panbazyl Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 a przejdź się po mięsnych - znajdziesz tam bardzo fajne rzeczy miesne dla psów w baaardzo rozsądnych cenach i mas zpewnośc z czego to jest (czym było karmione nie masz - ale to samo dotyczy puszek - nie wiesz co jadło to co tam jest). Ceny z wczoraj - kolanka niecałe 4 zł za kg, korpusy kurze - tez niecałe 2 zł, indycze podobnie, gnaty 80 gr, kości grzbietowe do 3 zl za kg. Wiesz co dajesz :) Quote
lawendowa Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 Tylko, ze ja psu nie daje takich rzeczy jak kości i inne korpusy. Jedyne co dostaje z mięsno - kostnych rzeczy to surowe szyje indycze. Bardziej w formie przysmaku niż podstawowego jedzenia... Ja nie mam czasu na chodzenie po sklepach mięsnych i zastanawianie się co gdzie ile kosztuje. Zresztą na takim korpusie za wiele mięsa nie ma. A właśnie o mięso mi chodzi. Jakbym chciała kupować w mięsnych takie mięso o jaki mi chodzi, to bym się zwyczajnie nie wypłaciła. Quote
panbazyl Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 poczytaj sobie na dogo o diecie BARF. Wiecej wtedy zrozumiesz z tego co piszę. Quote
lawendowa Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 Nie jestem zainteresowana barfowaniem, nie przekonuje mnie to zwyczajnie :) Zresztą o bilansowaniu pisałam już wcześniej. Quote
panbazyl Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 ja jednak polecam Ci ten wątek http://www.dogomania.pl/threads/6908-Barf bo sama wcześniej piszesz, ze pies kiepsko trawil suche. Quote
lawendowa Posted November 22, 2011 Posted November 22, 2011 Tak wybranych producentów. W większości nie ma problemów i nie jest wydelikacony :) On jest po prostu jest typem niejadka... Quote
Olson Posted December 28, 2011 Posted December 28, 2011 A ja muszę się przyznac, że w garażu zawsze leży zgrzewka puszek Chappi na czarną godzinę. :oops: Bo gdyby nowa karma nie zasmakowała to czymś będzie trzeba dosmaczyc... Albo gdyby akurat w sklepie nie było mięsa do ryżu... Albo gdyby przyjechali znajomi z psem, który nie je suchego. Przez trzy lata zużyłam może ze dwie takie zgrzewki (chyba sześciopaki), ale zawsze są. ;) Quote
makot'a Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 Moje psy około roku regularnie jedzą surowe mięso, ale niestety zdarza się, że jak mnie nie ma w domu, to tata karmi ich puszką - zawsze ma w piwnicy kilka "na czarną godzinę", w razie gdyby nie zdążył danego dnia kupić im mięsa... ...i wiecie co? Ostatnio znalazłam w tej piwnicy karmę o nazwie "Teo". Przerażona zaczęłam czytać skład, a tam jest aż 35% mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego! Co o tym myślicie? W porównaniu z Chappi i całą resztą, która ma marne 4%, to można by powiedzieć - jest to karma "luksusowa" :P Puszka wygląda tak: Quote
filodendron Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 A ile kosztuje taka puszka Chappi czy puszka Teo? Z ciekawości :) Quote
makot'a Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 filodendron napisał(a):A ile kosztuje taka puszka Chappi czy puszka Teo? Z ciekawości :) Teo jest sporo tańsza, bo to chyba jakiś Kauflandowski twór w ogóle... ...szczerze mówiąc nie wiem, bo ja puszek nie kupuję, jak jestem w domu to zawsze jest mięcho :diabloti: Dokładnej ceny nie znam, ale jak pytałam tatę o tę karmę to mówił, że jest o wiele tańsza niż Darling, Chappi itp. ...więc jest naprawdę tania :D Quote
filodendron Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 makot'a;18298185 napisał(a): Dokładnej ceny nie znam, ale jak pytałam tatę o tę karmę to mówił, że jest o wiele tańsza niż Darling, Chappi itp. To strach się bać, z jakiego zwierza i w jakim stanie rozkładu to 35%... Dobrze, że to tylko "od wielkiego dzwonu" Quote
panbazyl Posted December 31, 2011 Posted December 31, 2011 kiedys zaplątało się cos takiego do mnie do chalupy - tylko wersja dla kota. Kot nawet nie powąchał, a ja mu wierze - koty niczego co jest kiepskie nie ruszą - zwlaszcza mój ksieciunio wybredniak. Quote
Olson Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 koty niczego co jest kiepskie nie ruszą. O tak, zgadzam się z tym w stu procentach. ;) [quote name='"Google twierdzi, że..."']Zaprawa TEO jest obrzutką cementową wchodzącą w skład systemu zapraw tynkarskich TEO. Zalecana jest do stosowania pod tynki cementowo-wapienne nakładane maszynowo lub ręcznie na wszystkie podłoża mineralne. Ma za zadanie wyrównanie chłonności podłoża oraz poprawienie przyczepności tynków do ścian i sufitów. Łatwa w nakładaniu maszynowym lub ręcznym. To mi wyskoczyła po wpisaniu w google "TEO" :grin: A tak na poważnie: cena to 4,39, czyli podobnie do Chappi, Darlingów. Składu nie znalazłam. Quote
