Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 313
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Jeśli o mnie chodzi ;) Agathee to fanka... czy ja wiem :D hehehe to juz chyba za mało powiedziane :) Bulle w moim życiu są już od kilku lat. Bull był psem którego miałam miec, raz nie udało się przez rodziców, którzy wystawili mnie w pole, a raz chciałam adoptować ale niestety za późno się odezwałąm, i bullek był już szczęśliwie w domku. I w tedy ja już tak strasznie chciałam psa, i oglądałam allegro, w sumie patrząc się jakie nowe bullki się na świecie i po jakich psach pojawiły i tak napatoczyło się ogłoszenie z Toudzikiem, który chwycił mnie za serce i niewiele myśląc zadzoniłam. Gdyby pewnie w tym czasie co przywiozłam Toudzika, było więcej bullowatych szczeniaków do adopcji, to pewnie miałabym bulla. Ale był tylko jeden, a dorosłego nie chciałam brać ze względu na to że trochę się obawiałam dorosłego psa, i ze względu na rodziców, którzy z dorosłego bulla tez by się nie cieszyli.

Pomagam w bullowych adopcjach, nawet pomogłam odchować dwa mioty bullowe:)

Kocham bulle, i na pewno bull się u mnie pojawi. Nie może być inaczej :) Myślę że obok bulla pojawi się i basset, druga moja milość, choć nie jestem z ta rasą tak zwiazana jak z bullami, i bernardyny :) I wiem że będę chciała żeby któraś z tych ras była przezemnie zaadoptowana a nie kupiona jako szczeniaczek, może wszytskie 3 ;) Po wolontariacie w schronisku, bardzo siedzi mi na sercu adopcja.


zmierzchnica, mi też został jeden egzamin, bo nie poszłam ;) i czekam na termin poprawkowy, musze oddać jeszcze jedno zadanie z pewnego przedmioty, i jak zwykle mecze się jeszcze z projektowaniem :/

Russellka, ja standartowo :D biały bull :D potem na równi tricolorki z rudymi, potem pregowane a na samym koncu czarne pregowane :P

a teraz macie jeszcze troche fotek :D:D











Z Toudzikiem bylismy teraz na weekend w Grybowie. Niestety nie wzielam aparatu, strasznie zaluje. Widok Toudiego, i Platona, psa przyjaciółki, mieszanki owczarka niemieckiego z biardem, biegnących w zaspach śniegu za patykiem był super! W Grybowie była maaasa śniegu :) Cudownie :) Toudi jak zwykle niegrzeczy. Nie wiem co ja z tym psem mam zrobic hahaha raz lepiej raz gorzej, teraz przez sesje troche zaniedbalam jego wychowywanie. Dzieki bogu, bierzemy sie z powrotem ostro do nauki dobrego wychowania ;) :cool3:

:eviltong:

Posted

Toudi 24 lutego bedzie mial pierwsze urodziny ;)

To nie było lenistwa :D Były w tedy na siebie lekko obrażone hehe :D

Dzisaj na spacerze na plantach spotkaliśmy białą bullinke Basie! 7.5 miesieczna :D Strasznie szalały :lol:

Posted

yoshiyuki napisał(a):
Toudi 24 lutego bedzie mial pierwsze urodziny ;)

To nie było lenistwa :D Były w tedy na siebie lekko obrażone hehe :D

Dzisaj na spacerze na plantach spotkaliśmy białą bullinke Basie! 7.5 miesieczna :D Strasznie szalały :lol:


Łaa, taki duży chłopak już jest? Nieźle ;)

Posted

Haha, ja też chciałam rasowego - goldena, który był moją miłością od zawsze (już mi przeszło :lol:).
No a stało się tak, że zaadoptowałam czarnucha z działki ;) Bulle to fajne psiaki, miałam okazję kiedyś obcować z miniaturką w czasie wakacji. Fajna torpeda pozytywnych emocji :diabloti: Ale bassety, bernardyny? Całkowicie nie mój typ :evil_lol: Co do tych pierwszych to za długie, za potężne, za wolne. A bernardyny za wielkie :lol: No ale każdy ma inny gust.

