karjo2 Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 Mea culpa, goldek, jakos mi sie kojarzylo z labkiem :oops:. Ale specyfika rasy zblizona. OT sie robi, ale zapytam wobec tego, na czym pracujesz z psem, skoro nakrecenie na smaki, zabawki jest meczeniem, a zabawa wywoluje szkodliwy nadmiar adrenaliny? Bo mam na codzien okazje poobserwowac psy pracujace, gdzie kipia checia pracy i jakos nie widze destrukcyjnego wplywu na nie ( mam mozliwosc obserwacji tych samych psow w trybie kilkuletnim). Quote
sarenka_87 Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 Ja mam podobny problem. W połowie stycznia dostaliśmy szczeniaka (mieszaniec wilczura), dziś suczka ma 8 miesięcy, a ja jestem w 6 miesiącu ciąży. Dodatkowo mam też dwa szczurki. Wszyscy wokół mówią mi, że powinnam się pozbyć zwierząt, ze względu na dziecko. A to, że zarazki a to, że pies za duży itp. Dla mnie to jest chore, nie po to brałam psa żeby teraz go oddawać. Czuje się odpowiedzialna za moje zwierzęta i nie mam zamiaru się ich pozbywać. Quote
isabelle30 Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 nasza praca polega przede wszystkim na stosowaniu tzw sygnalow w szerokim tego slowa znaczeniu. czyli CsY lub rozne wypracowane gesty. ponadto dobre slowo, usmiech, kultura typu wersal. i moj osli upor. oczywiscie sa smaczki, ale nie moge ich naduzywac bi po kilku kawaleczkach brutus traci zainteresowanie jedzeniem (wychodzi na spacer glodny - tak by sie moglo wydawac hehe). w skrocie przykladowo. juz nie musimy walczyc przy drzwiach, zreszta nigdy takiej walki nie bylo. ale jak zobaczy przez okno jakas kumpele (ma taka jedna) to polecialby lotem blyskawicy. i wtedy po wyjsciu z windy w dluga. a tu niespodzianka. pies jest na smyczy, dlugiej. jak mnie wyprzedzi to ja staje i bez slowa czekam. skonczy sie smycz i pies zdiwiony patrzy na mnie. a ja z usmiechem kiwam glowa i pokazuje reka ze ma wrocic do nogi. on wraxca i 1sekunde potem znow powtorka z rozrywki. po paru dniach nauczyl sie ze znacznie szybciej pobiegnie sie bawic jezeli bedzie szedl razem ze mna zamiast mnie sciagac ze schodow. jako nagroda za posluszenstwo i wspolprace sluzy mozliwosc pobawienia sie z owa suczka. na spacerze generalnie ma w nosie zabawki, dwa rzuty pilka i koniec zainteresowania. moge sobie pobiegac sama. on woli lazic, troche poweszyc, potarzac sie w czystej trawie, pobawic sie z psami, pobiegac za moja corka. wiec dlaczego nie? co jakis czas przywoluje go do siebie, mamy dwie komendy do mnie, i noga-rownaj. (wykonanie sie troche rozni), nagroda to klik i smakol albo calus w nochala. zawsze z usmiechem, zawsze slodko. i najlepiej dziala jak zamiast komendy uslyszy "pluszaczku skarbenku malutki!" .... ludzie ryja ze smiechu kiedy skarbeniek wyskakuje z krzakow i w te pedy biegnie az dudni do paniusi.... czasem jednak pies jest silniejszym bodzcem, wtedy nie slucha. a ja po komendzie musze odczekac chwile i dopiero ja ponowic po zapiszczeniu piszczykiem w kieszeni. moglabym tak wymieniac i wymieniac. to co opisuje jest tylko skrotem. wypracowalismy sobie w kulturalny sposob komunikacje i posluszenstwo, oraz system nagrod. z zabawy tez go co jakis czas odwoluje. on wie ze mu sie oplaca przyjsc, bo zawsze wraca do zabawy. 99% czasu spedza spuszczony ze smyczy bo na spacerach mamy takie warunki (brak ruchu ulicznego). pozwalam mu na kontakty z psami i na doskonalenie swojej mowy ciala. ostatnio zaobserwowalam ze zaczal stosowac sygnal rozdzielania. to mnie cieszy bardzo. oczywiscie zdarzaja sie wpadki. zawsze wtedy to nie on jest winny, tylko po chwili namyslu i analizy sytuacji okazuje sie ze to ja popelnilam gafe. i tak uczymy sie oboje. a w tym wszystkim pieknie uczestniczy moja mala coreczka. sama po spacerach jestem dotleniona i mam wybiegane "dzieci". a jedzenie? moze sobie jesc ile chce...ma na to cale pozne popoludnie i noc. wiec zjada tyle ile akurat potrzebuje. czasem mniej czasem wiecej. brak otylosci swiadczy ze potrafi sobie to uregulowac sam. co do stresu wywolanego pileczka. zapewne nie odnosi sie do wszystkich psow. ale jak czesto mozna zobaczyc psa ktory wrecz z obledem w oczach przynosi pileczke proszaco jeszcze i jeszcze. po