filodendron Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 [quote name='Olson'] A tak na poważnie: cena to 4,39, czyli podobnie do Chappi, Darlingów. Składu nie znalazłam. Bo producenci marketówek nie podają składu, żeby nie odstraszyć klienta ;) Jedyne, na co można liczyć to tyle a tyle procent mięsa i produktów pochodzenia zwierzęcego. A z czego to mięso, i z czego te produkty to już jest tajemnicą producenta. Pedigree na zachętę informuje, że 4% granulki o określonym kolorze to np. wołowina, albo 4% granulki o innym kolorze, to groszek. A czym pozostałe 96% - nie wiadomo. Quote
makot'a Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 Byłam w Kauflandzie i tam puszka Teo kosztuje ok. 3,50zł, a Darling ponad 5zł! Składu dokładnego oczywiście producent nie podaje, aczkolwiek na puszce jest również napis, że nie zawiera barwników, ani konserwantów, więc może jednak nie jest aż tak źle jak piszecie :P Quote
panbazyl Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 makot'a;18304937 napisał(a):Byłam w Kauflandzie i tam puszka Teo kosztuje ok. 3,50zł, a Darling ponad 5zł! Składu dokładnego oczywiście producent nie podaje, aczkolwiek na puszce jest również napis, że nie zawiera barwników, ani konserwantów, więc może jednak nie jest aż tak źle jak piszecie :P to że tak jest napisane - wedle prawa i w zgodzie z prawem (równiez w rozumieniu jedzenia dla ludzi) znaczy tyle, ze ostatni producent - ten koncowy producent danego produktu nie dodał to finalnej wersji produktu konserwantow i barwinków. smacznego ;) Quote
filodendron Posted January 1, 2012 Posted January 1, 2012 panbazyl napisał(a):to że tak jest napisane - wedle prawa i w zgodzie z prawem (równiez w rozumieniu jedzenia dla ludzi) znaczy tyle, ze ostatni producent - ten koncowy producent danego produktu nie dodał to finalnej wersji produktu konserwantow i barwinków. smacznego ;) Dokładnie. I to samo poniekąd dotyczy suchych karm, nawet tych z wyższej półki. Prawo nie wymaga, aby producent na etykiecie tłumaczył się z tego, co wcześniej dodano do półproduktów, które on zakupił. Niemniej nie należy popadać w przesadę, coś jeść trzeba ;) Dobrze jednak, gdy zamiast "mięso i produkty itd." jest napisane "wołowina", "kurczak", "mączka z kurczaka/indyka" - cokolwiek, co określa czym wcześniej było to, co zapakowano do puszki. No bo "mięso i produkty pochodzenia zwierzęcego" może oznaczać wszystko, co nie jest rośliną/nabiałem. Pod tym względem wyobraźnia producenta może być dość duża a możliwości wolnego rynku - zadziwiające. Oczywiście w sensie biologicznym są to zapewne produkty nieszkodliwe doraźnie, więc jako wyjście awaryjne pewnie się nadają. Każdy z nas od czasu do czasu z musu chapnie jakiegoś hamburgera i żyje. Quote
panbazyl Posted January 2, 2012 Posted January 2, 2012 oczywiście. I jeśli nie sa to jedzenia podawane patologicznie stale - wszystko ok. Nie dajmy się zwariować, ale też warto wiedzieć co zjadamy (choc czasem może lepiej nie wiedzieć...) Quote
panbazyl Posted January 2, 2012 Posted January 2, 2012 filodendron napisał(a):Zdecydowanie lepiej nie wiedzieć ;) a zebyś wiedziala. Oglądałam ostatnio dokument o pochodzeniu czekolady, tzn ziarna kakaowego i tego, ze nie zbierają go dzieci - certyfikat dostaje ostatni dostawca ziarna, który zazwyczaj nie pyta pośrednich dostawców o to kto pracowal przy zbiorach.... jak z konserwantami w produktach spożywczych. Quote
Jara Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 Zachwycacie się tymi produktami pochodzenia zwierzęcego, bo ma aż 35%? Sa karmy, które mają dużo ponad 70% mięsa, w tym podroby i mięso z mieśni. Bo w "produktach pochodzenia zwierzęcego" znajdują się również odchody jak i leki, które służą do usypiania zwierząt. Smacznego ;) Quote
Erica Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 panbazyl napisał(a):koty niczego co jest kiepskie nie ruszą To ja mam w domu wyjątek od reguły. :evil_lol: Ellen kociego żarcia typu whiskas czy sheba nie tknie, za to z biedronkowe Puffi ( w wersji dla psów) to już fajny obiadek. :roll: Quote
Beatrx Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 Olson napisał(a):A ja muszę się przyznac, że w garażu zawsze leży zgrzewka puszek Chappi na czarną godzinę. :oops: i chce Ci psica to jeść chętnie? mojego kiedyś tym uraczyłam to tylko powąchał to błoto (taki kolor, konsystencję i zapach ma) i odszedł. na czarną godzinę z marketówek mu butcher'sa kupiłam i to je bez problemu, byle tylko pasztetem albo kawałkami w galaretce było:cool3: Quote
makot'a Posted January 3, 2012 Posted January 3, 2012 panbazyl napisał(a):to że tak jest napisane - wedle prawa i w zgodzie z prawem (równiez w rozumieniu jedzenia dla ludzi) znaczy tyle, ze ostatni producent - ten koncowy producent danego produktu nie dodał to finalnej wersji produktu konserwantow i barwinków. smacznego ;) Oo, to o tym nie wiedziałam. Sądziłam, że od kilku lat jest obowiązek napisania takich rzeczy... Edit: A w paranoję nie należy popadać - jak już pisałyście każdy z nas raz na jakiś czas zjada niezdrowe rzeczy. Bywa :P Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.