotyki p/bólowe nie pomagały - jego serce zatrzymało się , gdy zasnął spokojnie zasnął, podczas badania USG. Pomimo profesionalnej - jak na oiom'ie - reanimacjii nie udało sie niestety przywrócić funkcji życiowych.
Nigdy nie było mi tak przykro. Byliśmy razem przez pięć lat. Żyliśmy jak naprwdę najlepsi z najlepszych przyjaciół.


Spij piesku, śpij pod moim oknem obok niedawno zasadzonego drzewa. Te pięć lat będzie zawsze we mnie.
I nic się w moim sercu do Ciebie nie zmieniło.


Do zobaczenia po drugiej stronie świtu




Pocieszające jest to,że jego ostatnie 10 minut było spokojne. Śmierć była spokojna, jakby przechodził w spokój za Tęczowym Mostem...
Chciałbym Go jeszcze spotkać,
bo wciąż za nim tęsknię.


Jestem oskarżycielem posiłkowym
w sądzie grodzkim.
Zadbam o to, żeby przelewek nie było.

  • Replies 58
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ponieważ nie był odpowiednio wychowany przez właścicieli.

Współczuję Ci bardzo sytuacji.. To naprawdę b. przykre, że przez nieodpowiedzialność właścicieli (oczywiście nie mówię tu o Tobie, lecz o właścicielach Husky) giną psy :-(:angryy:

Posted

kaasiulkaa napisał(a):
Ponieważ nie był odpowiednio wychowany przez właścicieli.

Współczuję Ci bardzo sytuacji.. To naprawdę b. przykre, że przez nieodpowiedzialność właścicieli (oczywiście nie mówię tu o Tobie, lecz o właścicielach Husky) giną psy :-(:angryy:


Ale tym razem będzie inaczej. Jestem oskarżycielem posiłkowym i mam parę dobrych pomysłów. Tu nie będzie lekko. To będzie prawdziwa wojna. Ami chciałby tego :angryy::angryy::angryy:

Posted

Bardzo Ci wspolczuje utraty Ami i rozumiem Twoja strate bo my przezywamy dokladnie to samo co Ty. Nie da sie opisac bolu po utracie czlonka rodziny bo nasz maly Maltanczyk Peluche nim byl i zarazem najlepszego przyjaciela. My takze zrobimy wszystko aby nieodpowiedzialni wlasciciele psa poniesli zasluzona kare.

Posted

serdecznie współczuję. Trzymam kciuki,żeby się udało.
Dlatego ja swoje duże psy prowadzam w kagańca... żeby ani im nic nie stało ani one nie zrobiły krzywdy innym....psom i ludziom.

Posted

Onsen napisał(a):
serdecznie współczuję. Trzymam kciuki,żeby się udało.
Dlatego ja swoje duże psy prowadzam w kagańca... żeby ani im nic nie stało ani one nie zrobiły krzywdy innym....psom i ludziom.


Dzięki. Dzięki Waszystkim!

Posted

kell46 napisał(a):
Bardzo Ci wspolczuje utraty Ami i rozumiem Twoja strate bo my przezywamy dokladnie to samo co Ty. Nie da sie opisac bolu po utracie czlonka rodziny bo nasz maly Maltanczyk Peluche nim byl i zarazem najlepszego przyjaciela. My takze zrobimy wszystko aby nieodpowiedzialni wlasciciele psa poniesli zasluzona kare.


Przykro mi. Ale masz rację - tak trzeba zrobić teraz.

Posted

Ale jego ostatnie 10 minut było spokojne. Śmierć była spokojna, jakby przechodził w spokój za Tęczowym Mostem...
Chciałbym Go jeszcze spotkać,
bo wciąż za nim tęsknię.
Ja też chcę przejść przez Tęczowy Most, by spotkać Jego. Może kiedyś przejdę...

Posted

Mój wątek został przeniesiony z "Tęczowego Mostu". I dobrze. :lol: Dobrze, bo sprawa jest w sądzie, a ja jestem oskarżycielem posiłkowym. Bóg mi świadkiem, że winna poniesie surowe konsekwencje, tymbardziej, że musiałem się "bić" z Huskim, a to stanowi o kolejnym wykroczeniu - bezpośrednim narażeniu życia i zdrowia człowieka na niebezpieczeństwo. Ami życzyłby sobie tego (zresztą on załatwiłby z nią to "po swojemu" :evil_lol:)

:angryy::angryy::angryy:

Posted

Przy calym szacunku dla psiaka za TM, zapytam, jak to sie stalo, obydwa psy byly na smyczy?
Dziecko z haszczakiem bylo z kims doroslym?
Za malo informacji, by cokolwiek podpowiedziec.

