NNikka Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 Przeczytaj proszę. Możesz pomóc... Ze strony fundacji Medor w Zgierzu: W SCHRONISKU SYTUACJA DRAMATYCZNA BRAKUJE NAM PIENIĘDZY NA UTRZYMANIE ZWIERZĄT JESTEŚMY ZAŁAMANI..... KAŻDA NAWET NAJMNIEJSZA ZŁOTÓWKA JEST NA WAGĘ ZŁOTA. (poniżej opisana jest sytuacja schroniska) SCHRONISKO DLA ZWIERZĄT W ZGIERZU ORGANIZACJA POŻYTKU PUBLICZNEGO 1 % Nr KRS 0000226639 "MEDOR" NUMERY KONT Polska: 91 10501461 1000002289529931 Zagranica: SWIFT: INGB PL PW PL 91 10501461 1000002289529931 ocalonelapki.pl/fundacja-medor BAZAREK: https://www.facebook.com/groups/1964873237171350/ Schronisko jest czynne: poniedziałek - piątek w godz. 11:00-17:00 sobota - niedziela: 11:00-16:00 * APEL FUNDACJI MEDOR ZE ZGIERZA: PROSIMY O POMOC DLA NASZYCH PODOPIECZNYCH !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Z DNIEM 31 MARCA WYGASŁA UMOWA MIĘDZY GMINĄ MIASTO ZGIERZ, A FUNDACJĄ MEDOR, DOTYCZĄCA UMIESZCZANIA W NASZEJ FUNDACJI PSÓW Z TERENU MIASTA W ILOŚCI 20 SZTUK MIESIĘCZNIE. NA SKUTEK OPIESZAŁOŚCI URZĘDU MIASTA NOWĄ UMOWĘ PRZEDSTAWIONO NAM 14 KWIETNIA. ZOSTAŁA NAPISANA W SPOSÓB CHULIGAŃSKI FIGURUJĄ W NIEJ ZAKAZY I NAKAZY, DZIWNYM ZBIEGIEM OKOLICZNOŚCI NIE DOTYCZĄ SCHRONISKA W PABIANICACH, DO KTÓREGO OD LAT WYWOŻONE SĄ PSY , W MYŚL ZASADY BYLE DALEJ I MIEĆ ŚWIĘTY SPOKÓJ. A CO SIĘ Z NIMI DZIEJE JUŻ NIKOGO NIE INTERESUJE. NOWA UMOWA JEST SPRZECZNA ZE STATUTEM NASZEJ FUNDACJI NP. W JEDNYM Z PARAGRAFÓW NAKAZANO NAM MORDOWAĆ SZCZENIAKI, KTÓRE SIĘ URODZĄ, BO NIE WOLNO NAM STERYLIZOWAĆ SZCZENNYCH SAMIC. W KOLEJNYM PARAGRAFIE JEST ZAKAZ WYPROWADZANIA PSÓW PRZEZ OSOBY NIELETNIE, A PRZECIEŻ NASZA PRACA OPIERA SIĘ GŁÓWNIE NA WOLONTARIACIE I SPRAWDZIŁA SIĘ PRZEZ 6 LAT. W JAKI SPOSÓB WYCHOWAĆ ODPOWIEDZIALNE SPOŁECZEŃSTWO JEŚLI NIE POPRZEZ EDUKACJĘ DZIECI. PODOBNYCH ZAPISÓW JEST WIELE. NIE MAMY JUŻ ŻADNYCH ŚRODKÓW NA UTRZYMANIE 137 PSÓW I 18 KOTÓW, MAMY TEŻ GAWRONA I GOŁĘBIA. APELUJEMY DO PAŃSTWA O RYŻ MAKARON. DO KOŃCA MAJA WYSTARCZY NAM MIĘSA. NASZYCH DWÓCH PRACOWNIKÓW NIE OTRZYMA PENSJI, ALE CO TO OBCHODZI URZĘDNIKÓW NASZEGO MIASTA, PRZECIEŻ ONI 1-GO DOSTANĄ WYPŁATĘ. JESTEŚMY BARDZO ROZGORYCZENI,JUŻ DZWONIĄ LUDZIE,ŻE SĄ ODSYŁANI Z PSAMI, KTÓRE ZNALEŹLI. DZISIAJ PRZYJĘLIŚMY 4 PSY, BO CO ONE SĄ WINNE, A DO PABIANIC ICH NIE WYŚLEMY . JAK ZAWSZE LICZYMY NA POMOC MIŁOŚNIKÓW ZWIERZĄT I SYMPATYKÓW NASZEJ FUNDACJI. ZA POPRZEDNIEGO PREZYDENTA DZIĘKI WAM PRZETRWALIŚMY 4 LATA I WYGRALIŚMY 5 SPRAW SĄDOWYCH. WSZYSTKIE PIENIĄDZE OTRZYMANE JAKO ORGANIZACJA NON PROFIT ZAINWESTOWALIŚMY W ROZBUDOWĘ SCHRONISKA. WYBUDOWALIŚMY NOWĄ KUCHNIĘ Z WYPOSAŻENIEM I 14 IZOLATEK DLA PSÓW CHORYCH. ROZBUDOWALIŚMY BUDYNEK I WIDAĆ Z DALEKA PIĘKNY CZERWONY DACH, A JESZCZE NIEDAWNO BYŁA TYLKO FOLIA I LAŁO SIĘ NAM NA GŁOWY.WYBUDOWALIŚMY