fizia Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 Oto owczarkowate cudo KENNA Kenna została wczoraj zabrana ze schroniska i pojechała do hoteliku u Wiosny. Była w ciąży. Została przeprowadzona sterylizacja aborcyjna - koszt 370 zł Musimy oddać Wiośnie za ten zabieg, a niestety nie dysponujemy taką sumą... Dlatego z całego serca prosimy o pomoc finansową!!:oops: Kenna suczką przemiłą, bardzo towarzyską i kontaktową, grzeczną i niekłopotliwą. Oczywiście szukamy dla Niej wspaniałego Domu! Obecnie Kenna przebywa w hoteliku u Wiosny w woj. opolskim. Pomożemy w transporcie suni do nowego Domu!! Prosimy o pomoc!!! Quote
clo Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 melduje sie na watku:))))kenna jest cudna sunia bardzo potrzeba ogloszen dla sunki:)jest grzeczna,mila,spokojna i mlodziutka ma ok roku:)poczekamy na wiesci jak poszla sterylka.prosimy o wsparcie z calego serca!!nie chcemy powiekszac dlugu dlatego kazdy grosz sie przyda Quote
agusiazet Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 Może zrobię dobry początek, dam 50 zł na redukcję długu Kenny, jest piękna. podajcie na PW dane do przelewu:) Quote
Zuza i Noddy Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 Do góry! Jutro zabiorę się do wysyłanie pw, tylko tutaj prośba do kogoś o przygotowanie chociaz jakiegoś wstępnego tekściku. Quote
pinkmoon Posted May 22, 2009 Posted May 22, 2009 Ja też poproszę dane do przelewu, dorzucę chociaż 20 zł. Piękna jest! Jak wszystkie owczarkowate cudności :) Quote
fizia Posted May 22, 2009 Author Posted May 22, 2009 agusiazet napisał(a):Może zrobię dobry początek, dam 50 zł na redukcję długu Kenny, jest piękna. podajcie na PW dane do przelewu:) Cudownie!!! Bardzo, bardzo dziękujemy!!!:loveu::loveu: Quote
wiosna Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Wczoraj raniutko Patryk pojechał z Kenną do Gliwic, do Kliniki na sterylizację. Trochę się to czasowo przeciągnęło, bo Patryk musiał czekać na tlen do narkozy wziewnej, odebrał więc Kennę jakoś koło 1:00. O 4 był już w domu. Sterylizacja przebiegła dobrze, Kenna wesoło potuptała do boksu, położyła się spać. Ale kiedy po 2 godzinach poszliśmy karmić psy, Kenna już nie żyła. Jest mi strasznie trudno o tym pisać. Jest mi trudno myśleć o tym wszystkim. Po rozmowie z weterynarzem, który ją operował dowiedziałam się, że wszystko było dobrze i rokowania były naprawdę dobre. Oddychała prawidłowo, nie było kłopotów z narkozą, z wybudzaniem, z niczym.. To, co Wet uznał za jedyną możliwą przyczynę to zator. Zator, czyli dostanie się zakrzepniętej krwi do serca i zatkanie go. Zdarza się to podobno dość często przy operacjach, gdzie są duże naczynia krwionośne, chociaż raczej przy operacjach kości udowych, miednicy czy innych takich 'wielkich', rzadziej przy sterylizacjach. Jednak zdarzają się i.. padło na Kennę :-( Smutno jest mi strasznie. Kenna, taka kochana psica.. Nie wiem, co więcej napisać ;( Ludziom, aby zapobiec zatorom, podaje się leki przeciwzakrzepowe - właściwie przy każdym pobycie w szpitalu. Tyle, że po tych lekach trzeba przez kilka dni leżeć, nie można być 'w pionie', a psu nie da się wytłumaczyć, żeby leżał.. Nie udało nam się jej uratować. Nie ma chyba więcej co pisać... edit: aha - połowę opłaty za sterylkę my bierzemy na siebie. Quote
truskawa144 Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 I właśnie dlatego my w schronisku raczej nie sterylizujemy suk na rozsypaniu. W tak dalece posuniętej ciąży macica jest ogromna i ma w sobie bardzo dużo krwi,kiedy suka ją straci bardzo łatwo o nieszczęście. Quote
