Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 968
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted

Dzięki za wsparcie i rozsyłanie wici.
Nadal nic, deszcz pewnie zmył ogłoszenia, tylko siedzieć i ryczeć pozostaje :-(
Pierwszy raz zdarzyło mi się coś takiego, tak strasznie mi żal tego psiaka... Chciałyśmy pomóc, najwyraźniej nie powinnam się brać za takie rzeczy......

Posted

Delph napisał(a):
(...) Chciałyśmy pomóc, najwyraźniej nie powinnam się brać za takie rzeczy......

Rozumiem Twój ból więc powtórzę się...nie ma człowieka, który czegoś
w swoim życiu i to ważnego nie spartolił. I nie jest tak, że nie powinnaś się brać za takie rzeczy. Ta przykra sytuacja, która pociągnęła takie a nie inne konsekwencje dla biedaka, również służyła nauczce/ nauce (cena jej wysoka, fakt), jak zwał tak zwał. Kiedyś, inne zwierzaki temu podobne, na pewno Ci nie zwieją, o to doświadczenie jesteś i czujniejsza i mądrzejsza. Jeszcze nie trać nadziei.
Jeśli psiaczek się nie znajdzie, jego historia zawsze będzie budziła w Tobie rozdygotanie (więcej to niż pewne) ale ono się przełoży na pożytek innych zwierzaczków i ich dobro.
Wiem, wiem...mogę sobie klepać. Każde słowo otuchy to i tak marne pocieszenie. Bardzo mi przykro, że jest tak jak jest. :-(
Czy dawałaś (a mnie to umknęło) ogłoszenie w jakiejś lokalnej prasie?

Posted

Dziękuję za słowa otuchy, dużo dla mnie znaczą, bo jakoś nadal nie mogę sobie tego wybaczyć... powinnam wziąć wtedy sprawy w swoje ręce, zająć się tym psem, a nie liczyć na pomoc... Tak to jest jak kilka osób się za coś bierze, później zostają wyrzuty sumienia, a czasu się nie cofnie. Nie rozumiem tego, miałam sporo psów na tymczasie, bardziej lub mniej rozbrykanych lub wystraszonych, nigdy żadnego nie zaniedbałam, nie zrobiłam nic głupiego. A tutaj, przy najgorszym przypadku, dopuściłam do takiej tragedii...

Myślałam o ogłoszeniu w prasie, tylko nie wiem jak się za to zabrać, miałam gdzieś wycinek z gazety, w której można było zamieszczać bezpłatnie, ale nie mogę go znaleźć. Można też chyba przez internet w Ofercie bodajże? Zaraz pokombinuję.

Posted

Podaj mi na PW mail, coś Ci podeślę. Inna sprawa - kup jakieś codzienne gazety, zobacz, czy mają tam takie rubryki, a swoją drogą, coś może umknąć oku więc zadzwoń/ napisz do redakcji i dopytaj. Czasami jest i tak, że takie rubryki są tylko wstawiane w określony dzień tygodnia.

Posted

Ok, udało mi się zamówić na przyszły tydzień ogłoszenia w Ofercie i Wyborczej. Dzięki za podsunięcie pomysłu, może uda mi się jeszcze gdzieś.

A wracając do tematu nauczki, to jeżeli jeszcze kiedyś będę w podobnej sytuacji, to pewnie założę psu szelki, obrożę i minimum dwie smycze, nie mówiąc już o zwiększonej do maksimum czujności...

Posted

JEST!!!! :multi::multi::multi::multi::multi: ZNALAZŁ SIĘ!!!!

Aż się popłakałam ze szczęścia!!! Zadzwonił weterynarz (wspaniały, przekochany człowiek) z lecznicy na SGGW! Nasz farciarz podczas swojej wędrówki miał mega szczęście, spotkał dwie studentki weterynarii (dotarł prawie na kampus sggw), które go zabrały! Jest zdiagnozowany, zaszczepiony i aktualnie grzeje dupkę u mojej znajomej (tej, która go znalazła). Niewiarygodne szczęście, nie wiem nawet jak opisać swoją radość!!!