NOWE BOKSY, U NAS SĄ TYLKO 2 PSY W JEDNYM BOKSIE. OSTATNIO MIELIŚMY KONTROLĘ POWIATOWEGO LEKARZA WETERYNARII I WYPADŁA SUPER SZCZEKAJĄCO. RATUJEMY WSZYSTKIE BIDY, KTÓRE DO NAS TRAFIAJĄ. NIESTETY ZA CHWILĘ BĘDZIE TO NIEMOŻLIWE. PROSIMY O TELEFONY DO PREZYDENTA MIASTA ZGIERZA ORAZ WIZYTY OSOBISTE ABY NAM POMÓC. JESTEŚMY BEZRADNI POMÓŻCIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!! POTRZEBUJEMY TEŻ FUNDUSZY NA LECZENIE ZWIERZĄT . % Pamiętacie o nas ? Przypominamy wam o tym z Gercią, która została wyrzucona i potrzebowała operacji dwóch łapek. Pamiętajcie o nas przy rozliczeniu PIT, to nie wiele kosztuje a ma ogromną wartość DLACZEGO POMAGAM Jestem wszechstronnie uzdolniona i mogłabym robić wszystko, co zechcę, bo nie ma takiej dziedziny, w której nie mogłabym osiągnąć sukcesów i zarabiać na tym dobrych pieniędzy. I tak zresztą było dopóki informacja o pomaganiu zwierzętom nie rozniosła się po całym Zgierzu, a natarczywy dzwonek do mojego blokowego mieszkania sygnalizował o nadejściu kolejnego nieszczęścia, któremu nie miał kto pomóc. Przestałam być anonimowym mieszkańcem blokowiska i gdy pewnej soboty 2009 r. „dobry człowiek” postawił na mojej wycieraczce plecak z pięcioma szczeniakami powiedziałam - STOP i zaczęłam działać. Zawsze byłam społecznikiem i altruistką, bo takie zasady wyniosłam z domu, moi rodzice nigdy nikomu nie odmówili pomocy bez względu na porę dnia i nocy. Nie jestem nikim, jak niektórym się wydaje, tylko dlatego, że los zwierząt nie jest mi obojętny. Mój ojciec w czynie społecznym doprowadził i założył wraz z sąsiadami gaz na Osiedlu Krzywie, zaangażował się również w założenie centralnego ogrzewania i wody w nowo wybudowanym pawilonie Liceum Ekonomicznego, jak również w wiele innych lokalnych inicjatyw, nigdy za swoją pracę społeczną nie wziął przysłowiowego grosza. Wzrastając w takim domu, do tego pełnym nie wiadomo skąd przywleczonych zwierząt, idee pozytywistyczne były mi od zawsze bliskie, a los potrzebujących pomocy ludzi i zwierząt nieobojętny. Zdarzało się, że na ganek mojego rodzinnego domu podrzucano szczeniaki, które mama znajdowała wychodząc rano do sklepu, a później szukaliśmy im domów. Zwierzęta w moim mieście zawsze miały źle, a nawet jeszcze gorzej, skandalem okazało się wywożenie bezdomnych zwierząt do Czechów k/Zduńskiej Woli, gdzie prowadzący tę mordownię lekarz weterynarii utylizował wszystkie przywożone zwierzęta. Przez lata króluje bylejakość, udawanie i pozorna pomoc, brak zabiegów kastracji dla mieszkańców miasta, brak znakowania i rozwiązań systemowych, które w przyszłości dałyby miastu oszczędności. Z roku na rok wzrasta ilość wydatkowanych pieniędzy, która w żaden sposób nie zapobiega bezdomności, to tak jakby ktoś podstawiał kolejne miski pod dziurawy dach. Fundacja, którą