Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Skoro o Pedigree to ja się wypowiem. Nie karmię Pedigree, nale na wyjazdach puszki te akurat są jedynymi, które nie wywołują u Igora biegunek. Ale do rzeczy. Jedna z najlepszych polskich hodowli dużych pudli (mniemam po sukcesach) od "zawsze" jedzie na Pedigree, suchym. Większość właścicieli psów z tejże hodowli też karmi Pedigree. Suki zarówno w ciąży jak i karmiąc jedzą Pedigree. Szczeniaki też. A jakie to sukcesy? Interchampiony, championy różnych bardzo zapudlonych krajów, wciąż od sędziów w opisach doskonałe sierść, umięśnienie... Psy rozwijają się doskonale, nie mają kłopotów skórnych, gastrycznych, a żyją po 17 - 19 lat. Hodowca to weterynarz. Ja uważam, że jeśli dana rzecz psu nie szkodzi (akurat Igorowi Pedigree suchenie służyło - uszy), to niechże to je. Ja i tak uważam, że karmienie tylko suchą to idiotyzm.

  • Replies 267
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

[quote name='engelina_88']I widzisz, tutaj pojawia się kwestia co dla kogo jest dobrą ceną. Dla mnie w dobrej cenie jest zarówno Acana, Josera, Purina. Ale dla kogoś kto nie zarabia, a sam utrzymuje psa te karmy sa po prostu drogie.

Właśnie nie są, tylko trzeba policzyć po prostu ;) Np. Brit i Pedigree są w podobnej cenie (nawet Brit gdzieniegdzie tańszy), a do tego dawkowanie Brita na psa 15kg to 170g a Pedigree aż 250g (to o 1/3 więcej). Tak więc karmiąc Britem oszczędzamy jakieś 30% :cool1: Acana jest droższa od Pedigree, ale znowu porównując dawkowania wychodzi mniej więcej na to samo finansowo. A jeżeli jeszcze weźmiemy pod uwagę, że przy wartościowym karmieniu zaoszczędzimy na weterynarzu i nie trzeba dawać żadnych dodatkowych suplementów czy witamin (które też kosztują), to wniosek nasuwa się sam :eviltong:

Bura: Też znam taką hodowlę, i co z tego? Założę się, że nie karmią tylko i wyłącznie Pedigree, na pewno dodają również mięso, poza tym wiedzą co robią i jak reagować gdy coś z psem zaczyna się dziać. Sama wiele lat temu miałam psa z podobnej hodowli, polecono nam trzymać go dalej na Pedigree i niestety psiakowi to nie posłużyło... Bardzo żałuję, że wtedy tak postąpiliśmy, ale fakt faktem nie było jeszcze na rynku takiego wyboru karm. Pies jest wszystkożernym i odpornym zwierzęciem, przeważnie spokojnie może przeżyć na takich odpadkach w dobrej kondycji, tylko ja się pytam po co ryzykować, skoro mamy wybór?

Posted

Nie jestem zagorzałą przeciwniczką Pedigree, ale po sprawdzeniu składu wnioski nasuwają się same: enigmatyczna informacja o np. min. 4 % mięsa w granulce nie brzmi dobrze / no i ten sztuczny kolorowy wygląd i zapach/, a za tą samą cenę można mieć karmę o wyższej wartości odżywczej. Oczywiście rozumiem,że nie każdego stać na najdroższe karmy, ale czasem robi się złudne oszczędności, więc zaproponowałam Acanę, która zakupiona w większym opakowaniu wychodzi nieźle ok.10 zł. Ja też nie karmię wyłącznie suchą - daję psu również twaróg, jajka, mięso, ścięgna i kości mniej więcej w stosunku 3/2. Jest wielu przeciwników łączenia suchego i naturalnego, ale w moim przypadku to się sprawdza - zdrowy pies, bez żadnych sensacji żołądkowych.

Posted

[quote name='Martens']A ja widziałam masę psów, które na tych karmach miały marną sierść (zmiana została zauważona dopiero po zmianie karmy na lepszą, wcześniej wszyscy myśleli, że pies po prostu tak ma...), odór z pyska, nadwaga mimo niewielkich dawek, kupy tak wielkie, że wydawało się, że pies więcej wydala niż je (napęczniałe niestrawione produkty roslinne)... Plus pies całe życie na Chappi, który odszedł na nowotwór jelit, i drugi, również na czymś tanim, chyba Biedronkowym, który miał po 7 latach wątrobę zoraną jak stary alkoholik. To psy które znam osobiście; mogłabym wyszperać jeszcze masę z netu.