ponadgodzinnej zabawie wali sie w domu na 5 minut i znow zaczyna z niepokojem i obledem szukac zajecia. cos nie tak prawda? takim psom wlasnie Turid radzi odebrac zabawki, cwiczenia typu agility itd. pozwolic im sie wyciszyc na powolnych spacerach noga za noga. po tygodniu okazuje sie ze pies potem potrafi sam dawkowac sobie ilosc ruchu i rzeczywiscie po spacerze idzie w kime, ale na dlugo.... jezeli moj pies nie chce zabawek, to po co mam go nakrecac na nie na sile? jedyna pileczka ktora go troche kreci to swiecaca pileczka meteor. no i efekty swietlne tez fajne w ciemnym parku dla przechodniow, ale to juz inny temat jezeli zbytnio zagmatwalam to sorry, ale mam dzis niezbyt duzo czasu. od pewnego czasdu po prostu wsiaklam w temat mowy i sposobow komunikacji miedzy psami. powoli staje sie to moja obsesja i manią. super zabawa, mowie wam. i do tego staje sie cud! pies zaczyna sam z siebie chodzic jak po sznurku. zadnego ciagniecia na smyczy, zadnego wraczenia, skakania przy drzwiach, zzerania paskudztw itd tylko ta erotomania.... szkoda ze nie nikt nie potrafi powiedziec mi jak mu wytlumaczyc ze seks jest przereklamowany. moze dlatego ze nikt w to nie wierzy.... Quote
karjo2 Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 Sarenko, poczytaj topiki, zobacz ile tu zapsionych, szczesliwych rodzin: http://www.dogomania.pl/forum/f38/nowy-dogomaniak-fasolka-nam-rosnie-10909/ http://www.dogomania.pl/forum/f38/watek-poradnikowy-dla-ciezarowek-swiezo-upieczonych-mam-zapraszam-138202/ Isabelle, coraz bardziej odbiegamy od tematu, moze warto poprosic o wydzielenie. Z tego, co piszesz, to wynika bledne postrzeganie pracy z psem nadaktywnym, nie nauczonym wyciszenia, przetrenowanym, a nie pracy codziennej z psem poprawnie prowadzonym, gdzie jest i relaks i wyciszenie i spacer i trening/szkolenie/wspolna zabawa - jakbysmy tego nie nazwali. Podobnie z odrobina rezerwy podchodzilabym do p. Rugaas, pracuje w troche innych niz polskie realiach, owszem czesto poleca "activity fun" do pracy z psem, a jest to wlasnie zabawa w nauke sztuczek, w robienie czegos wspolnie. Za to m.in. w poradach sa sformulowania tak ogolnikowe, czesto wskazania, co nalezy osiagnac, bez propozycji uzytych sposobow do uzyskania celu, czasem pewne wypowiedzi sa niezbyt fortunne, np. zachwyty nad wlascicielami zapewniajacymi mlodemu westowi 1 do 2 spacerow dziennie, w tym jeden do godziny, hmmm. Nie bardzo tez rozumiem, jak CS moga byc nagroda w szkoleniu, moze mam do czynienia z psami, ktore taka "nagrode" by po prostu zlekcewazyly, wybraly cos znacznie bardziej fascynujacego, np. pogon za sarna, zadyme z przechodzacym psem. Podobnie pieszczoty typu calus w nos to na ogol dopust bozy dla psa, pare pojedynczych, powtarzalnych komend moze niezle obrzydzic psu chec pracy z czlowiekiem. Znam doskonale numer z brakiem zainteresowania aportem, za to dziwnie pies sie zaczal interesowac, jak przeglodzony mial pobiec za pilka wysmarowana pasztetem, hmmm, zabawe ja konczylam, bo raptem sie okazalo, ze moglby tak dlugo ;). Nie odwazylabym sie tez puscic luzem psa, bez linki, nie do konca odwolywalnego, na dodatek przy dziecku - nie da sie przewidziec wszystkiego, a jeden dorosly sie nie rozdwoi, szczegolnie gdy pies podbiega do innych zwierzat. Skoro nie reaguje na smaki, to wolalabym nakrecic na zabawke/zabawe z nim, by wyrobic pelna odwolywalnosc, miec wyjatkowo atrakcyjna dla psa zachete. Wybacz, mlodemu psu owszem moze wystarczyc godzinka zajec, jesli trafil sie kanapowiec, badz od poczatku mial wypracowana taka dawke zajec - nie oznacza to zmeczenia, raczej wyuczenie relaksu w domu do nastepnego wyjscia. I nie bardzo rozumiem kwestie "erotomanii"? W przypadku psow takie zachowanie swiadczy o nadmiarze energii, sposobie jej rozladowania, czasem o frustracji, zapedach dominacyjnych do innych psow, nie wiazalabym tego z prokreacja. Quote
