Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 153
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Frotka napisał(a):


Troszcza sie o niego - i o wystroj apartamentu - nie potrafisz tego zrozumiec jak widac :mad: :mad: :mad:
Ja tez teraz juz wszystko wsadzam do klatek jak wychodze, psy, koty, syna i przynajmniej spokojnie siedze sobie po pare godzin w kawiarni albo laze po shopping- mall'u. Ale dbam o to zeby zawsze mieli swieza wode !!!
A czesto jak wracam to wlasciwie tez nie zawsze wypuszczam - po co sie maja rozchodzic po mieszkaniu.

Posted

xxxx52 napisał(a):
wellington-to dobre ,tez musze tak stosowac:PROXY5:


Nooooo !
I zobaczysz - ani kudlow nigdzie nie bedzie, ani ponadgryzanych nog od antykow, kable wszystkie jak nowe, gniazdka elektryczne tez.

Najwyzej w samej klatce pare niespodzianek, n.p. poobgryzane uszy albo ogony, ale co tam.....zagoi sie.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Tak z ciekawości... wy naprawdę nie widzicie różnicy między klatką a metrowym łańcuchem na balkonie?

Ja widzę...
Łancuch na balkonie zdecydowanie lepszy. Wiecej miejsca, świeże powietrze i nawet poskakać mozna.
W klatce takich "luksusów" nie ma :diabloti:

Posted

diabelkowa napisał(a):
to tak samo kojce dla dzieci ? po co one ?? horror normalnie! paranoja! przeciez czlowiek to wolna istota wiec po co malemu czlowieczkowi takie kojce?:shake::shake:

[FONT=Arial]
:placz::placz::placz: biedne dzieciaczki ....a lepiej by miały jakby biegały wolno po kuchni wśród bulkających garów :multi:, gorących piekarników :multi:... małe kochane istotki ciekawe świata , wsadzające paluszki w kontakty
[/FONT] :loveu::loveu::loveu:

[FONT=Arial]
mój wolny swawolny odchował się bez kojca ale w łóżeczku był przetrzymywany :diabloti: za to kuzyce idę nazdać jak świni do koryta ze zniewoliła dzieciaka w kojcu :mad:
[/FONT]

Posted

Frotka moje dziecko jest zamykane w łóżeczku [które nam służyły za kojec :diabloti:] codziennie od godziny 20.00 do 9.00 rano... do tego dochodzą jakieś 2-3 godziny po południu :cool3:. Wychodzi na to, że jest tam po 15-16 godzin dziennie i wcale się z tym nie kryję :diabloti:. Za to Smok doskonale wie, że w łóżeczku się ŚPI. Nawet jeśli się obudzi [TZ wstaje o 6 rano do pracy] to grzecznie leży, aż zasypia z powrotem, ew. bierze sobie misia, pobawi się troszkę i dopiero położy się znowu ;).
Wydaje mi się, że o coś podobnego chodzi z psami przyzwyczajanymi do klatek - o nauczenie, że jak nikogo nie ma w domu to się ŚPI, a nie demoluje wszystko co w zęby wpadnie :roll:. Na początku pomaga w tym klatka, w której pies po prostu nie ma co demolować, później już nie jest potrzebna... jakby na to nie patrzeć - każdy musi czasem wyjść z domu, nie znam nikogo, kto mógł by się zajmować psem 24 h/dobę :shake:. Do tego o ile dobrze zrozumiałam piszące tutaj osoby - jeśli ktoś jest w domu to pies ma otwartą klatkę, ludzie się nim zajmują. Klatka jest zamykana TYLKO jak pies zostaje sam w domu :razz:

Ps. Właśnie sobie zdałam sprawę, że moje dziecko jest niesamowitym śpiochem :evil_lol:

Posted

Jest różnica (której chyba nie zauważacie) między chwilowym umieszczeniem psa w klatce/dziecka kojcu a trzymaniem ich tam na czas do 7 godzin. No chyba, że dzieci też trzymacie w kojacach do 7 godzin bez wypuszczania i też uważacie to za normalne.

Posted

Frotka napisał(a):
Jest różnica (której chyba nie zauważacie) między chwilowym umieszczeniem psa w klatce/dziecka kojcu a trzymaniem ich tam na czas do 7 godzin. No chyba, że dzieci też trzymacie w kojacach do 7 godzin bez wypuszczania i też uważacie to za normalne.