Oczywiście to dopiero początek naszej drogi, teraz czeka nasz żmudne leczenie, no i adopcja kochanej psinki. On jest wspaniały, taki mądry, spokojny, a jednocześnie pełen miłości. Właśnie śpi z łebkiem ułożonym na stopie koleżanki, pewnie chce być jak najbliżej, żeby mu nie uciekła...

Pies ma prawdopodobnie po urazie zanik czucia w końcach tylnych łap. Przez to powłóczy nimi i starł sobie jedną porządnie, a z drugiej starł kości tak, że zostały tylko paliczki :-( Rokowania są dobre, goi się dobrze, a docelowo planujemy mu sprawić specjalne buciki, żeby mógł chodzić. Poza tym pełno kleszczy, mega wychudzenie, a na rtg wyszło, że ktoś nafaszerował go nabojami z wiatrówki :-( (na razie to zostawiamy, żeby wyjąć trzeba by operować).

Liczymy po cichu na wsparcie, ten pies ma niebywałą wolę życia i tyle miłości w sobie.... Zresztą spójrzcie sami (oczywiście psiak w obroży, szelkach i na dwóch smyczach ;)):





Posted

On tak patrzy cały czas, nie spodziewa się od człowieka niczego dobrego, bo raczej nigdy tego nie zaznał :-( A mimo wszystko się stara, jest niesamowicie grzeczny... W głowie mi się nie mieści, jak można skrzywdzić taką istotę....

Posted

no no no widzę że faktycznie byłaś niezmiernie szczęśliwa, przez telefon nie powiedziałaś mi o śrucie i kleszczach :mad::razz:
żebyście slyszeli Delph przez telefon! Tego szczęścia nie da się opisać! :lol:

Dobra Delph napisz co jest potrzebne na tą chwilę

Posted

mariolka napisał(a):
no no no widzę że faktycznie byłaś niezmiernie szczęśliwa, przez telefon nie powiedziałaś mi o śrucie i kleszczach :mad::razz:
żebyście slyszeli Delph przez telefon! Tego szczęścia nie da się opisać! :lol:

Dobra Delph napisz co jest potrzebne na tą chwilę


Heheh, o śrucie jeszcze wtedy nie wiedziałam, dopiero później wymacałam jakby guzek pod pachą, zapytałam weterynarza i dowiedziałam się takiej rewelacji... Podobno ma tego całkiem sporo... A kleszcze to żadna radosna ani też wyjątkowo ciekawa nowina, więc pominęłam ;)

A potrzebne jak zwykle: domek. I pewnie kasa, zależy jak będzie wyglądało leczenie. Na razie nie ma długu, opłaciłyśmy mu szczepienia itp., ale nie wiem jak długo damy radę. Jeśli chodzi o karmę itd. to sobie poradzimy, ale boję się rachunków za leczenie... Zastanawiam się też już nad tymi bucikami, co prawda trzeba jeszcze poczekać, aż się zagoi, ale może ktoś ma pojęcie gdzie w ogóle się takie coś zamawia? Z domkiem też się waham, może zacząć go ogłaszać dopiero jak dojdzie do siebie? Jak myślicie?

Posted

Delph napisał(a):
(...) Pies ma prawdopodobnie po urazie zanik czucia w końcach tylnych łap. Przez to powłóczy nimi i starł sobie jedną porządnie, a z drugiej starł kości tak, że zostały tylko paliczki :-( Rokowania są dobre, goi się dobrze, a docelowo planujemy mu sprawić specjalne buciki, żeby mógł chodzić. (...)

Rozumiem, że te nuńki jego to sprawa przejściowa i czucie ma szansę wrócić, a tym samym jego normalny chód? W jakim wieku jest biedak?

