_Aga_ Posted January 30, 2005 Posted January 30, 2005 Witam :) Mam od niedawna dwa pieski, około dziesięcioletnie, zabrane ze schroniska. Są małe, ratlerkowate. Między chłopakami pojawił się pewien konflikt: mianowicie jeden z nich, Czaruś, stał się bardzo zaborczy. Nie pozwala Romciowi zbliżyć się do mnie, warczy a nawet rzuca się na niego. Kiedy wejdę do pokoju, Czaruś albo lokuje się gdzieś obok mnie, albo w drzwiach i po prostu nie wpuszcza Romea. Natomiast, jeśli to Romusiowi uda się pierwszemu zająć strategiczne miejsce koło mnie, Czaruś niepewnie (takie mam wrażenie) zbliża się i też lokuje się gdzieś obok. Romeo się boi, usuwa się z drogi, nie wchodzi do pokoju, nie zbliża się do mnie. Raz tylko wywiązała się między nimi walka. Nie mogłam ich rozdzielić. Skończyło się na odrapanym nosie Romea :( Romeo jest słabszy, wychudzony, po chorobie (miał kilkakrotnie podawaną kroplówkę). Boję się, że kiedy tylko wydobrzeje całkowicie, nabierze sił, zacznie się bronić i ich walki staną się coraz częstsze :( Nie wiem, co robić. Jak zwalczyć agresywną zazdrość Czarusia?? Muszę znaleźć jakiś sposób, bo nie chcę żeby w końcu zrobiły sobie krzywdę. Bardzo proszę o rady, może jakieś stronki o psychologii psów... Pozdrawiam :) gg 2145433 Quote
adam_31 Posted February 1, 2005 Posted February 1, 2005 No nie wiem... Mom zdaniem pieski nic sobie nie zrobią, a na pewno nic strasznego. Ustalą hierarchię po prostu i tyle. Nie powinnaś - moim zdaniem - zbyt w ten proces ingerować. Moja Joka (ON), gdy była mała, bawiła się ze swym starszym, dostojnym kolegą Collie. Było fajno, Collie pokazywał jej różne sztuczki itp. Teraz, gdy ma już 11 mcy stała się zaborcza wobec Collie. Podbiega do niego, odpycha pieska od ludzi. Często go 'atakuje' przepychając go nieco. Jest typową dominantką wobec tego pieska. Nie tylko ja nie powinienem głaskać Collie, ale także jego właściciel/ka. Joka od razu rzuca się (tak lekko) na Collie. I nic z tym nie zrobię. Mogę jedynie ograniczyć ich spotkania, ale po co? Nie robią sobie krzywdy, biegają razem, chociaż nie tak, jak kiedyś. Podsumowując: Twoje pieski ustalą hierarchię i wszystko będzie OK. Tom, że słabszy jest 'na dole' jest sprawiedliwe i tak to juz musi być. On wcale nie jest przez to mniej szczęśliwy. Pozdro. Quote
Camara Posted February 1, 2005 Posted February 1, 2005 a niech to :evil: a tak ślicznie razem wyglądają! Agnieszko, może rzeczywiście zadzwoń do zoopsychologa? Nieco niżej jest temat "zoopsycholog" z nr. telefonu... ale mam nadzieję, że chłopaki sie dogadają, tylko potrzebują więcej czasu... i pewności, że zostaną obaj... i obaj będą kochani? albo jeszcze w Krakowie taki adres: http://www.psycholog.zoologia.pl/ Na razie bez paniki, toż to waga mniej niz piórkowa i poważnej krzywdy nie powinni sobie zrobić. Tak mi się wydaje... w moim stadzie też czasem dochodzi do "bliskich kontaktów'" :evilbat: (na szczęście dość rzadkich) wygląda to dość groźnie (to podhalany) a kończy się na... wyskubanych piórach :roll: i wielkie :buzi: dla ciebie i twojego męża za serducho dla tych dwóch staruszków Quote
_Aga_ Posted February 1, 2005 Author Posted February 1, 2005 Dziękuję Wam za słowa otuchy :) Camaro, to że obaj zostaną i będą kochani tak samo to jest pewne, tylko jak przekonać o tym Czarusia? Może rzeczywiście potrzebują trochę czasu, żeby się przyzwyczaić do siebie, do nas, otoczenia i uwierzyć, że to już na zawsze i już się ode mnie nie uwolnią :D NA razie nie było żadnej bójki. Oprócz tej jednej, którą opisywałam. Mam wrażenie, że Czaruś troszeczkę "przystopował" z tą swoją zazdrością. No nic, zobaczymy co będzie dalej:) Pozdrawiamy :) Quote