daglo Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 sarenka_87 napisał(a):Ja mam podobny problem. W połowie stycznia dostaliśmy szczeniaka (mieszaniec wilczura), dziś suczka ma 8 miesięcy, a ja jestem w 6 miesiącu ciąży. Dodatkowo mam też dwa szczurki. Wszyscy wokół mówią mi, że powinnam się pozbyć zwierząt, ze względu na dziecko. A to, że zarazki a to, że pies za duży itp. Dla mnie to jest chore, nie po to brałam psa żeby teraz go oddawać. Czuje się odpowiedzialna za moje zwierzęta i nie mam zamiaru się ich pozbywać. ja rodze za pare dni, mamy dwa psy, jak mi tylko ktos pisnie ze powinnam sie ich pozbyc to pogonie w pieruny:angryy::angryy::angryy: Quote
hecia13 Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 Kurcze, miałam dużego i ostrego psa (wyżła niemieckiego szorstkowłosego) i trójkę dzieci w odstępach rocznym i dwu-i-półletnim, potem jeszcze kota i w życiu by mi do głowy nie przyszło, żeby się zwierzaków pozbywać!! Pies był z nami 14 lat, kocica (dziś 14-letnia) jest cały czas. Quote
bonsai_88 Posted September 5, 2009 Posted September 5, 2009 Joanna jak masz 1,5 roczną córeczkę to możesz ją zaangażować w szkolenie psiaka - ty wydajesz rozkaz, pies robi, dziecko nagradza ;). Ja w ten sposób "zmusiłam" moją sukę do polubienia mojego dziecka. Po za tym zawsze chwaliłam Birmę za zawarczenie I UCIECZKĘ. Od początku ją uczyłam, że jak zawarczy i ucieknie to dobrze [a w nagrodę ja zadbam o jej spokój], za to ze swojej strony pilnowałam, żeby mały za nią wtedy nie leciał. Isabella mam posłusznego psa nakręconego na zabawę, który na sam widok rozłożonych przeszkód [Birma uwielbia agillity] potrafi zacząć mnie molestować o wspólne bieganie... no, czasami jak nie daję się namówić to potrafi zacząć sama skakać :lol:. O dziwo po mimo tego bez problemu potrafi też się wyciszyć ;). Czasami tylko, jak czemuś nie mogę z nią poskakać [też sama wychowuję dziecko, do tego chore kolano mi nie pomaga w bieganiu :roll:], to Birma pałęta się pod nogami - wiem, że wtedy się nudzi i ma ochotę pouczyć się czegoś nowego [np. oblizywania na komenę, czołgania, zakrywania łapą oczu itp.] :evil_lol: Quote
isabelle30 Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 nie rozumiecie mnie. jezeli moj pies nie interesuje sie zabawkami to ja mu pozostawiam wolny wybor i nie zamierzam go do tej zabawy przekonywac bo "tak trzeba". spacery z nim to kilka godzin dziennie w parku lub raz w tygodniu w lesie (tam odchodzi ode mnie tylko na kilka metrow), nowe miejsca dzialaja na niego bardzo ugrzeczniajaco. wiec pies ma szanse sie wybiegac, w sposob jaki sam sobie wybierze. ja postawilam przede wszystkim na budowanie wzajemnego zaufania jezeli chodzi o wzajemne relacje (jejciu ale zakrecone zdanie). jakos nie przemawia do mnie metoda linki i nie puszczania psa poki nie bedzie w 100% odwolywalny. nie wierze takze w 100% odwolywalnosc normalnie dzialajacego niekastrowanego samca ....zawsze zareaguje na suke z cieczka o ile nie stal sie bezwolna marionetka. sygnaly opisywane przez Turid nie maja byc nagroda dla psa tylko sposobem na codzienna z nim komunikacje. codziennie obserwuje jak udoskonala umiejetnosc Csowania, i serce mi rosnie. Csowac takze uczy sie moja coreczka, a takze eks mąż ktory czasem z nim wychodzi na spacer. wszyscy sa z tej metody zadowoleni. wracajac do linki. kiedys przyszedl mi do glowy na prace w ten sposob, uzywajac tradycyjnego "szkolenia pozytywnego". nie osiagnelam przez kilka miesiecy nic, doslownie zero, za to malo mi palca nie urwalo.... nie musze psa trzymac na smyczy. w 99 przypadkach na 100 przychodzi bezblednie na zawolanie, i znow moze biegac. nauczyl sie nawet ze jezeli widzi psa. to gdy najpierw zamelduje sie przy mnie , moze isc sie przywitac to jest wtedy nagroda. nigdy po przywolaniu nie zapinam smyczy. pies ma wolnosc i umiejetnie z niej korzysta. ostatnio zaobserwowalam nawet ze zaczal sie zastanawiac co sie bardziej oplaca, przyjsc i podazac za mna czy gonic za turlajacym sie lisciem - to go kreci. wygralam ja, lisc dostal w nagrode. co do dominacji. poczatkowo myslalam ze Brutus jest dominantem w stosunku do innych samcow. nic bardziej blednego. przeszedl juz faze burzy hormonow. broni szczenniakow przed innymi psami ale juz tak nie rzuca sie agresywnie na inne samce. raczej stosuje gest rozdzielenia. Csy pomagaja mu wspaniale unikac spiec i nieporozumien. pozwalam mu na to nawet gdy trwa to dlugo a mnie sie spieszy. erotomania- powiem krotko, zadnej babie nie przepusci, wiec jednak prokreacja, poped ma bardzo silny....nad tym musimy jeszcze popracowac. egzamin z panowania nad popedem bedzie musial zdac zima, nie zda to kastracja - dla jego bezpieczenstwa. na pozor nasze spacery moga wydawac sie nudne. ale jak sie przyjrzec, pracujemy non stop. Quote
