REBEL Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 *Ami (od "Amigo", czyli "Przyjaciel") - pierwszy poschroniskowiec i jego historia: Trzeciego grudnia ( umowna data jego urodzin) 2004 roku zabrałem go ze schroniska. Pamiętam jak leżał w małej, przenośnej klatce, na podłodze i spoglądał na mnie smutno. Wtulił się mocno, kiedy go podniosłem. Trochę kaszlał i był znacznie wychudzony (tylko 2 kilo wagi). Później okazało się, że jest bardzo chory (przewlekłe zapalenie oskrzeli z podejrzeniem nosówki). Walka z chorobą trwała miesiąc i była ciężka. Bardzo chciałem żeby żył, bo już pierwszego dnia przywiązaliśmy się do siebie-nie odstępował mnie na krok :) . Pani doktor, Marta Gawin (dziś Klisińska) - wyjątkowo uzdolniona lekarka, robiła dosłownie wszystko, żeby go wyleczyć. Jednak przez długi okres nie było poprawy. W końcu zaaplikowała mu kombinację kilku bardzo silnych antybiotyków. Wtedy nastąpił przełom. Ami zdrowiał, przybrał na wadze do czterech kilogramów i stał się tak silny, że trudno go było utrzymać podczas zastrzyku (raz nawet ugryzł weterynarza !). Wreszcie wyzdrowiał!!! Od tamtej pory towarzyszy mi niemal cały czas. Nie uznaje nikogo innego oprócz mnie jako swego Pana. Jak mnie nie ma , to jest smutny. Cieszę się, że go zabrałem. Warto było walczyć o jego zdrowie, bo nigdy nie miałem tak wiernego psa. +++14.IV,2009 mój pierwszy najukochańszy przyjaciej odszedł. Ami nie przeżył wewnętrznych obrazeń po pogryzieniu, do którego doszło przed słynną katowicką kliniką, przez owczarka Haski, prowadzonego przez 10 letniego gówniarza, bez kagańca. Przywaliłem natychmiast temu psu z całej pary i odsedł. Ale jedno ugruzienie wystarczyło,by złamać pięć żeber i przebić płuco. Był natychmiast operowany. Operacja cudem udała się, ale po 4 dniach męki, cierpienia i bólu, na któy nawet narkotyki p/bólowe nie pomagały - jego serce zatrzymało się , gdy zasnął spokojnie zasnął, podczas badania USG. Pomimo profesionalnej - jak na oiom'ie - reanimacjii nie udało sie niestety przywrócić funkcji życiowych. Nigdy nie było mi tak przykro. Byliśmy razem przez pięć lat. Żyliśmy jak naprwdę najlepsi z najlepszych przyjaciół. Spij piesku, śpij pod moim oknem obok niedawno zasadzonego drzewa. Te pięć lat będzie zawsze we mnie. I nic się w moim sercu do Ciebie nie zmieniło. Do zobaczenia po drugiej stronie świtu! Winna stanie przed sądem jestem oskarżycielem posiłkowym lekko jej nie będzie Quote
REBEL Posted May 31, 2009 Author Posted May 31, 2009 Dziękuję Ci. I dziękuję wszystkim za Wasze słowa. [quote name='ma_ruda']Teraz już pozostaje wierzyć, że Ami jest szczęśliwy za Tęczowym Mostem tak jak był szczęsliwy przez pięc lat, które zawdzięcza Tobie Quote
ma_ruda Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 Teraz już pozostaje wierzyć, że Ami jest szczęśliwy za Tęczowym Mostem tak jak był szczęsliwy przez pięc lat, które zawdzięcza Tobie Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.