REBEL Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 *Ami (od "Amigo", czyli "Przyjaciel") - pierwszy poschroniskowiec i jego historia: Trzeciego grudnia ( umowna data jego urodzin) 2004 roku zabrałem go ze schroniska. Pamiętam jak leżał w małej, przenośnej klatce, na podłodze i spoglądał na mnie smutno. Wtulił się mocno, kiedy go podniosłem. Trochę kaszlał i był znacznie wychudzony (tylko 2 kilo wagi). Później okazało się, że jest bardzo chory (przewlekłe zapalenie oskrzeli z podejrzeniem nosówki). Walka z chorobą trwała miesiąc i była ciężka. Bardzo chciałem żeby żył, bo już pierwszego dnia przywiązaliśmy się do siebie-nie odstępował mnie na krok :) . Pani doktor, Marta Gawin (dziś Klisińska) - wyjątkowo uzdolniona lekarka, robiła dosłownie wszystko, żeby go wyleczyć. Jednak przez długi okres nie było poprawy. W końcu zaaplikowała mu kombinację kilku bardzo silnych antybiotyków. Wtedy nastąpił przełom. Ami zdrowiał, przybrał na wadze do czterech kilogramów i stał się tak silny, że trudno go było utrzymać podczas zastrzyku (raz nawet ugryzł weterynarza !). Wreszcie wyzdrowiał!!! Od tamtej pory towarzyszy mi niemal cały czas. Nie uznaje nikogo innego oprócz mnie jako swego Pana. Jak mnie nie ma , to jest smutny. Cieszę się, że go zabrałem. Warto było walczyć o jego zdrowie, bo nigdy nie miałem tak wiernego psa. +++14.IV,2009 mój pierwszy najukochańszy przyjaciej odszedł. Ami nie przeżył wewnętrznych obrazeń po pogryzieniu, do którego doszło przed słynną katowicką kliniką, przez owczarka Haski, prowadzonego przez 10 letniego gówniarza, bez kagańca. Przywaliłem natychmiast temu psu z całej pary i odsedł. Ale jedno ugruzienie wystarczyło,by złamać pięć żeber i przebić płuco. Był natychmiast operowany. Operacja cudem udała się, ale po 4 dniach męki, cierpienia i bólu, na któy nawet narkotyki p/bólowe nie pomagały - jego serce zatrzymało się , gdy zasnął spokojnie zasnął, podczas badania USG. Pomimo profesionalnej - jak na oiom'ie - reanimacjii nie udało sie niestety przywrócić funkcji życiowych. Nigdy nie było mi tak przykro. Byliśmy razem przez pięć lat. Żyliśmy jak naprwdę najlepsi z najlepszych przyjaciół. Spij piesku, śpij pod moim oknem obok niedawno zasadzonego drzewa. Te pięć lat będzie zawsze we mnie. I nic się w moim sercu do Ciebie nie zmieniło. Do zobaczenia po drugiej stronie świtu Pocieszające jest to,że jego ostatnie 10 minut było spokojne. Śmierć była spokojna, jakby przechodził w spokój za Tęczowym Mostem... Chciałbym Go jeszcze spotkać, bo wciąż za nim tęsknię. Jestem oskarżycielem posiłkowym w sądzie grodzkim. Zadbam o to, żeby przelewek nie było. Quote
Impresja&Simarilion Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 bardzo Ci współczuję. Takie sytuacje nigdy nie powinny się zdarzać! Quote
REBEL Posted May 31, 2009 Author Posted May 31, 2009 Impresja napisał(a):bardzo Ci współczuję. Takie sytuacje nigdy nie powinny się zdarzać! Dzięki za współczucie. Quote
REBEL Posted May 31, 2009 Author Posted May 31, 2009 Nie potrafię tylko zrozumieć dlaczego takiemu psu tak odwaliło??? Quote
kaasiulkaa Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 Ponieważ nie był odpowiednio wychowany przez właścicieli. Współczuję Ci bardzo sytuacji.. To naprawdę b. przykre, że przez nieodpowiedzialność właścicieli (oczywiście nie mówię tu o Tobie, lecz o właścicielach Husky) giną psy :-(:angryy: Quote
REBEL Posted May 31, 2009 Author Posted May 31, 2009 kaasiulkaa napisał(a):Ponieważ nie był odpowiednio wychowany przez właścicieli. Współczuję Ci bardzo sytuacji.. To naprawdę b. przykre, że przez nieodpowiedzialność właścicieli (oczywiście nie mówię tu o Tobie, lecz o właścicielach Husky) giną psy :-(:angryy: Ale tym razem będzie inaczej. Jestem oskarżycielem posiłkowym i mam parę dobrych pomysłów. Tu nie będzie lekko. To będzie prawdziwa wojna. Ami chciałby tego :angryy::angryy::angryy: Quote
