Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Tak jak w temacie co odbije się gorzej na psiej psychice:
- opuszczenie domu na długi czas + b. rzadkie powroty -> może nastąpić rozplecenie więzów? pies nie będzie pamiętał (w tym czasie zostaje z pozostałymi domownikami)?
- zostawianie psa na 5 dni w tygodniu i wracanie na weekend jako dobry i kochający pan - jest stały kontakt z psem, ale czy takie częste rozstania nie są bardziej bolesne dla psa?

Posted

Rozstania są zawsze niemiłe, ale psy są "proceduralistami" i lubią znane, stałe przewidywalne sytuacje.
Niewątpliwie cotygodniowe wizyty pozwolą lepiej zachować więź z psem niż długotrwała nieobecność.

Posted

a powiedz mi jeszcze jedno, czy wyjeżdżając na studia do dalekiego miasta mogę nazwać się sadystą? bo tak zostałam nazwana i zastanawia mnie czy bezpodstawnie czy rzeczywiście ma rację ten kto tak twierdzi...

Posted

Odpowiem nie wprost, wiele lat temu mój ojciec wyjechał na kontrakt za granicę na 5 lat. Ja i matka zostaliśmy w kraju (taka została podjęta decyzja)
Przyjeżdżał na kilka dni 2-3 razy w roku...
Czy mój ojciec był "sadystą" ?

Życie czasem wymaga postępowania niekoniecznie zgodnego z tym co chcieli byśmy robić.

Gdyby człowiek chciał na wszelki wypadek asekurować się przed wszystkimi niedogodnościami, to nigdy nie miał by nie tylko psa, ale nawet żony i dziecka :evil_lol:
No bo co jak straci pracę, albo będzie musiał wyjechać "za chlebem" np. do Irlandii :eviltong:

Może kiedyś jak "okrzepniesz" w nowym miejscu, to uda Ci się wynająć chatę z możliwością trzymania psa ;)

Autor (a może autorka?) tego tekstu jest albo bardzo młody, albo niezwykle "egzaltowany"...

To może trzeba też nazwać sadystą każdego, kto chodzi do pracy i zostawia psa samego na 10 godzin dziennie :diabloti:

Posted

Psa obecnie już nie ma ;(
Wydaje mi się, że zabieranie go z domu i wywożenie do zupełnie nowego miejsca byłoby gorsze dla niego... Choć miałam tak już zrobić, bo w domu się wszystko skomplikowało i nie za bardzo miał się nim kto zająć.

Może lepiej byłoby gdybym poszła na ten sam kierunek, ale bliżej.. to znów by było dla mnie cierpienie psychiczne, bo nie chciałam tam mieszkać, a zjeżdżanie do domu co tydzień byłoby dla mnie masakrą nie z tej ziemi x.x

Spotkałam się jeszcze z opinią, że dla psa nie liczy się upływ czasu, a tu i teraz. I nieważne czy wracam co tydzień czy po 1,5 miesiąca. Prawda to?

Posted

Niedomknięta furtka no i zniknął z podwórka w pogoni za cieczkami (w dniu w którym umawiałam mu kastrację) :-( nie ma go już prawie 2 miesiące, łudzę się, że się znajdzie, ale w gruncie rzeczy w to nie wierzę...

Posted

http://www.dogomania.pl/forum/f96/ostrowiec-swietokrzyski-zaginal-kundel-135959/#post12156216 wg takiego kalendarza

Po prostu rozważałam swoje czyny i chciałam wiedzieć czy idąc na studia daleko człowiek jest sadystą.
Może za późno zaczęłam się nad tym zastanawiać... ale hmmm.. wcześniej ten sadyzm nawet nie przeszedł mi przez myśl.