clo Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 ehhh...kenna miala chociaz jeden dzien szczescia...kazdy tutaj chcial dobrze..truskawa masz pewnie racje ale madrym czasem jest sie po szkodzie niestety:(ja z wiosna chcialam ratowac kenne ,mialo to tez zapobiec narodzeniu sie 10nowych szczeniat ktore stalyby sie bezdomne...nie wazne nie ma co moim zdaniem rozpetywac tu zadnej wojny...wydarzyla sie straszna tragedia ktorej nikt nie mogl przewidziec i ktorej bron boze nikt nie chcial...Ja jestem z wiosna bo wiem jak im ciezko teraz...i i tak dziekuje jej i patrykowi,ze dali suni chociaz te nie cale dwa dni szczescia poza kratami...jezeli ktos nadal chcialby wspomoc nas w splaceniu dlugu za kenne bardzo prosze o pw to podam nr konta..jest mi strasznie przykro i rowniez ciezko mi nawet cos tu pisac...tym razem nam sie nie udalo...:((( spij spokojnie sunko...nie umarlas jako bezimienna i bedziemy o tobie pamietac. Quote
Kajtus Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 truskawa144 napisał(a):I właśnie dlatego my w schronisku raczej nie sterylizujemy suk na rozsypaniu. W tak dalece posuniętej ciąży macica jest ogromna i ma w sobie bardzo dużo krwi,kiedy suka ją straci bardzo łatwo o nieszczęście. Dlatego suczkę wet sam powinnien zostawic w klinice do wieczora conajmniej,monitorowac. Ja bym zrobila sekcje zwlok co bylo tak naprawde przyczyną; czy faktycznie zator czy zle zrobiony zabieg. Bardzo przykre to jest:shake: Quote
wiosna Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Nie chcę absolutnie wszczynać żadnych "grubych dyskusji", bo uważam, że nie ma to sensu. Ale Kenna w schronisku była ponad miesiąc. Jeśli piszesz, Truskawa, że nie sterylizuje się tam suk w wysokiej ciąży, to wyjaśnij mi, proszę, dlaczego Kenna nie została wysterylizowana tuż po przyjęciu do schroniska? Zawieźliśmy Kennę do Kliniki, do Gliwic. Nie sterylizowaliśmy jej tutaj, chociaż jest bliżej i odpada koszt transportu. Ale do Weterynarza w Gliwicach mam ogromne zaufanie, znam go już od lat i miałam okazję 'przerobić' tam nie tylko drobne zabiegi, szczepienia czy kastracje, ale choćby leczenie łapy Grisa, czyli - w moich oczach - arcydzieło chirurgii. Temu weterynarzowi powierzam nie tylko moje i hotelowe psy, ale bez obaw sama dałabym mu się "pokroić". Mało komu ufam bardziej. Ludzie podczas operacji też umierają. To się zdarza, przytrafia, i ogromnie proszę o nie doszukiwanie się błędów weterynarzy. Tak po prostu wyszło. Jak napisała Clo - nikt z nas nie chciał źle. Gdyby szczeniaki się urodziły, jestem pewna, że tu, na dogo, znalazłoby się sporo osób piszących "dlaczego nie sterylizowaliście?!". Jak to słusznie ktoś kiedyś napisał - tylko ten, kto nic nie robi, nie będzie nigdy krytykowany. I to są ogromnie trafne słowa. Szkoda mi Kenny, naprawdę jest mi strasznie przykro. Ale takie rzeczy się po prostu zdarzają, i nie ma w tym niczyjej winy. Dodam tylko, że wykonuje się sterylizacje nawet w momencie porodu. Operacja jest oczywiście trudna, i "im wcześniej, tym lepiej", ale tutaj już my wcześniej nie mogliśmy zrobić nic. Truskawa, czy możesz sprawdzić, czy w schronisku macie inne szczenne suki, i jeśli tak, organizować sterylizację jaknajszybciej, na już, na wczoraj? Kajtus, gdybym nie znała tego weta, zawiozłabym ciało Kenny na sekcję. Uważam jednak, że w tej sytuacji nie ma takiej potrzeby. Quote