lupak Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 A ja rozumiem :evil_lol: To co opisujesz jest bardzo podobne do tego jak ja postępuję z moimi diabełkami :lol:. Robię to intuicyjnie, ale pani Turid pęta się gdzieś w podświadomości mocno dzwoni :diabloti: Quote
karjo2 Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 No to moje drogie, jesli system nagradzania jest na zasadzie, ze piesek wroci sie zameldowac, a w nagrode dostanie mozliwosc molestowania napotkanej suni, badz wyszarpania futra samcowi ( nawet przy pelnym udziale CS) :evil_lol::diabloti:. Hmmm, to ja Was raczej w realu wolabym nie napotkac, przynajmniej z psami... ;). Quote
lupak Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 karjo2 napisał(a):No to moje drogie, jesli system nagradzania jest na zasadzie, ze piesek wroci sie zameldowac, a w nagrode dostanie mozliwosc molestowania napotkanej suni, badz wyszarpania futra samcowi ( nawet przy pelnym udziale CS) :evil_lol::diabloti:. Hmmm, to ja Was raczej w realu wolabym nie napotkac, przynajmniej z psami... ;). Kario, ale to internet. Tego nie da się napisac detalicznie, bo książka wyjdzie. Każdy wyczyta co chce wyczytac. -Na kontakt czy z suką czy szczeniorem czy wreszcie z psem pozwalam TYLKO za aprobatą właściciela strony przeciwnej :eviltong: ,i kiedy widzę że jatki nie będzie -jak nawet chce zmolestowac - sunie pięknie potrafią się odgryźc i po sprawie. On nie próbuje więcej,(bo gentelman) a bawią się fajnie. Jeżeli sunia nie bardzo się odgryza- zabieram dziada i tłumaczę-jak się nie umiesz zachowac to nie ma zabawy. -Lupak wychował paręnaście pokoleń szczeniaków ( do spacerniaka mamy 100m i często tam bywamy) - i nigdy nie zrobił krzywdy (pomimo przeżucia i wyplucia np :diabloti:), a nawet prosili żeby przyjśc z futrami na dłużej, (bo my na spacerniaku tylko na sik i kupencję-realizujemy się gdzie indziej ;) ) bo po takich lekcjach szczenior posłuszniejszy i jakby bardziej dociera do zakutego łebka :diabloti: -a na koniec- kiedyś miałyśmy się spotkac w dużej grupie obcych sobie malamutów. Spóźniłam się i nie bardzo wiedziałam jak dołączyc. -To były moje początki z tą rasą- Stanęłam na wale i usłyszałam puśc luzem. No to puściłam.(i tu aż się prosi o opis warunków, zachowania ludzi psów itd znów nowela przynajmniej) ...i.... Przywitały się i od razu zaczęły działac jak stado. Gdybym weszła z nimi na smyczy - głowę dam uciąc, pierze by leciało a szycie na abonament. Nie da się przez internet. To trzeba widziec. Wtedy wiesz co możesz i na ile puścic na żywioł, a kiedy ścisła kontrola. To widac :evil_lol: Quote
karjo2 Posted September 7, 2009 Posted September 7, 2009 isabelle30 napisał(a):nie wierze takze w 100% odwolywalnosc normalnie dzialajacego niekastrowanego samca ....zawsze zareaguje na suke z cieczka o ile nie stal sie bezwolna marionetka. nie musze psa trzymac na smyczy. w 99 przypadkach na 100 przychodzi bezblednie na zawolanie, i znow moze biegac. nauczyl sie nawet ze jezeli widzi psa. to gdy najpierw zamelduje sie przy mnie , moze isc sie przywitac to jest wtedy nagroda. co do dominacji. poczatkowo myslalam ze Brutus jest dominantem w stosunku do innych samcow. nic bardziej blednego. przeszedl juz faze burzy hormonow. broni szczenniakow przed innymi psami ale juz tak nie rzuca sie agresywnie na inne samce. raczej stosuje gest rozdzielenia. Csy pomagaja mu wspaniale unikac spiec i nieporozumien. pozwalam mu na to nawet gdy trwa to dlugo a mnie sie spieszy. erotomania- powiem krotko, zadnej babie nie przepusci, wiec jednak prokreacja, poped ma bardzo silny... Heh, zdeje sobie sprawe, ze net to specyficzne medium, niedopowiedzenia itd. Ale w swietle powyzszej wypowiedzi... :diabloti: Nawiasem piszac, zadzroszcze takiego wypadu mamuciego... Wpraszam sie wirtualnie posocjalizowac moje futro ;). Quote
mamanabank Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 możecie mnie oświecić co to są CSy? Mowa ciała? Quote