Ta tri bullinka rzeczywiście piękniutka, ale Toudiemu w umaszczeniu nie dorówna :)
No i ogólnie dużo tych bullów w tym Krakowie macie! Pozazdrościć, u nas same labradory (spasione w dodatku) :lol:

  • 2 weeks later...
Posted

tak, każdy ma inny gust ;) bo ja właśnie gustuje w faflowatych, sliniących się, masywnych :cool3: Bulle choć nie faflowate i nieśliniace masywne dość bywają :lol::cool3::loveu:

A miniaturki, fakt, żywe torpedy :evil_lol: w nich bardzo dobrze widać wpływ terriera na powstawanie rasy ;)

Czy ja wiem czy tych bullów tak dużo... nieczęsto spotykam obce bulle na spacerach. Mam kilka znajomych bullów, z forum bullowego i krakowskich bullowych spotkań, ale to większość osób nie z mojej dzielnicy ;) niestety :placz:

Dzisiaj z Toudim byliśmy na 4 godzinnym spacerze, dawno na tak długim - nie licząc koni - nie byliśmy, więc Toudi latał szczęśliwy, uśmiechnięty :loveu: Wymęczył się torche, ja też, całe buty mi przemokły, ale to nic, było warto :multi: Taka śliczna pogoda, takie słoneczko świeciło, najmocniej gdy już wracaliśmy, cieplutko, i Toudi był grzeczny :cool3: Zawsze twierdziłam że to nie o to chodzi ze jest nie wychowany, jak to moi znajomi twierdzili... poprostu gdy jest niewybiegany, to się buntuje. Nie ma co się dziwić ;) Jedyne na co najbardzej się zdenerowałam, to, to że liznął sobie jakąś kupke...:mad::placz: więc po powrocie do domu, szczoteczka, pasta, i szorujemy paszcze :angryy:

trochę foteczek :)

Toudi, moja ryjóweczka :cool3:













Posted

Za ponad 20 min, nastanie hmmmm... dobra nastanie to złe słowo... bo po tych ponad 20 minutach stuknie 24 luty... i w ten o to sposob Toudi... będzie miał swoje 1 urodzinki! Z tej okazji na pewno wybierzemy sie na długi spacer w jakies fajne miejsce :painting: Nie mam sił do tego urwisa, wczoraj był taki niegrzeczny ;( Teraz sobie tak słodko z Puma spią na łóżku. Ach ja wiem że troche w tym mojej winy, że nie zawsze mam czas czy siły na porządny spacer, że zima pod tym względem była straszna. Z jednej strony koło się zamyka, bo gdy Toudi się zachowuje niegrzecznie spacer staje się mało przyjemny, męczący. Teraz znów zaczął się semetr, mam jeszcze nieskończony projekt z zeszłego, i szykujący się projekt z nowego. Mimo to staram się strasznie, nie mam nikogo znajomego który podobnie jak ja brał by swojego psa wszędzie gdzie się da, a naprawdę to robie, na plenery, zajęcia terenowe jeśli tylko można, na konie, do Grybowa, do znajomych, do chłopaka - który biedny to znosi, i w cale Toudiego nie kocha... nawet momentami jest zazdrosny. Sama uwielbiam spędzać czas na powietrzu, więc korzystami z tego wzajemnie - on pod tym wzgledem ze ja nie mam ochoty wracac do domy gdy jest ładna pogoda, a ja że moge sobie wychodzić, nigdy nie lubiłam sama spacerować, a wiadomo nie zawsze ma się z kim wyjść, mimo grona znajomych czy lubego.

A ten mój urwis już kilka razy mnie do łez doprowadził, bo nie należe do cierpliwych. Zaczynam dochodzić do wniosku że tylko głupie psy są w 100% posłuszne. Bo Toudi chyba doszedł do wniosku że nie zawsze opłaca się być posłusznym.