założyłam, wyrosła z Towarzystwa Opieki na Zwierzętami Koła Terenowego w Zgierzu, od samego początku wiedziałam, że najważniejsza jest kastracja. Pamiętam nasze pierwsze pieniądze użebrane na Dniach Zgierza, za sprzedane ceramiki podarowane przez jedną z łódzkich pracowni plastycznych, które przeznaczyliśmy na opłacenie czterech zabiegów kastracji. Fundację nazwałam Medor, bo tak miał na imię pierwszy pies, który przybłąkał się na Uroczą do nowo budowanego schroniska. Był ślicznym zielonookim wyżłem, który pojawił się nagle i nie wiadomo skąd. Ten Medor, chodził mi po głowie od dawna a kiedy usłyszałam o rodzinnej tragedii, która wydarzyła się wiele lat temu w gospodarstwie moich dziadków, wiedziałam, że wszystko jest po coś. Mój dziadek miał psa o imieniu Medor, który zginął w pożarze obejścia podpalonego przez zawistnego sąsiada, pies był dziadka ulubieńcem, zawsze z nim biegł w pole i asystował przy wszystkich domowych pracach, a mój dziadek nie płakał po utraconych zbiorach ale po swoim ukochanym psie. I tak historia zatoczyła koło i Medor jest na ustach tysięcy ludzi i nie został zapomniany. Jestem niepoprawną optymistką, wszystko w Medorze wydarte zostało moimi rękami i ciężką pracą, nigdy nie otrzymałam najmniejszego wsparcia ze strony Urzędu Miasta a nawet podziękowania. Co roku pytają mnie dziennikarze, czy nie jest mi przykro, że znów nie otrzymałam tytułu Zasłużony dla Miasta Zgierza, a ja tego nie analizuję bo po co? Ordery wszak codziennie dostaję od psów, które stemplują moje ubrania z impetem i czasem są trudne do wyczyszczenia ale autentyczne i nie skażone kunktatorstwem i zależnościami finansowymi. Psy nie mają oczekiwań, cieszą się z wszystkiego co im damy zostały przecież najwcześniej udomowione i są najbardziej wyczulone na nasze potrzeby, winniśmy im tylko poszanowanie i szacunek. Zdaję sobie sprawę, że moje poglądy są niepoprawne politycznie i nie będą się wszystkim podobać, bo choć tak wiele osób deklaruje, że kocha psy czy koty, to przy bliższym poznaniu, widzę, że tak- kocha ale tylko swoje. Patrzę codziennie w lustro, bez wstydu, bo wiem, że to co robię jest ważne i potrzebne, choć może niedoceniane ale ma sens. Quote
sundance_kid Posted June 12, 2009 Posted June 12, 2009 Pisałam do tego schroniska. Akurat robię wśród znajomych zbiórkę makaronów i kasz. Moga być takie hipermarketowe. Na razie mamy tego malutko (4 kg makaronu i 2 kg kaszy) ale dopiero od dwóch osób. Quote
NNikka Posted June 13, 2009 Author Posted June 13, 2009 Przydałaby się jakaś większa pomoc... Nie wiem co robić? Quote
sundance_kid Posted June 13, 2009 Posted June 13, 2009 Ja robię zbiórkę tego typu rzeczy. Wolę pójśc w jednym kierunku. Z tego co wyczytałam potrzebują kasz, makaronów, smyczy, obróżek, witamin. Quote