filodendron Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 mamanabank napisał(a):możecie mnie oświecić co to są CSy? Mowa ciała? Pewien zakres mowy ciała. Calm signal - sygnały uspokajające. Oblizywanie, ziewanie, podchodzenie po łuku, mruganie oczami, siadanie bokiem itp. zachowania, które mają drugiego psa przekonać o tym, że ten pierwszy nie ma złych zamiarów. Quote
isabelle30 Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 goraco polecam do poczytania ksiazke pani Turid Rugaas pt "sygnały uspokajajace" bardzo krotkie kompendium. bardzo fajny jezyk takli ktory dociera do kazdego. czyta sie to jak najlepsza powiesc swiata. pochlonelam doslownie te ksiazeczke. zaczelam obserwowac, doskonalic swoje umiejetnosci w tym zakresie. odkad zaczelam tak postepowac moj pies zmienil sie w ....ANIOLA! opowiem wam to co bylo w niedziele. do parku przychodzi czasem facet z kilkoma psami. Brutus nigdy sie z nimi nie bawil, wsrod nich jest jeden dosc duzy samiec z ktorym kilka razy byla awantura na smyczach. jakos nigdy nie udalo sie zeby omineli sie inaczej. w niedziele poszlismy sobie spokojnie do parku, fatalna pogoda wiec pelen luz bo pusto. i bach. zza krzakow wychodzi tamten pies bez smyczy. tamten facet wyszedl zpodobnego zalozenia co ja. psy musza czasem pobiegac. gdybym zostala przy Brutusie lub gdyby facet podszedl do swojego, polalaby sie krew na bank, tamten pies po przejsciach a moj nie sprzeda tanio skory, zadziora z opanowana dobrze technika powalania przeciwnika.... oboje wiedzielismy ze jedyne co mozemy zrobic to oddalic sie i czekac...... trwalo to prawie 15 minut. tanczyli wokol siebie az milo bylo patrzec. uzyli chyba calej gamy CSów. jeden listek obsikali tak ze rzeka zaczela plynac chodnikiem. i co? rozeszli sie w koncu, bez jednego warkniecia. malo tego, obserwuje takze podobne zachowania gdy Brutus spotyka psy z ktorymi dotychczas darł koty. kilka razy spotkalam tych ludzi, pogadalismy, ustalilismy front dzialania. przeciez zadne z nas nie bedzie przekradac sie po parku cichaczem. i co? udaje sie. nawet gdy psy spotykaja sie na smyczach i zaczynaja warczec, puszczamy smycze, w tyl zwrot i radz sobie sam.... zapanowal anielski spokoj. malo tego, wiem do ktorego wrzaskacza na smyczy moge psa spokojnie puscic i nie ingerowac, a jezeli juz to wiem kiedy, w ktorym momencie. nauczylam sie pomagac mu wycofywac sie z trudnych sytuacji. pracy jeszcze przed nami duzo, ale postepy sa po prostu w tempie geometrycznym. a ja przy okazji mam trening cierpliwosci (jako osoba niecierpliwa z natury....) Karjo, jakos dziwnie odbierasz slowo "nagroda" dla mojego psa najlepsza nagroda jest zabawa z innym psem. ludzie go uwielbiaja bo pieknie sie bawi, socjalizuje wspaniale szczeniaki. po takiej zabawie widac usmiech na zabloconych mordkach. nikomu to jednak nie przeszkadza (bloto) pies jak dziecko moze byc szczesliwe lub czyste....kwestia priorytetu. Quote
filodendron Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Przeczytałam tę książkę - moim zdaniem to takie prześlizgnięcie się po wierzchołku góry lodowej (trudno to nazwać książką - raczej broszura, duży druk, mnóstwo obrazków, coś jakby redaktor też nie z najwyższej półki, a może tłumacz). Nie twierdzę, że tej góry pod spodem nie ma, ale nie odważyłabym się na podstawie takiego skryptu doradzać czegokolwiek komuś, kto ma problem z dużym psem warczącym na małe dziecko. CS to nie jest recepta na wszystkie problemy - każdy pies jest inny, są takie, które nie mają ochoty "gadać" z ludźmi. Wreszcie to, że pies się dogaduje z innymi psami za pomoca CSów, nie znaczy jeszcze, że będzie tak samo wrażliwy na podobne sygnały wysyłane przez człowieka. Quote
