Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Badmasi mój pies nie ma zakazu wchodzenia na kanapy i fotele i nie widzę powodu,żeby mu tego zabraniać. Uczę jedynie,żeby zszedł jak my chcemy usiąść. I to nie ma nic wspólnego z rozpieszczaniem psa według mnie. Komendy rzeczywiście nie są jeszcze dopracowane, ale problem w tym, że obawiam się,że Snup nie zrozumie,że z zabawką,czy kością nie może być na kanapie,a bez niej tak.
Co do zbliżania twarzy do pyska, to powiem Ci,że Snup jest sporo wyższy od mojej córki, wiec jej buźka jest siłą rzeczy na poziomie mordki psa, kiedy ten leży. Zresztą chodzi o to,żeby psa wychować tak,żebym nie musiała się martwić czy przypadkiem córki nie ugryzie.
Pies chodzi za małą, bo ta często coś gubi jedząc i on to zbiera, chociaż faktycznie czasem próbuje chwycić kawałek z jej rączki. Muszę jednak przyznać,że robi to niezwykle delikatnie i NIGDY przy tym córki nawet nie zaczepił zębami. Natomiast metoda, którą podałąs na oduczanie chodzenia za Adą nie jest według mnie najlepsza. Nie chcę,żeby pies uznał siedzenie przy mnie za karę.

  • Replies 261
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Pies może nie widzieć różnicy między siedzeniem z kością czy bez-nie jest człowiekiem.
Chodzi o "tarmoszenie" z twarzą przy psim pysku-to co innego niż chodzenie przy psie z twarzą na jego poziomie.
Komendy nigdy nie są za karę, muszą być na tyle wyuczone aby były naturalną sprawą.
U mnie komendy się sprawdzają a rzeczy których nie toleruję wygaszam, rzeczy które lubię wzmacniam. Moje psy nie siedzą na kanapach tak jak ja nie siedzę w ich posłaniach. Jak się nie chce punktów zapalnych to nie ma sensu ich generować-to nie kwestia rozpieszczania psów. Jak ktoś chce "walczyć" z psem o miejsce na kanapie -jego sprawa.
Praca z psem polega na konsekwencji ale żeby wymagać od psa czegokolwiek trzeba samemu sobie najpierw uświadomić jakie się ma braki-np. jest się człowiekiem niekonsekwentnym.

Posted

[quote name='joanna83']Snupek warczy też czasem kiedy córka go przytula a on jest zmęczony. Uczę ją,żeby tego nie robiła, ale tak sobie myślę, że ona powtarza te zachowanie po nim. Snup jest strasznym przytulakiem, dosownie wskakuje na kolana i przytula mordkę do twarzy gryząć przy tym włosy i wymachując łapami. Nie zabraniam mu tego, bo to uwielbiam (chociaż nieraz wychodzę z tego trochę poturbowana, głównie podrapana), ale widzę,że mała właśnie nasladuje te "napady miłości" przytulając i całując psa, który czasem nie ma na to ochoty.[/quote]
Moim zdaniem powinnaś powstrzymać się od "napadów miłości" w obecności córki, żeby nie prowokować jej do naśladowania. Niech tego nie robi i już. Skoro Ty wychodzisz z akcji poturbowana psią miłością, to co się może stać z maleńkim dzieckiem?
A jeśli czasami warczy na nią w takich sytuacjach, to dla mnie jest jasny sygnał, że nie wolno do takich sytuacji dopuszczać. Nie chodzi o to, że od razu stanie się tragedia - ale niewiele trzeba, żeby dziecko się zraziło, zaczęło bać i zachowywać w sposób dla psa niezrozumiały i wszystko zacznie się nakręcać. Zresztą żeby doszło do tragedii to też niewiele trzeba. Są psy, które napastowane przez dzieci po prostu wstają i odchodzą w inne miejsce, ale najwyraźniej Snup tego nie robi - albo nie może, albo uważa że skuteczniej jest warczeć - a od tego już tylko krok do upominającego chapnięcia.

Jeszcze teraz doczytałam o tym podbieraniu jedzenia z rączki - qrczę, ludzie, takie akcje naprawdę czasem kończą się wypadkiem. Nawet tu na dogo był dramatyczny wątek o tym pogryzionym chłopczyku, któremu pies - rzekomo pupil rodziny - zabrał chrupkę i zrobił to ze skutkiem tragicznym. I wtedy prawie jednogłośnym chórem dogomaniaków matka została odsądzona od czci i wiary, bo straciła dziecko z oczu na chwilę i tak to się skończyło.

Posted

[quote name='joanna83']
Problem w tym,że on czasem je wcina na kanapie i nie bardzo wiem jak mu wytłumaczyć,żeby jadł na podłodze? Skoro ma opanowana komende "na dół" to w czym problem?