Kochani, czy naprawdę każdy z Was, krytykujących klatki może sobie pozwolić, aby nie pracować, zajmować się tylko psami, dostarczać im swojego towarzystwa 24 godziny na dobę? Jesli tak, to pozazdrościć. Większość ludzi jednak musi w jakiś sposób zapracować na to, aby burkom zapewnić michę, opiekę lekarską i parę innych drobnych detali. A to zazwyczaj oznacza konieczność pozostawienia psów w domu. I tu drobna uwaga - NIE WSZYSTKIE PSY SĄ TAKIE SAME. Jedno szczenię w ciągu całego swojego żywota zje 1 parę kapci (miałam takiego), a drugie niemal zrówna chałupę z ziemią (teraz mam takiego :diabloti:). I nie zawsze "odpowiednie wychowanie i nauczenie" zdaje egzamin i nie zawsze wystarczy psiaka zmęczyć. To jest żywa istota, oprócz indywidualnych predyspozycji dochodzą jeszcze cechy rasy. Jesli pies jest odpowiednio przyuczony do klatki (czyli traktuje ja jako swoje schronienie), to przebywanie w niej nie sprawia mu dyskomfortu.
Ja pracuję, większość dnia jestem poza domem. Ale jeśli mam dzień wolny i jestem w domu, to moje psy solidarnie przesypiają większość dnia. I to w klatkach ! :evil_lol: Jedyny problem w tym, że psów jest trójka (w bloku - proszę mnie podać do TOZ-u), a klatki tylko dwie. I jeden musi kimać poza klatką. I to jest największy dyskomfort.
Moje psy dużo podróżują. Obozy, seminaria, szkolenia, zawody, ostatnio też i wystawy. Nie wyobrażam sobie, abym wesołą gromadkę uwiązała do drzewa lub puszczała luzem wszędzie tam, gdzie jesteśmy. Klatki w takich sytuacjach są niezbędne. A jak wyobrażacie sobie przyzwyczajanie psa bez codziennych praktyk w domu? Może w domu cacy, cacy, pełna swoboda bez krat, a na wyjeździe klatka? To jest faktycznie złoty środek na uszczęśliwienie psa. Moje psy idą do klatki, jak chcą pospać, jak chcą uciec od natręctwa szczeniaka, jak potrzebują chwili intymności i spokoju. Ta chwila trwa często wiele godzin.
A szczenię nadal jest zamykane na czas naszej nieobecności. Na hasło "klatka" maszeruje bez wahania, układa się na materacyku i dusi komara zanim jeszcze dobrze zamknie się drzwiczki. I za to też proszę mnie podać do TOZ-u, najlepiej wspólnie z sąsiadem który mnie w końcu zakapuje za męczenie psów przy rowerze.
Umiejętnie wprowadzana i stosowana klatka jest często błogosławieństwem, gwarantem bezpieczeństwa psa/szczeniaka w domu.
Ja nie jestem przywiazana do dóbr materialnych, mieszkanie wręcz błaga o remont, ale musimy poczekać, aż bestyjka przestanie niszczyć. Zjedzona kanapa, komoda, wyażurowane narzuty na łóżka, zryty ogródek :diabloti: nie wyzwalają we mnie większych emocji. Ale gdyby szczeniak zrobił sobie krzywdę, bo podczas naszej niebecności przegryzł kabel, zaplątał się w coś, doznał kontuzji skacząc z okna czy mebla, nigdy bym sobie nie wybaczyła. Nie zawsze da się dostosować mieszkanie do bezpieczeństwa szczyla, nie zawsze da się wygospodarować pomieszczenie, w którym mu nic nie zagraża. Nawet gdybym usunęła z pokoju wszystkie meble i przewody, to nadal pozostaje okno, na które może wskoczyć. To nadal mam listwy przyścienne, które wspaniale się obgryza, a gdybym je usunęła, to mam dziurę, którą też można rozwiercić. Bezpieczeństwo przede wszystkim, to dla mnie priorytet. I jeśli to wymaga zastosowania klatki, to jestem za.

Posted

Tak swoją drogą jak wyobrażacie sobie porządne zmęczenie szczeniaka dużej rasy, u której trzeba bardzo uważać na stawy? Bo przyznam, że sama mając bardzo aktywnego psa i planując jeszcze aktywniejszego [ale to jak będę miała domek i będę pracowała w domu] nie wyobrażam sobie porządnego zmęczenia szczeniaka... przecież sam długi spacer psa nie zmęczy, aportowanie odpada, bo stawy, bieganie przy rowerze odpada, bo stawy, agility odpada, bo stawy, frisbee odpada, bo stawy, ciągnięcie odpada, bo stawy... wszystko co robię obecnie z moja suką odpada, bo stawy :roll:...

