Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 318
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Agata, będzie dobrze ;).[/FONT][/FONT]
[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Nie wiem, czy Cię to coś pocieszy, ale u mnie było podobnie, demolka w domu, zeżarte wszystkie zabawki z kontenerka, a później nawet kontenerek też pożarły, porozrywane poduszki, trawnik podziurawiony jak sito (o krzaczkach nie wspomnę), startowały do siebie z zębami, polała się krew, ale skończyło się na wielkiej miłości obu psiaków. U Ciebie będzie podobnie, tylko musicie przetrzymać pierwsze dni – one są najgorsze. Trzymam za Was kciuki :loveu:. [/FONT][/FONT]

Posted

łoo - to moje psiory to anioły były jak wprowadzałam Zgredzia - mańka ze 3 razy na spacerach wystartowała do zgredka, heniek w ogóle nie był zainteresowany - jak to on. W domu miałam ciszę i spokój:p za to mańka do Buboliny w domu niedobra:cool3::mad: muszą być w osobnych pokojach - a na spacerach jest ok - i bądź tu madry człowieku - co pies to inny i inaczej myśli niż normalnie by się człowiek po nim spodziewał:evil_lol:

Posted

[quote name='mgie']Czy Lusi ma plamkę w kształcie serca:cool3:

http://images47.fotosik.pl/145/71467f7143e7e65cmed.jpg

Śliczne psy.

Tak Lusiu ma plamke w kształcie serca :) Dzisiaj było w miarę. Dwa razy były ze mną razem na jednej smyczy na spacerku i wszystko było ok.
W domu hmmm spory coraz częstsze. W nocy była zwara o jakis hałas za oknem. Kaśka została odesłana do klatki i tam spała spokojnie. W środku nocy gdy wstałam do toalety to się obudziła i zaczęła wyć. Musiałam się z nią pobawić parę minut, potem ją zamknęłam w klatce i odczekałam 15 minut aż się uspokoi. Potem wyszłam jak gdyby nigdy nic i Kaśka juz nie wyła. Teraz była zwara o jedzenie bo przyszedł nowy worek karmy i jedno z drugim pchało się zaciekawione do wąchania. osobiście mam już dość ale dam radę. chodzę w takim napięciu psychicznym , że naprawdę nie życzę nikomu. Jak tylko któreś się poruszy to ja już mam nerwy.... hehe ciotki chyba Wy tez tak to przechodziłyście. Trzeba mieć naprawdę stalowe nerwy i serce z kamienia żeby to wszystko ogarnąć. Jak się oba na mnie patrzą tymi maślanymi oczkami to aż mi łzy stają w oczach i tak by się chciało je utulać i wycałować ale nie wolno mi. ehhh :( wredne dziady jakby nie mogły się od razu pokochać :p:eviltong:

Posted

Wczoraj widziałam Kasię na żywo :D jeeesssuuuu jaka ona fajna jest, trochę nadpobudliwa, grubiutka i niewychowana,ale fajna ;) Trochę pracy i będzie z niej super pies. Szybko łapie, jest pojętna, tylko trzeba skupić na sobie jej uwagę, co nie jest łatwe ;) Ona się zachowuje ,jakby miała ADHD (czyli,jak każdy normalny ast :evil_lol:) Słodki ma łepek i to ryło zadarte :lol: boska!! Czekam z niecierpliwością na następne spotkanie :eviltong: może w przyszłym tygodniu, jak z Basem przyjadę na czipowanie?? On też pewnie chciałby ją poznać :evil_lol:

P.S. A Agatka nie denerwuje się, weźmie zielona herbata i naciąąąąąga ;P
Będzie dobrze, tylko trochę cierpliwości :)

Posted

i człowiek sobie przypomina jak to było rok temu :diabloti:

Agacix gdyby to wycie się powtarzało, to nie wypuszczaj jej dopoki sie nie uspokoi, bo sobie skubana skojarzy, ze jak wyje, to zostaje wypuszczana (czyt. nagradzana) ;)

Posted

agrawa69 napisał(a):


P.S. A Agatka nie denerwuje się, weźmie zielona herbata i naciąąąąąga ;P
:)



najważniejsze, żeby mieć swoje skuteczne sposoby:evil_lol:;)
agata, powodzenia.