Druga sprawa to chodzenie za Ada, kiedy ona coś je. Jak oduczyć?
Odwołać. I nie pozwalać dziecku na podkarmianie psa podczas jedzenia.
Snupek warczy też czasem kiedy córka go przytula a on jest zmęczony. Uczę ją,żeby tego nie robiła, ale tak sobie myślę, że ona powtarza te zachowanie po nim. Snup jest strasznym przytulakiem, dosownie wskakuje na kolana i przytula mordkę do twarzy gryząć przy tym włosy i wymachując łapami. Nie zabraniam mu tego, bo to uwielbiam (chociaż nieraz wychodzę z tego trochę poturbowana, głównie podrapana), ale widzę,że mała właśnie nasladuje te "napady miłości" przytulając i całując psa, który czasem nie ma na to ochoty.

Co innego przytulanie a co innego obejmowanie. Psy sie nie obejmuja i nie całują. Te które maja duze zaufanie do czlowieka z czasem moga polubic i same sie dopraszaja "zniewolenia" w objęciach, inne sie z czasem przyzwyczajaja i znosza ze stoickim spokojem ale dla wielu z nich takie karesy sa duzym dyskomfortem.

[quote name='joanna83'] Komendy rzeczywiście nie są jeszcze dopracowane, ale problem w tym, że obawiam się,że Snup nie zrozumie,że z zabawką,czy kością nie może być na kanapie,a bez niej tak.
Komenda jest komendą i ma byc wykonana niezaleznie od tego gdzie,kiedy i w jakich okolicznosciach została wydana.
To ze pies zasuwa ze zdobycza na bezpieczne i wygodne miejsce gdzie nikt go nie potraci i nie rozdepcze to naturalne. A czy i kiedy skojarzy gdzie sie jada smakołyki to juz zalezy wyłącznie od Ciebie.

Nie chcę,żeby pies uznał siedzenie przy mnie za karę.
Tylko od Ciebie zależy czy siedzenie przy Tobie bedzie dla niego przyjemnoscia czy dopustem bozym...

[quote name='badmasi']Pies może nie widzieć różnicy między siedzeniem z kością czy bez-nie jest człowiekiem.
Przy żelaznej konsekwencji i po setkach powtórzen kiedys zobaczy róznice ale w sumie to po co mu utrudniac zycie?

U mnie komendy się sprawdzają a rzeczy których nie toleruję wygaszam, rzeczy które lubię wzmacniam. Moje psy nie siedzą na kanapach tak jak ja nie siedzę w ich posłaniach.
A moje siedza na kanapach a ja siedze z nimi na posłaniach (same zapraszają), moge je wypraszac i zapraszac, przesuwac i przenosic, sa bezwzglednie karne ale: wszystkie pożadane zachowania sa nagradzane. Zawsze pochwałą, często dotykiem, okazjonalnie żarciem. Słowa: "dobrze" i "super" psy słysza kilkadziesiat albo kilkaset(!) razy dziennie. Za spojrzenie na mnie, za najzwyklejsze komendy na spacerze (lewo. prawo,stój, naprzód itd) , przy grzebaniu w oczach czy uszach, za podanie łapy do wytarcia, za zjedzenie kolacji, za przesuniecie tyłka i zrobienie mi miejsca na kanapie...W efekcie prawie nie uzywam zakazów ani awersji (kot,wiewiór) a psy nie naruszaja zasad i maja bardzo silne poczucie bezpieczenstwa.
Jak się nie chce punktów zapalnych to nie ma sensu ich generować-to nie kwestia rozpieszczania psów. Jak ktoś chce "walczyć" z psem o miejsce na kanapie -jego sprawa.

Praca z psem polega na konsekwencji ale żeby wymagać od psa czegokolwiek trzeba samemu sobie najpierw uświadomić jakie się ma braki-np. jest się człowiekiem niekonsekwentnym.

Dodam jeszcze cos co zabrzmi jak herezja ale przynosi efekty.
Majac do czynienia z towarzystwem mieszanym czyli dzieci + psy zwróciłabym wieksza uwage na zachowania i otoczyła staraniem...te drugie...
Z bardzo prostego powodu: emocje i potrzeby dzieci sa dla kazdego oczywiste, widoczne i niemal natychmiast zaspokajane. Natomiast objawy stresu, dyskomfortu, lęku i innych negatywnych emocji u psów dostrzega sie najczesciej dopiero wtedy gdy ich nasilenie przekracza punkt krytyczny i staja sie uciazliwe lub/i niebezpieczne dla domowników.
A przeciez zrównowazony, stabilny emocjonalnie, dobrze wychowany pies majacy oparcie w człowieku to praktycznie zerowe prawdopodobienstwo nieporozumień psio-dzieciecych.