Z tym pierwszym nie ma dyskusji. Ale czy w przypadku drugiego psa, którego wskazałaś wiadomo, że główną przyczyną było złe odżywianie? Czy psy na drogich karmach nie umierają na te schorzenia? Jaka jest pewność, ze podając psu drogą karmę uchronimy go przed tymi czy innymi zaburzeniami? Można tu się wymieniać przykładami typu : pies na takiej karmie- zdrowy, pies na takiej- chory i tak w kółko. Jak widać różni ludzi mają różne doświadczenia i wyciągają różne wnioski, ale chyba nie można powiedzieć, że tania karma jest w 100% zła, a droga dobra.




[quote name='Martens']Ano cieszy się, cieszy... Ja akurat barfuję i poza kilkoma starymi wiejskimi wetami, wszyscy których odwiedzam kręcą nosem i wciskają mi jak nie karmę, to jakieś Gammoleny (nie wiem po grzyb, skoro oba oleje w nim zawarte psy dostają do jedzenia, ot wychodzi wiedza dietetyczna wetów...) i Can-vity; jedna pani doktor na sggw, też barfo-sceptyczka, dopiero po obejrzeniu wyników mojej staruszki, z bólem zębów powiedziała, żeby dalej tak karmić, nic nie zmieniać :evil_lol:
Bo widzisz, z barfem trzeba umieć :) Dla kogoś, kto nie ma o tym pojęcia bezpieczniej jest jednak podawać karmę. Z tego samego założenia wychodzi np. mój wet- po co ma polecać skomplikowaną dietę komuś, kto nie będzie potrafił jej zastosować i jeszcze własnemu psu zaszkodzi, potem rozpowie, że z winy weterynarza.


Delp nie pozostaje nic innego, jak przestawić się z pedigree na brita :) Jak narazie to jedyna alternatywa jaka pojawiła się dla ludzi z ograniczonymi funduszami. Acana chyba jednak mnie by nie przekonała, bo jednak na dzień dobry tak czy siak trzeba wywalić ok 160 zł, żeby kupić ten większy worek.

Tzn, żeby była jasność. Nie popieram podawania najtańszych karm dostępnych na rynku, ale jestem w stanie zrozumieć dlaczego ludzi tak robią. I nie można od niektórych wymagać, żeby jednak zmienili swoje postępowanie, bo po prostu ich na to nie stać. Takich przypadków są tysiące.

  • 6 months later...
Posted

Nie przebrnęłam przez cały wątek, przeczytałam tylko pierwszy post autorki i przyznam, że podpisuję się pod wszystkim co napisała obiema rękami.

Mam dwa psy, które żywię ryżem + puszka Darling lub Chappi i trochę suchej do tego (+ warzywa i jajka, lub czasem surowe mięsko, kiedy jestem w domu i osobiście przygotowuję psom jedzenie).
Niestety nie stać mnie na droższe karmy.

Mój poprzedni pies przez 11 lat jadł chleb+tanie karmy (głównie Darling właśnie) i do końca życia był wulkanem energii, na nic nie chorował.

Obecnie rozglądam się za Britem suchym, choć nie wiem, czy uda mi się sfinansować go ze "swoich" pieniędzy, no ale zobaczymy. Podejrzewam, że wspominanie rodzicom o chęci zmiany diety psów znów okaże się dla nich moją "psią fanaberią", tym bardziej, że te karmy są jednak sporo droższe niestety.

Zakładając, że jakoś wyrobię finansowo, by kupować psom Brita na własną rękę, to sądzicie, że sama sucha karma+ryż się sprawdzi?
No i warzywa, jajka itp., ale to tylko, kiedy jestem w domu, bo nikt z mojej rodziny niestety o tym nie pamięta...

Świetnym rozwiązaniem byłoby, gdybym mogła zrezygnować z kupowania puszek, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze, mogłyby iść na dołożenie do lepszej jakości suchej karmy.
Co o tym sądzicie?

Posted

makot'a;16368520 napisał(a):
Nie przebrnęłam przez cały wątek, przeczytałam tylko pierwszy post autorki i przyznam, że podpisuję się pod wszystkim co napisała obiema rękami.