Posted

A więc...
Na dworze miłość i zgoda. Ciągle coś razem wąchają, kręcą się wokół siebie i sikają na zmianę w to samo miejsce. Jedno ciągle spogląda na drugie i jak się oddalą za bardzo to czekają aż jedno dogoni drugie. Na jednej smyczy idą prawie przyklejone do siebie hehe komicznie to wygląda bo wyglądają jak dwie łaciate krowy skrzyżowane ze świnkami :P Gorzej jest jak przekroczą próg domu. Wtedy jest sytuacja ciągle napięta. Mijają siebie z jeżem na garbach i nie daj boże jakiś bodziec i już walka. Kaśka nie wychowana strasznie i powiem , że Luis też, przestał się słuchać. Najbardziej ubolewam nad tym, że luis już ma ślady po tych zwarach czyli wbite zęby w kark ( kaśka zrobiła to przez kaganiec :-o) , nóżkę rozwaloną, siniaki na łapkach i na brodzie rozwalone. Ona to chyba pazurami robi. Luisej już nie chce wchodzić do dużego pokoju bo tam stoi klatka i jak on koło niej przechodzi to kaśka wścieklizny dostaje. Do obcych hmmmmmm różnie. Do pijaków masakra. Pies bandyta ale przynajmniej daje się głaskać znajomym bo Luis to od razu chce rękę odgryźć. No i zauważyłam, że Kasia się strasznie zapowietrza i dusi. Chyba muszę z nią iść do weta bo dzisiaj tak smarknęła , że glut sięgał jej aż do trawnika ( a stała wyprostowana). I kaszle biedna często. Piętka już prawie ok. Jeszcze parę razy posmaruję jej Linomagiem i będzie dobrze. Ogółem sodomia i gomoria. Nogi mam całe w siniakach i aż wstyd przed urlopem :P Kasię uczę na spacerach siadać i równać. Już załapuje ale strasznie jest roztrzepana i ciężko jej się skupić. 9 lipca jedziemy z dwoma gadzinami nad morze i mam nadzieję, że do tego czasu trochę sie uspokoją :)

Posted

czy Kaska ciągnie na smyczy ? ... pytam, bo moja Fionka na początku nie kumała chodzenia na smyczy i podduszała się czego efektem był kaszel, po zmianie obroży na szelki i "wytłumaczeniu" o co chodzi z chodzeniem :evil_lol: kaszel ustąpił

Posted

[FONT=Arial]no proszę słodziaki jadą na wakacje ;)
całkiem możliwe ze na tym wyjeździe sobie poukładają na cacy relacje w końcu to obce miejsce
[/FONT]

Posted

Kąśka wcale nie ciągnie na smyczy. Chodzi wolno i smyczy nie napina. Widzę, że przy zabawie i np przy wchodzeniu na 4 pietro laska musi się zatrzymywać na chwilę i tak jakby nie chciała się zmęczyć. Bo po schodach jak idzie to się dusi, przy zabawie się dusi, jak wrócimy do domu i sie cieszy to się dusi. I to aż tak, że wymiotuje. :shake:

Posted

[quote name='Alicja'][FONT=Arial]no proszę słodziaki jadą na wakacje ;)
całkiem możliwe ze na tym wyjeździe sobie poukładają na cacy relacje w końcu to obce miejsce
[/FONT]
jadą hah tak dokładniej, to jedziemy :cool3: i Baster też jedzie (Granda niestety zostaje u babci:placz:, bo by ich-w sensie psy- tam wszystkich pozagryzała)
Będą 3 psy na wyjeździe. normalnie włos mi się już jeży :lol:

Agata, z tym kaszlem idź do lekarza - może to zwykłe przeziębienie. Już nie panikujmy, nie trzeba zakładać od razu,że pies ma astmę, czy ciężką wziewną alergię. Granda też mi tak kiedyś robiła i okazało isę ,że to przeziębienie,a wyglądąło tak ,jak u Ciebie. Baster ,jak do nas przyjechał, też przez jakiś czas kaszlał, puszczając małego pawia, jak się trochę zmęczył i to też nie było nic groźnego...więc nie siejmy paniki.
Agaci-x ma już i tak wystarczająco dużo zmartwień. A może to zmiana klimatu - Baster hanys, Kaśka hanyska, to po przyjeździe w nasze zalesione lubiskie ataków kaszlu dostają ;):lol:

Posted

ale fajny wyjazd się szykuje :diabloti:


a co do odkaszlania gluta to rzeczywiscie moze to być przeziębienie, które się nasila przy wysiłku i podnieceniu - cos w rodzaju zatkanych zatok.... najlepiej isc do weta ale poki co mozna dawać rutinoscorbin - dawke 4 tabl. dziennie rozłozone na dwa razy.

Posted

[FONT=Arial]Agrawa ...poka najeżone włosy :p...
co do glutka ... moze byc alergia ... Ozzy kicha tak że mam całe lustro szafowe/szafne / na szafie :razz: zbryzgane .... co nie umknęło dzis uwadze Clockwork która posądzila nas o niecne czyny łóżkowe :diabloti::evil_lol:
[/FONT]

Posted

Laski co zrobić jeżeli Luisek boi się wejść do dużego pokoju i całymi dniami przesiaduje w kuchni?? Widzę, że bardzo by chciał ale już z przedpokoju zagląda na Kaśkę i za żadne skarby nie chce przyjść. Kaśki klatka jest właśnie w tym pokoju więc nie wiem co mam robić. Bo Luis nie będzie przecież całe swoje życie w kuchni siedział. Kaśka go atakuje jak chłopaczek chce się pokręcić po pokoju. Natomiast Kaśka bez problemu łazi po kuchni i po posłaniu Luisa i on do niej nic nie ma. I o co tu chodzi??? Bo ja już głupieje z tymi darmozjadami zasmarkanymi.

Posted

U mnie będzie zgrywanie piesków podczas urlopu, teraz ze względu na pewne cechy charakteru mojej Lei nie mógłbym dobrze opanować sytuacji. Hektor jest u Marka do drugiej połowy lipca. Podczas weekendu u mnie: były bez kagańców i jakiejkolwiek izolacji. Hektor był dominujący,"gwałcił" Leę, a że ona wtedy bywa lekko zajadła dostało mu się zębami. Zazwyczaj któreś odpuszczało, tylko raz ingerowałem, bo zbytnio się nakręciły. Podczas sypania jedzenia spadł mi jeden chrupek i o niego była bitwa, którą nakręcił Hekuś. On jest strasznie przepadzisty i miska znika w przeciagu chwil. Po przyjeździe żarły się do północy. Później pokazałem, że jestem niezadowolony i wywaliłem oba z pokoju. No i z kojca zaczęły się wycieczki na zmianę, raz Lea, raz Hektor tracały mnie w rękę. Odpowiedź - wyjść. Chyba to ostre podejście poskutkowało. Następnego dnia od rana był spokój, tylko to spięcie o chrupka. Pierwsze karmienie osobno, ale w tym samym czasie, Hektor w kuchni, Lea w pokoju. I na spacer, chyba 6 razy w ciągu niedzieli. Dalej był spokój, leżały razem na kanapie, na kocu, Lea nawet lizała go po nosie, jednak ciągle dużo rezerwy i ostrozności. I takie podbitki typu, poszedł jeść to ja idę się pogłaskac trochę. Wieczorkiem oba położyły się obok mnie na kanapie, po obu stronach nóg. Zacząłem głaskać oba jednocześnie i był spokój. Później wywaliłem oba na koc, a sam zrobiłem sobie drzemkę. Za dobrze wykonane polecenie dostawały ciastko, oczywiście każde w tym samym czasie z osobnej ręki i był spokój. Wieczorem jadły już z dwóch różnych misek, ale w jednym pomieszczeniu. Mimo, ładnych gestów typu lizanie pysiów i leżenia razem podchodziły do siebie z rezerwą. Brałem pod uwagę, że moja osoba je nakręca do kłótni a z drugiej strony może hamować z tytułu głównej dominacji w domu. Ponieważ nie dostałem więcej urlopu po długim weekendzie, bałem się, co bedzie pod moją nieobecność. Zdecydowałem się zawieźć Hekcia do Marka do drugiej połowy lipca, wtedy będę miał ok 18 dni na zgranie piesków. Była to dla mnie trudna decyzja, ale sądzę że rozsądna. Hektor był świeżo po kastracji, w tym czasie dojdzie do siebie, a Lea jest delikatnie "odpieszczana" tzn., głaszczę ją, kiedy ja tego chcę, dalszy trening opanowania i posłuszeństwa. Kiedy ona szturmuje mnie w celu pieszczotków, jest odsyłana na koc. Wołam ją po 15 minutach, głaszczę i dostaje coś dobrego lub pochwalę słowną... i odsyłam na koc. Myslę, że na urlopie jakoś sobie z nimi poradzę :) Rozgadałem się, pozdrawiam!