I darowalibyście sobie te kpiny ;/ jakbym psa zabiła lub coś. Tydzień po tygodniu zjeżdżałam do domu. Rozplakatowałam całe miasto, zaczepiałam obcych ludzi [czego nienawidzę robić]. Na ogłoszenia i jeżdżenie z domu na studia, ze studiów do domu, wydałam pieniądze których nie mam ;/ więc tylko nie mówcie mi, że mało zrobiłam i sytuacja mnie może jeszcze ucieszyła "bo problem z głowy".
Jakby Koks wytrzymał jeszcze tydzień mieszkałby teraz ze mną we Wrocławiu, wykastrowany w domu z ogrodem, którego szukałam dwa tygodnie codziennie po parę godzin - tak by to jemu było w nim dobrze nie mi.

Posted

Witaj Bzium!
To nie byly kpiny, tylko nie zrozumialam o co Ci wlasciwie chodzi. Wiesz czasami jak ludzie nie moga dalej opiekowac sie psem to szukaja mu innego domu a nawet oddaja do schroniska. I mysle, ze jest to lepsze wyjscie niz pozostawienie psa bez opieki, bez zapewnienia mu dalszego bytu.
Pozdrawiam

Posted

KRYSKA_Z napisał(a):
Witaj Bzium!
To nie byly kpiny, tylko nie zrozumialam o co Ci wlasciwie chodzi. Wiesz czasami jak ludzie nie moga dalej opiekowac sie psem to szukaja mu innego domu a nawet oddaja do schroniska. I mysle, ze jest to lepsze wyjscie niz pozostawienie psa bez opieki, bez zapewnienia mu dalszego bytu.
Pozdrawiam
No oczywiście, że jest to lepsze wyjście. Tyle, że mój Koks został z moją mamą, gdy ona wyjechała, przeprowadził się parę ulic dalej do moich dziadków - oni nie bardzo mogli się nim zająć, więc byłam na najlepszej drodze by zamieszkał ze mną. Nie wiem czy dziadkowie którzy psa wypieszczą i wykarmią to opcja "bez opieki i zapewnienia dalszego bytu"?
Mieliśmy dom, do którego miałam się przenieść parę dni po tym jak dowiedziałam się o zniknięciu. Miałam plany jak będzie nam dobrze razem. Przeprowadzkę zaplanowałam na długi weekend by siedzieć z nim pare dni, zanim go zostawię na parę godzin samego [na czas zajęć] by choć trochę się zaklimatyzował w nowym miejscu. Opcja pies przeprowadza się ze mną jest chyba lepsza niż oddanie go do schroniska, gdzie jako starszy pies nie miałby szans... Dla mnie przecież to byłoby wygodniejsze, koks ze mną na studiach = zrezygnowanie z mieszkania w akademiku, zrezygnowanie z weekendowych wycieczek w góry, z częstych imprez i ogólnie wielu rzeczy przez które zostawałby sam. Ale jak jakaś wycieczka może być ważniejsza? Zdecydowałabym się go oddać jak bys zaczęli przymierać głodem...
Już chyba wolałabym zrezygnować ze studiów i wrócić na nie za rok, dwa niż skazać mojego psa na schronisko.

Ale tu nie o to mi chodziło. Te wszystkie wydarzenia mialy miejsce dużo po wyborze studiów - a właściwie miejsca studiowania.
Przez ten wątek chciałam po prostu się dowiedzieć jak bardzo taki wyjazd i wracanie co 1,5-2 miesiące do domu można podciągnąć pod znęcanie się, jak bardzo go skrzywdziłam?
Przy czym pies zostawał z mamą - osobą do której był najbardziej przywiązany [na jej wyjazd za granicę za chlebem wpływu już nie mieliśmy].

Posted

Wybacz Bzium!
Nie mialam zamiaru Ciebie potepiac. Bardzo sie obrazasz na moje poglady. Twoje wypowiedzi sa bardzo wzniosle, patetyczne. Chcialam tylko zauwazyc, ze zawsze jest jakies wyjscie, i nie musi byc to wyrok. Jezeli Ciebie dotykaja moje slowa to przepraszam.
Pozdrawiam

Posted

Nie no masz rację.. wzniosłe i patetyczne nie są.. początkowo poczułam się zaatakowana, więc staram się wyjaśnić sprawę.. pewnie przesadza, ale mam zły okres w życiu..
wiec przepraszam i ja..

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...