isabelle30 Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Filodendron, podsylam Joannie bardzo wiele materialow na temat agresji, jej rodzajow, postepowania, socjalizacji z dzieckiem i facetami. a CSy? jak poczytasz wiecej to zapewne zauwazysz ze skoro pies nie wejdzie na twoj na poziom komunikacji ludzkiej bo nie da rady, to ty powinienes zejsc do poziomu psa. wtedy zycie staje sie latwiejsze. chocby nauczenie psa ze witajac sie nie trzeba koniecznie zdemolowac domu oraz ubran na tobie. a w sytuacjach stresujacych mozna sobie znalezc sposob na wyciszenie sie. CSowanie pomagaja skutecznie w odwrazliwianiu psa jezeli chodzi o sytuacje kiedy pies boi sie stracha (oprocz barowania mozna je stosowac dodatkowo). ponadto zsocjalizowany pies to taki ktory zamiast uciekac w panice lub wszczynac awantury potrafi spokojnie dogadac sie z innym psem. latwo takze nie padnie ofiara zdemoralizpwanego przez wlasciciela osobnika, bo bedzie go potrafil wyciszyc zamiast rzucac sie mu do gardla. CSy sa naprawde bardzo pozyteczne Quote
zmierzchnica Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Mam trzy psy i każdy jest inny. Nie każdy reaguje na CSy wysyłane przeze mnie. Chibi wychowywała się na działce tylko z psami i jakoś nie umie zrozumieć, że to, co ja robię (ziewanie, oblizywanie się) to to samo, co robią psy :lol: Rozumie tylko podejście po łuku, bo tu wyraźnie widać, że to CS. Ale tak to raczej w ogóle nie czai o co mi chodzi. CSy u psów zna doskonale i sama świetnie używa, z każdym psem się dogada. Luka już bardziej rozumie moje sygnały, ona ma bardzo wyraźne CSy, ale używa ich głównie do ludzi, z nimi ma od początku duży kontakt. Psów raczej się obawia, dużych psów "nie czyta" bo udaje że ich nie widzi. Małe ignoruje/chce się bawić, i do takich czasem wysyła sygnały. Frotek nie reaguje na CSy w ogóle, jest z ulicy, ale podejrzewam, że z psami socjalizowany nie był, może za wcześnie wzięty od matki - dlatego nawet na podbiegającego małego szczeniaka wysyłającego CSy reaguje agresją (nie znosi psów bez smyczy po kilku pogryzieniach). Wybaczcie nudne opisywanie zachowań moich psów, ale chciałam wykazać, że każdy pies jest zupełnie inny. Gdybym ja tak zrobiła z moim Frotkiem, jak Ty, isabelle30 - rzuciła smycz i odeszła... Cóż, sporo bym płaciła za szycie swojego i/lub obcego psa. Pańcia odchodzi = droga wolna = rzucamy się :multi: U mnie działa dręczenie tresowanej małpki :diabloti: - czyli spacer polegający na: wykonywaniu komend (entuzjastycznie nagradzanym), wykonywaniu zadań (slalom pomiędzy takimi stojakami na rowery, jakieś chodzenie po murku, skakanie przez barierki - miejskie pseudoagility :diabloti: - oczywiście zadania są nagradzane entuzjastyczną pochwałą czy smakołykiem) i wspólnej zabawie w aport i przeciąganie, co pies uwielbia. Nie jest przez to sfrustrowany, a może mi o tym nie mówi i dusi to w sobie :evil_lol: Jeśli go nie zajmuję na spacerze, pies zajmuje się sam. Wypatrywaniem innych i rzucaniem się, wąchaniem sików suczek i obsikiwaniem każdego skrawka terenu. Mimo że jest po kastracji. Także u mnie luźny spacer - nie dziękuję. Nie neguję Twoich metod, isabelle30, tylko uważam, że polecanie metody działającej na swojego psa osobie, która ma psa zupełnie innego i którego na oczy nie widziałaś to nie najlepszy pomysł. Można napisać: ja robię tak i tak, mój pies jest taki i taki i to działa. Ale teorie "szkolenie to tresura małp! ja używam CS i tak jest najlepiej! wszystko inne to frustrowanie psa!" jest bardzo mylące i może doprowadzić do tragedii. Jak mówię, na moje zawichrowane psy takie wychowanie to nie wychowanie tylko proszenie się o kłopoty. Ktoś niedoświadczony może skorzystać z Twoich rad i może mieć problemy. Być może na stabilne emocjonalnie psy Twoje metody akurat działają świetnie - nie wiem, nie miałam nigdy normalnych psów :diabloti: Ale polecanie każdemu jednej metody jest bez sensu. Trzeba poznać wiele metod, wiele teorii, porozmawiać z wieloma ludźmi i dopiero dobrać sposób działania do psa. Co do tematu głównego, a nie OT :oops:, ciężko mi się wypowiadać, bo dzieci nie mam. Pamiętam jednak życie z moim rotkiem, który uznał, że dzieci są najniżej w hierarchii. Pies był faktycznie sfrustrowany, mój ojciec wychowywał go tzw twardą ręką, czyli zwyczajnie nie wychowywał tylko bez sensu wymagał a "nieposłuszeństwo" karał. Oczywiście bez pokazania psu, co jest posłuszeństwem i co jest nagradzane :roll: Pies warczał przy misce, trzeba było go omijać bo akurat leżał na korytarzu i tyłka nie miał zamiaru ruszyć. Jak teraz patrzę wstecz, to można byłoby wiele naprawić. Choćby tym chowaniem miski (joanna83, pamiętaj, że zachowanie powtarzane jest utrwalane i będzie pojawiać się częściej - lepiej schować miskę po jedzeniu, bo wtedy psu się nie utrwali, że można warczeć na dziecko - i oczywiście pracować nad lepszym kontaktem na linii pies-dziecko), wyznaczeniem psu jednego miejsca do leżenia itd. U mnie było tylko izolowanie psa od nas (mnie i brata) i nas od psa i wieczny stres mojej mamy. A pies był chętny do pracy, do robienia czegoś razem z nami (na spacerach gdzieś dalej był cudowny, tylko w domu/na podwórku taki "wredny"). Zabrakło jednak kogoś, kto podpowiedziałby, co robić. Dlatego warto się wybrać do specjalisty, żeby choćby wiedzieć w którą stronę pójść, jak ogólnie pracować. Quote
isabelle30 Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 a probowalas odwrazliwiac psa? moze terapia by pomogla? nie jest normalna w swiecie zwierzat walka bez sensu. psy spotykajace sie luzem nie walcza, chyba ze jeden z nich po prostu ma problem z psychika. ja pozwalam psu na swobodne csowanie tylko wtedy gdy wiem o czlowieku cokolwiek. albo w sytuacji kryzysowej - wtedy latwiej mu bedzie z tej walki wyjsc calo (jezeli nie bede mu przeszkadzac smycza) ponadto to co opisujesz u swoich psow - ich zachowanie, to jest to co wlasnie Turid opisuje jako efekt dlugotrwalego stresu u psa. ale jak to Lupak napisal - kazdemu wg potrzeb. agresja u Joanny to rzeczywiscie zupelnie inna para kaloszy. tutaj trzeba sie dokladniej przyjrzec i zdiagnozowac przyczyne takich a nie innych zachowan. jednak pamietaj ze terapia to nie tylko odbieranie psu mozliwosci normalnego jedzenia. oczywiscie nie ma powodu aby pusta miska stala godzinami na podlodze. ale stosowanie metody "zjadasz juz albo zabieram natychmiast" u wielu ras rychlo doprowadzi do skretu zoladka, stresu i frustracji frustracja. straszna rzecz. u psa Joanny jest ona bardzo widoczna - pies zachowuje sie w taki a nie inny, typowy raczej sposob. usuniecie powodu frustracji byc moze okaze sie lekarstwem na cale zlo... Quote
filodendron Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Jak ktoś ma prywatne i wyłącznie na własnym psie sprawdzone recepty na nauczenie np. aportu, to mnie to tak nie rusza, ale teraz to wymiękam jednak, z lekka... Quote
karjo2 Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 Nie chcialabym byc niegrzeczna, ale przy takiej dyskusji i podejsciu, to tez wysiadam... Isabelle, po Twoich ilus psach i latach z nimi spedzonych, wrocimy do tematu. Bo teraz to mam wrazenie, ze z pasja (delikatnie mowiac) nowonawroconego na T.R. widzisz tylko drobny wycinek psich zachowan i jedyna sluszna droge.. I widzialam to nieraz ( z soba wlacznie ;) ), w zaleznosci do czego kto sie dorwal, do jakich madrosci objawionych :evil_lol:. Quote
isabelle30 Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 to metody ktore od zawsze stosowano w moim domu w stos do psow, malo tego stosowal je tez moj sw dziadek odnosnie wszystkich zwierzakow. tylko nikt tego nie nazywal w zaden sposob. po prostu dobra reka do zwierzat. czy nie uwazacie ze pies ktory w kontakcie z obcym psem od razu atakuje jest, hmmmm, nadaje sie wlasnie do terapii? to nie jest normalne zachowanie i nikt mi tego nie wmowi ktore z moich stwierdzen jest takie niby smieszne? Quote
zmierzchnica Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 isabelle30 napisał(a):a probowalas odwrazliwiac psa? moze terapia by pomogla? nie jest normalna w swiecie zwierzat walka bez sensu. psy spotykajace sie luzem nie walcza, chyba ze jeden z nich po prostu ma problem z psychika. ja pozwalam psu na swobodne csowanie tylko wtedy gdy wiem o czlowieku cokolwiek. albo w sytuacji kryzysowej - wtedy latwiej mu bedzie z tej walki wyjsc calo (jezeli nie bede mu przeszkadzac smycza) ponadto to co opisujesz u swoich psow - ich zachowanie, to jest to co wlasnie Turid opisuje jako efekt dlugotrwalego stresu u psa. ale jak to Lupak napisal - kazdemu wg potrzeb. agresja u Joanny to rzeczywiscie zupelnie inna para kaloszy. tutaj trzeba sie dokladniej przyjrzec i zdiagnozowac przyczyne takich a nie innych zachowan. jednak pamietaj ze terapia to nie tylko odbieranie psu mozliwosci normalnego jedzenia. oczywiscie nie