Posted

Mój Boże, zasugerowałam się wpisem o dobrych rokowaniach, a to poprostu dotyczyło ranek. :-( Miał biedak ogrom szczęścia, że po takich trudach poszukiwań, co zakrawa na cud, udało się go znaleźć. Hm...co do bucików, napisz proszę PW do GoniaP, jakiś czas temu myszkowała po różnych sklepikach internetowych z zaopatrzeniem ortopedycznym/ rehabilitacyjnym z wszelkimi, takimi cudami. Mam nadzieję, że ma gdzieś zachowane linki do stron.

Posted

majqa napisał(a):
Rozumiem, że te nuńki jego to sprawa przejściowa i czucie ma szansę wrócić, a tym samym jego normalny chód? W jakim wieku jest biedak?


Niestety nie przejściowa :-( Usłyszałam, że czucie już nie wróci, piesek będzie tak zawsze powłóczył, chyba że mu sprawimy buciki usztywniające łapki. Nie ma tam czucia, więc nie ma jak ich poprawnie stawiać, nie zdaje sobie też sprawy jak bardzo je zdarł. W jednej jest szansa, że się zagoi, ale druga jak pisałam nie ma kości stopy i jest duży ubytek głównych kości (starte o asfalt, musiał tak długo się przemieszczać). Będzie miał, jak to nazwał weterynarz, takie zwisające coś zamiast stopy... Ale gdyby te buciki mu zamówić, to jest szansa na chodzenie. Szkoda go pakować na wózek, wtedy już zanik mięśni murowany, a on od stawów skokowych ma czucie i dobrze sobie radzi.
Nie mam pojęcia w jakim jest wieku, ale zęby ma imponujące :lol: Myślę, że może ze cztery? W każdym razie stary na pewno nie jest.

Byłam dzisiaj u niego, wyszliśmy na spacerek i "wykąpałam" śmierdziucha w takiej piance na sucho :lol: Jest kochany i baaardzo cierpliwy, dał się nawet wysuszyć suszarką. Aha - za mortadelę zrobi wszystko :evil_lol:

Posted

Spryciarz nadruszył sobie w nocy opatrunek, koleżanka jedzie z nim na zmianę. Może to i dobrze, bo ten bandaże były już mocno sfatygowane, poza tym nie pierwszej świeżości, delikatnie mówiąc (cały pies po szorowaniu już nie śmierdzi, ale te łapki niestety tak... z przerażeniem myślałam, że on ma takie siedlisko bakterii na tej ranie). Teoretycznie miał mieć zmianę dopiero we wtorek, żeby mógł go przy okazji zobaczyć ortopeda. Trudno, będzie miał trochę więcej stresu i dodatkową wizytę, ale te łapinki są ważniejsze...

Posted

Felek (takie imię dostał w lecznicy :lol:) już w nowych pachnących bandażach, wyczesany i błyszczący. To bardzo ładny pies jest, tylko trzeba go odkarmić. We wtorek konsultacja z ortopedą, trzymajcie kciuki. Okaże się też, czy wyrobimy finansowo za leczenie, bo teraz tym się najbardziej martwię :shake:

Golden na razie pojechał na weekend na działkę, więc psiak ma spokój. Widzieli się już w piątek, golden oczywiście by się chciał pobawić, ale psiak się boi i odwraca niepewnie, więc nie chcemy go stresować. On nawet nie za bardzo może sprawnie wstać, więc zrozumiałe jest, że niepewnie się czuje przy dużym psie. Zobaczymy co będzie jak golden wróci.

Posted

Z goldenem w porządku, nie wchodzą sobie w drogę. Dzisiaj nawet Felek zaczął łazikować po domu, nabrał sił i wzięło go na zwiedzanie :lol:
Jutro rano wizyta u chirurga, dzięki za trzymanie kciuków.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...