filodendron Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 Joanno, wydaje mi się, że macie problem i - przepraszam, że tak wprost napiszę - ale czy tym problemem nie jest przypadkiem stosunek męża do psa? Tak mi się jakoś kojarzy, po tym spaniu/nie spaniu w łóżku, którego mąż nie jest świadomy, zganianiu z łóżka, wyganianiu z pokoju i proteście przeciw szkoleniu. Przepraszam, że tak piszę, ale wspólny front to konieczność, jeśli chce się cos z psem wypracować. Dobrze byłoby poczytać panią Mrzewińską w kwestii oduczania. Klapsy nic nie dadzą - zabranianie czegoś ot tak po prostu jest dla psa trudne do przyjęcia. Jeśli robi coś, co Wam nie odpowiada, trzeba mu dać sygnał, że tego nie chcecie ale dać mu jakieś zachowanie wzamian. Tego nie możesz robić, ale możesz coś innego. Jakoś to przekierować. Z. Mrzewińska sporo o tym pisze, ja się nie będę tu niefachowo wygłupiać. Nie wiem, co inni Dogomaniacy na to, ale moze warto przenieść ten wątek do działu "wychowanie"? Zacznijcie coś robić koniecznie, to jest bardzo duży pies i bardzo małe dziecko. Chyba trochę to poszło na żywioł, a jak wiadomo najlepsza improwizacja to ta zaplanowana. Quote
mamanabank Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 Ja też nie chciałabym się mądrzyć, ale mam czworo dzieci dosyć małych i trzy psy. Jeden z psów ma tendencję do pilnowania miski przed dziećmi, nie rzuca się na dzieci tylko do miski, kiedy dziecko wchodzi do kuchni, a w misce jest jeszcze troche granulek, dlatego po jedzeniu, kiedy psy tracą zainteresowanie jedzeniem, karmę wysypuję i chowam miski, wtedy pies nie musi się obawiać, że dziecko mu coś zeźre. A jak psy jedzą staram się, żeby dzieci nie chodziły wokół nich, mimo,że zaden nigdy nie warknął znad miski. Joanno, co o tym sądzisz? Quote
joanna83 Posted September 2, 2009 Author Posted September 2, 2009 Dziewczyny macie rację. Rzeczywiście problemem jest stosunek mego męża do psa,a raczej jego błędnie rozumiana teoria dominacji :( Jesteśmy właśnie po poważnej rozmowie.Szkolenie w tej chwili odpada ze względów finansowych,ale chyba udało mi się przekonać ukochanego,że nasz pies jest bojaźliwy i wymaga innego traktowania. Widzicie sprawa wygląda tak,że pies boi się mojego męża (dziwne,bo to ja częściej podnoszę głos , nie tylko na niego). Zaczęłam to dokładnie obserwować i widzę,że kiedy ja szaleję z córką, pies się przyłącza. Kiedy mąż się z nią bawi, pies przybiega do mnie na kolana. On generalnie nie przepada za mężczyznami, np nie reaguje gdy obcy mężczyzna woła go po imieniu (do kobiet zawsze biegnie). Będziemy nad tym pracować. Nie chciałam stresować psa i w zasadzie przestałam mu wydawać jakiekolwiek komendy... Quote
joanna83 Posted September 2, 2009 Author Posted September 2, 2009 mamanabank napisał(a):Ja też nie chciałabym się mądrzyć, ale mam czworo dzieci dosyć małych i trzy psy. Jeden z psów ma tendencję do pilnowania miski przed dziećmi, nie rzuca się na dzieci tylko do miski, kiedy dziecko wchodzi do kuchni, a w misce jest jeszcze troche granulek, dlatego po jedzeniu, kiedy psy tracą zainteresowanie jedzeniem, karmę wysypuję i chowam miski, wtedy pies nie musi się obawiać, że dziecko mu coś zeźre. A jak psy jedzą staram się, żeby dzieci nie chodziły wokół nich, mimo,że zaden nigdy nie warknął znad miski. Joanno, co o tym sądzisz? Przepraszam, że post pod postem,ale nie odpowiedziałam. Nie wiem,czy chowanie miski w moim przypadku pomoże. Chyba lepiej ten problem rozwiązać,a nie tylko załagodzić. To jeszcze szczeniak i trzeba wyeliminować przyczynę a nie tylko łagodzić objawy. Warczenie może się za chwilę pojawić w innej sytuacji. Quote
