Bzium Posted May 14, 2009 Posted May 14, 2009 Tak jak w temacie co odbije się gorzej na psiej psychice: - opuszczenie domu na długi czas + b. rzadkie powroty -> może nastąpić rozplecenie więzów? pies nie będzie pamiętał (w tym czasie zostaje z pozostałymi domownikami)? - zostawianie psa na 5 dni w tygodniu i wracanie na weekend jako dobry i kochający pan - jest stały kontakt z psem, ale czy takie częste rozstania nie są bardziej bolesne dla psa? Quote
M@d Posted May 21, 2009 Posted May 21, 2009 Rozstania są zawsze niemiłe, ale psy są "proceduralistami" i lubią znane, stałe przewidywalne sytuacje. Niewątpliwie cotygodniowe wizyty pozwolą lepiej zachować więź z psem niż długotrwała nieobecność. Quote
Bzium Posted May 21, 2009 Author Posted May 21, 2009 a powiedz mi jeszcze jedno, czy wyjeżdżając na studia do dalekiego miasta mogę nazwać się sadystą? bo tak zostałam nazwana i zastanawia mnie czy bezpodstawnie czy rzeczywiście ma rację ten kto tak twierdzi... Quote
M@d Posted May 21, 2009 Posted May 21, 2009 Odpowiem nie wprost, wiele lat temu mój ojciec wyjechał na kontrakt za granicę na 5 lat. Ja i matka zostaliśmy w kraju (taka została podjęta decyzja) Przyjeżdżał na kilka dni 2-3 razy w roku... Czy mój ojciec był "sadystą" ? Życie czasem wymaga postępowania niekoniecznie zgodnego z tym co chcieli byśmy robić. Gdyby człowiek chciał na wszelki wypadek asekurować się przed wszystkimi niedogodnościami, to nigdy nie miał by nie tylko psa, ale nawet żony i dziecka :evil_lol: No bo co jak straci pracę, albo będzie musiał wyjechać "za chlebem" np. do Irlandii :eviltong: Może kiedyś jak "okrzepniesz" w nowym miejscu, to uda Ci się wynająć chatę z możliwością trzymania psa ;) Autor (a może autorka?) tego tekstu jest albo bardzo młody, albo niezwykle "egzaltowany"... To może trzeba też nazwać sadystą każdego, kto chodzi do pracy i zostawia psa samego na 10 godzin dziennie :diabloti: Quote
Bzium Posted May 21, 2009 Author Posted May 21, 2009 Psa obecnie już nie ma ;( Wydaje mi się, że zabieranie go z domu i wywożenie do zupełnie nowego miejsca byłoby gorsze dla niego... Choć miałam tak już zrobić, bo w domu się wszystko skomplikowało i nie za bardzo miał się nim kto zająć. Może lepiej byłoby gdybym poszła na ten sam kierunek, ale bliżej.. to znów by było dla mnie cierpienie psychiczne, bo nie chciałam tam mieszkać, a zjeżdżanie do domu co tydzień byłoby dla mnie masakrą nie z tej ziemi x.x Spotkałam się jeszcze z opinią, że dla psa nie liczy się upływ czasu, a tu i teraz. I nieważne czy wracam co tydzień czy po 1,5 miesiąca. Prawda to? Quote
Bzium Posted May 25, 2009 Author Posted May 25, 2009 Niedomknięta furtka no i zniknął z podwórka w pogoni za cieczkami (w dniu w którym umawiałam mu kastrację) :-( nie ma go już prawie 2 miesiące, łudzę się, że się znajdzie, ale w gruncie rzeczy w to nie wierzę... Quote
Talagia Posted May 26, 2009 Posted May 26, 2009 Jak to nie ma go prawie 2 miesiące, skoro tydzień temu zastanawiałas sie co z nim zrobić??? Quote
KRYSKA_Z Posted May 26, 2009 Posted May 26, 2009 Witajcie! A moze od 15 maja do 22 maja to prawie 2 miesiace, tylko nie wiem wedlug jakiego kalendarza? Quote