truskawa144 Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 clo napisał(a):mialo to tez zapobiec narodzeniu sie 10nowych szczeniat ktore stalyby sie bezdomne... Jakich 10 szczeniąt? Przecież w momencie kiedy suka urodzi to ślepy miot jest usypiany,niestety smutne to ale konieczne. Nie są usypiane tylko kilkudniowe szczeniaki. wiosna napisał(a):Nie chcę absolutnie wszczynać żadnych "grubych dyskusji", bo uważam, że nie ma to sensu. Ale Kenna w schronisku była ponad miesiąc. Jeśli piszesz, Truskawa, że nie sterylizuje się tam suk w wysokiej ciąży, to wyjaśnij mi, proszę, dlaczego Kenna nie została wysterylizowana tuż po przyjęciu do schroniska? Gdyby była miesiąc w schronisku to bym ją znała,nie wiem skąd masz takie informacje ale ja wiem,że to "nowy nabytek" i była w zbyt wysokiej ciąży ("na rozsypaniu w ciągu tygodnia"). Ty masz zaufanie do słów swojego weta a ja swojego. wiosna napisał(a): Dodam tylko, że wykonuje się sterylizacje nawet w momencie porodu. Operacja jest oczywiście trudna, i "im wcześniej, tym lepiej", ale tutaj już my wcześniej nie mogliśmy zrobić nic. Co nie zmienia faktu ze w tak wysokiej ciąży zabieg jest bardzo ryzykowny,nie znam dobrego weta który by tak ryzykował. wiosna napisał(a): Truskawa, czy możesz sprawdzić, czy w schronisku macie inne szczenne suki, i jeśli tak, organizować sterylizację jaknajszybciej, na już, na wczoraj? Nie muszę sprawdzać bo wiem,że nie ma. U nas suki choćby podejrzane o ciążę ciacha się jak najszybciej,wyjątkiem są te w wysokiej ciąży lub takie które dosłownie rodzą nam na rekach zaraz po przywiezieniu. Uprzedzę,że w przypadku który trochę dziwnie opisała Ci p. Stasia chodziło o sukę która się oszczeniła w 2-3 h po przywiezieniu do nas,kierownika nie było w schronisku i dlatego maluchy zostały z matką,po powrocie kierownika z L4 kilka dni później było już za późno na potraktowanie ich jak ślepy miot. Kto jak kto ale my to akurat mamy wystarczająco dużo psów żeby nie "pozwalać" na kolejne. Wiosno ja nie mam do Ciebie pretensji bo przecież Ty nic nie zrobiłaś,tylko uważam,że w tej sytuacji sterylizacja była wysoce ryzykowna i pisałam to już wczoraj Fizi na gg zanim ten watek powstał i zanim cokolwiek się stało. Niestety miałam racje. Wet z którym wczoraj rozmawiałam też. Quote
wiosna Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 Niestety muszę jeszcze raz podnieść wątek i się odezwać. Muszę, bo sprawdziłam datę na zaświadczeniu o szczepieniu przeciw wściekliźnie, jakie otrzymałam wraz z Kenną - data to 07.05.2009. Czyli nie przywieziono Kenny kilka dni wcześniej, ale znacznie wcześniej. Zresztą - nikt nie powiedział, że zaszczepiona była w dniu przyjęcia. Pracowniczka mówiła mi, że Kenna jest tam 5 tygodni. Ty zapewne napiszesz, że szczepi się w dniu przyjęcia psa, ale wybacz - bardziej wierzę pracownikom. My zabraliśmy ją 21.05. Gdyby była sterylizowana 07.05, byłoby znacznie bezpieczniej.. Dlaczego, Truskawo, tak bardzo bronisz tego schroniska? Ja naprawdę nic absolutnie do niego nie mam, nie jestem czepiaczem, nie lubię wtykania nosa ani włażenia komuś w paradę. Ale sposób, w jaki na każdym wątku dementujesz wszystko, co nawet mimochodem, nawet w niezamierzony i nieoskarżycielskim tonie mogłoby rzucić cień na Jamrozowiznę wzbudził moje zainteresowanie. Ja wiem, że schronisko to nie pięciogwiazdkowy hotel, i tu, nadogo chyba każdy to wie. I nikt nie oczekuje zbyt wiele. Ale po co kręcić, kiedy można po prostu przyznać "nie wysterylizowaliśmy", "nie potrafiliśmy zidentyfikować psa", "został niedopilnowany po kastracji"? To wszystko się zdarza. Ja nie mam 'ale' do tego, co się stało. Mam 'ale' do tego, że za każdym razem oczyszczasz i tłumaczysz bardzo starannie, jak w schronisku trudno, jak brakuje pieniędzy, jak to i tamto utrudnia. Brakuje mi tutaj szczerości ;( Nie chcę, abyśmy się nie lubiły. Najprawdopodobniej będziemy jeszcze miały okazję pisać na tych samych wątkach i w pewien sposób współpracować. Proszę Cię, nie odbieraj moich słow jako ataku, ale po prostu spójrz z mojej strony. Mamy jeden cel i ja nie chciałabym mieć w Tobie wroga. Ale bardzo liczę na Twoją szczerość, bo bez tego nijak nie uda nam się dogadywać. Quote