hecia13 Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem o co chodzi z miską i żarciem. Dlaczego dziecko ma chodzić koło pełnej miski a pies nie ma prawa jej bronić? Mój poprzedni pies miał rok ja pojawiło się pierwsze dziecko, dwa lata jak drugie. Dzieci wiedziały od małego, że psiej miski ruszać nie wolno, bo jest jego. Poza tym pies zjadał i miska była zabierana. Kiedy jadł, dzieci do niego nie podchodziły. Doskonale o tym wiedziały i kiedy były na tyle duże, że chodziły samodzielnie po mieszkaniu, trzymały się z daleka od jedzącego psa. A co zrobisz jak dziecko nauczone, że wasz pies pozwala sobie nawet z miski żarcie wyciągać, podejdzie do obcego psa i spróbuje tego samego z nim? Moim zdaniem zresztą dzieci powinny wiedzieć, że do obcych psów podchodzić nie wolno, bo psu ani dziecku nigdy nie można do końca zaufać, niestety :D Quote
mamanabank Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 To też mnei mniej więcej o to chodziło, ale szanuję wybór Joanny, można próbować i tak. Quote
karjo2 Posted September 2, 2009 Posted September 2, 2009 Joanna, a sprobuj ciut odwrocic sytuacje, troche z przymruzeniem oka. Masz mniej wiecej na tym samym etapie rozwoju dziecko i psa, hmm, dziecko tez dostaje klapsa, badz podniesiony glosem zwraca mu sie uwage? Poza byc moze wrodzona delikatnoscia charakteru psa, moze dojsc lek przed nieprzewidywalnoscia i brutalnoscia domownikow, a problem bedzie narastal. Nawet jesli ze wzgledow finansowych nie mozna sobie pozwolic na szkolenie w grupie, poczytajcie razem z mezem podeslane linki, przemyslcie, ustalcie wspolne dzialania. W przeciwnym razie, pies zacznie uciekac pod Twoja opieke, roznie sie moga rozwinac zachowania. Co do miski, mylisz sie, ze chowanie jej jest zalagodzeniem. To najszybsze rozwiazanie, by reakcja warczenia nie utrwalala sie, tym bardziej, ze na ogol bronienie wystepuje przy jedzeniu, kosciach itp. Warto by bylo wyeliminowac takie sytuacje, zamiast przeciagajac "oduczanie". Do tego, warto by bylo puszczac psa luzem tylko w bezpiecznym terenie, ucieczka z jakiegolwiek powodu szybko moze sie skonczyc pod samochodem, pogryzieniem przez innego psa, zaginieciem. Najpierw potrzebne jest wypracowanie odwolywalnosci (na lince treningowej) i zaufania do wlasciciela, socjalizacja z otoczeniem, by nie bylo reakcji lekowych. Powoli zaczyna sie rycowac troche inna rzeczywistosc niz opisywana w pierwszych postach, moze przyda sie wiecej szczegolow, latwiej bedzie cos konkretnego podpowiadac, np. jak pracujecie z psem, jak wygladaja zabawy, spacery? Quote
joanna83 Posted September 3, 2009 Author Posted September 3, 2009 hecia13 napisał(a):Szczerze mówiąc nie bardzo rozumiem o co chodzi z miską i żarciem. Dlaczego dziecko ma chodzić koło pełnej miski a pies nie ma prawa jej bronić? Mój poprzedni pies miał rok ja pojawiło się pierwsze dziecko, dwa lata jak drugie. Dzieci wiedziały od małego, że psiej miski ruszać nie wolno, bo jest jego. Poza tym pies zjadał i miska była zabierana. Kiedy jadł, dzieci do niego nie podchodziły. Doskonale o tym wiedziały i kiedy były na tyle duże, że chodziły samodzielnie po mieszkaniu, trzymały się z daleka od jedzącego psa. A co zrobisz jak dziecko nauczone, że wasz pies pozwala sobie nawet z miski żarcie wyciągać, podejdzie do obcego psa i spróbuje tego samego z nim? Moim zdaniem zresztą dzieci powinny wiedzieć, że do obcych psów podchodzić nie wolno, bo psu ani dziecku nigdy nie można do końca zaufać, niestety :D Moja córka jest nauczona,że obcych piesków nie można dotykać bez pozwolenia. Ona jest bardzo spokojnym dzieckiem. Nie biega za psem cały dzień, nie ciąga go,nie szczypie. Gdy się bawią, to zwykle rzuca mu piłeczkę na naszym łóżku lub podaje zabawki (nawet swoje). Nie jest bardzo głośna,chociaż oczywiście zdarza się jej atak histerii, jak każdemu dziecku w tym wieku. Pies absolutnie nie boi się krzyku córki. Kiedy mała zaczyna płakać w zabawie z nim, wtedy odchodzi od niej (jak mówiłam ma długie łapy i waży już ponad 25 kg, a myśli,że jest maluszkiem i wchodzi do nas na kolanka, lub