Camara Posted February 2, 2005 Posted February 2, 2005 [quote name='Agnieszka-Małek'] to że obaj zostaną i będą kochani tak samo to jest pewne.... :) Agnieszko, dzięki za te słowa :iloveyou: bo to oznacza, że łatwo się nie poddasz, dzielna dziewczyna! a do rzeczy, to w stadzie zwierzaków (a 2 to juz stado) zawsze jest ten co dowodzi i ten co słucha. Czaruś jest bardziej przebojowy i... niech tak zostanie, byle tylko w tej swojej dominacji nie przesadził! Belcie-zwadiakę za wszczynanie rozrób wykraczających ponad normalność -( normalność dla mnie to ostrzegawcze warczenie i kąsanie po futrze - ale takie, że widać, że straszy a nie gryzie) karam chwytaniem za karczycho, wykopsaniem za drzwi (do ogrodu,... lub do domu.. w zalezności po której stronie akcja się odbyła)... i pozostawienie jej tam na ok. 5-10 min. w celu przemyślenia sprawy. Po tym czasie wchodzę, Belcia wykonuje parę przykazań typu siad, waruj - coby sobie przypomniała kto tu rządzi, nagródka, głaskanko, buzi i wracamy do towarzystwa.... z reguły pamieta o tym długo... a nawet bardzo długo. Przez 6 miesięcy przebywania z nowym psem musiałam wkroczyć do akcji 3 razy.... z tym, że pierwszy raz to była moja wina.... więc ukarac sama się musiałam :oops: no i nie zapominam o nagradzaniu (smakusiem lub klepankiem po futrze za dobre sprawowanie!!!) ale z góry uprzedzam - to rady amatora, z moich doświadczeń z moimi psami... i niestety nie muszą przynosic efektów na innym zestawie zwierzaków... Pozdrawiam, trzymajcie się cieplutko! Quote
Madziara Posted February 2, 2005 Posted February 2, 2005 Zazdrość jest zmorą u psów. Ale jak są tej samej wielkości i w tym samym wieku, to chyba dużej krzywdy sobie nie zrobią, gorzej by było jakby to był duży i mały :( Ja ignorowałam takie zachowanie i psy same się dogadywały. Ale to zależy od charakteru psa - niektóre są uparciuchy i trzeba trochę zaingerować, zwłaszcza, że psy są dorosłe, mają już ukształtowane charaktery. Quote
_Aga_ Posted February 5, 2005 Author Posted February 5, 2005 Niestety nie umiem stać z boku i nie ingerować :oops: Po takiej "akcji" wyrzucam Czarusia z pokoju na kilka minut, po czym wpuszczam z powrotem, mówię krótkie kazanie ( :D ) i głaszcze, klepie, drapie - jednego i drugiego :D To też jest działanie amatora, Camaro, instynktowne - zwłaszcza, że w domu rodzinnym był i jest od 12 lat tylko jeden pies :) Zobaczymy co będzie dalej, bo Romuś coś ostatnio nabrał pewności siebie i też zdarza mu się warknąć na Czarusia!!! Ale nie atakuje... 3majcie kciuki za Czarusia, bo w przyszłym tygodniu czeka go echo serca i ewentualne szczepienie przeciwko wściekliźnie (ze względu na chorobę serca nie był szczepiony w schronisku). No a Romuś się przeziębił, kaszle strasznie i jest leczony Polopirynką i antybiotykiem (zalecenie lekarza). Poza tym obaj będą za parę dni odpchleni i wykąpani :D Pozdrawiam :) Quote