Posted

karjo2 napisał(a):
Przy calym szacunku dla psiaka za TM, zapytam, jak to sie stalo, obydwa psy byly na smyczy?
Dziecko z haszczakiem bylo z kims doroslym?
Za malo informacji, by cokolwiek podpowiedziec.

Ja siedziałem przed kliniką. Pies był przywiązany do ławki i spał zmęczony po kroplówce, też na ławce, koło mnie. Ja paliłem chyba papierosa - patrzyłem w niebo czy gdzieś tam... Wtedy, to znienacka podeszło dziecko z Huskim, który w ułamku sekundy i bez powodu chwycił mojego psa. Pomimo, że w ciągu kolejnej sekundy dostał w ryj, to wystarczyło żeby zabić mojego. Właścicielka była w innym miejscu, a gdy zobaczyła co się stało , pobiegła do sklepiku kupić kaganiec...

Posted

Rozumiem caly zal i zlosc za wydarzenie, ktore nie powinno miec miejsca.
Jednak pewnie niewiele sie uda zdzialac. Jesli faktycznie nie bylo wczesniejszych skarg na psa, jesli to bylo jednostkowe wydarzenie, to bedzie postrzegane za nieszczesliwy zbieg okolicznosci.
Jedyne, co mozna uzyskac, to zwrot kosztow od wlascicieli haskacza, a jesli faktycznie nie przewidzieli takiej reakcji i dla nich tez byla szokiem, to moze warto przedyskutowac z nimi szkolenie i zabezpieczenie psa, by sytuacja sie nie powtorzyla - jak wspominasz, wlascicielka natychmiast kupila kaganiec.
Wyzywanie i wyzycie sie na tych ludziach i ich psie nie da ulgi, nie wroci przyjaciela...

Posted

karjo2 napisał(a):
Rozumiem caly zal i zlosc za wydarzenie, ktore nie powinno miec miejsca.
Jednak pewnie niewiele sie uda zdzialac. Jesli faktycznie nie bylo wczesniejszych skarg na psa, jesli to bylo jednostkowe wydarzenie, to bedzie postrzegane za nieszczesliwy zbieg okolicznosci.
Jedyne, co mozna uzyskac, to zwrot kosztow od wlascicieli haskacza, a jesli faktycznie nie przewidzieli takiej reakcji i dla nich tez byla szokiem, to moze warto przedyskutowac z nimi szkolenie i zabezpieczenie psa, by sytuacja sie nie powtorzyla - jak wspominasz, wlascicielka natychmiast kupila kaganiec.
Wyzywanie i wyzycie sie na tych ludziach i ich psie nie da ulgi, nie wroci przyjaciela...

Et ...tam. Będą zarzuty, będą odwołania. Prokurator musi złożyć odwołanie jeśli ja będę oskarżycielem posiłkowym. Będę się domagał - a mam takie prawo - kary nawiązki. Na zasadzie - jak chcesz omuś dokopać dowal mu finansowo. Ibędę się odwoływał całyczas. Tu nie będzie lekko . Uwierz mi. Zresztą mam pewne asy w rękawie, o których nie mogę mówić. Tak , czy tak poznałem już cały Kodeks Wykroczeń. Zobaczymy , jak bardzo ją zaboli.
Owszem Ami już nie wróci, ale winni poniosą karę. Ami tego by chciał. I ja tego chcę. Tymbardziej, że ci ludzie nie chcą rozmawiać - są pewni bezkarności. Przejadą się na swojej pewności.
Stać mnie na to dlatego rezygnuję z wendetty

Posted

Znow, czy to byl ktos, z kim miales juz zadraznienia, pies byl agresywny, niedopilnowany.
Czy na zasadzie 'Oko za oko'?
Bo taka zajadlosc prowadzi donikad, predzej Ciebie zagryzie..
A wlasciciele haskacza juz maja swiadomosc zagrozenia i zabitego psa, samo to jest koszmarne...
Oby pamiec o przyjacielu nie zmienila sie w pieniactwo i mataczenie, bo wieksze konsekwencje sam poniesiesz.
Zreszta, przy sprawie o zwierze, trudno mi wyobrazic sobie az tak skomplikowany proces, moze warto w imie pamieci raczej zaangazowac sie w pomoc futrom?