Bzium Posted May 26, 2009 Author Posted May 26, 2009 http://www.dogomania.pl/forum/f96/ostrowiec-swietokrzyski-zaginal-kundel-135959/#post12156216 wg takiego kalendarza Po prostu rozważałam swoje czyny i chciałam wiedzieć czy idąc na studia daleko człowiek jest sadystą. Może za późno zaczęłam się nad tym zastanawiać... ale hmmm.. wcześniej ten sadyzm nawet nie przeszedł mi przez myśl. I darowalibyście sobie te kpiny ;/ jakbym psa zabiła lub coś. Tydzień po tygodniu zjeżdżałam do domu. Rozplakatowałam całe miasto, zaczepiałam obcych ludzi [czego nienawidzę robić]. Na ogłoszenia i jeżdżenie z domu na studia, ze studiów do domu, wydałam pieniądze których nie mam ;/ więc tylko nie mówcie mi, że mało zrobiłam i sytuacja mnie może jeszcze ucieszyła "bo problem z głowy". Jakby Koks wytrzymał jeszcze tydzień mieszkałby teraz ze mną we Wrocławiu, wykastrowany w domu z ogrodem, którego szukałam dwa tygodnie codziennie po parę godzin - tak by to jemu było w nim dobrze nie mi. Quote
KRYSKA_Z Posted May 26, 2009 Posted May 26, 2009 Witaj Bzium! To nie byly kpiny, tylko nie zrozumialam o co Ci wlasciwie chodzi. Wiesz czasami jak ludzie nie moga dalej opiekowac sie psem to szukaja mu innego domu a nawet oddaja do schroniska. I mysle, ze jest to lepsze wyjscie niz pozostawienie psa bez opieki, bez zapewnienia mu dalszego bytu. Pozdrawiam Quote
Bzium Posted May 26, 2009 Author Posted May 26, 2009 KRYSKA_Z napisał(a):Witaj Bzium! To nie byly kpiny, tylko nie zrozumialam o co Ci wlasciwie chodzi. Wiesz czasami jak ludzie nie moga dalej opiekowac sie psem to szukaja mu innego domu a nawet oddaja do schroniska. I mysle, ze jest to lepsze wyjscie niz pozostawienie psa bez opieki, bez zapewnienia mu dalszego bytu. Pozdrawiam No oczywiście, że jest to lepsze wyjście. Tyle, że mój Koks został z moją mamą, gdy ona wyjechała, przeprowadził się parę ulic dalej do moich dziadków - oni nie bardzo mogli się nim zająć, więc byłam na najlepszej drodze by zamieszkał ze mną. Nie wiem czy dziadkowie którzy psa wypieszczą i wykarmią to opcja "bez opieki i zapewnienia dalszego bytu"? Mieliśmy dom, do którego miałam się przenieść parę dni po tym jak dowiedziałam się o zniknięciu. Miałam plany jak będzie nam dobrze razem. Przeprowadzkę zaplanowałam na długi weekend by siedzieć z nim pare dni, zanim go zostawię na parę godzin samego [na czas zajęć] by choć trochę się zaklimatyzował w nowym miejscu. Opcja pies przeprowadza się ze mną jest chyba lepsza niż oddanie go do schroniska, gdzie jako starszy pies nie miałby szans... Dla mnie przecież to byłoby wygodniejsze, koks ze mną na studiach = zrezygnowanie z mieszkania w akademiku, zrezygnowanie z weekendowych wycieczek w góry, z częstych imprez i ogólnie wielu rzeczy przez które zostawałby sam. Ale jak jakaś wycieczka może być ważniejsza? Zdecydowałabym się go oddać jak bys zaczęli przymierać głodem... Już chyba wolałabym zrezygnować ze studiów i wrócić na nie za rok, dwa niż skazać mojego psa na schronisko. Ale tu nie o to mi chodziło. Te wszystkie wydarzenia mialy miejsce dużo po wyborze studiów - a właściwie miejsca studiowania. Przez ten wątek chciałam po prostu się dowiedzieć jak bardzo taki wyjazd i wracanie co 1,5-2 miesiące do domu można podciągnąć pod znęcanie się, jak bardzo go skrzywdziłam? Przy czym pies zostawał z mamą - osobą do której był najbardziej przywiązany [na jej wyjazd za granicę za chlebem wpływu już nie mieliśmy]. Quote
KRYSKA_Z Posted May 27, 2009 Posted May 27, 2009 Wybacz Bzium! Nie mialam zamiaru Ciebie potepiac. Bardzo sie obrazasz na moje poglady. Twoje wypowiedzi sa bardzo wzniosle, patetyczne. Chcialam tylko zauwazyc, ze zawsze jest jakies wyjscie, i nie musi byc to wyrok. Jezeli Ciebie dotykaja moje slowa to przepraszam. Pozdrawiam Quote
Bzium Posted May 28, 2009 Author Posted May 28, 2009 Nie no masz rację.. wzniosłe i patetyczne nie są.. początkowo poczułam się zaatakowana, więc staram się wyjaśnić sprawę.. pewnie przesadza, ale mam zły okres w życiu.. wiec przepraszam i ja.. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.