Posted

hmmm... chyba masz zły dzień sądząc po tonie Twoich wypowiedzi.(to do Badmasi)

W każdym razie niezależnie od Twojej opinii nasz pies nie ma zakazu spania na kanapie i fotelach i nikt na tym nie cierpi, a już bynajmniej nikt nie musi "walczyć" o miejsce, bo mamy ich sporo,więc wystarcza dla każdego;)
Prosiłam jedynie o radę jak oduczyć go jedzenia na kanapie. Jeśli pies rozumie, że nie może wchodzić na łóżko gdy tam jest pościel, a w innych sytuacjach może,to chyba jest szansa,że pojmie i tą zasadę?
Dziękuję Ci za uświadomienie mi moich braków... Jednak niewiele mi pomogłaś w temacie, o którym mówiła kilka postów wyżej. Stwierdzenie,że "praca z psem polega na konsekwencji" jest oczywiście prawdziwe,ale komuś kto potrzebuje konkretnych porad niewiele dają ogólniki,które można przeczytać na każdej stronce o psach.

Posted

Puli chodzi mi o to,że chcę, żeby pies w ogóle nie wchodził na kanapę z jedzeniem, tzn, żebym nie musiała go śledzić gdzie akurat maszeruje ze swoim przysmakiem głównie dlatego,żeby nie wywoływać konfliktów z córką.
Rzeczywiście być może problem warczenia przy przytulaniu leży w tym w jaki sposób mała to robi. Muszę wymyślić jak jej wytłumaczyć,że można przytulać się do pieska,ale nie obejmować rączkami. Niestety wkraczamy z córą w okres buntu i każde moje nie jest celowo ignorowane. Dwoję się i troję,żeby zastępować wszystko pozytywnymi stwierdzeniami zamiast zakazywać, ale nie jestem doskonała :(

Posted

[quote name='puli']
A moje siedza na kanapach a ja siedze z nimi na posłaniach (same zapraszają), moge je wypraszac i zapraszac, przesuwac i przenosic, sa bezwzglednie karne ale: wszystkie pożadane zachowania sa nagradzane. Zawsze pochwałą, często dotykiem, okazjonalnie żarciem. Słowa: "dobrze" i "super" psy słysza kilkadziesiat albo kilkaset(!) razy dziennie. Za spojrzenie na mnie, za najzwyklejsze komendy na spacerze (lewo. prawo,stój, naprzód itd) , przy grzebaniu w oczach czy uszach, za podanie łapy do wytarcia, za zjedzenie kolacji, za przesuniecie tyłka i zrobienie mi miejsca na kanapie...W efekcie prawie nie uzywam zakazów ani awersji (kot,wiewiór) a psy nie naruszaja zasad i maja bardzo silne poczucie bezpieczenstwa.

Tak, wiem Puli, że wielu osobom nie przeszkadza "kanapowanie" czy "łóżkowanie" psów. Mnie strasznie......Miałam jamnika kanapowo-łóżkowego i nie chcę już tego powtarzać z obecnymi psami. Nie chodzi mi o to, że zapraszanie psa na kanapę samo w sobie jest złe tylko w przypadku joanny trochę nieodpowiedzialne. Jej pies ma przywileje a wychowania zero a więc moim zdaniem kolejność zaburzona. Tak samo nie siadam na posłaniach psów bo nie odczuwam takiej potrzeby. One są obok mojego łóżka i jak chcę to po nich chodzę no ale siadać nie lubię. Moje psy też nie lubią i nigdy nie lubiły siadac na moim łóżku.
Powiem tak, ja jak chcę poleżeć z psami to rozkładam matę albo w domu albo w ogrodzie i jest super! Wylegujemy się z córką, dwoma psami i kotem zajmującym czubek piramidy.
Z tym nagradzaniem i wzmacnianiem pożądanych zachowań to owszem, owszem święta racja tylko co np. ze szczekliwością czy agresją do innych psów na spacerach .......?Mnie tam troszeczkę awersji nie przeszkadza;)(no ale to nie mój wątek)

Posted

[quote name='joanna83']Puli chodzi mi o to,że chcę, żeby pies w ogóle nie wchodził na kanapę z jedzeniem, tzn, żebym nie musiała go śledzić gdzie akurat maszeruje ze swoim przysmakiem głównie dlatego,żeby nie wywoływać konfliktów z córką.
Rozumiem doskonale ale zanim on zrozumie bedziesz go musiała sledzic jeszcze milion razy żeby móc odpowiednio zareagowac i powstrzymac go zanim wejdzie..
Pies nie jest idiota i w koncu zakuma ale licz sie z tym ze jezeli juz nawet bedzie wiedział o co chodzi, moze probowac jeszcze od czasu do czasu do konca zywota. Bo a nuż pani nie zauwazy, a teraz akurat pani nie ma to moze pan pozwoli, bo moze panstwo zmienili zdanie na ten temat wiec cóż szkodzi spróbowac itd...
Powiem wiecej - im inteligentniejszy pies i szybciej sie uczy, tym bardziej bedzie kombinował. I najmniejsza niekonsekwencja z Twojej strony umocni go w tych próbach przechytrzenia...:evil_lol:

Rzeczywiście być może problem warczenia przy przytulaniu leży w tym w jaki sposób mała to robi. Muszę wymyślić jak jej wytłumaczyć,że można przytulać się do pieska,ale nie obejmować rączkami.
To bardzo ważne. Obejmowanie to unieruchomienie, pułapka, zniewolenie a przytulenie to ciepło, bliskość i wolnosc wyboru..
Niestety wkraczamy z córą w okres buntu i każde moje nie jest celowo ignorowane. Dwoję się i troję,żeby zastępować wszystko pozytywnymi stwierdzeniami zamiast zakazywać, ale nie jestem doskonała :(
Nie narzekaj. Wyobraź sobie co bedzie jak zacznie sie malowac, chodzic z gołym brzuchem i wracać po północy :evil_lol:

Posted

[quote name='joanna83']hmmm... chyba masz zły dzień sądząc po tonie Twoich wypowiedzi.(to do Badmasi)

W każdym razie niezależnie od Twojej opinii nasz pies nie ma zakazu spania na kanapie i fotelach i nikt na tym nie cierpi, a już bynajmniej nikt nie musi "walczyć" o miejsce, bo mamy ich sporo,więc wystarcza dla każdego;)
Prosiłam jedynie o radę jak oduczyć go jedzenia na kanapie. Jeśli pies rozumie, że nie może wchodzić na łóżko gdy tam jest pościel, a w innych sytuacjach może,to chyba jest szansa,że pojmie i tą zasadę?
Dziękuję Ci za uświadomienie mi moich braków... Jednak niewiele mi pomogłaś w temacie, o którym mówiła kilka postów wyżej. Stwierdzenie,że "praca z psem polega na konsekwencji" jest oczywiście prawdziwe,ale komuś kto potrzebuje konkretnych porad niewiele dają ogólniki,które można przeczytać na każdej stronce o psach.[/QUOTE]
Moje odpowiedzi są krótkie i tyle....Nie dostaniesz porad jakich oczekujesz. Prawie każdy powie tobie, że z psem musisz pracować od podstaw a twoje problemy obecne z psem to jedynie "czubek góry lodowej".
Oduczyć psa jedzenia na kanapie jeśli jest z nim tak wiele problemów to będzie trudnooooo.
Konsekwencja to nie ogólnik. To pewna prawda, którą warto sobie przyswoić zanim się zacznie pracować z psem. Bolesna bo wymaga od nas samych zmuszenia się do zajmowania konkretnej postawy i wykurzenia leniucha;)

Posted

[quote name='badmasi']Tak, wiem Puli, że wielu osobom nie przeszkadza "kanapowanie" czy "łóżkowanie" psów. Mnie strasznie......Miałam jamnika kanapowo-łóżkowego i nie chcę już tego powtarzać z obecnymi psami.
[..........]
Tak samo nie siadam na posłaniach psów bo nie odczuwam takiej potrzeby. One są obok mojego łóżka i jak chcę to po nich chodzę no ale siadać nie lubię. Moje psy też nie lubią i nigdy nie lubiły siadac na moim łóżku.
Moje sie nie pchały na łóżko a ja nie zapraszałam i tak zylismy przez trzy lata az stwierdziłam ze nie będę sobie sobie przyjemnosci odmawiac. I sama zaczełam zapraszać i nauczyłam ale łóżko/kanapa u burków ma wartosc o tyle o ile ja tam jestem.
No i rozpiesciłam je niemożebnie... zwykle pies krązy po domu i czatuje na cos dobrego a one po kolacji czasami oczekują że im bede brzuchy masowac albo doniose deser na miejsce. No to przynosze, siadam na legowisku i karmię z reki....Normalnie komendy mi wydaja a ja wykonuję...:flaming:

Nie chodzi mi o to, że zapraszanie psa na kanapę samo w sobie jest złe tylko w przypadku joanny trochę nieodpowiedzialne. Jej pies ma przywileje a wychowania zero a więc moim zdaniem kolejność zaburzona.
Oczywiscie. Nie zaczyna sie od konca..
Powiem tak, ja jak chcę poleżeć z psami to rozkładam matę albo w domu albo w ogrodzie i jest super! Wylegujemy się z córką, dwoma psami i kotem zajmującym czubek piramidy.
A ja nawet balkonu nie mam...:placz:
Z tym nagradzaniem i wzmacnianiem pożądanych zachowań to owszem, owszem święta racja tylko co np. ze szczekliwością czy agresją do innych psów na spacerach .......?Mnie tam troszeczkę awersji nie przeszkadza;)(no ale to nie mój wątek)
Powiedziałam że "prawie nie uzywam". ;)
We wszelkich pomieszczeniach i w srodkach transportu to sa psy absolutnie idealne - potrafia byc niewidoczne i bezszelestne tak długo jak trzeba.
Ale przerabiałam już straszenie innych psów, pacyfikacje obcych na "naszym" pastwisku (a ich pastwisko to kazdy teren na którym sie znalazły), wypedzenie pitbulla z parku i ściganie go przez trzy ulice po centrum miasta, nocne napaści w parku na kobiety przydrożne będące w trakcie wykonywania obowiązków słuzbowych...
Dwa owczarki o silnym instyncie tertorialnym i obronczym to naprawde pomyslowy duet... :evil_lol:

Ale ja tez bywam pomysłowa i dbam zeby sie burki na spacerach nie nudziły.
Teraz przerabiam psy kanapowe na sportowe i ucze je kontaktowego chodzenia, ciagniecia na smyczy, wyrywania jedzenia z reki, skakania po ludziach i innych równie pozytecznych rzeczy :roflt:
Są zachwycone i wolą cyrkowe sztuczki niz wspólnopsiowe zabawy :evil_lol:

Posted

joanna, nie ma nic zlego w tym ze pies korzysta z kanapy, ale ....powinien poczekac na wasze pozwolenie. gdy wlazi tam samowolnie od razu kaz mu zejsc. jezeli ty tam siedzisz i pies podejdzie, powinien poczekac na zaproszenie. tutaj wlasnie konsekwencja jest niezbedna. pies szybko zalapie o co chodzi. jak ma zabawke to ok. ale jak niesie tam cos do wycmuchania takie jak gryzak ze skory albo kosc, od razu nakaz zejscia.
co do chodzenia za corka jak ona je. pies zawsze bedzie lazil za osoba ktora go karmi z reki, przy stole albo cos gubi. oplacalny interes. moze zmien zwyczaje corki. nie ma chodzenia z jedzeniem w raczce. jej akurat tez to sie przyda. dzieci latwo sie zakrztuszaja jedzac podczas spacerow. jezeli macie ochote cos dac psu swojego do jedzenia, ok, ale wrzucajcie to do miski.
bardzo fajnie ze udaje sie pare rzeczy wyprostowac, pies jest jeszcze mlody, elastyczny, nie ma zakorzenionych wielu zachowan. twoja rola jest ukorzenianie zachowan pozadanych. to trwa latami czasem. psa wychowuje sie cale zycie....dziecko tez

co do przytulania. widzisz przytulanie dla nas ludzi jest gestem pokoju, przyjazni. psy maja inaczej. pies ktory jest podlegly przewodnikowi podchodzi do niego i lize jego pysk (twarz szyje uszy). przewodnik nigdy nie zrobi tego w stosunku do psa podleglego. ty chcesz abyscie byli przewodnikami psa, a juz napewno zebyscie stali o szczebel wyzej, i tak jest bardzo dobrze i dla was i dla psa, a dla dziecka po prostu bezpiecznie. no wiec pies ma misz masz. to on jest podlegly w stosunku do dziecka wiec czemu to dziecko pokazuje mu gest podleglosci. gdy poobserwujesz uwazniej najpierw w takim momencie odwraca gklowe i oblizuje sie, pewnie tez przymruza oczy albo nawet mruga, dopiero potem slychac warkniecie. popracuj z corka zeby okazywala psu pieszczoty inaczej, glazczac go po szyi, bez gestu obejmowania czy przytulania tak jak my to robimy i rozumiemy. to jest konflikt miedzyjezykowy. on z czasem nauczy sie ze ten wlasnie gest nie jest tym ktory on rozumie jako podleglosc. ale poki co zmien przyzwyczajenia dziecka.

Posted

[quote name='isabelle30'] pies ktory jest podlegly przewodnikowi podchodzi do niego i lize jego pysk (twarz szyje uszy). przewodnik nigdy nie zrobi tego w stosunku do psa podleglego. Zrobi.................

Posted

[quote name='isabelle30']poprosze o konkretna sytuacje kiedy to zrobi. przewodnik stada w stosunku do psa podleglego, nie ojciec do szczeniaka....[/QUOTE] Miałas kiedys w domu wiecej niz jednego psa czy może Twoja wiedza o zachowaniach stadnych pochodzi wyłącznie z książek?

Posted

[quote name='badmasi']Moje psy wylizują kota-wygląda na to, że skubaniec rządzi. Dawno już się tego domyślałam a teraz mam dowód:diabloti:[/QUOTE]:evil_lol:
Samiec shih tzu należący do mojego sąsiada lizał świnke morską. M.in. po mordce czyli ewidentnie submisywnie.
Natomiast nie liże swojego właściciela
Wnioski nasuwaja sie same...:evil_lol:

Posted

[quote name='isabelle30']poprosze o konkretna sytuacje kiedy to zrobi. przewodnik stada w stosunku do psa podleglego, nie ojciec do szczeniaka....[/quote]
Moje psy- oba dorosłe wylizują sobie pyszczki nawzajem.
Moje psy i 4 psy moich dzieci - patrz wyżej
Stado wspólnie pracujące - patrz wyżej, szczególnie po długim niewidzeniu.