przypadkowo siada na nóżkę córki). Ada nie jest absolutnie zazdrosna o nasze relacje z psem, natomiast kiedy bawię się z nią na podłodze pies zawsze wchodzi na moje kolana. Nigdy jednak nie walczą o miejsce na fotelu, kanapie czy gdziekolwiek. Chociaż zdarza się,że pies wchodzi na fotel gdzie siedzi Ada, ale to w nadziei,że się zmieści obok. Wchodzi również na moje kolana, a raczej wskakuje gdy się czegoś przestraszy lub po prostu ma ochotę na przytulanki. Ostatnio fuknął na niego kot mojej mamy i Snup wskoczył na moje kolana rozbiegając się przez całe mieszkanie. Nie zabraniam mu,bo rozumiem,że boi się różnych rzeczy i szuka bezpieczeństwa. Karjo2 odpowiem po kolei na Twoje pytania. Tak zdarza się,że zwracam córce uwagę podniesionym głosem, głównie w sytuacjach dotyczących jej bezpieczeństwa i wydaje mi się to zupełnie naturalne. Wychodzimy z psem na kilka spacerów dziennie (teraz ok 5). Zwykle jest puszczony luzem pewnie ze względu na moje lenistwo,bo zazwyczaj wychodzimy na łaczkę,kóra jest 10 metrów od naszego bloku. Jeśli idziemy na dużą łąkę lub do lasu, pies w drodze jest zawsze na smyczy. Na spacerach rzucamy mu patyk lub piłkę,a on aportuje i tak do znudzenia. Chyba,że akurat spotkamy innego chętnego do zabawy pieska,to biegają sami. Nagradzamy go za wykonane komendy smakołykami lub głaskaniem. Z przywoływaniem jest coraz lepiej. Tylko kiedy zobaczy niektóre psy,to przychodzi dopiero za 3-4 zawołaniem. W domu też zazwyczaj bawimy się w aportowanie, bo pies sam przynosi zabawki. Jak już mówiłam często córka mu rzuca. Karmime go 4 razy dziennie. Ze względu na jego problemy z żołądkiem raczej podajemy mu tylko suchą karmę. Niechętnie ją je, więc miska sti cay czas Częst corka przynosi mu po jednej chrupce do pokoju i podaje z rączki. Wtedy zjada więcej. Kilka razy w tygodnieu jeździmy do teściów na działkę lub gdzieś na piknik za miasto i wtedy pies nie chce w ogóle jeść (no może poza naszymi kanapkami, a tego nie może dostać,bo ma natychmiast biegunkę). Aha i zauważyłam,że jest nerwowy na smyczy. Wtedy boi się bardziej np rowerów. Może dlatego,że za mało chodzi na smyczy? Przypomniało mi się,że na samym początku (pierwsze dni) pies w ogóle nie przychodził na wołanie mojego męża. Najczęściej chował sie pod moje nogi lub wchodził na kolana. Później mąż kucał i go przywoływała i pies się w końcu przekonał. Ostatnio zauwazyłąm,że zdarza mu się zdyscyplinować inne pieski, głównie takie małe natręty, które skaczą na niego. Zdarzyło się też, że zaatakował psa, który zbliżył się do wózka córki. To chyba tyle. Karjo2 dziękuję Ci za te wszystkie linki. Są bardzo ciekawe. Już zaczęliśmy wprowadzać w życie kilka sztuczek tam opisanych. Quote
mamanabank Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 joanna zajrzyj tutaj, Mada napisała na tej stronie jak postępować, zeby pies zjadał wszystko z miski http://www.dogomania.pl/forum/f412/agresja-do-innego-psa-138316/index31.html Quote
joanna83 Posted September 3, 2009 Author Posted September 3, 2009 [quote name='mamanabank']joanna zajrzyj tutaj, Mada napisała na tej stronie jak postępować, zeby pies zjadał wszystko z miski http://www.dogomania.pl/forum/f412/agresja-do-innego-psa-138316/index31.html Dziękuję, to wydaje się być dobra metoda.Tylko obawiam się,że jednak mój pies jest w stanie zagłodzić się na śmierć:(Cały czas ma wystające żebra i te biegunki. Quote
