anetek100 Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Łomianki powiadomione:):):)trzymam kciuki za pozytywne rozwiązanie Quote
Delph Posted May 28, 2009 Author Posted May 28, 2009 Dzięki za wsparcie i rozsyłanie wici. Nadal nic, deszcz pewnie zmył ogłoszenia, tylko siedzieć i ryczeć pozostaje :-( Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego, tak strasznie mi żal tego psiaka... Chciałyśmy pomóc, najwyraźniej nie powinnam się brać za takie rzeczy...... Quote
majqa Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Delph napisał(a):(...) Chciałyśmy pomóc, najwyraźniej nie powinnam się brać za takie rzeczy...... Rozumiem Twój ból więc powtórzę się...nie ma człowieka, który czegoś w swoim życiu i to ważnego nie spartolił. I nie jest tak, że nie powinnaś się brać za takie rzeczy. Ta przykra sytuacja, która pociągnęła takie a nie inne konsekwencje dla biedaka, również służyła nauczce/ nauce (cena jej wysoka, fakt), jak zwał tak zwał. Kiedyś, inne zwierzaki temu podobne, na pewno Ci nie zwieją, o to doświadczenie jesteś i czujniejsza i mądrzejsza. Jeszcze nie trać nadziei. Jeśli psiaczek się nie znajdzie, jego historia zawsze będzie budziła w Tobie rozdygotanie (więcej to niż pewne) ale ono się przełoży na pożytek innych zwierzaczków i ich dobro. Wiem, wiem...mogę sobie klepać. Każde słowo otuchy to i tak marne pocieszenie. Bardzo mi przykro, że jest tak jak jest. :-( Czy dawałaś (a mnie to umknęło) ogłoszenie w jakiejś lokalnej prasie? Quote
Delph Posted May 28, 2009 Author Posted May 28, 2009 Dziękuję za słowa otuchy, dużo dla mnie znaczą, bo jakoś nadal nie mogę sobie tego wybaczyć... powinnam wziąć wtedy sprawy w swoje ręce, zająć się tym psem, a nie liczyć na pomoc... Tak to jest jak kilka osób się za coś bierze, później zostają wyrzuty sumienia, a czasu się nie cofnie. Nie rozumiem tego, miałam sporo psów na tymczasie, bardziej lub mniej rozbrykanych lub wystraszonych, nigdy żadnego nie zaniedbałam, nie zrobiłam nic głupiego. A tutaj, przy najgorszym przypadku, dopuściłam do takiej tragedii... Myślałam o ogłoszeniu w prasie, tylko nie wiem jak się za to zabrać, miałam gdzieś wycinek z gazety, w której można było zamieszczać bezpłatnie, ale nie mogę go znaleźć. Można też chyba przez internet w Ofercie bodajże? Zaraz pokombinuję. Quote
majqa Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 Podaj mi na PW mail, coś Ci podeślę. Inna sprawa - kup jakieś codzienne gazety, zobacz, czy mają tam takie rubryki, a swoją drogą, coś może umknąć oku więc zadzwoń/ napisz do redakcji i dopytaj. Czasami jest i tak, że takie rubryki są tylko wstawiane w określony dzień tygodnia. Quote
Delph Posted May 28, 2009 Author Posted May 28, 2009 Ok, udało mi się zamówić na przyszły tydzień ogłoszenia w Ofercie i Wyborczej. Dzięki za podsunięcie pomysłu, może uda mi się jeszcze gdzieś. A wracając do tematu nauczki, to jeżeli jeszcze kiedyś będę w podobnej sytuacji, to pewnie założę psu szelki, obrożę i minimum dwie smycze, nie mówiąc już o zwiększonej do maksimum czujności... Quote
Delph Posted May 29, 2009 Author Posted May 29, 2009 JEST!!!! :multi::multi::multi::multi::multi: ZNALAZŁ SIĘ!!!! Aż się popłakałam ze szczęścia!!! Zadzwonił weterynarz (wspaniały, przekochany człowiek) z lecznicy na SGGW! Nasz farciarz podczas swojej wędrówki miał mega szczęście, spotkał dwie studentki weterynarii (dotarł prawie na kampus sggw), które go zabrały! Jest zdiagnozowany, zaszczepiony i aktualnie grzeje dupkę u mojej znajomej (tej, która go znalazła). Niewiarygodne szczęście, nie wiem nawet jak opisać swoją radość!!! Oczywiście to dopiero początek naszej drogi, teraz czeka nasz żmudne leczenie, no i adopcja kochanej psinki. On jest wspaniały, taki mądry, spokojny, a jednocześnie pełen miłości. Właśnie