Posted

[quote name='agaci-x']Laski co zrobić jeżeli Luisek boi się wejść do dużego pokoju i całymi dniami przesiaduje w kuchni?? Widzę, że bardzo by chciał ale już z przedpokoju zagląda na Kaśkę i za żadne skarby nie chce przyjść. Kaśki klatka jest właśnie w tym pokoju więc nie wiem co mam robić. Bo Luis nie będzie przecież całe swoje życie w kuchni siedział. Kaśka go atakuje jak chłopaczek chce się pokręcić po pokoju. Natomiast Kaśka bez problemu łazi po kuchni i po posłaniu Luisa i on do niej nic nie ma. I o co tu chodzi??? Bo ja już głupieje z tymi darmozjadami zasmarkanymi.

[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Agaci-x, nie jestem jakąś znawczynią psiej psychiki :evil_lol:, ale jeśli coś Ci to pomoże – to u mnie było tak samo. Sara, która była od szczeniaka w moim domku, kiedy adoptowaliśmy Fiodorka, usuwała się, tzn. kiedy on leżał na kanapie, ona kładła się pod kanapą, kiedy Fiodor spał z nami w łóźku, Sarunia, nawet jak ją prosiliśmy, nie chciała wejść do łóżka, jeśli Fiodor tam był. Doszło do tego, że wychodziła na zewnątrz domu i spała w budzie. Starała się Fiodora za wszelką cenę wyciągnąć z salonu i z domu. Natomiast Fiodor zachowywał się tak, jak u Ciebie Kaśka – wchodził wszędzie, niczym się nie przejmował, wskakiwał nam na kolana, pierwszy leciał do łóżka - bezczelny :diabloti:, a Sarunię zupełnie ignorował :roll:. [/FONT][/FONT]
[FONT=Times New Roman][FONT=Verdana]Po jakimś czasie samo się unormowało. Więc spokojnie, poczekaj, to dla Luiska nowa sytuacja, może musi ją „przemyśleć” – okazujcie mu trochę uczucia, żeby wiedział, że z Waszej strony nic się nie zmieniło, że nadal go kochacie. Będzie dobrze, do nowej sytuacji się przyzwyczai i znów będzie się swobodnie zachowywać. [/FONT][/FONT]

Posted

U mnie było różnie, ale Hektor starał się być zawsze blisko mnie. Lea wtedy albo dumnie szła na kanapę w drugim pokoju, albo starała się być tam, gdzie Hektor, np. leżał obok mnie na kanapie, to ona robiła to samo z drugiej strony. Niekiedy były zabawne momenty, ja przy kompie, Hektor rozwalony na kocu przy akwarium, Lea próbuje wejść na moją kanapę. Dostaje komendę "na koc". Podchodzi, ale Hektor zajmuje za dużo miejsca, to trącała go nosem i patrzyła jakby chciała powiedzieć: "misiek posuń się trochę, bo ja tez mam leżeć na kocu" :) Zobaczymy, co będzie działo się na urlopie.