isabelle30 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Joanno a co twoj pies dostaje do jedzenia? jaka karme? kiedy byl ostatnio odrobaczany? i czy chetnie podjada delikatesy na trawniku? juz wyjasniam. moze te biegunki sa spowodowane albo robalami (ale te ewentualnosc raczej bym pominela bo skoromasz dziecko to raczej dbasz o brak robali), bardziej prawdopodobne ze to co mu w tej chwili dajesz do jedzenia po prostu mu szkodzi. niechetnie je, bo 1.mu szkodzi, 2.nie smakuje. ale jest mlody, rosnie, instykt mu nakazuje jednak jesc, bledne kolo sie zamyka, i wynika z tego frustracja przy misce. przeczytakam owa metode, i tu dopiero wszystkie wlosy mi deba stanely na glowie. nikt tu nie widzi super hiper dominacji? czy nad swoim dzieckiem tez staniecie i bedziecie mu kazac jesc kasze manna choc jej nie lubi w taki wlasnie sposob? moze ktos mi wyjasnic dlaczego taka metoda jest lepsza od pokazania psu ze pierwszy kes zjadam ja a on dostaje miske 5 sekund potem? to nie jest znecanie sie oczywiscie? pewnie ze zmusisz psa do zjedzenia....bedzie jadl co kilka dni wlasnie po to zeby nie zdechnac z glodu. to nie jest zadna metoda, bo polega na stwierdzeniu "ja tu zadze, smakuje ci czy nie, dostajesz po tym srania czy zatwardzenia, masz to zezrec i koniec, i to w ciagu 5 sekund"....zalamka po prostu. a moze pies akurat dzis nie ma ochoty na duzo jedzenia bo jest goraco, bo sie nie wybiegal itd.a jutro bedzie chlodno, wybiega sie przez kilka godzin i zzarlby konia z kopytami. zupelnie nie rozumiem dlaczego promuje sie takie podejscie. nigdy Brutusowi nie narzucalam co ma jesc. moze sobie bilansowac diete tak jak to robia jego dzicy krewniacy. w ciagu ilus kolejnych dni a nie codziennie to samo. moze dlatego jest zdrowy, nie zapasiony, nie rzuca sie na jedzenie, nie ma potrzeby bronic miski. zaden to skarb do bronienia. jezeli ma ochote na jajko, mleko to stoi przy lodowce i patrzy na mnie. wystarczy ze otworze i mu pokaze i wiem co mam mu dac. jedzenie pelnowartosciowe stawiam poznym popoludniem, czasem jest zjedzone w ciagu godziny, czasem dzielone na raty i zjadane do rana. ja tez mam rozne zapotrzebowanie na pokarm, daje wiec takie prawo mojemu psu, aczkolwiek jednak to ja decyduje ze juz koniec jedzenia bo przeciez nie postawie mu wiadra. taaaa, ale moje metody sa straszne, brrrrrr acha i chcialam zapytac co zlego ze pies (duzy) lezal przy chorym dziecku cala dobe i czuwal na duzym lozku? jakie tam bylo niebezpieczenstwo? bo ja widzialam oddanie w jego oczach, a u bladziutkiej coreczki na twarzy cos w rodzaju bladego usmiechu.... mialby ja przygniesc czy jak? albo moze zjesc? skoro po wielu miesiacach razem widze jego stosunek do tego dziecka....nawet na nia nie nadepnie, gardlo rozszarpal by kazdemu kto by na nia reke podniosl... Quote
joanna83 Posted September 3, 2009 Author Posted September 3, 2009 Snup je dobrą karmę holistyczną Chicken Soup. To jedyna jaką do tej pory odkryliśmy, która nie powoduje biegunek. Niestety początki opakowania są entuzjastycznie przyjmowane,a później już mu się odechciewa. Jako przysmak dostaje jajko, ser biały, jogurty, kefiry i mleko oraz pieczywo. Tylko to nie wywołuje negatywnej reakcji ze strony układu pokarmowego. Quote
isabelle30 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 w takim razie przy tym pozostancie. moze kupuj mniejsze opakowania. albo....kup torebki zamykane na zylke. pakuj w nia karme aby nie wietrzala. zwietrzala karma juz nie smakuje. pamietaj ze musisz znalezc jeszcze jedna karme ktora jest ok, pies nie powinien jesc stale tego samego. Quote
mamanabank Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Isabelle, wszystko fajnie, ale mnie zależy na zdrowiu psa i dlatego chcę, żeby jadł to, co mu daję, a on woli suchy chleb i resztki ze stołu. Quote