Przed wczoraj było super! Naprawdę, szliśmy sobie tą alejka Waszyngtona, masa ludzi, on sobie biegał zadowolony, gdy zbilżaliśmy się do rzucających się śnieżkami, lub skaczących i krzyczących dzieci, przywowywałam go, kazałam siąść, zapinałam na smycz, i ładnie przechodził obok skupiając się na smakołyki lub śnieżce w mojej ręcę, po czym puszczałam go a on zadowolony bieg dalej, obszczekując raz po raz jakiegos ptaszka, krzacza lub na nic nie szczekając. Byłam dumna, i aż chyba zabardzo... bo wczoraj... pojechaliśmy do Dobczyc, wyciągnełam chłopa na spacer z Toudim nad Rabe, gdy tylko go odpiełam ze smyczy już wiedziałam co się szykuje, ruszył ze szczekiem przed siebie, zadowolony, gdy go zawołałam, odwrócił się by bieć w moją stronę, coraz bliżej mnie, coraz szybciej, po to żeby niezatrzymując się przy mnie, osiągnąc jak najwiekszą prędkość w mijaniu mnie. I wiedziłam, że przyjemny spacer mam z głowy. Sama nie wiem co już w takim momencie robić, czy go olewać, czy stać miejscu do usranej śmierci i czekać aż łaskawie podejdzie, kiedy on zwykle stoi, patrzy się, szczeka i macha ogonem, a czasem nawet podskakuje w miejscu wyglądając jakby zachęcał mnie do zabawy w stylu "ja uciekam, ty gonisz". A ja poprostu na spacerach nie wołam go do siebie tylko w momencie kiedy chce go złapać i wracać, nie wołam go od tak, żeby właśnie wiedział że przychodzenie do mnie nie jest równoznaznacze z wracaniem do domu, a nawet na odwrót, "przyjdz, dostaniesz coś dobrego, leć/baw się dalej" lub poprostu "nawet jeśli cię teraz zapne bo: przechodzimy przez ulice/ idzie małe rozdarte dziecko/ idzie dziecko ktore na twoj widok szczeka/ idzie ktos kto lapie swojego psa itp, to i tak cie puszcze gdy odejdziemy troche od tej przeszkody"

Nie wiem co robić, staram się z całych sił. Jeśli chodzi o sprawy dominacji... cóż... Toudi chyba wie kto rządzi, w drzwiach to on nawet sam mnie przepuszcza haha, gdy każe zejść schodzi, gdy ja jem rzadko żebra, bo wie że odemnie nie dostanie, ale przy stole zawsze siedzi z nadzieją w oczach, bo oczywiście ktoś w rodzince musi być ten dobry (patrz: moja mama/tata) i czasem coś smacznego pod pyszczek podrzucić.

Wiem że czasem na spacerach pewnie zachowuje się nie tak jak powinnam, ale tracę cierpliwość, tzn. nie ma czegoś takiego żebym go uderzyła, ale mocniej pociągne za smycz. Zwykle staram się odwracać uwagę, zabawką, smaczkiem. Ale czasem cóż... brak cierpliwości bierze górę... przykro mi trochę.

Bo to nie może być tak Toudi wybiegany = grzeczny, Toudi niewybiegany = robiący to co chce... On musi zrozumieć, ze czasem z różnych przyczyn spacer musi być krótszy bo np. jest to spacer przed moimi zajęciami, lub późny nocny, np. taki o 22 lub 23... i kiedyś idac z nim na 10-20 min o 22 puszczałam go luzem, wolałam, wracał, dawał się zapiąć, nie było problemu. A teraz, o nie... nie ryzykuje... szkoda mi nerwów...

Myślę o szkoleniu... Tylko hah... Toudi w domu zrobi wszystko... nawet aportuje! Czego na polu nie robi :knuje:, czy gdy bawimy się w fonntanie, ktora jest ogrodzona, to Toudi też jest usłuchany. Boje się trochę że na szkolenu skończy się tak samo, jest jedna fajna szkoła, dwie osoby mi ją chwaliły, choć jedna narzekała, że fajnie, fajnie, ale przez to że szkoła była w zamknietym pomieszczeniu to pies tam super grzeczny, posłuszny wiedział o co chodzi, a na zewnatrz... cóż te same komendy = całkiem inne efekty. Czy też o innej szkole... niektorzy chwalili inny narzekali, ze pies na zajeciach też super, wychodził z terenu ośrodka, to mozna było sobie prosić. Choć nie ma co szukać wymówek... Musze odłożyć pieniązki i wybrac sie na to PT. Może wzmocni to moją wieź z Toudim... choć nie wydaje mi sie ona słaba... Toudi potrafi za mna skuczeć gdy wejde do łazienki się myć, a jak wyjde z wanny to nie moge sie od niego odpędzić, skuczy gdy wszyscy są w domu a ja wyjde np. do sklepu. No i co najfajniejsze on mnie iska hahaha :loveu: Wasze psy was iskają?:> No a rano codziennie obowiązkowo rytułał pieszczochów :loveu: przytulania się i wciskania nosa w moją szyję :lol:

A tu taki czort potrafi być nie grzeczny... ech...

juz po 12... mamy więc 24 :BIG: :cunao:więc chciałabym życzyć mojemu urwisowi, dużo zdrówka, oleju w głowie (nie wiem czemu mu to życze, mi też nie raz tego życzyli... i nie wiem ile to efektu przyniosło :hmmmm::niewiem: ) samych radości:sweetCyb:, i żeby zawsze był taki wesoły:laugh2_2: i rozkoszny jak być potrafi. Masy kompanów to zabaw:dog::dog::knajpa:, i może w końcu jakiegoś stałego przyjaciela na spacery :drink1: I wszytskiego najlepszego z okazji pierwszych urodzin! :tort::new-bday::drinking::-o

Hah musze ten tort przygotować, na długi spacer iść, prezent wstyd będzie dopiero na początku marca, kiedy mój portfel się skromnie zasili. Na pewno jakas zabaweczka... i może nowe szeleczki... takie jak te które zjadł... chce kupic znowu muscata, bo byłam z nich zadwolona, zastanawiam się tylko czy błękitne czy czarne :cool3::roll: hehe :oops:


i Toudi rok temu :)

Posted

nie martw się, on jeszcze młodziutki jest to może mu po prostu hormony buzują :) doskonale Cię rozumiem, bo ja też szybko się denerwuję, ale nie rezygnuj i pracuj z nim dalej, opłaci się. Z moim Axelem było tak samo :) w domu grzeczniutki i w ogóle.. a na dworze masakara, zwłaszcza przy innych psach. Wtedy nic innego nie istniało, nie było nawet mowy o skupianiu uwagi. Nam baaaardzo pomogło szkolenie :) i trenować trzeba w różnych miejscach, nie tylko w domu, wtedy komendy będzie wykonywał też na dworze.
a co do wracania na komendę, może na razie spuszczaj go na lince? wtedy nie będzie mógł zwiać, Ty oszczędzisz sobie nerwów.. i ćwiczcie przywołanie. :)

szelki weź niebieskie :cool3: ładnie mu w nich będzie.

No i WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO Z OKAZJI URODZIN! :loveu: żeby nie rozrabiał za bardzo :lol: i sluchał się mamci :evil_lol: i oczywiście dużo zdrowia i radości z życia!

btw, ale z niego był słodki maluch :)

Posted

Znam ten ból, CZASAMI Fifka zachowuje się tak samo- udaje, że mnie nie słyszy gdy ją wołam, jak chcę ja zapiąć na smycz to ucieka.
Kiedyś zawsze było tak, że jak spacerowałam z Fifka to w ogóle jej nie przywoływałam do siebie i nie zapinałam na smycz praktycznie wcale (mieszkamy bardzo blisko łąki i rezerwatu- dzieli nas od tego ulica gdzie samochody jeżdżą tylko jak chcą wyjechać lub wjechać, czyli bardzo rzadko), chodziła za mną lub przede mną, gdy szlam do domu nie było problemu, sama wchodziła do klatki, ale problemy się zaczęły przed pierwszą cieczką :angryy: Fifka się nie słuchała na spacerach przez co chodziła na lince, smyczy i pracowałam z nią, przywoływałam ją gdzieś tak co 8 minut i po tygodniu widziałam już rezultaty, Fifka na każde zawołanie była przy mnie, czasami jak poczuła jakiś zapaszek to potrafiła przy nim siedzieć z 15 minut, no i teraz przez brak czasu było znowu to samo i praca znowu się zaczęła, teraz postanowiłam, że na każdy spacer będę nosić smaki i przywoływać ją wtedy kiedy mi się zachce, już pomału widać malutka poprawę, ale przed nami jeszcze dużo pracy.
Chodzimy na szkolenie, ale teraz zostało przerwane przez pogodę, ponieważ zajęcia są na świeżym powietrzu i siedzenia psa na śniegu mogło by grozić wizytą u weta. Moim zdaniem jeżeli chodzi o szkolenie to najlepiej gdy odbywa się ono na świeżym powietrzu, wtedy uczymy psa skupiać jego uwagę na nas w miejscu gdzie jest wiele zapachów i ciekawych rzeczy co bardzo przydaje się na spacerach właśnie w takich sytuacjach jak nasze :)