Mam dwa psy, które żywię ryżem + puszka Darling lub Chappi i trochę suchej do tego (+ warzywa i jajka, lub czasem surowe mięsko, kiedy jestem w domu i osobiście przygotowuję psom jedzenie).
Niestety nie stać mnie na droższe karmy.

Mój poprzedni pies przez 11 lat jadł chleb+tanie karmy (głównie Darling właśnie) i do końca życia był wulkanem energii, na nic nie chorował.

Obecnie rozglądam się za Britem suchym, choć nie wiem, czy uda mi się sfinansować go ze "swoich" pieniędzy, no ale zobaczymy. Podejrzewam, że wspominanie rodzicom o chęci zmiany diety psów znów okaże się dla nich moją "psią fanaberią", tym bardziej, że te karmy są jednak sporo droższe niestety.

Zakładając, że jakoś wyrobię finansowo, by kupować psom Brita na własną rękę, to sądzicie, że sama sucha karma+ryż się sprawdzi?
No i warzywa, jajka itp., ale to tylko, kiedy jestem w domu, bo nikt z mojej rodziny niestety o tym nie pamięta...

Świetnym rozwiązaniem byłoby, gdybym mogła zrezygnować z kupowania puszek, a zaoszczędzone w ten sposób pieniądze, mogłyby iść na dołożenie do lepszej jakości suchej karmy.
Co o tym sądzicie?


A czemu musisz karmic psa puszkami? To nie jest tak, że puszka +ryż = mięso +ryż. Puszka nijak ma się do mięsa. I takie mieszanie ryżu z puszka źle służy i kieszeni, i psu... Nie lepiej ryż mieszać z mięsem? Nawet takim tanim, w stylu" mielone mrożone mięso dla psa" i warzywami? Można ugotowac na parę dni nawet.
Jeżeli suche, to tez nie możesz traktować go jako dodatku-suche to nie witaminki, które dodaje się do ryżu. Więc jeżeli chcesz karmic suchym to samym. I lepszej jakości karmy pies musi zjeść mniej,niz taniej-wbrew pozorom ta droższa wcale taka droga nie jest...

Posted

Tak, wiem o tym, że puszka to nie to samo co mięso niestety.
Karmienie psów puszkami wynika trochę z przyzwyczajenia, a trochę z wygody. Niestety nie mieszkam już w domu na co dzień, więc trudno mi kontrolować, jak jedzą psy, a nie mogę zwalić na rodziców obowiązku przygotowywania im jedzenia "od podstaw", bo to nie mój czas i pieniądze.
Wiele razy próbowałam wprowadzić surowe mięso do psiej diety, ale jakoś bez skutku, niestety rodzice i tak zawsze kupują puszki, mam na to mały wpływ. Niewątpliwie kupienie zapasu gotowców jest wygodniejsze, niż kupowanie mięsa co dwa dni. Wiem, że to nie jest dla psów najlepsze rozwiązanie, ale muszę "walczyć" z tym problemem stopniowo, dlatego póki co myślę zakupić jakieś gotowe lepsze żarełko i postawić rodziców przed faktem dokonanym - będą mieć jedzenie dla psów, to będą zmuszeni go używać.
Jak jestem w domu, to jak najbardziej skupiam się na warzywach, jajkach i tym, by przynajmniej raz na kilka dni psy dostały "czyste" mięso, a nie puszkę. Jednak tak jak mówiłam - nie jest to tylko mój obowiązek, także trudno mi obarczać moim "widzimisię" resztę świata. Tym bardziej, że jestem jedyną psiarą w rodzinie i moje "dziwne" pomysły, często odbierane są jak chorobliwe dążenie do idealizacji świata. Nie to, żeby moi rodzice byli zacofanymi i zamkniętymi w świecie swoich racji ludźmi, którzy "zawsze wiedzą lepiej" i nie obchodzą ich psy. Jak najbardziej ich obchodzą, tyle tylko, że są oni w tej dziedzinie zwykłymi śmiertelnikami, którzy po prostu lubią psy, więc dla nich karmienie psa to po prostu karmienie psa, nic więcej.
Staram się znaleźć jakiś kompromis i najsensowniejszym rozwiązaniem wydało mi się zapewnienie psom racji żywieniowych na własną rękę, tak żeby rodzice nie mieli powodu, by iść kupić jakieś świństwo.
I tak udało mi się już nauczyć moją mamę, by nie dawała psom cebuli, czy ziemniaków itp. Długo to trwało, ale jakoś się udało :P

Póki co psy trzymają się nieźle, nie ma żadnych sensacji żołądkowych, ani alergii pokarmowych i tym podobnych problemów.
Ale mimo tego, chciałabym, by moje psy jadły lepiej.
Czy w takim wypadku konfiguracja ryż+warzywa+gotowa karma byłaby odpowiednia?
Czy te lepsze karmy (myślę konkretnie o karmie Brit'a) są już na tyle bogate we wszelkie składniki, że wymieszanie ich z czymś jeszcze byłoby już przerostem formy nad treścią, czy jest wskazane?