kell46 Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 Bardzo Ci wspolczuje utraty Ami i rozumiem Twoja strate bo my przezywamy dokladnie to samo co Ty. Nie da sie opisac bolu po utracie czlonka rodziny bo nasz maly Maltanczyk Peluche nim byl i zarazem najlepszego przyjaciela. My takze zrobimy wszystko aby nieodpowiedzialni wlasciciele psa poniesli zasluzona kare. Quote
Onsen Posted June 1, 2009 Posted June 1, 2009 serdecznie współczuję. Trzymam kciuki,żeby się udało. Dlatego ja swoje duże psy prowadzam w kagańca... żeby ani im nic nie stało ani one nie zrobiły krzywdy innym....psom i ludziom. Quote
REBEL Posted June 4, 2009 Author Posted June 4, 2009 Onsen napisał(a):serdecznie współczuję. Trzymam kciuki,żeby się udało. Dlatego ja swoje duże psy prowadzam w kagańca... żeby ani im nic nie stało ani one nie zrobiły krzywdy innym....psom i ludziom. Dzięki. Dzięki Waszystkim! Quote
REBEL Posted June 4, 2009 Author Posted June 4, 2009 kell46 napisał(a):Bardzo Ci wspolczuje utraty Ami i rozumiem Twoja strate bo my przezywamy dokladnie to samo co Ty. Nie da sie opisac bolu po utracie czlonka rodziny bo nasz maly Maltanczyk Peluche nim byl i zarazem najlepszego przyjaciela. My takze zrobimy wszystko aby nieodpowiedzialni wlasciciele psa poniesli zasluzona kare. Przykro mi. Ale masz rację - tak trzeba zrobić teraz. Quote
REBEL Posted June 6, 2009 Author Posted June 6, 2009 Ale jego ostatnie 10 minut było spokojne. Śmierć była spokojna, jakby przechodził w spokój za Tęczowym Mostem... Chciałbym Go jeszcze spotkać, bo wciąż za nim tęsknię. Ja też chcę przejść przez Tęczowy Most, by spotkać Jego. Może kiedyś przejdę... Quote
REBEL Posted June 7, 2009 Author Posted June 7, 2009 Mój wątek został przeniesiony z "Tęczowego Mostu". I dobrze. :lol: Dobrze, bo sprawa jest w sądzie, a ja jestem oskarżycielem posiłkowym. Bóg mi świadkiem, że winna poniesie surowe konsekwencje, tymbardziej, że musiałem się "bić" z Huskim, a to stanowi o kolejnym wykroczeniu - bezpośrednim narażeniu życia i zdrowia człowieka na niebezpieczeństwo. Ami życzyłby sobie tego (zresztą on załatwiłby z nią to "po swojemu" :evil_lol:) :angryy::angryy::angryy: Quote
karjo2 Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 Przy calym szacunku dla psiaka za TM, zapytam, jak to sie stalo, obydwa psy byly na smyczy? Dziecko z haszczakiem bylo z kims doroslym? Za malo informacji, by cokolwiek podpowiedziec. Quote
REBEL Posted June 8, 2009 Author Posted June 8, 2009 karjo2 napisał(a):Przy calym szacunku dla psiaka za TM, zapytam, jak to sie stalo, obydwa psy byly na smyczy? Dziecko z haszczakiem bylo z kims doroslym? Za malo informacji, by cokolwiek podpowiedziec. Ja siedziałem przed kliniką. Pies był przywiązany do ławki i spał zmęczony po kroplówce, też na ławce, koło mnie. Ja paliłem chyba papierosa - patrzyłem w niebo czy gdzieś tam... Wtedy, to znienacka podeszło dziecko z Huskim, który w ułamku sekundy i bez powodu chwycił mojego psa. Pomimo, że w ciągu kolejnej sekundy dostał w ryj, to wystarczyło żeby zabić mojego. Właścicielka była w innym miejscu, a gdy zobaczyła co się stało , pobiegła do sklepiku kupić kaganiec... Quote
