maszmietowke Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Witam, Kiedyś ktoś jechał na działkę i zauważył psa śpiącego przy drodze. Biedny, smutny, czarny pies. Ten ktoś się zatrzymał, ale pies podkulił ogon i uciekł. Gdy ten ktoś wracał do domu po paru godzinach, pies nadal leżał przy drodze. I na drugi dzień też. Ten ktoś postanowił, że pomoże temu psu. Zaczął od przywożenia jedzenia i wody. Codziennie, o tej samej godzinie. Nic się nie zmieniło. Jak tylko samochód sie zatrzymał - pies uciekał. Ale jak ten ktoś pomyślał sobie, jak temu psu jest tu źle, jak mu musi być smutno i jak jest niebezpiecznie - postanowił zrobić coś więcej. Nie udały się dwie próby złapania psa przez hycla, nie poskutkowały tabletki nasenne od weterynarza. Nic. Ale ten ktoś był uparty. I jeździł do psa codziennie przez ponad 2 tygodnie. I pewnego dnia jak pies zobaczył, że zatrzymuje się samochód - przybiegł. Z podkulonym ogonem, smutny, ale przybiegł. Zatrzymał się kilka metrów przed samochodem i zaczął uciekać. Ale ten ktoś zaczął go wołać, prosić, błagać, żeby wrócił - bo wpadnie pod samochód, bo jest mu źle przy tej drodze, bo jest cały w kleszczach i pchłach. I pies się zatrzymał i zamerdał ogonem. Najpierw nieśmiało, podszedł bliżej samochodu, obszedł go kilka razy, pokąsał wyciągnięte do niego ręce. I znów uciekł na kilka metrów. Wtedy ten ktoś już nie wytrzymał - rozpłakał się i we łzach zaczął błagać psa, żeby wrócił. I pies przyszedł. I dał się włożyć do samochodu. I został. I jest bezpieczny i mam nadzieję szczęśliwy. Ten ktoś to ja. A pies - to nasz DZIKUS. A teraz o co chodzi: my już mamy jednego psa. Czarnego Teriera Rosyjskiego, który mieszka z nami w mieszkaniu, natomiast Dzikus jest na działce, tam gdzie się "remontujemy". I psy się strasznie nienawidzą. Wiziały się kilka razy - i za każdym razem to samo - gdybyśmy je spuścili ze smyczy - to by się zagryzły. Oba ważą po ponad 40 kg, oba są nieustepliwe. Jesteśmy bezsilni. Proszę, powiedzcie jak mam je pogodzić? Spotykaliśmy je na neutralnym gruncie i jak szliśmy na spacer to po kilkudziesięciu metrach szły spokojnie ok. 2m od siebie. Ale jak tylko któryś się po coś zatrzymał - od razu chciały się gryźć. Boiy się spuścić je ze smyczy, bo myślę, że tylko jeden wyjdzie z tego cało. A ja bym sobie tego nigdy nie wydarowała. Za ogrodzeniem jest jeszcze gorzej. Oba myślą, że są u siebi. I nie ma znaczenia, czy my jesteśmy, czy nie. Chcą sie gryźć cały czas. We wrześniu mamy tam zamieszkać. Do tego czasu muszą się jakoś pogodzić, bo nie wiem co będzie. Prosze o rady. pozdrawiam Maszmietowke Quote
Delph Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Wykastrujcie oba psy, albo przynajmniej tego, który "zaczyna" konflikty. Po kastracji trzeba odczekać minimum kilka tygodni (niestety czasami miesięcy) na efekty. Do tego czasu do spotkania psów dopuszczajcie tylko na neutralnym terenie, żeby nie utrwalać zachowań agresywnych na działce. Proponuję też spotkanie z dobrym szkoleniowcem, pokaże wam jak zachowywać się i czego unikać przy spotkaniach psów, jak reagować w sytuacjach konfliktowych. Trzymam kciuki za Was i za psiaki, żeby się zaprzyjaźniły :) Quote
maszmietowke Posted May 18, 2009 Author Posted May 18, 2009 Dziękuję za odpowiedź, myśleliśmy juz o kastracji, ale sama nie wiem, czy to pomoże - miałam już wykastrowanego psa i oprócz tego, że przestał uciekać na dziewczyny - nic więcej się nie zmieniło. Wszczynał awantury przy każdej okazji. Ale chyba mimo wszystko spróbujemy. Myślałam jeszcze, żeby zrobić to w jedym czasie - i jak się obudzą - żeby się obudziły w jednym miejscu. Może sie nie pogryzą? Quote