truskawa144 Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 wiosna napisał(a): Muszę, bo sprawdziłam datę na zaświadczeniu o szczepieniu przeciw wściekliźnie, jakie otrzymałam wraz z Kenną - data to 07.05.2009. Czyli nie przywieziono Kenny kilka dni wcześniej, ale znacznie wcześniej. Zresztą - nikt nie powiedział, że zaszczepiona była w dniu przyjęcia. Pracowniczka mówiła mi, że Kenna jest tam 5 tygodni. Ty zapewne napiszesz, że szczepi się w dniu przyjęcia psa, ale wybacz - bardziej wierzę pracownikom. My zabraliśmy ją 21.05. Gdyby była sterylizowana 07.05, byłoby znacznie bezpieczniej.. Oczywiście,że pies NIGDY nie jest szczepiony w dniu przywiezienia bo po to jest tzw obserwacja żeby nie zaszczepić np. chorego psa. Coś mi się nie chce w to wierzyć bo jakby była u nas 5 tyg to bym ją znała. No i nie chce mi się wierzyć,że przez tyle czasu nikt by ciąży nie zauważył,jest to oczywiście możliwe ale jak dotąd tak się nie zdarzyło. Nie wiem skąd to się wzięło bo ja rozmawiałam z kierownikiem kilka razy i mi wyraźnie powiedział,że to nowy pies którego ja jeszcze nie widziałam. NIGDY ani nie szczepi ani nie ciacha się zwierzaka w dniu przyjęcia,chyba w żadnym schronisku się tak nie robi - to tak na marginesie. wiosna napisał(a): Dlaczego, Truskawo, tak bardzo bronisz tego schroniska? Ja naprawdę nic absolutnie do niego nie mam, nie jestem czepiaczem, nie lubię wtykania nosa ani włażenia komuś w paradę. Ale sposób, w jaki na każdym wątku dementujesz wszystko, co nawet mimochodem, nawet w niezamierzony i nieoskarżycielskim tonie mogłoby rzucić cień na Jamrozowiznę wzbudził moje zainteresowanie. Ja wiem, że schronisko to nie pięciogwiazdkowy hotel, i tu, nadogo chyba każdy to wie. I nikt nie oczekuje zbyt wiele. Ale po co kręcić, kiedy można po prostu przyznać "nie wysterylizowaliśmy", "nie potrafiliśmy zidentyfikować psa", "został niedopilnowany po kastracji"? To wszystko się zdarza. Ja nie mam 'ale' do tego, co się stało. Mam 'ale' do tego, że za każdym razem oczyszczasz i tłumaczysz bardzo starannie, jak w schronisku trudno, jak brakuje pieniędzy, jak to i tamto utrudnia. Brakuje mi tutaj szczerości ;( Nie tyle bronię co wyjaśniam jak jest,bo jako jedyna tutaj WIEM jak na prawdę jest w naszym schronisku i wiem co się dzieje. Nie spędziłam tam 3 lat na podziwianiu sufitu. Schronisko i pracownicy od lat pracują na dobrą opinię (o ile można mieć dobrą o schronisku jak takim) a klika słów wypowiedzianych przez osobę (i nie mam tu akurat Ciebie na myśli,mówię ogólnie) która była u nas przez 5 min czy gdzieś coś tam usłyszała potrafi ta opinię nieodwracalnie zniszczyć. A było by to bardzo niesprawiedliwe w stosunku do tych ludzi,jak i np do mnie,Zuzy czy Fizi czyli osób które od lat pracują dla dobra zwierzaków i całego schroniska. Nie raz ktoś tu,na forum, pisał jakieś "cuda" o nas i niestety w takiej sytuacji zawszę wypowiadam się w obronie schroniska co jest chyba całkiem naturalne. Gdyby ktoś powiedział coś złego o Twoim hoteliku to pewnie też nie potrafiłabyś tego przemilczeć,szczególnie gdyby racja była po Twojej stronie. Wiem jaką opinie mają schroniska jako takie i wiem ,że każdy spodziewa się po nich najgorszego. Nie dziwi