Posted

bonsai_88 zazdroszcze takiego dzieciaka ;] mam nadzieje ze moje nie bedzie takie jak ja jak bylam mala ;P czyli 24 godziny darcia mordeczki:evil_lol: wystarczyl rowerzysta ktory cichutko przejechal kolo wozka a przestawalam spac i moj alarm sie wlaczal :evil_lol::evil_lol: do dzisiaj mi wypominaja i dalej malo spie:diabloti:

Posted

Mój też tego próbował... po 10 miesiącach ze zmęczenia [dzień w dzień budził się co pół godziny w nocy :mad:] przestałam słyszeć jego płacz.... po 3 dniach dziecko zaczęło mi prześlicznie przesypiać całe noce :diabloti:.

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Tak swoją drogą jak wyobrażacie sobie porządne zmęczenie szczeniaka dużej rasy, u której trzeba bardzo uważać na stawy? Bo przyznam, że sama mając bardzo aktywnego psa i planując jeszcze aktywniejszego [ale to jak będę miała domek i będę pracowała w domu] nie wyobrażam sobie porządnego zmęczenia szczeniaka... przecież sam długi spacer psa nie zmęczy, aportowanie odpada, bo stawy, bieganie przy rowerze odpada, bo stawy, agility odpada, bo stawy, frisbee odpada, bo stawy, ciągnięcie odpada, bo stawy... wszystko co robię obecnie z moja suką odpada, bo stawy :roll:...


może te duże, które nie mogą tego wszystkiego robić, szybciej się meczą:niewiem:

Posted

Ja jeszcze tak w temacie klatek - też snuje mi się po głowie pytanie, czy uważacie, że jak ktoś pracuje zawodowo, to nie może mieć psa? Znaczy co, psy tylko dla emerytów, rencistów oraz szczęśliwych przedstawicieli wolnych zawodów?

Wychowałam półtora psa bez klatki - z pierwszym poszło bez problemu, był to szczeniak w rodzaju tych, które po godzinnym spacerze połączonym ze szkoleniem w domu radośnie idą w kimę, po przebudzeniu zajmując się w ciszy i spokoju ogryzaniem zostawionego na tę okoliczność gryzaka. Sunday zniszczyła mi jedną gąbkę do mycia naczyń, jedną rolkę papieru toaletowego i jedną ściereczkę, ściągniętą z kaloryfera.

A potem sobie sprawiłam Vigusia... i usiłowałam podejść do jego wychowania tak samo. Tyle, że dla odmiany był to szczeniak, który:
- sypiał 4 godziny na dobę,
- za Chiny Ludowe nie chciał zrozumieć, o co chodzi z sikaniem na dworze, a nie w domu,
- demolował wszystko w zasięgu wzroku, a że potencjał akrobatyczny miał spory, to skuteczne zabezpieczenie mieszkania po prostu było niemożliwe, chyba, że zamieszkałabym w bunkrze,
- wył, jak wychodziłam z domu,
- po trzygodzinnym spacerze nadal biegał w domu po ścianach...
- szczekał bez ustanku.
TERAZ wiem, że pies był ostro nadpobudliwy. Wtedy usiłowałam go zmęczyć spacerami i szkoleniem, zostawiałam zabawki, gryzaki i cudowałam, a i tak każdego dnia wracając z pracy zastanawiając się z duszą na ramieniu, co też zobaczę po otwarciu drzwi.
W końcu najnormalniej w świecie z czystej rozpaczy postanowiłam go zamknąć na noc w klatce - bo w nocy regularnie budził się koło 2, sikał w kuchni i zaczynał rozrabiać, dopóki nie narobił rabanu i mnie nie zbudził. Do klatki był przyzwyczajony już wcześniej, ale właśnie miałam opory przed zamykaniem go w niej na dłużej. Położyłam się obok niego na materacu, żeby w razie czego od razu się zbudzić, wyprowadzić etc. Obudziłam się o 7 rano i zobaczyłam w klatce obok ŚPIĄCEGO błogo psa. I naprawdę dopiero klatka nauczyła go wyciszać się, przesypiać noc, zachowywać czystość w domu etc. i błogosławię ją każdego dnia.
Mam teraz szczeniaka tej samej rasy co Vigo, nieskończenie normalniejszego, ale jednak o pewnych cechach wspólnych - na przykład widzę, że im bardziej jest zmęczona, tym bardziej nadpobudliwa się staje. I ja widząc tego typu zachowanie każę jej iść do klateczki i ona momentalnie kładzie się w niej i zasypia - a bez tego skakałaby po ścianach coraz bardziej, tak jak Vigo za młodu.
Mam cztery psy i trzy klatki, i też są wyścigi, który w niej będzie spał, a potrafią się zapakować trzy do jednej, chociaż na kanapie nie chcą się obok siebie położyć, bo każdy jest niedotykalski. Teraz dwa psy śpią w klatkach otwartych, mając do wyboru tapczan, fotel i kanapę poza klatką. Szczeniak i młoda suka śpią w klatkach w nocy i są w nich zamykane, gdy wychodzę z domu - ja jestem spokojna, bo wiem, że będą spały, one nie uczą się złych nawyków.