Dzięki za rady i odpowiedzi :)

Posted

Ryż +warzywa+gotowa karma to nie jest dobre wyjście. W karmie i tak jest przewaga zbóż typu pszenica, kukurydza, kasze....
Albo powinnaś kupić jakieś tanie mięso i gotować z jarzynami oraz kaszami lub ryżem, albo jeśli zajmowanie się psami spada na rodziców- kupić wór jakiejś suchej karmy ale takiej nie najgorszej. Owszem susz hipermarketowy można dawać jak się ma odporne psy ale tylko przez krótki czas.
Jeżeli jesteście niezamożni a tych psów macie więcej i są one zdrowe, silne i bez alergii, nie będą rozmnażane ani wystawiane to możesz kupić wór jakiejś bytówki. Z takich tańszych to można wybrać np. ariona z linii premium lub nawet tańszej wersji ( widziałam psy, które na tym funkcjonują całkiem nieźle).To też zależy czy są różnice wiekowe pomiędzy psami- czy wszystkie mogą jeść to samo. Bosch premium całkiem ok ale nie daj się nabrać na bosch z serii economy! Brekkies też ma duże worki i nie jest koszmarnie drogie. Fitmin ( droższe), dibaq też chyba są nienajgorsze.Mera dog premium, Brit w ostateczności clasic dog no nie wiem co Ci tu jeszcze podpowiedzieć.

Posted

Zgadzam się w pełni z ruda megi.
Pies to mięsożerca. O wiele lepiej mu będzie na tanich czy nawet darmowych resztkach z miesnego (tylko nie wędlin) czy ubojni jako podstawa, plus jakieś warzywa, ryż, ew. preparat wapniowy (jeśli pokarm bez kości) jako dodatki, niż na byle jakiej karmie (a Britowi zwykłemu do tej naprawdę dobrej też daleko, ma mało mięsa) - jeszcze dopchanej zapychaczami, których i tak w środku ma dość.
Naprawdę nie trzeba wydawać krocia na żywienie zdrowego psa w jakiś logiczny sposób, a zarazem nie na marketowych karmach czy kaszy z okrasą...
Rozumiem różną sytuację finansową, ale jakość taniego pożywienia nie podnosi się w przypadkach, kiedy ktoś ma mało w portfelu. Kiepskiej jakości karma podawana jeszcze o zgrozo z zapychaczami, i u biedaka, i u milionera będzie tą samą kiepską karmą z dodatkowym zapychaczem i na psa będzie działać tak samo, więc nie widzę sensu szukania usprawiedliwień i poprawiania na siłę w wypowiedziach jakości karm, które składowo nadają się nieraz dosłownie na paszę dla kur - warto szukać raczej dobrych i ekonomicznych rozwiązań.

Posted

Bardzo dziękuję za odpowiedzi :)

Psy są zróżnicowane, zarówno jeśli chodzi o wielkość, jak i wiek. Jest duża ok. 3 letnia suczka w typie ON i mniejszy, drobny ok. 6 letni piesek, mieszaniec.
Póki co nie ma żadnych alergii, ani sensacji żołądkowych, a i sierść nie jest w tragicznym stanie, oczy są błyszczące, z paszczy nie śmierdzi ;)
Ale zdaję sobie sprawę z tego, że taka dieta nie jest dla nich najlepsza.

Zależy mi, aby ją zmienić również dlatego, że suczka czasem miewa problemy ze wstawaniem. Ociąga się, sprawia wrażenie, jakby była... nierozgrzana? Weterynarz stwierdził, że to wygląda na echo po zapaleniu stawów, jakie prawdopodobnie przeszła jako szczeniak. Nie sprawia wrażenia, jakby ją to bolało. Bez problemu można ją dotykać po tylnych nogach, normalnie biega, skacze itp.
Domyślam się, że w takim wypadku zdrowsza dieta pozytywnie wpłynęłaby na układ kostny i stawy.