ma powodu aby pusta miska stala godzinami na podlodze. ale stosowanie metody "zjadasz juz albo zabieram natychmiast" u wielu ras rychlo doprowadzi do skretu zoladka, stresu i frustracji frustracja. straszna rzecz. u psa Joanny jest ona bardzo widoczna - pies zachowuje sie w taki a nie inny, typowy raczej sposob. usuniecie powodu frustracji byc moze okaze sie lekarstwem na cale zlo... Długotrwały stres i frustracja u moich psów? :evil_lol: Wiesz, naprawdę... Chibi była prawdopodobnie katowana, mieszkała na działkach z 14 innymi szczeniakami i 4 sukami do 3-4 miesiąca życia, bez możliwości normalnego kontaktu z człowiekiem. Jej socjalizacja... a raczej brak... no cóż - to są efekty. Strach przed obcymi ludźmi. Większa zdolność porozumiewania się z psami niż ludźmi. Jeśli wyleczysz takie zaniedbania w socjalizacji i skrzywienie psychiczne CSami - normalnie będę Ci hołd składać :diabloti: Tylko obawiam się, że zanim byś zdołała do mojej suki zacsować, ta już by była daleko pod stołem i trzęsła się ze strachu, z przerażenia ignorując dziwaczne oblizywanie się i ziewanie dwunoga. Co do Frotka to sprawa ma się tak, że rzucają się na niego wszystkie puszczane luzem samce (i nie tylko) w mojej okolicy :loveu: Ale przecież pieseczki puszczone samopas CSują i unikają walki! Widać tylko te u mnie w mieście jakieś skrzywione. Taki efekt, że moje psisko innych pieseczków nie lubi. I znajduje radość w odganianiu ich, to inna sprawa. A do terapii? Jakiej znowu terapii? Moim zdaniem to on się nadaje do szkolenia na posłuszeństwo, żeby zrozumiał, że piesków nie opłaca się atakować, bo ja jestem lepsza, atrakcyjniejsza i słuchanie się mnie jest super. No ale, może jesteś w stanie przepisać mu terapię - mimo że go nie widziałaś w akcji, nie znasz jego historii (nawet ja jej nie znam w sumie), nie wiesz co to w ogóle za pies. Gratuluję daru jasnowidzenia. isabelle30, śmieszne jest to Twoje trzymanie się jednej metody, jednej osoby, jakby jej metody były lekiem na całe zło. Czytałaś może inne książki, chodziłaś na jakieś wykłady, poznawałaś tajniki szkolenia pozytywnego? Bo wybacz, ale Twoje wypowiedzi to tylko zachwyt nad Rugaas - ale nie widzę porównania do innych szkoleniowców i innych metod. Znasz jakieś inne w ogóle? Czy to wszystko tresowanie małp i tylko CSy są fajne? Quote
puli Posted September 8, 2009 Posted September 8, 2009 isabelle30 napisał(a): nie jest normalna w swiecie zwierzat walka bez sensu. psy spotykajace sie luzem nie walcza, chyba ze jeden z nich po prostu ma problem z psychika. W świecie zwierzat nie jest normalne takie potworne stłoczenie na jakie skazujemy w niewielkich miejskich przestrzeniach setki i tysiace psów róznej płci, wieku i charakteru. Nie jest normalne ze dorosłe osobniki zmuszane sa do wkraczania na terytorium "podpisane" przez obce zwierzeta. Nie jest tez normalne ze silne dominujace, bardzo terytorialne samce musza znosic obecnosc konkurencji na wspólnym trawniku i klatce schodowej. W naturze gdyby spotkały sie luzem jeden musiałby opuscic teren. stosowanie metody "zjadasz juz albo zabieram natychmiast" u wielu ras rychlo doprowadzi do skretu zoladka, stresu i frustracji frustracja. straszna rzecz. W świecie drapieżników nie jest normalny nieograniczony dostep do pokarmu. Nie jest tez normalne ze jedzenie spada z nieba jak manna (w dodatku w formie suchych wiórów). Psowate jadaja wtedy gdy uda sie cos upolowac - czesto raz na kilka dni. A zdobycie jedzenia wymaga wysiłku, współpracy i ścisłego przestrzegania okreslonych zachowań i norm. Nie ma żarcia za darmo. Stresem i frustracja dla zwierzecia genetycznie nakierowanego na współprace i wyhodowanego do określonych zadań jest kompletne nieróbstwo. To samo dotyczy zreszta ludzi. Są oczywiscie nawet wśród ras uzytkowych psy wyprane z popedów, snujace sie od kanapy do kanapy i zyjace nie z człowiekiem a obok niego. I takie zwierzatka mogą czuc sie usatysfakcjonowane mizianiem i wąchaniem kwiatków na spacerach. Na szczescie nie jest to jeszcze normą i mam nadzieje ze nigdy do tego nie dojdzie... Zamiast Turid warto poczytac Jane Goodall i Hugo Lawicka ( "Zabójcy bez winy" ) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.