Zawody, wystawa - ten kto tu napisał o psach zamkniętych w klatkach, które nie mogą uciec przed zainteresowaniem przechodniów, to chyba nie wie, o czym pisze. To pies bez klatki jest w takich okolicznościach narażony na bezustanne potrącanie, głaskanie bez pytania, deptanie po ogonie etc. Klatkę można osłonić, odcinając nadmiar bodźców. Jak zaczęłam z najstarszą suką jeździć na zawody agility, to jeździłam bez klatki - miałam psa, który na widok innych psów na torze piszczał, wyrywał się, pod koniec dnia była wykończona. Teraz mam klatkę, pies kiedy nie pracuje, to się w niej odpręża i śpi - wzmiankowany powyżej szczeniak, zabrany na wystawę "na socjal" jak już miał dosyć zabawy i wrażeń, poszedł sam do klatki i położył się spać.

Można wychować psa bez klatki? W większości przypadków można, w niektórych jest to trudne lub może nawet niemożliwe. Ale ja wiem, że z klatką idzie dużo łatwiej - a pies, którego potrzeby są zaspokojone - czyli ma odpowiednią ilość spacerów, ruchu, zajęcia, kontaktu społecznego z człowiekiem i innymi psami, odpowiednio przyzwyczajony do klatki naprawde traktuje ją jako swój azyl i po prostu w niej śpi.

Posted

Jeeejku przeczytałam (prawie) caly temat i stwierdzilam ze najwidoczniej i ja znęcam się nad moim biednym małym pieskiem... :diabloti:
I to na dodatek nad BORDEREM! Straszne.. Jednak Viva swoją klatkę kocha i śpi w niej nawet jak ja jestem w domu( podkreslam ze klatka wtedy jest ZAWSZE otwarta),je w niej, znosi tam swoje zabawki.. bidactwo ..:evil_lol: jednak nadluzej jak do tej pory siedziala tam 4 h.. jak przyszlam to grzecznie spala.. aaa.. i to nie dlatego jak tu niektorzy pisali ze nie moze zmienic pozycji z powodu braku miejsca- klatka jest rozmairu L-dla 3 mies.pieska wydaje sie conajmniej WYSTARCZAJĄCA..
Myślę ze temat klatki najlepiej ujęła Mokka.. i nic wiecej dodawac nie trzeba..

  • 2 weeks later...
Posted

Hmmm... Moj ON jak byl maly to byl przywiazany dluga linka do klamki drzwi na taras. W ten sposob mogl przebywac w kuchni lub na tarasie, na ktorego wejscie jest wlasnie z kuchni. Ten obszar byl bezpieczny dla niego i dla nas, mogl tez zalatwiac sie na zewnatrz.
Byl tak trzymany pomimo tego, ze oboje z TZ siedzimy prawie nonstop w domu. Pies na poczatku kwiczal, ale potem nauczyl sie, ze to ja decyduje, kiedy sie bawimy, przytulamy itd., a przede wszystkim od razu wyeliminowalismy lek separacyjny. Do tego sposobu dolaczylismy kojec drewniany (taki dla dzieci, tylko wiekszy, bo mozna nim wygrodzic prawie 20m2), uznalismy, ze taka przstrzen dla 3miesiczngo malucha jest wystarczajaca.
Do glowy mi nie przyszlo, z mecze psa. Teraz pies moze zostawac sam i po prostu idzie spac, jak nas nie ma. Ewentualnie pobawi sie z nasza suka Saba. Ale to wszystko- nie ma rozrabiania, bo nigdy nie dalam mu szansy na nauczenie sie, ze rozrabianie moz byc fajne.
W przyszlosci zamierzam miec kojce dla psow na zewnatrz (jak sie dorobie domu, bo na razie to mam dwa duze psy w mieszkaniu- o zgrozo, choc moje mieszkanie jest wieksze niz wiele domow).

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...