Moje wszelkie smakołyki konsumują na świętych posłankach. Każdy na swoim.Starszy od początku tak miał ;) - nie musiałam uczyc. Młodszy miał zabierane na długą chwilę w momencie kiedy zaczynał się rozprawiac z powyższym w dowolnym innym miejscu niż jego święty kocyk. Bardzo szybko załapał. ( Wolałam tak, bo bałagan z miejscem spożywania mógłby nakręcic konflikty między nimi. Mamy mały metraż i muszą jeśc pysk w pysk).
A święty kocyk pełni jeszcze bardzo ważną funkcję. Mój 3 letni wnusio od urodzenia (no prawie) wie, że jak piesek poszedł tam, to znaczy, że chce odpocząc i nie można mu przeszkadzac. Wtedy można męczyc drugiego. A jak oba na kocykach, to można męczyc babcię. Babcia nie ma kocyka . :|

Posted

piekne opisy tylko brak w nich relacji pies przewodnik pies podlegly, czyli nadal nie dostalam odpowiedzi na swoje pytanie.... majac kilka psow w domu nie pozwolilyscie aby ustalily miedzy soba takie relacje. przwodnikiem jestes ty a cala reszta to tylko psy podlegle. kontakty z innymi gatunkami tez nie sa zadnym przykladem, Brutus swinke morska lize, kota zapewne by rozszarpal w ciagu sekundy.
opisalyscie po prostu relacje miedzy psami rownorzednymi w stadzie, podejrzewam ze przy porownaniu do dzikiego stada mozna by okreslic "psami rownorzednymi ze srednego szczebla"
wiecej przykladow?
ja w odroznieniu od was mialam taka wspaniala mozliwosc obserwacji na zywo, lub nagranie z tego co na zywo z racji studiow....
i nie opieram sie na ksiazkach czy niektorych o zgrozo autorach tych ksiazek twierdzacych ze psu nne psy do szczescia nie potrzebne. zbyt duzo takich psow chodzi po ulicach stanowiac niezle zagrozenie i dla naszych psow i dla nas samych. w sumie dobrze ze "stara szkola" odchodzi razem ze starymi jej wyznawcami

Posted

[quote name='isabelle30']piekne opisy tylko brak w nich relacji pies przewodnik pies podlegly, czyli nadal nie dostalam odpowiedzi na swoje pytanie....Lupak odpowiedziała tak precyzyjnie ze jasniej sie juz chyba nie da..

majac kilka psow w domu nie pozwolilyscie aby ustalily miedzy soba takie relacje. przwodnikiem jestes ty a cala reszta to tylko psy podlegle.
[.................]
opisalyscie po prostu relacje miedzy psami rownorzednymi w stadzie, podejrzewam ze przy porownaniu do dzikiego stada mozna by okreslic "psami rownorzednymi ze srednego szczebla"

W kolejnym temacie forsujesz usilnie teorie nie majace zadnego zwiazku z rzeczywistością.
Wśród psowatych nie istnieje demokracja a w przeciwienstwie do Ciebie Lupak doskonale wie o czym pisze - wystarczy spojrzec na psy w jej avatarze. Akurat u pierwotnych psów północy bardzo wyraźna jest ścisle przestrzegana wielostopniowa hierarchia stadna i silny instynkt walki. Nie istnieje cos takiego jak "równorzednosc" i maszer który chce dotrzec do celu nie moze pozwalac sobie na ingerowanie w strukture stada ustalona samodzielnie przez psy.
ja w odroznieniu od was mialam taka wspaniala mozliwosc obserwacji na zywo, lub nagranie z tego co na zywo z racji studiow....

Lupak w odróznieniu od Ciebie nie trzyma psów dla ozdoby kanapy tylko przemierza z zaprzegami setki kilometrów i od lat obserwuje stadne zachowania i zwyczaje psów własnych i cudzych..
I jezeli cos mówi to sa to fakty a nie mity..


nie opieram sie na ksiazkach czy niektorych o zgrozo autorach tych ksiazek twierdzacych ze psu nne psy do szczescia nie potrzebne. zbyt duzo takich psow chodzi po ulicach stanowiac niezle zagrozenie i dla naszych psow i dla nas samych. w sumie dobrze ze "stara szkola" odchodzi razem ze starymi jej wyznawcami.

Nie wiem jaka jest "stara szkoła" ale wiem co uwielbiana przez Ciebie Turid Rugaas sądzi o poziomie kultury w Polsce i o puszczaniu luzem piesków zeby sie "pobawiły" z innymi.

Jej pierwsze seminarium w Polsce odbyło sie w 2002 r i poswiecone było ogólnie mówiac sygnałom uspokajajacym.
Przy okazji analizy CS'ow w sytuacjach konfliktowych poruszono problem kontaktów z luźno biegajacymi obcymi psami. Turid kompletnie nie rozumiała w czym rzecz i o co chodzi z tym podbieganiem obcych psów. Po wyjasnieniach okazało sie że dotychczas w żadnym kraju w którym prowadziła seminaria nie spotkała sie z takim problemem. Nie miesciło jej sie w głowie ze to co np w Skandynawii czy Francji jest incydentalną patologią, u nas jest powszechnie przyjeta normą.