karjo2 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Karma niezla, jednak czesto psom przestaje smakowac ciagle to samo. Przydaje sie wlasnie dosmaczanie, podawanie czasem czegos innego (gotowane, surowe), by nie zubozyc flory jelitowej. ( http://www.dogomania.pl/forum/f472/sucz-nie-chce-jesc-wogole-rc-junior-nawet-polana-oliwa-141634/ A moze warto powoli sprobowac wprowadzenia barfa, poczytaj moze o takim sposobie zywienia? Isabelle, znow przesadzasz, zabierajac po kilku minutach miske, wygasza sie problem pilnowana, no i ze wzgledow hmmm, higienicznych, nie bardzo sobie wyobrazam stojace godzinami jedzenie (jogurt, mieso, gotowane, suche-dosmaczone), szczegolnie w cieple. Co do spacerow i zabaw, wykorzystalabym chec aportu, nakrecenie na zabawke/zabawe z psem, jako nagrode, to swietna sprawa Onet.pl Pies Pięciogroszówka, czyli aport wszystkiego - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies Podobnie juz nalezy wiecej z psem pracowac, proponujac mu rozne zajecia, zamiast ograniczac sie tylko do rzucania zabawek, to ma byc ciekawe zajecie, nie "do znudzenia". Warto zaczac uczyc tropienia, nauka chodzenia na smyczy w rozne miejsca (obycie z miastem, jazda roznymi pojazdami, biegajacymi ludzmi, rowerami, innymi zwierzetami, lecznica) - jak to robic, znajdziesz w blogu o szczeniaku -p. Mrzewinskiej. Co zrobić, gdy pies goni za rowerzystą? - Zofia Mrzewińska - Onet.pl Pies No i praca nad kontaktem, uniemozliwienie podbiegania do innych psow, bez zgody ich wlascicieli. Przyklady pracy z psem: YouTube - Trening - noga, kontakt koncowka i wrzucone w postach filmiki: http://www.dogomania.pl/forum/12880871-post303.html http://www.dogomania.pl/forum/12881044-post304.html Akurat dobierane pod katem wiekszych psow, ale zasada jest ta sama. Quote
isabelle30 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 i tak wlasnie powinno byc, chodzi o "zalezenie" na tym zeby pies byl zdrowy i szczesliwy. moj do suchej karmy nie podejdzie, zeby nie wiem co. dlatego sama mu gotuje, mam juz specjalny system pracy aby nie bylo to zbyt uciazliwe. ale wiem co pies je, ile je i poki co problemow nie ma. i oby tak dalej. i co smieszniejsze tak jak kiedys bronil miski, tak teraz potrafi jesc z kumplem ze swojej miski do spolki.... a moja corka mu mieszazarcie palcem przed nosem gdy czasem ma trudnosci z wydlucaniem jezorem tego co sie poprzyklejalo....wiesz jak to wyglada komicznie? ale Karjo, kolezanka ma klopot z warczeniem na dziecko we wlasnym domu....nie dyskutujemy tu na temat spacerow. i uwierz mi, za zadne skarby moj pies nie pobiegnie za pilka wiecej niz dwa razy....a jak ja zaczynam go wkrecac to stoi i patrzy na mnie mowiac oczami "to juz sobie pobiegalas? mozemy isc dalej?". on po prostu woli spacery po swojemu, aczkolwiek nie ma ciagniecia na smyczy, uciekania. zaczynamy prace i pies pieknie chodzi przy nodze, przychodzi na komende itd. potem znow ma swoje sprawy, caly czas lypiac w moja strone Quote
karjo2 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Specjalnie dla Isabelle ;). Praca w domu i na dworzu, zmeczenie psa wspolnymi zajeciami wypracowuja kontakt miedzy nim a czlowiekiem, pozwalaja psu zrozumiec oczekiwania, cieszyc sie z ich realizacji, rozladowac naturalna chec poznania i nauki szczeniaka. A przy tym uzyskuje sie zmeczonego psa, odsypiajacego i zrelaksowanego w domu. Sama nieumiejetnosc wypracowania nakrecenia na zabawke/aport czy jakiekolwiek inne WSPOLNE zajecie nie oznacza, ze nikomu innemu sie to nie udalo, ani tez nie jest rownowazna z dobrym, spelniajacym psa spacerem. Tu masz przyklad Twojego spaceru i poczytaj komentarze i efekty uzyskane po stosowaniu takiej "pracy": YouTube - MOV03485 http://www.dogomania.pl/forum/f412/agresja-do-innego-psa-138316/index30.html Co do warczenia w domu, w sytuacji z miska, padly konkretne pomysly, jak problem rozwiazac. Bardziej bym sie przejela brakiem zaufania i poczucia bezpieczenstwa ze strony psa do doroslych domownikow, pracowalabym nad zaangazowaniem i nastawieniem mezczyzny. Quote
joanna83 Posted September 3, 2009 Author Posted September 3, 2009 Dziewczyny jeszcze jedno pytanie. Wyjeżdżamy z mężem na tydzień i pies zostaje w domu pod opieką mojej siostry,która będzie u nas mieszkać. Snup ją zna, chodzi czasem na spacery. Zostawiliśmy jej zapas przysmaków i dwie nowe zabawki. Czy powinniśmy o czymś jeszcze pamiętać? Kontakt z córką będzie miał, bo ona zostaje u babci. Quote