karjo2 Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 Rozumiem caly zal i zlosc za wydarzenie, ktore nie powinno miec miejsca. Jednak pewnie niewiele sie uda zdzialac. Jesli faktycznie nie bylo wczesniejszych skarg na psa, jesli to bylo jednostkowe wydarzenie, to bedzie postrzegane za nieszczesliwy zbieg okolicznosci. Jedyne, co mozna uzyskac, to zwrot kosztow od wlascicieli haskacza, a jesli faktycznie nie przewidzieli takiej reakcji i dla nich tez byla szokiem, to moze warto przedyskutowac z nimi szkolenie i zabezpieczenie psa, by sytuacja sie nie powtorzyla - jak wspominasz, wlascicielka natychmiast kupila kaganiec. Wyzywanie i wyzycie sie na tych ludziach i ich psie nie da ulgi, nie wroci przyjaciela... Quote
REBEL Posted June 8, 2009 Author Posted June 8, 2009 karjo2 napisał(a):Rozumiem caly zal i zlosc za wydarzenie, ktore nie powinno miec miejsca. Jednak pewnie niewiele sie uda zdzialac. Jesli faktycznie nie bylo wczesniejszych skarg na psa, jesli to bylo jednostkowe wydarzenie, to bedzie postrzegane za nieszczesliwy zbieg okolicznosci. Jedyne, co mozna uzyskac, to zwrot kosztow od wlascicieli haskacza, a jesli faktycznie nie przewidzieli takiej reakcji i dla nich tez byla szokiem, to moze warto przedyskutowac z nimi szkolenie i zabezpieczenie psa, by sytuacja sie nie powtorzyla - jak wspominasz, wlascicielka natychmiast kupila kaganiec. Wyzywanie i wyzycie sie na tych ludziach i ich psie nie da ulgi, nie wroci przyjaciela... Et ...tam. Będą zarzuty, będą odwołania. Prokurator musi złożyć odwołanie jeśli ja będę oskarżycielem posiłkowym. Będę się domagał - a mam takie prawo - kary nawiązki. Na zasadzie - jak chcesz omuś dokopać dowal mu finansowo. Ibędę się odwoływał całyczas. Tu nie będzie lekko . Uwierz mi. Zresztą mam pewne asy w rękawie, o których nie mogę mówić. Tak , czy tak poznałem już cały Kodeks Wykroczeń. Zobaczymy , jak bardzo ją zaboli. Owszem Ami już nie wróci, ale winni poniosą karę. Ami tego by chciał. I ja tego chcę. Tymbardziej, że ci ludzie nie chcą rozmawiać - są pewni bezkarności. Przejadą się na swojej pewności. Stać mnie na to dlatego rezygnuję z wendetty Quote
karjo2 Posted June 8, 2009 Posted June 8, 2009 Znow, czy to byl ktos, z kim miales juz zadraznienia, pies byl agresywny, niedopilnowany. Czy na zasadzie 'Oko za oko'? Bo taka zajadlosc prowadzi donikad, predzej Ciebie zagryzie.. A wlasciciele haskacza juz maja swiadomosc zagrozenia i zabitego psa, samo to jest koszmarne... Oby pamiec o przyjacielu nie zmienila sie w pieniactwo i mataczenie, bo wieksze konsekwencje sam poniesiesz. Zreszta, przy sprawie o zwierze, trudno mi wyobrazic sobie az tak skomplikowany proces, moze warto w imie pamieci raczej zaangazowac sie w pomoc futrom? Quote
REBEL Posted June 8, 2009 Author Posted June 8, 2009 karjo2 napisał(a):Znow, czy to byl ktos, z kim miales juz zadraznienia, pies byl agresywny, niedopilnowany. Czy na zasadzie 'Oko za oko'? Bo taka zajadlosc prowadzi donikad, predzej Ciebie zagryzie.. A wlasciciele haskacza juz maja swiadomosc zagrozenia i zabitego psa, samo to jest koszmarne... Oby pamiec o przyjacielu nie zmienila sie w pieniactwo i mataczenie, bo wieksze konsekwencje sam poniesiesz. Zreszta, przy sprawie o zwierze, trudno mi wyobrazic sobie az tak skomplikowany proces, moze warto w imie pamieci raczej zaangazowac sie w pomoc futrom? Mataczenie odpada - nie jestem idiotą, pienić się też nie będę.Uzbroję się w spokój. Był mi zbyt bliski, żeby nie było zadośćuczynienia. Tylko w granicach prawa, ale nawet bardzo wysoko. Tak powinien postępować każdy. Dla mnie to nie był tylko pies, ale Przyjaciel, a to zobowiązuje. Obiecałem mu ochronę. Nie udało się - czas był szybszy. Teraz pozostaje sąd. Nagrobek już ma. Pomimo, że mam jeszcze dwa psy, to ten był wyjątkowy. Kto mi go zabrał- zapłaci słono, choćby krokodyle łzy wylewał, to będę niewruszony. PS. czynię kroki ku działalności społecznej i angażuję się. Właśnie po Jego śmierci i w imię Jego pamięci. Ale od tego sądu nie ma odwrotu. I jestem spokojny o wyrok - im wyzszy, tym lepiej. Przyjaźń zobowiązuje! Quote