Jeśli chodzi o mięso - jakie dokładnie najlepiej dawać psu? Wiem, że nie wszystko, co służy ludziom, służy także zwierzętom. Ja zazwyczaj, kiedy mam możliwość, to kupuję im jakieś kurze korpusy i tego typu odpadki ścinki, często ze ścięgnami i chrząstkami. Problemem jest to, że nie zawsze w mięsnych są one dostępne (ki czort wie czemu?). Czy tego typu "resztki" są odpowiednim wyborem?
Postaram się pogonić rodziców, żeby zrezygnowali z puszek, zobaczymy co z tego wyjdzie. Ostatnie kilka prób zakończyło się fiaskiem, ale może tym razem się uda :P
A wracając do suchej karmy - moje psy zjadają ją głównie na spacerach, jako smakołyki. Czy zakładając, że jedzą ryż z mięsem i warzywami, sucha karma podawana w formie "przekąski" też nie jest wskazana? Bo jakby nie było, miesza się z gotowanym... to jak to w końcu jest?

Pozdrawiam :)

Posted

zależy jeszcze jakie mięsko podajemy psu.U mnie gotowane wychodzi mniej więcej tak samo jak hills.No ale ja tam daje takie normalne mięsko, z najlepszego mięsnego.:loveu:Stosuję różne rodzaje mięsa np
-cielęcina-chude mięso z jakiejś tam cześci ciała,ale bez kości
-indyk-udziedz ew. golonka
-wołowina-albo w kawałku albo gulaszowe
-kurczak-udka
-ryba,najczęściej dorsz albo pstrąg.
jako warzywka podaję
-marchewkę nieśmiertelną
-seler
-pietruszkę
-kalarepkę
-jabłko
a jako wypełniacz ryż.Ew. płatki owsiane.Mięso kosztuje za kilogram różnie.od 8 zł dochodzi do 40 nawet.Warzywka tanio,ryżyk też.Ale tanio to to nie jest.:roll:

Posted

Balbina12 napisał(a):

-cielęcina-chude mięso z jakiejś tam cześci ciała,ale bez kości
-indyk-udziedz ew. golonka
-wołowina-albo w kawałku albo gulaszowe
-kurczak-udka
-ryba,najczęściej dorsz albo pstrąg.


O mateńko, przy dwóch sporych psach to murowane bankructwo ;)
Ja tam polecam szyje z indyka (jak surowe to można całe z kośćmi, tyczy się to każdych kości zresztą), korpusy z indyka, kaczki, kury - też surowe całe; przełyki czy tam tchawice wieprzowe (tylko gotowane! - wszystkie wieprzowe wnętrzności podajemy gotowane), serce wołowe - może być na surowo... I to wszystko kosztuje 1-5 zł za kilo - a jest milion razy wartościowsze od droższej od nich (!) karmy z supermarketu czy puszek.

Stawy a dieta... Nie wywalaj kasy na specjalne karmy na stawy - niech pies dostaje dobre żarcie ze sporą ilością mięsa (bo to potrzebne do budowy mięśni, które odciążają swoją pracą stawy), a zainwestuj osobno w jakiś dodatek z glukozaminą i chondroityną.

Posted

Mała puszka Darlinga kosztuje około 3zł, takze dając jedna dziennie psu wydajesz około 90zł miesiecznie, do tego ryz, warzywa, jajka itp czyli robi sie 120zł na psa za miesiac. Przy psie o wadze mniej wiecej 25-30kg spokojnie kupisz nie zwykla bytowke tylko dobra karme za 150-190zł ktora wystarczy na 1,5 miesiaca. Koszt karmienia wyjdzie dokladnie ten sam, tylko trzeba od razu wydac kase. Daj rodzicom notes i kaz notowac co kupuja do jedzenia dla psa. Łatwo sie wydaje codziennie 3zl na cienka jakosciowo puszke, a gorzej wydac za jednym razemb 150-200 na porzadna karme. A jesli kupicie zwykla bytowke za około 100-130zł to wyjdzie wam nawet taniej utrzymanie psa niz na tych puszkach.