karjo2 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Wytyczne co do spacerow, obowiazkowo na smyczy (zeby nie uciekl w poszukiwaniu Was), dopasowana obroza i szelki, zakladane razem (skoro jest problem lekowy w chodzeniu na smyczy). Pomysly na zostawianie psa samego, np, grajace radio. Adres weta i ksiazeczka zdrowia. Info o ilosci, czestotliwosci jedzenia, czego nie nalezy podawac, ilosci spacerow, formie zabaw. Quote
isabelle30 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 Karjo z calym szacunkiem, nie wiesz jak wygladaja nasze spacery. zapewniam cie ze pies po godzinnym spacerze wraca do domu z wywalonym jezorem, zmeczony, wybiegany, mamy czas na zabawe, prace, obcowanie z kumplami, a wychodze ja pies i moje dziecko. i uwierz mi, nie sa to latwe spacery bo przy moim dziecku trzeba miec oczy z tylu glowy, w tylku, pietach i paru innych miejscach, pomimo to nigdy nie spuszczam z oczu ani jednego ani drugiego a pies nie musi byc prowadzony na smyczy. w ostatnia niedziele przeszedl trudny egzamin. w parku byl festyn, tlumy ludzi. a pies przeszedl przez dlugosc glownej alei przy nodze, patrzac na mnie, dziecko z drugiej strony, mimo stosow sygnalow rozpraszajacych. dostal w nagrode....polgodzinna zabawe z ulubiona kolezanka (wagi ciezkiej) potem szczeniaczka do wylizania i wyturlania i wrocilismy wszyscy z wywalonymi jezorami. brak zabawy zabawkami na spacerze wcale nie swiadczy o braku zbudowania wiezi i relacji z psem. po prostu nie wszystkie psy sa zabawkami zainteresowane na spacerach.... moj nie musi, nic na sile. ja chce miec psa a nie tresowana malpke spelniajaca kazde moje zyczenie....i tak jest fajnie Quote
filodendron Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 [quote name='isabelle30'] skoro po wielu miesiacach razem widze jego stosunek do tego dziecka....nawet na nia nie nadepnie, gardlo rozszarpal by kazdemu kto by na nia reke podniosl... Mam nadzieję, że to dowcip a nie efekt zastosowanych metod szkoleniowych. :razz: Joanno, próbowałaś karm niskowęglowodanowych? Ponoć niektóre psy lepiej je przyswajają. Quote
karjo2 Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 [quote name='isabelle30']Karjo z calym szacunkiem, nie wiesz jak wygladaja nasze spacery. zapewniam cie ze pies po godzinnym spacerze wraca do domu z wywalonym jezorem, zmeczony, wybiegany, mamy czas na zabawe, prace, obcowanie z kumplami, a wychodze ja pies i moje dziecko. i uwierz mi, nie sa to latwe spacery bo przy moim dziecku trzeba miec oczy z tylu glowy, w tylku, pietach i paru innych miejscach, pomimo to nigdy nie spuszczam z oczu ani jednego ani drugiego a pies nie musi byc prowadzony na smyczy. w ostatnia niedziele przeszedl trudny egzamin. w parku byl festyn, tlumy ludzi. a pies przeszedl przez dlugosc glownej alei przy nodze, patrzac na mnie, dziecko z drugiej strony, mimo stosow sygnalow rozpraszajacych. dostal w nagrode....polgodzinna zabawe z ulubiona kolezanka (wagi ciezkiej) potem szczeniaczka do wylizania i wyturlania i wrocilismy wszyscy z wywalonymi jezorami. brak zabawy zabawkami na spacerze wcale nie swiadczy o braku zbudowania wiezi i relacji z psem. po prostu nie wszystkie psy sa zabawkami zainteresowane na spacerach.... moj nie musi, nic na sile. ja chce miec psa a nie tresowana malpke spelniajaca kazde moje zyczenie....i tak jest fajnie I fajnie, ze fundujecie psu oswojenie sie z roznymi bodzcami i o to chodzi. Za to nie wiem, czy bylabym szczesliwa, jesli duzy, ciezki labek skoczylby mi na szczeniaka, wymietosil go, owszem fajny jest kontakt z psami, ale po uzgodnieniu z wlascicielami i pod nadzorem, tak by psy byly odwolywalne. Przydaje sie tez choc jeden spacer tylko poswiecony psu, szkoda, ze fajna zabawe, kontakt z czlowiekiem, radosc obojga z bycia razem postrzegasz