Posted

agaga21 właśnie tak robię. Ale tu nie chodzi o nią bo to da się opanować. Na miejsce i do klateczki leżeć. Tylko, że mimo to Luis i tak w zaparte nie chce wejść do pokoju. Ale widzę, że w pewnym sensie jedno bez drugiego się "źle czuje". Tak to ujmę bo nie wiem jak. Kaśka zagląda do Luisa i jak go widzi to się cieszy i Luis to samo. Czekają na siebie ale zwary są o terytorium. Na spacerze tylko o nadmierne obwąchiwanie. Zazwyczaj Luis za bardzo się wciągnie w wąchanie Kasiowych cycków i wtedy jest upomnienie ze strony Kaśki. Aha! Luis śpi z nami w łóżku a Kaśka w swojej klatce. Nie wiem czy dobrze robię ale widzę, że ani Luis ani Ona nie protestują. W łóżku jest wojna na maxa. A że jest w sypialni Fisia czyli oswojona kuna co całą noc szaleje ( nocne zwierzę ) i tarabani zabawkami robiąc huk na cały pokój to i Luis i Kaśka ciągle na każdy chałas są aktywni o gotowi do walki między sobą. Tak już dwie noce walczyłąm z tymi dwoma wypierdkami i wolę żeby Kaśka była w klatce podczas snu. A co do kuny to ani jedno ani drugie nie są nią zainteresowani :)

Posted

agaga21 napisał(a):
agata, może jak kaska luisa odgania to odsyłaj ją na miejsce i karć ostrym głosem. powinna wiedzieć ze pani takie zachowanie się nie podoba.


Agata ma rację, pies generalnie odbiera od Ciebie bodźce na zasadzie dobrze/źle i cały czas bada, gdzie w "systemie" jest jakaś luka. Jeżeli Kaśka załapie, że jej zazdrosne zachowanie jest negatywne, co wiąże się z izolacją np. odesłania do dalszego miejsca/klatki, natomiast w bliskiej obecności Luisa będzie mogła zostać, powinna odebrać to jako sygnał pozytywny - to powoli powinno zmienić sytuację.

Posted

[quote name='agaci-x']wypierdkami i wolę żeby Kaśka była w klatce podczas snu. A co do kuny to ani jedno ani drugie nie są nią zainteresowani :)

Ja na czas snu odsyłałem psiaki na koc, na początek na pewno bezpieczniej.

Posted

Hehe tak tylko, że Luis nie spał w nocy nigdzie indziej tylko w naszym łóżku i żadne siły nie sprawią, że zaśnie gdzieś indziej. Za to jak Kaśka się wtarabaniła na kanapę dzisiaj to nie dopuszczała Luisa za żadne skarby. Etap leżenia razem na jednej kanapie czy kocu jest jeszcze daleko przed nami. Ja zauważyłam, że rozchodzi się tu o to " co jest moje a co twoje". I Kaśka przywłaszcza sobie wiele rzeczy które Luis uważał za swoje i to jest cała puszka pandory. Kaśka wredna jest strasznie ale Luis :crazyeye: ... gdyby był zdrowy to wredniejszego psa chyba by nie było. Chory, ledwo łazi, ledwo widzi, ledwo słyszy a jak coś ten tego to chojrak jakich mało. Dzisiaj zakupiliśmy mu Arthrix plus więc niech tylko Luis poczuje sie lepiej to się chyba będą wiury sypać:eviltong: A nie podejrzewałam ,że on taki figo fago jest :razz: Przy Kaśce wyszło szydło z worka.:-o

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...