Posted

karjo2 napisał(a):
Znow, czy to byl ktos, z kim miales juz zadraznienia, pies byl agresywny, niedopilnowany.
Czy na zasadzie 'Oko za oko'?
Bo taka zajadlosc prowadzi donikad, predzej Ciebie zagryzie..
A wlasciciele haskacza juz maja swiadomosc zagrozenia i zabitego psa, samo to jest koszmarne...
Oby pamiec o przyjacielu nie zmienila sie w pieniactwo i mataczenie, bo wieksze konsekwencje sam poniesiesz.
Zreszta, przy sprawie o zwierze, trudno mi wyobrazic sobie az tak skomplikowany proces, moze warto w imie pamieci raczej zaangazowac sie w pomoc futrom?

Mataczenie odpada - nie jestem idiotą, pienić się też nie będę.Uzbroję się w spokój. Był mi zbyt bliski, żeby nie było zadośćuczynienia. Tylko w granicach prawa, ale nawet bardzo wysoko. Tak powinien postępować każdy. Dla mnie to nie był tylko pies, ale Przyjaciel, a to zobowiązuje. Obiecałem mu ochronę. Nie udało się - czas był szybszy. Teraz pozostaje sąd. Nagrobek już ma.
Pomimo, że mam jeszcze dwa psy, to ten był wyjątkowy. Kto mi go zabrał- zapłaci słono, choćby krokodyle łzy wylewał, to będę niewruszony.
PS. czynię kroki ku działalności społecznej i angażuję się. Właśnie po Jego śmierci i w imię Jego pamięci. Ale od tego sądu nie ma odwrotu. I jestem spokojny o wyrok - im wyzszy, tym lepiej.

Przyjaźń zobowiązuje!

Posted

K&S - Bardzo Ci współczuję. Zrobisz to, co uznasz za właściwe.

A czy możesz napisać dlaczego Ami miał robioną kroplówkę ? Straszne jest to, że doszło do tego właśnie przy lecznicy... Ja zawsze mam takie poczucie, że w okolicach lecznicy i samej lecznicy, nic złego nie może się stać...

Posted

[quote name='Nemi']K&S - Bardzo Ci współczuję. Zrobisz to, co uznasz za właściwe.

A czy możesz napisać dlaczego Ami miał robioną kroplówkę ? Straszne jest to, że doszło do tego właśnie przy lecznicy... Ja zawsze mam takie poczucie, że w okolicach lecznicy i samej lecznicy, nic złego nie może się stać...
Ami miał problemy z układem trawiennym. Nie jadł przez trzy dni i lekarz zasugerował dożywianie przez kroplówkę.Zgodziłem się na te kilkudniowe"dożywiania", choć miałem wątpliwości, czy są potrzebne. Nic takiego w porównaniu z tym. Pies żyłby jeszcze długo. Miał 7 lat i chęć do zabawy, tylko czasem cos się działo z jego układem trawiennym i zawsze po interwencjach lekarskich to mijało.
Gdyby ojciec przyjechał po mnie 2 minuty wcześniej....

Posted

Co do wysokości i dotkliwości kary nie mogę jeszcze się wypowiadać. Przewiduję szereg odwołań i zażaleń, więc sprawa będzie długa. Ale, jeśli macie dużego psa, to zwróććie uwagę na fakt, co może Was spotkać jeśli będziecie nieodpowiedzialni i np. dacie potrzymać olbrzyma dziecku, bez kagańca. Wtedy spokać się możecie z prawdziwymi problemami i koszmarem, ciągnącym się latami i wysoką grzywną, kosztami sądowymi, adwokackimi, emocjonalnymi, ect.
Uważam , że takich spraw jest mało w sądzie, bo nie wszyscy są obcykani w prawie - co należy zrobić, gdy pies zagryzie psa.
Jedno jest pewne: ta pani zostanie uznana za winną i ukarana, bo już się przyznała do jednego zarzutu. Tyle, że kara to nie będzie 250 zł grzywny, to za mało. Kara musi być dotkliwa, tak jak - do dziś - dotkliwa jest dla mnie śmierć Amigo, choć minęło już trzy miesiące. Cały czas mi go brakuje i zato ta pani zapłaci.

Posted

Rybka_39 napisał(a):
Bardzo mi przykro i nie wiem co powiedzieć...:-(
Dobrze, że masz przy sobie 2 cudowne pociechy.
A temu gówniarzowi nie wiem co bym zrobiła:angryy::angryy:


Tak dokładnie. Już mam odpowiedź z sądu o pierwszym posiedzeniu. Zgadzam się z tobą, tyle, że nie będę atakował gówniarza, ale jego matkę - ona mu kazała trzymać psa.
Krew się we mnie grzeje, już piszę wnioski, już przewiduję ruchy :angryy: , ale treść wniosków poznają dopiero na sprawie - po co dawać im fory. Lepiej poczekać i zaatakować znienacka :angryy::angryy::angryy:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...