jako "tresowanie malpki". Niestety, zazwyczaj tak to widza ludzie, ktorym nie chce sie pracowac z pupilem, nie potrafia do niego dotrzec, szkoda... I nie dostrzegaja, ze wypracowanie takiej wiezi daje (jak na ironie) wiecej swobody psu i luzu wlascicielowi, gdy wiadomo, ze pies jest kontrolowalny, na kontakcie, wrecz szuka pracy z czlowiekiem, to tylko sie cieszyc. I wlasciwie tak powinno byc postrzegane sedno brania pod opieke zwierzecia. Widzialas te "tresowane malpki", w jaki sposob bawia sie z wlascicielem, jak wyobrazasz sobie uzyskanie takiej energii i radosci przez "tresure", nie widzac ogromu zaangazowania ludzkiego w wynalezienie zachety do pracy dla psa? I tak z duzym przymruzeniem oka, sprobuj nakrecic i psa i dziecko (juz jest w tym wieku, ze spokojnie mozna zaczac pracowac z obojgiem) np. na to: YouTube - YKC -Kids doing Dog Agility I 8-latka: YouTube - Crufts 03 Heelwork to Music Quote
lupak Posted September 3, 2009 Posted September 3, 2009 karjo2 napisał(a):I fajnie, ze fundujecie psu oswojenie sie z roznymi bodzcami i o to chodzi. Za to nie wiem, czy bylabym szczesliwa, jesli duzy, ciezki labek skoczylby mi na szczeniaka, wymietosil go, owszem fajny jest kontakt z psami, ale po uzgodnieniu z wlascicielami i pod nadzorem, tak by psy byly odwolywalne. Przydaje sie tez choc jeden spacer tylko poswiecony psu, szkoda, ze fajna zabawe, kontakt z czlowiekiem, radosc obojga z bycia razem postrzegasz jako "tresowanie malpki". Niestety, zazwyczaj tak to widza ludzie, ktorym nie chce sie pracowac z pupilem, nie potrafia do niego dotrzec, szkoda... I nie dostrzegaja, ze wypracowanie takiej wiezi daje (jak na ironie) wiecej swobody psu i luzu wlascicielowi, gdy wiadomo, ze pies jest kontrolowalny, na kontakcie, wrecz szuka pracy z czlowiekiem, to tylko sie cieszyc. I wlasciwie tak powinno byc postrzegane sedno brania pod opieke zwierzecia. Widzialas te "tresowane malpki", w jaki sposob bawia sie z wlascicielem, jak wyobrazasz sobie uzyskanie takiej energii i radosci przez "tresure", nie widzac ogromu zaangazowania ludzkiego w wynalezienie zachety do pracy dla psa? I tak z duzym przymruzeniem oka, sprobuj nakrecic i psa i dziecko (juz jest w tym wieku, ze spokojnie mozna zaczac pracowac z obojgiem) Kario, z całym szacunkiem, ale to nie do końca tak. Każdemu w/g potrzeb. Nie kręcą mnie psy "na bacznośc", tresowane małpki. I nie dla tego, że nie umiem dotrzec i mi się nie chce.Więź mam taką, że czasem ciarki mi po plecach lecą, bo wymyślę jakiś plan, a one to robią bez komend, bez zachęt. W myślach skubańce czytają. Słowo. Często nie muszę nic mówic-spojrzę a pies wie i robi to co pomyślałam. (Najczęstsze zalecenia- aportowanie. To naturalne, pies nakręca się na łup i takie tam. Po trzecim aporcie patrzy z politowaniem i "mówi" a sama se lec, nie będę jak ten idiota latał w kólko, ale w piłkę pysko-łapo-nożną możemy grac i 3 godziny, a bronienia Dudek mógłby się uczyc od nich) Mam psy sportowe i od samego początku starałam się nie tłumic popędów, wychowac jako tako, żeby mogły funkcjonowac i na trasie i w mieście. Żebym nie musiała się bac o nich i wstydzic się za nich. Są rozpuszczone jak dziadowskie bicze, mają duży margines swobody, ale mają też jasno i wyraźnie wyznaczone granice. I jak koleżanki na agresywnym do innych psów napisały mi, że waruj w sytuacji kiedy piesio ma ochotę skuc mordę wrogowi nie przejdzie - zatkało mnie. Jak to nie wykona:crazyeye: Mamusia każe i pies waruje :mad: Bo mamusia jest szef. :diabloti: Żyjemy na codzień z - w tej chwili-3 letnim wnukiem. Jeden z piesów jak ma dośc ucieka, chowa się, w końcu przychodzi do mnie i prosi- " no zabierz go wreszcie, bo już nie wyrabiam" ale drugi potrafi warknąc na małego "SPADAJ" - zanim wytłumaczyłam młodemu, że piesek.... itd okazało się, że młody doskonale zrozumiał co mu pies mówi. Poszedł