mnie to po wszystkich aferach schroniskowych w tym kraju. Poza tym gdybyś była na wszystkich naszych watkach to byś wiedziała,że jeśli coś jest nie tak z naszej (schroniska) strony to nie ukrywam tego. Napisałam,że system identyfikacji psów jest zły,że nie mamy sprzętu do przeprowadzenia wielu zabiegów czy postawienia diagnozy w niektórych przypadkach,że nie mamy kasy na wiele rzeczy,nie raz nam się zdarzyły jakieś błędy. Nigdy nie wynikało to z naszej złej woli ale nie da się ukryć,że nie jesteśmy doskonali. Poza tym weź pod uwagę,że w sprawie Kenny ja mam jedynie jakieś informacje telefoniczne,nie byłam przy tym,nie znałam jej,nie widziałam (jeszcze) jej papierów itd. Ty mi przekazujesz informacje,kierownik też a ja mogę tylko wyciągać wnioski bo jeszcze nie miałam styczności z papierami suni. Nie twierdze,że ktoś kłamie tylko,ze mogło dojść do jakiegoś nieporozumienia. wiosna napisał(a): Nie chcę, abyśmy się nie lubiły. Najprawdopodobniej będziemy jeszcze miały okazję pisać na tych samych wątkach i w pewien sposób współpracować. Proszę Cię, nie odbieraj moich słow jako ataku, ale po prostu spójrz z mojej strony. Mamy jeden cel i ja nie chciałabym mieć w Tobie wroga. Ale bardzo liczę na Twoją szczerość, bo bez tego nijak nie uda nam się dogadywać. Ale ja wcale nie odbieram tego jak atak,raczej jak wyjaśniane sytuacji i to z obu stron, Ty piszesz co myślisz czy wiesz,ja tak samo. Wierz mi,że potrafię odróżnić wymianę zdań od ataku bo z takowym już się na tym forum spotkałam (na szczęście w zdecydowanej większości są ludzie z którymi świetnie się współpracuje). Nie traktuję Ciebie jak wroga,zdaję sobie doskonale sprawę,że nasze psy maja u Ciebie fajne warunki i dobrą opiekę. Weź też pod uwagę,że inaczej "rozmawia" się za pośrednictwem forum a inaczej na żywo czy przez telefon. Inaczej tez się pewne rzeczy odbiera. Stąd też pewnie są momenty niezrozumienia. Sytuację Kenny będę wyjaśniała podczas mojego następnego pobytu w schronisku i dam znać na forum czego się dowiedziałam. Nie odbieraj tez wszystkich moich słów w tym poście jako skierowanych do Ciebie czy bezpośrednio do sytuacji z Kenną,wiele rzeczy pisałam ogólnie, wyjaśniając sytuację. Quote
fizia Posted May 25, 2009 Author Posted May 25, 2009 Wszyscy chcemy dobrze dla tych psiaków. Jestem przekonana, że pracownicy schroniska również. Niewątpiliwie konstruktywna krytyka się bardzo przyda - jak w każym przypadku - bo wiele rzeczy jeszcze trzeba poprawić czy zmienić, a co kilka życzliwych głów to nie jedna i miejmy nadzieję, że z czasem będzie coraz lepiej. Czytając inne wątki, myślę sobie, że to, co w naszym przypadku jest atutem - to fakt, że zamiast się kłócić czy wiecznie wylewać swoje żale czy pretensje - kierujemy swoją energię i czas na pomoc psiakom. Wierzę głęboko w to, że tak będzie zawsze i że wspólnymi siłami uda nam się uratować jeszcze bardzo wiele psów. Cieszę sie bardzo, że jest coraz więcej przyjaciół schroniska. Im więcej fajnych ludzi, tym lepiej. Z początku Truskawa musiała robić wszystko sama. To dzięki jej zaangażowaniu liczba adopcji znacząco wzrosła. Teraz jest nas coraz więcej i wiem, że damy radę!:loveu: Historia Kenny strasznie mnie zasmuciła... Cały czas o Niej myślę... Potwornie mi Jej żal...:-( Quote
agat21 Posted May 25, 2009 Posted May 25, 2009 Bardzo mi żal Kenny :-( Rozumiem wiosnę i truskawę - obie chciały i chcą dla psiaków jak najlepiej. życia suni nie wrócimy, a wszelkie spory mogą zadziałać tylko na niekorzyść pozostałych psiaków, które czekają na pomoc Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.