W styczniu br Turid prowadziła w Krakowie seminarium "Szczenieta i młode psy - sztuka dorastania" na którym omawiała m.in. prawidłową socjalizację
i prawidłową aktywizację szczeniąt. Wg niej najlepiej zaczynac spacery z trzymiesięcznym szczeniakiem od 10 min dziennie i później co miesiąc wydłużac spacer o 10 min. Stwierdziła też, że normalnemu psu wystarczy pół godzinnny spacer dziennie. Oczywiscie na eksploracje i wąchanie trawki a nie na ganianki z innymi psami.

Posted

[quote name='isabelle30'].... majac kilka psow w domu nie pozwolilyscie aby ustalily miedzy soba takie relacje. przwodnikiem jestes ty a cala reszta to tylko psy podlegle.
Taak. Jestem zbyt leniwa żeby dopuścic do tego. Nie pozwolę żeby się psy ustawiły i będę kombinowac nad logistyką, ścieżkami ewakuacji i umierac z niepokoju np w pracy, że zabezpieczenie nie wytrzymało. Nie po to mam psy żeby je izolowac.
Przytoczę słowa Puli : Akurat u pierwotnych psów północy bardzo wyraźna jest ścisle przestrzegana wielostopniowa hierarchia stadna i silny instynkt walki. Jeszcze parę lat w stecz w głowach hodowcom i niektórym musherom się nie mieściło, że obce samce potrafią leżec koło siebie albo razem biegac. luzem po łąkach i połoninach.
Natomiast dalej jest pomieszanie z poplątaniem.
Owszem, jestem przewodnikiem, ale stado to nie ja. Stado to one. A ja ( i inni ludzie zamieszani w naszą wspólną egzystencję ) to.... na własny użytek nazywam -społecznością. Nigdy nie będę członkiem stada bo jestem człowiekiem. Natomiast one ( od początku utworzenia rasy ukierunkowane na pracę właśnie w stadzie ) potrafią błyskawicznie ustawic się w stado domowe, treningowe, spacerowe itd

[quote name='isabelle30']opisalyscie po prostu relacje miedzy psami rownorzednymi w stadzie, podejrzewam ze przy porownaniu do dzikiego stada mozna by okreslic "psami rownorzednymi ze srednego szczebla"
Nie ma czegoś takiego przynajmniej wśród tych, które znam najlepiej czyli północników. Tam nawet hołota średniego szczebla ma swoją szufladkę i wyżej ogona nie podskoczy.
Tak że psy mam silnie schierarchizowane. Mało tego, pieczołowicie dbam o ten układ bo mam święty spokój.
A kiedy bos liże po pysiu, uszkach itd ? Nie mówię o sytuacji kiedy ten niżej jest chory. ( u nie moich też to obserwowałam) Sygnałem, że młody wyszedł z choroby zawsze jest pierwszy wpi....l. :diabloti: Znaczy, jest OK i okres ochronny się skończył.
Ale do dziś zdumiewa mnie jak szef potrafi odpuścic. Kiedy tak patrzę, to stwierdzam, że jakby na mnie padło to już dawno poleciałoby pierze i rozpierducha byłaby na 100 fajerek. A ten... pozwala, ba, właśnie liże, brzusio wywala, zaczepia- męcz mnie i maltretuj. Ale nadchodzi moment, że wstaje, otrzepuje się, łeb podnosi, i cała hołota w swoich szufladkach.
Nie będę się wcinac do goldków, retriwerów i innych. Trochę o nich wiem ale...musiałabym miec stadko przynajmniej dekadę, poobserwowac, pouczyc się od nich i wtedy coś powiedziec. Tak jak o moich - ukochanych ;) chociaż co niektórzy złośliwcy twierdzą, że to nie psy tylko pierwotniaki.:diabloti:
Ps: I żeby nie było, jechałam wierzchem na burku, bo miał fantazję mordę skuc innemu zbyt pewnemu siebie samcowi, a ja miałam inne zdanie na ten temat. Rączki mam powyrywane, nóżki poobijane. Ale za naukę slę płaci. Szczególnie jak się ma głowę nabitą wiedzą z książek i filmików ,a życie weryfikuje to i owo.
Ps 2 :środa nabiera rumieńców ;)
Ps 3: A teraz ziewam i oblizuję się siarczyście :p
Ps 4 : [quote name='mamanabank']Puli i Lupak ale się uśmiałam czytając Wasze posty, dziękuję :lol:
A ja myślałam, że rada się przyda (wszak wątek o dzieciach i psach). Warto zapewnic psu święty kącik i nauczyc dziecko, że pies też człowiek i swoje prawa ma. A tu śmiech i wycieranie monitora . Buuuuuuuuuuuu ;) ;)

Posted

Lupak, bo Twoje opisy sa cudne, soczyste, takie charakterne jak i pierwotniaki :evil_lol:.
A swoja droga, podobne relacje widzialam w stadku spotykajacym sie regularnie co kilka dni, samiec obiegal wszystkie i krotkim liznieciem "zaznaczal" je. Po przepedzeniu obcego psa z terenu i dominujacy pies i podrzedny samiec lizaly sobie pyski, brykaly, jakby dokonaly czegos najwspanialszego w swiecie ;).
Rownie niesamowicie wygladala wspolpraca dwoch samcow, uderzanie na przemian w wybrane miejsce na zamarznietym jeziorze, by dostac sie do wody.