No i wszystkiego naaaajlepszego dla Toudiego :multi::multi:
Dużo smaków, długich spacerów, pociechy z pańci (:diabloti:), spacerowych przyjaciół, ładnych szeleczek:evil_lol:
i wiele, wiele innych :D

Posted

Ale mnie u Was długo nie było !!!
I se czytam że Toudi niegrzeczny ;) Szkolenie to dobry pomysł, skoro mówisz,że zrobi wszystko w domu a na dworze nic , to tym bardziej, bo szkolenia są przecież na dworze organizowane zwykle :)

Posted

yoshiyuki napisał(a):

Nie wiem co robić, staram się z całych sił. Jeśli chodzi o sprawy dominacji... cóż... Toudi chyba wie kto rządzi, w drzwiach to on nawet sam mnie przepuszcza haha, gdy każe zejść schodzi, gdy ja jem rzadko żebra, bo wie że odemnie nie dostanie, ale przy stole zawsze siedzi z nadzieją w oczach, bo oczywiście ktoś w rodzince musi być ten dobry (patrz: moja mama/tata) i czasem coś smacznego pod pyszczek podrzucić.


Moja suka jest w pełni uległa, ale w drzwiach często pierwsza przechodzi, zawsze sępi, bo wie że jest jakiś procent, ze dostanie kawałek -to nie dominacja tylko rytuały i przyzwyczajenia;)

Toudi ma w sobie terriera i jest uparty i charakterny. Analizuje sobie co mu się opłaca i kiedy.
Musisz z nim więcej ćwiczyć na dworze podczas spacerów rożne komendy -wtedy będzie je wykonywał tak samo chętnie i szybko jak w domu.
Przywoływanie ćwicz często i za każdym razem na początku dawaj smaczka, potem co trzeci raz nie dawaj, potem co drugi itd. (albo zamiast smaczka piłka, czy śnieżka)
Moja suka tez czasem głuchnie, ale jest 100 razy bardziej karna niż mój bullopodobny -no ale nie jest taka bystra i cwana jak on.

Życzymy wszystkiego najlepszego Toudiemu i Tobie i wielu wielu lat spędzonych razem w szczęściu i zdrowiu!

Posted

ok, nie będę się rozpisywać nad postępami Toudiego, lub jego brakami ;) Nie chce za bardzo chwalic slońca przez zachodem. A w ogóle jak zwykle raz lepiej raz gorzej :) Wiosna idzie więc i te wybryki mniejsze też się wydają ;)

Szykuje nam się fajna sprawa :) od 12 marca przez 6 dni, będę miała do wyprowadzania oprócz Toudiego dwa psy: bulldoga ang - Bully, i wyżła waimarskiego - Haxly :) I na weekend mam załatwionego kierowce, i całą trójka, pojedziemy i w niedziele i w sobote na fajny spacerek w spokojne miejsce :D Może w niedziele udało by się jechać za kraków... ach było by cudownie :) fajnie nie mogę się doczekać :) Tylko już sobie pomocników załatwiłam na spacery, tam poranne siku, to nic, ale jak będę chciała iść tak na godzine... z trzema psami, gdyby to były trzy westy, jamniki, coś małego nie było by problemu... no ale ;) Damy rade :D

A co oprócz tego... Toudi ma nowe współlokatorki :D

Porky :)



i Geegee :)



Toudi jest nimi pozytywnie zainteresowany, obwąchuje je, i gdy biegają po łóżku, leży i je obserwuję, nawet pozwolił po sobie przejść :) Więc myślę że się zaprzyjaźnia :D

Posted

Ogoniaste prześliczne ;) Uważaj na Toudiego, żeby nie obudził się u niego instynkt terrierka :diabloti: Co innego ogoniaste przy pańci, łażące po nim, a co innego biegające po podłodze ;) Wiem z doświadczenia - moja świnka
[*] nie mogła przy Chibi czy Fro biegać po podłodze swobodnie, choć na rękach, w klatce była im obojętna..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...