sundance_kid Posted July 9, 2009 Posted July 9, 2009 Dziś byłam w tym schronisku. Porównanie Marmurowa a to to niebo a ziemia. W Zgierzu przy furtce przywitała mnie zgraja psiaków. Z tego jak rozmawiałam z osoba która tam była to potrzebne jest wszystko. Quote
Fundacja Medor Posted November 4, 2010 Posted November 4, 2010 13 i 14 listopada 2010 r. ( sobota,niedziela ) Odbędzie się wystawa kotów rasowych, podczas, której nasza fundacja będzie zbierać fundusze na leczenie kociąt , które przebywają w naszej fundacji. Jest ich ponad 30 po wypadkach , wymagają długotrwałego leczenia. Można przynosić karmę, legowiska,miski,witaminy ,smycze,puszorki. Będzie loteria fantowa ,każdy los wygrany. Ponadto gażety związane z kotamki. Fundacja Medor będzie miała własne samodzielnie zaranżowane stoisko. Zapraszamy już od 8 rano chcemy sprzedawać ciasto podczas imprezy szukamy osób które upieką domowe niedrogie ciasta i dostarcza w przyszły piatek na uroczą 9 w zgierzu albo tam na miejsce Quote
1izabelka1 Posted January 22, 2013 Posted January 22, 2013 a co tu tak pusto ,zdjęcia psiaków poprosimy może któryś znajdzie domek :) Quote
bunia2010 Posted February 16 Posted February 16 Fundacja Medor Z dniem 18 marca 2026, wchodzi w życie, podpisana przez Prezydenta 17.12 . 2025 ustawa o zdrowiu zwierząt. Czekaja nas jeszcze nowe rozporządzenia i szczegółowe wymagania od Ministra Rolnictwa Ta ustawa to implementacja prawa unijnego 216/429 Nareszcie wszystkie hoteliki, tymczasiki, azyle, przytuliska, przestaną być anonimowe i nie będą się zasłaniać brakiem przepisów. Jest to porządkowanie szarej strefy. Migracji zwierząt w niewiadomym kierunku, Braku infrastruktury i spełnianiu norm sanitarnych i budowlanych. Wszystkie takie miejsca to Zakłady utrzymujące zwierzęta, które muszą być zgłoszone do PIW a za brak zgłoszenia będzie kara nawet do 80 tys. Wszystkie przebywające tam zwierzęta muszą być oznakowane i zarejestrowane. Medor wcale nie chciał być schroniskiem, ale musieliśmy sprostać wymaganiom PIW i chcieliśmy stworzyć bezpieczne i dobrze funkcjonujące miejsce. Pomimo marnych funduszy i bardzo powolnego wzrostu 1.% z kwoty 47 tys do 400 Powstało schronisko, szpital, izolatka, kwarantanna i bardzo dobrze wyposażona Przychodnia weterynaryjna. Te pieniądze nie spadły nam z nieba, ponad 20 lat pracowaliśmy na zaufanie i wykonaliśmy niepoliczalną robotę, bez zatrudnienia na etat i bez wsparcia z UM, chociaż wszyscy pytają ile dostajemy dotacji? Od zawsze kastrujemy i czipujemy i to jest idea fix i wierzymy, że nie trzeba budować schronisk a szerzyć profilaktykę i wspomagać mieszkańców, właśnie w refundacji lub wsparciu zabiegów kastracji Ps. Właśnie jadą kolejne dwa szczeniaki jak to przy niedzieli Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.