śpi z łebkiem ułożonym na stopie koleżanki, pewnie chce być jak najbliżej, żeby mu nie uciekła... Pies ma prawdopodobnie po urazie zanik czucia w końcach tylnych łap. Przez to powłóczy nimi i starł sobie jedną porządnie, a z drugiej starł kości tak, że zostały tylko paliczki :-( Rokowania są dobre, goi się dobrze, a docelowo planujemy mu sprawić specjalne buciki, żeby mógł chodzić. Poza tym pełno kleszczy, mega wychudzenie, a na rtg wyszło, że ktoś nafaszerował go nabojami z wiatrówki :-( (na razie to zostawiamy, żeby wyjąć trzeba by operować). Liczymy po cichu na wsparcie, ten pies ma niebywałą wolę życia i tyle miłości w sobie.... Zresztą spójrzcie sami (oczywiście psiak w obroży, szelkach i na dwóch smyczach ;)): Quote
Isadora7 Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 O matusieńko, to spojrzenie... za takie oczy człowiek powinien oddac wszystko: http://img297.imageshack.us/img297/6164/93798641.gif Quote
Delph Posted May 29, 2009 Author Posted May 29, 2009 On tak patrzy cały czas, nie spodziewa się od człowieka niczego dobrego, bo raczej nigdy tego nie zaznał :-( A mimo wszystko się stara, jest niesamowicie grzeczny... W głowie mi się nie mieści, jak można skrzywdzić taką istotę.... Quote
majqa Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 Delph, nie posiadam się z radości!!!!!!!!!!!!!!! :multi: :multi: :multi: Uffffffff........powoli schodzi ze mnie powietrze... :lol: Quote
auraa Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 Po cichu kibicowałam żeby pies się znalazł. Dobrze,ze jest bezpieczny. Quote
pumcia02 Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 no no no widzę że faktycznie byłaś niezmiernie szczęśliwa, przez telefon nie powiedziałaś mi o śrucie i kleszczach :mad::razz: żebyście slyszeli Delph przez telefon! Tego szczęścia nie da się opisać! :lol: Dobra Delph napisz co jest potrzebne na tą chwilę Quote
anetek100 Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Boże co za ulga jak ja się cieszę w głębi duszy wiedziałam,że w końcu się znajdzie baaardzo się cieszę... Quote
Delph Posted May 30, 2009 Author Posted May 30, 2009 mariolka napisał(a):no no no widzę że faktycznie byłaś niezmiernie szczęśliwa, przez telefon nie powiedziałaś mi o śrucie i kleszczach :mad::razz: żebyście slyszeli Delph przez telefon! Tego szczęścia nie da się opisać! :lol: Dobra Delph napisz co jest potrzebne na tą chwilę Heheh, o śrucie jeszcze wtedy nie wiedziałam, dopiero później wymacałam jakby guzek pod pachą, zapytałam weterynarza i dowiedziałam się takiej rewelacji... Podobno ma tego całkiem sporo... A kleszcze to żadna radosna ani też wyjątkowo ciekawa nowina, więc pominęłam ;) A potrzebne jak zwykle: domek. I pewnie kasa, zależy jak będzie wyglądało leczenie. Na razie nie ma długu, opłaciłyśmy mu szczepienia itp., ale nie wiem jak długo damy radę. Jeśli chodzi o karmę itd. to sobie poradzimy, ale boję się rachunków za leczenie... Zastanawiam się też już nad tymi bucikami, co prawda trzeba jeszcze poczekać, aż się zagoi, ale może ktoś ma pojęcie gdzie w ogóle się takie coś zamawia? Z domkiem też się waham, może zacząć go ogłaszać dopiero jak dojdzie do siebie? Jak myślicie? Quote
malagos Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Co za historia! :crazyeye: :multi: Ależ on ma szczęście w tym swoim nieszczęściu! Quote
majqa Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Delph napisał(a):(...) Pies ma prawdopodobnie po urazie zanik czucia w końcach tylnych łap. Przez to powłóczy nimi i starł sobie jedną porządnie, a z drugiej starł kości tak, że zostały tylko paliczki :-( Rokowania są dobre, goi się dobrze, a docelowo planujemy mu sprawić specjalne buciki, żeby mógł chodzić. (...) Rozumiem, że te nuńki jego to sprawa przejściowa i czucie ma szansę wrócić, a tym samym jego normalny chód? W jakim wieku jest biedak? Quote