męczyc drugiego, a jak Anu odpoczął sam zaczął przyłączac się do zabawy. Wiem, mam psy zrównoważone, pewne, wychowane ( to nie ja, to obcy się zachwycają :eviltong: ) ale... w zasadzie szkolone nie były. To ja szkolę się obserwując ich zachowanie, rytuały, reguły. I co mi pasuje wzmacniam, co nie przejdzie - tępię i... tyle. A że szczenior sponiewierany i przemaglowany ? Kiedy tatuś dał Anubisowi do wiwatu, tłumaczyłam mu, że nadejdzie czas kiedy będzie ktoś młodszy u nas i wtedy się odegrasz :diabloti: . Mam nadzieję, że nadejdzie ten czas i Anu wechowa nam malucha tak dobrze jak Lupak wychował jego :diabloti: . Quote
karjo2 Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 Lupak, wiesz doskonale, jak lubie Twoje wypowiedzi o futrach :loveu:. I moje uznanie za to, co z nimi robisz - juz "manie" 2 diablow to cos ;). I zgadzam sie, ze kazdemu wg potrzeb. Tyle, ze pisalam o typie aportera, labka, z troszku innym nastawieniem do kontaktu z czlowiekiem niz nasze autystyki. Chodzi o znalezienie wspolnego zajecia, ktore bedzie sprawialo przyjemnosc. I czyms innym jest tez docieranie sie w ukladzie domowym kilku psow, a czyms innym cyt. "dostanie w nagrode szczeniaka do wyturlania", obcego, przypadkowo spotkanego na spacerze. Raz widzialam jak szczeniaczek po dosc brutalnych zabawach na nim, odgryzl sie, po dorosnieciu. Skonczylo sie na kilkugodzinnym zabiegu u weta. PS. No i dochodzi kontekst wczesniejszych propozycji wychowawczych ze strony Isabelle. Quote
isabelle30 Posted September 4, 2009 Posted September 4, 2009 Brutus to nie labek.... a wlasciciele okolicznych szczeniakow uwielbiaja go bo ma - jak sami okreslaja - konska cierpliwosc do malych szczypiacych, ciagnacych za uszy psiakow. Brutus tez o dziwo to lubi, moze odpowiada mu rola nauczyciela psiego jezyka bo wszelkie gesty prezentuje wtedy wlasnie bardzo pieknie i rusza do zabawy gdy szczenior odwzajemni taka komunikacje. piszac o nagrodzie w postaci szczeniaka do wyturlania nie mialam na mysli polowania na takowe i znecanie sie nad nimi, tylko nagrode jako pozwolenie na zabawe z takim ktory musi chwilke poczekac choc az podskakuje z radosci gdy go widzi. i Karjo, z calym szacunkiem, ja wole metody stosowane przez Turid Rugaas. a jej zdaniem meczenie psa zabawa przy pomocy patyczka, pileczki itd to po prostu zwiekszanie poziomu adrenaliny ktorej i tak naszym czworonogom nie brakuje we wspolczesnym swiecie. prowadzi do ciaglej frustracji ktora z kolei zazwyczaj konczy sie krotkim zywotem lub wybuchem psychiki z raczej nieprzyjemnymi skutkami. naprawde relacje mozna budowac z psem pracujac z nim inaczej niz tylko zameczanie go zabawkami. zapewniam cie ze Brutus po spacerze spi smacznie i nie dopomina sie juz po 5 minutach kolejnej porcji rozrywek. tak uwazam ze bezpieczne jest pozwolenie psu lezec przy chorym dziecku. szczegolnie gdy widze jakimi oczami patrzy na to dziecko dzien w dzien, jak jej pilnuje, broni innym psom czy ludziom dostepu do niej, jak kontroluje jej zabawy, jaki jest delikatny aby przypadkiem jej nie uderzyc, nie zadrapac, nie nadepnac. i szczerze mowiac wielkie wzruszenie mnie ogarnia gdy widze moja corke opiekujaca sie nim gdy ma rozwalona lape, a on lize ja samym czubkiem jezyka bardzo delikatnie po policzku, bez najmniejszego gestu proby ucieczki przed namolnym dzieckiem. tak, uwazam ze mozna sie pieknie porozumiewac z wlasnym psem, bez zbednych komend, bez zabawiania go non stop. pozwalajac mu na spacerze na pojscie za swoimi instynktami (oczywiscie w granicach rozsadku, nie ma przeciez nawiewac za sukami i gwalcic co popadnie, polowac na kaczki w parku itd, ale tego Brutus nie robi) jest psem spokojnym, zrownowazonym, bardzo przywiazanym do nas. i to jest fajne. mam psa ktory psem pozostaje, mam jednoczesnie wspanialego przyjaciela Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.