Delph Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Ze wspólnym wybudzaniem może być różnie, z jednej strony może będą na tyle obolałe, że nie będą miały ochoty na konflikty, a z drugiej pies po narkozie jest "ogłupiały", nie wie do końca co się dzieje i może nie reagować racjonalnie. Może spanikować i zaatakować kumpla w obronie i ze strachu/bólu. Ryzykowny pomysł, ale może coś w tym jest, musiałby się wypowiedzieć ktoś, kto tego próbował. Ja miałam tylko przypadek suki, która atakowała mi samca, bałam się, że po sterylce to samiec będzie męczył sunię, na szczęście od razu wyczuł, że ona jest po zabiegu i nie należy jej się narzucać :roll: Przemyślcie też pomysł ze szkoleniowcem, a najlepiej z kimś znającym się na rzeczy, kto ma świetnie socjalizowanego psa, który umie łagodzić psie konflikty i odwracać ich uwagę. Może to pomogłoby rozładować napięcie między psami. Quote
Sasni Posted May 19, 2009 Posted May 19, 2009 A próbowaliście je pościć ze smyczy na neutralnym gruncie? Np puścić je w jakiejś odległości od siebie i nie ingerować w to co robią. Bo często psy są do siebie agresywnie nastawione na smyczy, a jak puści się je luźno to potrafią się dogadać. Czasami muszą sobie ustalić hierarchie. Na smyczy nie mają żadnej możliwości odejścia od drugiego psa, możliwości ucieczki. Dla bezpieczeństwa można( czy czasami nawet należy) obu psom założyć kaganiec. Jeżeli nie będą miały możliwości ugryzienia sie, to jeżeli są podobnej wagi, to nic sobie nie zrobią. Ja miałam sytuacje w której umówiłam się z koleżanką i jej psem na spacer. Na smyczach chciały się pozjadać, musiałyśmy iść w dużej odległości od siebie. W lesie ja poszłam kawałek w lewo, koleżanka kawałek w prawo, puściłyśmy psy i odeszłyśmy. Mój generalnie jest łagodny, jej też nigdy nie pogryzł się z psem. Pomruczały na siebie, poszczerzyły kły, obwąchały się na wysztywnionych łapach i na tym się skończyło. Jak były bliżej nas i zaczynały mruczeć na siebie to spokojnym, zupełnie neutralnym głosem mówiłyśmy 'chłopaki, dajcie spokój, idziemy. ' Unikały się, obserwowały, a na drugim spacerze nawet chciały się ze sobą pobawić. To tylko taka luźna propozycja i rozwiązanie, które sprawdza się u mnie. Nie wiem, czy Wasz pies jest agresywny do wszystkich psów i zdarzały się niemiłe sytuację, jakieś groźniejsze spięcia, czy tylko z nowym tak na siebie reagują. Najlepiej poradzić się kogoś doświadczonego co o tym myśli :) Quote
maszmietowke Posted May 19, 2009 Author Posted May 19, 2009 Witam, Nie próbowaliśmy, bo się zwyczajnie boimy. I niestety, dzikus nigdy chyba nie miał kagańca na pysku, bo jak tylko mu założymy( po kilkuminutowej szamotaninie) to rzuca się jak opętany. Ciężki to przypadek. Mówilam Wam. Quote
mc_mother Posted May 23, 2009 Posted May 23, 2009 Ja miałam podobnie- ale agresywny był mały samiec a duży spokojny i wykastrowany... Braliśmy ich na smyczach do lasu i za każdą sekundę bez warczenia i prób rzucania się do ataku mały był chwalony i dostawał smakołyk:roll:. Po kilku razach spuściliśmy ich ze smyczy i było tak jak napisał/a Sasni- obwąchały się, obwarczały i później był spokój...Ustaliły kto jest szefem i się skończyło. Nigdy nie zostały kumplami i w hierarchii wyższy był mały, ale do rozlewu krwi nigdy nie doszło... Tylko nie wiem czy ten sposób może być skuteczny gdy oba psy chcą atakować:roll: Quote
Diana S Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 maszmietowke napisał(a):Witam, Nie próbowaliśmy, bo się zwyczajnie boimy. I niestety, dzikus nigdy chyba nie miał kagańca na pysku, bo jak tylko mu założymy( po kilkuminutowej szamotaninie) to rzuca się jak opętany. Ciężki to przypadek. Mówilam Wam. Psy inaczej reagują na siebie, jak sa spuszczone ze smyczy na otwartym terenie. Najlepiej niech obydwa psy maja założony kaganiec. Piszesz, ze Dzikus rzuca sie jak opętany, jak ma kaganiec na pysku, mozna go do kagańca stopniowo przyzwyczajac. W srodku kagańca niech znajdzie sie jakis smaczek taki, ktory pies najbardziej lubi. Pies włozy pysk do kagańca w celu zjedzenia smaczka. Powtarzajcie ta czynność kilka razy. Po pewnym czasie pies skojarzy kagniec ze smaczkiem. Po jakmś czasie, spróbowac psu załozyć kaganiec. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.