Posted

a przy małym wychodzi przyzwoicie.Więcej-ja to jestem już taka wariatka ,że jak wchodzę do mięsnego to coby piesek miał świeżutkie to mówię,ze ma być dla małego dziecka:evil_lol:Jak mówiłam ,że dla psa to dostawałam najgorsze odpadki których moje psisko nie trawi.;)A tak wychodzi mniej więcej tak,że F. zjada pół posiłku dziennie-rano-karmę a po południu gotowane.Więc miesięczne wyżywienie kosztuje mnie w granicach 40-50zł.Idzie przejść.:cool3:

Posted

tak,mały pies mały koszt,u mnie przez 7 dni idzie 35 kurzych korpusów(do tego psi makaron),ale pytanie brzmiało"czy tanie jest złe"otóz i tak i nie.jeśli psu sluzy co widac po siersci i qpach to koże jeść nawet karmę marki market,cecha indywidualna.

Posted

Dodam jeszcze, że takie tanie ścinki z kawałkami chrząstek, tłuszczem i ścięgnami są dla psa o wiele zdrowsze niż chudziutkie drogie mięso bez kości (takie jak dla ludzi, z opisu Balbina12). Do tego drugiego jak już ktoś się upiera trzeba dodawać tłuszcz (np. oliwę, olej), suplementy mineralno-witaminowe jeżeli wszystko jest długo gotowane i tak jak napisała Martens preparat wapniowy ze względu na brak w diecie kości i chrząstek. Nie zawsze to co droższe jest lepsze ;)

A do tego dodam, że co jakiś czas bardzo zdrowo jest podać psu trochę "podśmierdnięte" surowe (koniecznie, nigdy gotowane) mięso. Wzbogaca florę bakteryjną jelit i usprawnia trawienie (jak u nas np. jogurt). Zamiast pakować w psa suplementy typu RumenTabs ;)

Więc rozczulanie się nad najdroższym i najświeższym mięskiem wcale nie jest najlepsze, ale jakoś ciężko to ludziom wytłumaczyć :evil_lol:

Posted

[quote name='Boogie']Mała puszka Darlinga kosztuje około 3zł, takze dając jedna dziennie psu wydajesz około 90zł miesiecznie, do tego ryz, warzywa, jajka itp czyli robi sie 120zł na psa za miesiac.

No właśnie - karmienie nawet byle jakimi puszkami to straszne koszty, a puszki są zwyczajnie mniej zdrowe od tańszych świeżych okrawków z mięsa - tym bardziej jak miesza się je z zapychaczem.

[quote name='Delph']Dodam jeszcze, że takie tanie ścinki z kawałkami chrząstek, tłuszczem i ścięgnami są dla psa o wiele zdrowsze niż chudziutkie drogie mięso bez kości (takie jak dla ludzi, z opisu Balbina12). Do tego drugiego jak już ktoś się upiera trzeba dodawać tłuszcz (np. oliwę, olej), suplementy mineralno-witaminowe jeżeli wszystko jest długo gotowane i tak jak napisała Martens preparat wapniowy ze względu na brak w diecie kości i chrząstek. Nie zawsze to co droższe jest lepsze ;-)

A do tego dodam, że co jakiś czas bardzo zdrowo jest podać psu trochę "podśmierdnięte" surowe (koniecznie, nigdy gotowane) mięso. Wzbogaca florę bakteryjną jelit i usprawnia trawienie (jak u nas np. jogurt). Zamiast pakować w psa suplementy typu RumenTabs ;-)

Więc rozczulanie się nad najdroższym i najświeższym mięskiem wcale nie jest najlepsze, ale jakoś ciężko to ludziom wytłumaczyć :evil_lol:

Amen ;)

Posted

Jak ja lubię takie uogólnianie:lol:Może przy dużych psach takie działanie ma rację bytu ale jak się ma małego wrażliwca to ostatnie o czym marzę to srający pies po nieświeżym, surowym mięsie:loveu:Mój pies ma chore serce.Jego dieta musi być dopięta na ostani guzik.Lekarz stwierdził,że karma to głównie chemia więc lepiej gotować . Z kolei Franek nie wytrzyma całą dobę bez jedzenia a ja nie mam czasu coby rano mu odmrażać.Dostaje więc wtedy hillsa a po południu gotowane. Nie róbcie ze mnie babci od Pusi,blagam.Mój pies jest psem, może jestem przewrażliwiona na punkcie jedzenia ale dla mnie wszystko musi być świeże,smakowite i musi ładnie wyglądać.Mój pies jak widać podziela moje poglądy bo po lekko zzieleniałej wołowince miał rewolucje a po chudej cielęcince nie.Francu chyba mi się przekształca w Pusię:razz:

Posted

Balbina, gdyby moje dwa żarłoki były na takiej diecie, to już dawno zaczęłabym mieszkać pod mostem, zamiast wynajmować pokój w Krakowie :P
A tak na poważniej - również wydaje mi się, że mięso, o którym piszesz niekoniecznie musi być dla psa najlepsze. To co dobre i przebadane pod kątem zdatności do spożycia przez człowieka, nie zawsze jest równie korzystne dla zwierzęcia. Z tego co wiem, niektóre mięsa mogą być zakażone bakteriami dla człowieka zupełnie niegroźnymi, a np. dla kota - śmiertelnymi.
Ale na mięsach zbytnio się nie znam, więc oddam głos bardziej obeznanym w temacie ;)

Boogle - w zasadzie to moje psy zjadają puszkę w dwa dni, czyli na łebka przypada 1/4 puchy dziennie. Nie wiadomo co gorsze - więcej ryżu, czy więcej puszki... :/
Tyle dobrego, że moja mama często gotuje ryż na wywarze po mięsie, kościach (ale to chyba niezbyt dobrze?), warzywach itp., także jakieś niewielkie ilości składników mineralnych, czy zdrowej dla psa soli z warzyw ten ryż ma...

Martens dziękuję za takie piękne mięsne "przepisy" :D

Teraz tylko trzymajcie kciuki, żeby to weszło w życie...
...niech to, że też nie mogę mieszkać w domu i sama się tym zająć -.-


EDIT: A co do lekko nadpsutego mięska - o tak, takie jak najbardziej się moim psom przytrafia co jakiś czas i muszę przyznać, że zahartowane bydlaki są ;)

Posted

Balbina, nie chodzi o to, że masz dawać psu śmieci - tylko chude (i przy okazji drogie, bo dla ludzi najsmaczniejsze) mięso bez chrząstek i ścięgien jest zwyczajnie uboższe w składniki odżywcze i na dłuższą metę nawet bardziej obciąża nerki niż takie o jakim pisałam, z elementami chrzęstnymi (tchawica), ścięgnistymi, itp.

Posted

dla mnie najlepszym wyznacznikiem co dla mojego psa jest dobre jest mój wet,dla mnie wyrocznia i kupa mojego psa
a nie co 'dobre' a co 'niedobre'. Podajecie mi przykłady dużych psów.Ja mam psa który waży 3 kg, jest więc mnie stać aby kupować takie a nie inne mięso,taką a nie inną karmę.Gdybym miała doga albo pracowałabym w biedronce pewnie inaczej bym na to spojżała. Frankowi pasuje takie jedzenie,wyniki ma super więc w czym sęk?Co, mam teraz potruchtać i popriosić o skrawki żylastego, nieświeżego mięsa?zasypać kaszą,dodać brudne marchwki i podać?A potem potruchtać drugi raz, tym razem do weta?
Ja rozumiem ,ze powrót do natury jest na topie , wszystko jest 'eko' ale zachowajmy resztki rozsądku.Jeśli wiem jak mój pies reaguje to to chyba jasne ,że nie podam mu posiłku jak dla onka bo tak.Albo bo tak mówi delph czy kto tam jeszcze.
Nie zauważyłam aby mój pies być jakiś zdruzgotany jedzeniem cielęciny.Owszem,nieświeża wołowina również znikała w minutę a potem stówa za stówą równie szybko znikała z mojego portwela.A na wydanie dwa razy w miesiącu 250 zł bo piesek musi być eko niestety mnie nie stać.

Posted

Martens napisał(a):
Balbina, nie chodzi o to, że masz dawać psu śmieci - tylko chude (i przy okazji drogie, bo dla ludzi najsmaczniejsze) mięso bez chrząstek i ścięgien jest zwyczajnie uboższe w składniki odżywcze i na dłuższą metę nawet bardziej obciąża nerki niż takie o jakim pisałam, z elementami chrzęstnymi (tchawica), ścięgnistymi, itp.


Martens, rozumiem.Ja mielę mu indyka razem z ścięgnami itp. ale...co jest złego w tym ,ze raz miesiącu przez kilka dni zje cielęcinę?Zresztą-w wcześniejszym poście wszystko wyjaśniłam.Mam psa jakiego mam i wiem jak raguje na kości,nieświeże mieso.A tluszczyk też daję,ścięgna też,bez obaw;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...