majqa Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Mój Boże, zasugerowałam się wpisem o dobrych rokowaniach, a to poprostu dotyczyło ranek. :-( Miał biedak ogrom szczęścia, że po takich trudach poszukiwań, co zakrawa na cud, udało się go znaleźć. Hm...co do bucików, napisz proszę PW do GoniaP, jakiś czas temu myszkowała po różnych sklepikach internetowych z zaopatrzeniem ortopedycznym/ rehabilitacyjnym z wszelkimi, takimi cudami. Mam nadzieję, że ma gdzieś zachowane linki do stron. Quote
Delph Posted May 30, 2009 Author Posted May 30, 2009 majqa napisał(a):Rozumiem, że te nuńki jego to sprawa przejściowa i czucie ma szansę wrócić, a tym samym jego normalny chód? W jakim wieku jest biedak? Niestety nie przejściowa :-( Usłyszałam, że czucie już nie wróci, piesek będzie tak zawsze powłóczył, chyba że mu sprawimy buciki usztywniające łapki. Nie ma tam czucia, więc nie ma jak ich poprawnie stawiać, nie zdaje sobie też sprawy jak bardzo je zdarł. W jednej jest szansa, że się zagoi, ale druga jak pisałam nie ma kości stopy i jest duży ubytek głównych kości (starte o asfalt, musiał tak długo się przemieszczać). Będzie miał, jak to nazwał weterynarz, takie zwisające coś zamiast stopy... Ale gdyby te buciki mu zamówić, to jest szansa na chodzenie. Szkoda go pakować na wózek, wtedy już zanik mięśni murowany, a on od stawów skokowych ma czucie i dobrze sobie radzi. Nie mam pojęcia w jakim jest wieku, ale zęby ma imponujące :lol: Myślę, że może ze cztery? W każdym razie stary na pewno nie jest. Byłam dzisiaj u niego, wyszliśmy na spacerek i "wykąpałam" śmierdziucha w takiej piance na sucho :lol: Jest kochany i baaardzo cierpliwy, dał się nawet wysuszyć suszarką. Aha - za mortadelę zrobi wszystko :evil_lol: Quote
Delph Posted May 31, 2009 Author Posted May 31, 2009 Spryciarz nadruszył sobie w nocy opatrunek, koleżanka jedzie z nim na zmianę. Może to i dobrze, bo ten bandaże były już mocno sfatygowane, poza tym nie pierwszej świeżości, delikatnie mówiąc (cały pies po szorowaniu już nie śmierdzi, ale te łapki niestety tak... z przerażeniem myślałam, że on ma takie siedlisko bakterii na tej ranie). Teoretycznie miał mieć zmianę dopiero we wtorek, żeby mógł go przy okazji zobaczyć ortopeda. Trudno, będzie miał trochę więcej stresu i dodatkową wizytę, ale te łapinki są ważniejsze... Quote
pumcia02 Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 szczerze mowiac nie wyobrazam sobie tych lapinek...:-( A dogaduje się z goldenem? Quote
Delph Posted May 31, 2009 Author Posted May 31, 2009 Felek (takie imię dostał w lecznicy :lol:) już w nowych pachnących bandażach, wyczesany i błyszczący. To bardzo ładny pies jest, tylko trzeba go odkarmić. We wtorek konsultacja z ortopedą, trzymajcie kciuki. Okaże się też, czy wyrobimy finansowo za leczenie, bo teraz tym się najbardziej martwię :shake: Golden na razie pojechał na weekend na działkę, więc psiak ma spokój. Widzieli się już w piątek, golden oczywiście by się chciał pobawić, ale psiak się boi i odwraca niepewnie, więc nie chcemy go stresować. On nawet nie za bardzo może sprawnie wstać, więc zrozumiałe jest, że niepewnie się czuje przy dużym psie. Zobaczymy co będzie jak golden wróci. Quote
majqa Posted May 31, 2009 Posted May 31, 2009 Delph napisał(a):(...) We wtorek konsultacja z ortopedą, trzymajcie kciuki (...). Kciuki za wynik konsultacji Felkowej mocno zaciśnięte. Quote
Delph Posted June 1, 2009 Author Posted June 1, 2009 Z goldenem w porządku, nie wchodzą sobie w drogę. Dzisiaj nawet Felek zaczął łazikować po domu, nabrał sił i wzięło go na zwiedzanie :lol: Jutro rano wizyta u chirurga, dzięki za trzymanie kciuków. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.