Nemi Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 K&S - Bardzo Ci współczuję. Zrobisz to, co uznasz za właściwe. A czy możesz napisać dlaczego Ami miał robioną kroplówkę ? Straszne jest to, że doszło do tego właśnie przy lecznicy... Ja zawsze mam takie poczucie, że w okolicach lecznicy i samej lecznicy, nic złego nie może się stać... Quote
REBEL Posted June 9, 2009 Author Posted June 9, 2009 [quote name='Nemi']K&S - Bardzo Ci współczuję. Zrobisz to, co uznasz za właściwe. A czy możesz napisać dlaczego Ami miał robioną kroplówkę ? Straszne jest to, że doszło do tego właśnie przy lecznicy... Ja zawsze mam takie poczucie, że w okolicach lecznicy i samej lecznicy, nic złego nie może się stać... Ami miał problemy z układem trawiennym. Nie jadł przez trzy dni i lekarz zasugerował dożywianie przez kroplówkę.Zgodziłem się na te kilkudniowe"dożywiania", choć miałem wątpliwości, czy są potrzebne. Nic takiego w porównaniu z tym. Pies żyłby jeszcze długo. Miał 7 lat i chęć do zabawy, tylko czasem cos się działo z jego układem trawiennym i zawsze po interwencjach lekarskich to mijało. Gdyby ojciec przyjechał po mnie 2 minuty wcześniej.... Quote
REBEL Posted June 9, 2009 Author Posted June 9, 2009 Co do wysokości i dotkliwości kary nie mogę jeszcze się wypowiadać. Przewiduję szereg odwołań i zażaleń, więc sprawa będzie długa. Ale, jeśli macie dużego psa, to zwróććie uwagę na fakt, co może Was spotkać jeśli będziecie nieodpowiedzialni i np. dacie potrzymać olbrzyma dziecku, bez kagańca. Wtedy spokać się możecie z prawdziwymi problemami i koszmarem, ciągnącym się latami i wysoką grzywną, kosztami sądowymi, adwokackimi, emocjonalnymi, ect. Uważam , że takich spraw jest mało w sądzie, bo nie wszyscy są obcykani w prawie - co należy zrobić, gdy pies zagryzie psa. Jedno jest pewne: ta pani zostanie uznana za winną i ukarana, bo już się przyznała do jednego zarzutu. Tyle, że kara to nie będzie 250 zł grzywny, to za mało. Kara musi być dotkliwa, tak jak - do dziś - dotkliwa jest dla mnie śmierć Amigo, choć minęło już trzy miesiące. Cały czas mi go brakuje i zato ta pani zapłaci. Quote
REBEL Posted June 9, 2009 Author Posted June 9, 2009 [quote name='Nemi']Super psiaki !!! Pewnie masz z nich wiele pociechy. Mam są super. Zobacz se film, jak się bawią na YouTube. W ogóle , to widzę, że się kochają - są wzajemnie sobie przyjaciółmi. Dla nas też. YouTube - Metamorfoza. MAJLO pies z tyskiego schroniska Quote
Rybka_39 Posted June 9, 2009 Posted June 9, 2009 Bardzo mi przykro i nie wiem co powiedzieć...:-( Dobrze, że masz przy sobie 2 cudowne pociechy. A temu gówniarzowi nie wiem co bym zrobiła:angryy::angryy: Quote
REBEL Posted June 10, 2009 Author Posted June 10, 2009 Rybka_39 napisał(a):Bardzo mi przykro i nie wiem co powiedzieć...:-( Dobrze, że masz przy sobie 2 cudowne pociechy. A temu gówniarzowi nie wiem co bym zrobiła:angryy::angryy: Tak dokładnie. Już mam odpowiedź z sądu o pierwszym posiedzeniu. Zgadzam się z tobą, tyle, że nie będę atakował gówniarza, ale jego matkę - ona mu kazała trzymać psa. Krew się we mnie grzeje, już piszę wnioski, już przewiduję ruchy :angryy: , ale treść wniosków poznają dopiero na sprawie - po co dawać im fory. Lepiej poczekać i zaatakować znienacka :angryy::angryy::angryy: Quote
Rybka_39 Posted June 10, 2009 Posted June 10, 2009 Ja trzymam kciuki, zęby dostali surową karę. No fakt wina matki, dała gówniarzowi psa z którym sobie nie radzi.:shake: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.