Posted

[quote name='karjo2']Lupak, bo Twoje opisy sa cudne, soczyste, takie charakterne jak i pierwotniaki :evil_lol:..[/quote] :oops::oops::oops: Kto z kim przestaje....;)

[quote name='karjo2']A swoja droga, podobne relacje widzialam w stadku spotykajacym sie regularnie co kilka dni, samiec obiegal wszystkie i krotkim liznieciem "zaznaczal" je. Po przepedzeniu obcego psa z terenu i dominujacy pies i podrzedny samiec lizaly sobie pyski, brykaly, jakby dokonaly czegos najwspanialszego w swiecie ;)..[/quote]
Kapitalne są takie obserwacje !!! Prawda ?? Ja ingeruję w ostateczności. Z zimną krwią obserwuję do końca i wkraczam kiedy mus. Zagrożenie dla nich albo postronnych.
A ostatni przykład przypomniał mi sytuację kiedy prowadzę 2 burki ( mojego i Anvika- tak ze 6 ton uciągnęli by obaj. Zauważyłam odwiecznego wroga ułamek sekundy przed nimi, więc jeszcze obraz nie skonkretyzował się w mózgu a padło gee. Misie jednocześnie zobaczyły frajera i usłyszały komendę. Karnie wykonały i.... zaczeli pod nosem mamrolic- obaj. Słyszałam dokładnie : patrz jaka głupia... a tak byłoby fajnie, przetrzepalibyśmy mu futro, a przez tą głupią ci... taka zabawa przeszła nam koło nosa. Ze 2 minuty tak nadawali na mnie :diabloti: .
[quote name='karjo2']Rownie niesamowicie wygladala wspolpraca dwoch samcow, uderzanie na przemian w wybrane miejsce na zamarznietym jeziorze, by dostac sie do wody.[/quote]
A ja lubię jak najpierw sprawdzają. Lekko-pac łapeczką i luk co się dzieje, potem mocniej i jeszcze mocniej - z oglądem wyniku, Potem z 2 łap na zmianę. Cuuuuuudo.
Kurcze, czego ja nie zaczęłam pisac bloga o tym co wywinęły moje i nie moje psy :shake: . Ale te 10 lat temu blogów chyba jeszcze nie znano.
I jak już mam zarobic bana za offowanie - nie tak dawno. przyleciałam z roboty i gotuję leczo. ( koniec lata i jesień tyle tego gotowania ;) ) Pokroiłam co trzeba, pizgłam w gar, gaz zmniejszyłam i poszłam do pokoju włączyc komputer i przeleciec ulubione wątki na forach. Ale kątem oka widzę, że Lupak wysyła do mnie Anubisa ( jak on się nim wysługuje :angryy:. Aż mi czasem żal chłopaka). Udaję, że nie widzę. No to Anu delikatnie wziął w pysk moją rękę. Więc pytam- co kochanie ? A Anu prowadzi mnie do kuchni, siada i... jednym okiem łypie na lodówkę, drugim na gar z leczem na gazie, trze... e tego...oboma na mnie i znów: jednym na lodówkę, drugim na gar, oboma na mnie.
Taaaaa. Kiedy gotuje leczo zawsze na koniec jest krojenie a to winerków, a to frankfuterków, a to innej chabaniny i..... za spokojną asystę z bezpiecznej odległości ( bo kuchnię mam mniejszą niż przedział kolejowy) ostatnie kąski były zawsze dla nich. A tu ? Nic :angryy: bo leczo było wege dla kogoś.
Za czujnośc i pilnowanie receptury dostali :oops: po pół kilo mięcha- rozbratel miałam, na jutro. A jutro były placki ziemniaczane z cukrem i śmietaną :oops:



A wnusio właśnie mi wytłumaczył, że nie można ciągnąc za ogonek i podchodzic z tyłu i pokazał jak podejśc i jak piesek lubi byc drapany ;)

Posted

Puli uwielbiam twoje suki... uwielbiam je obie i koniec, kropka :loveu:...

Lupak twoje potwory też uwielbiam :eviltong:...

Kącik dla psa jest dobrym rozwiązaniem - u mnie to jest klatka. Małemu do klatki wchodzić nie wolno i koniec, za to Birma wszystkie swoja smakołyki ma dawane tylko tam - nawet jej do pustego łebka nie przyjdzie, że można je gdzieś indziej jeść :cool3:...
Swoją drogą przy małym dziecku klatkę polecam - trudniej przez pręty się takiego psa zaczepia... za to nikt nam przecież nie karze zamykać psa w klatce... u mnie nawet by takie rozwiązanie odpadało - osobiście zdemontowałam drzwiczki, bo mi nie pasowała strona w którą się otwierały :evil_lol:.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...