asher Posted February 6, 2005 Posted February 6, 2005 Agnieszko, ja tez jestem zdania, ze psy same sobie ustala wzajemne stosunki, bez rozlewu krwi. pod jednym wszakze warunkiem - ze nie bedziesz zbytnio ingerowac. jesli Czarus goruje nad Romciem, to zaakceptuj taki stan rzeczy i bron boze nie okazuj z tego powodu Romciowi wspolczucia! bo tylko pogorszysz sprawe. ja slyszalam, ze wszelka ingerencja w psie stosunki jest nieporzadana, w naturze bowiem przewodnik stada rzadko kiedy wtraca sie w sprawy miedzy swoimi "poddanymi". jednak w stosunku do swoich psow nie zawsze tego przestrzegam i kiedy Sabina poczyna sobie wobec Boogiego zbyt ostro, przywoluje psy do porzadku. ale nie w taki sposob, jak opisuje Camara - nie stosuje kary wobec "agresora", tylko oba karce po rowno - zazwyczaj wystarcza krotkie "fe", albo stanowcze 'spokoj" powiedziane jakby w przestrzen. obu psom daje wiec do zrozumienia, ze mi sie ich zachowanie nie podoba i maja byc spokojne. nie pozwalam im tez na walke o jedzenie (poczatkowo sie to zdarzalo, bo Sabina, jako znajda byla bardzo wyglodzona). w stadzie wilkow jedzenie to rzecz swieta i nawet najnizszemu osobnikowi w hierarchii przewodnik stada zarcia z pyska nie wydziera. wiec takich zagrywek nie toleruje. ale w tym przypadu rowniez obu psom "obrywa sie" po rowno, niezaleznie od tego ktore ktoremu chce zezrec miche. jesli jednak odebranie "lupu" przebiega pokojowo, to sie nie wtracam - ich sprawa, mnie nic do tego. nastepnym razem poszkodowany bedzie wiedzial, ze ma sie przy misce nie ociagac, bo moze caly dzien chodzic glodny :wink: a jak zachowuja sie Twoje chlopaki kiedy chodzi o inne "zasoby"? czy o miske, zabawki rowniez sa przepychanki? i czy one sie wczesniej znaly? jesli tak, to jak ukladaly sie ich wzajemne relacje? Quote
_Aga_ Posted February 6, 2005 Author Posted February 6, 2005 No cóż, dzisiaj była druga "akcja", tym razem obaj zaczęli walczyć ze sobą. Wygłądało to dosyć groźnie. Interweniowałam - kiedy już udało nam się ich rozdzielić (a nie było łatwo) pozamykałam ich na parę minut w różnych pomieszczeniach. Wyszły potulne jak baranki i omijały się z daleka. Oczywiście bez kazania ostrym tonem się nie obeszło. Walka wynikła z zazdrości. Pieski były podniecone obecnością gości i niewiele było trzeba. Nawet nie wiem, który zaczął. Wyglądało to tak jakby na jeden sygnał oba ruszyły do boju... Romeo i Czaruś są ze schroniska i nie znały się do tej pory. Jeśli chodzi o jedzenie, to muszę bardzo pilnować, bo Czaruś zawsze stara się Romusiowi wyrwać kęsy, warczy i rzuca się na niego. Ale nie z miski, tylko kiedy ja im coś daję z ręki. No i tak jak mówiłam - kiedy są same w pomieszczeniu śpią obok siebie, drepcą, biegają i żadnemu się nie chce warknąć:) A przy mnie (głównie, choć nie tylko) Czaruś lubi pokazać, że to on jest najważniejszy... Nie wiem, ale nie potrafię nie ingerować, kiedy się gryzą :( To naprawdę strasznie wygląda :cry: Mimo, że są małe. W przeciągu trzech tygodni to już ich druga walka. A już myślałam, że się wszystko unormowało i będzie dobrze między nimi... Quote
Madziara Posted February 6, 2005 Posted February 6, 2005 Agnieszka-Małek napisał(a):Nie wiem, ale nie potrafię nie ingerować, kiedy się gryzą :( To naprawdę strasznie wygląda :cry: Mimo, że są małe. W przeciągu trzech tygodni to już ich druga walka. A już myślałam, że się wszystko unormowało i będzie dobrze między nimi... To wyjdź. Będą miały głupie miny jak się okaże, że obiektu o który walczą już dawno nie ma :) A dopóki będziesz interweniować - one będą się gryźć!!! Daj im szansę ustalić hierarchię w stadzie, a będziesz miała spokój :) Quote
asher Posted February 6, 2005 Posted February 6, 2005 Agnieszka, ja tu widze jeszcze jeden problem - czy one sie Tobie w pelni podporzadkowaly? bo jesli Ty masz ochote poglaskac Romcia, to Czarus nie powinien miec nic do gadania. Twoja wola i on nie powinien sie wtracac. na Twoim miejscu jak najszybciej zaczelabym je szkolic, uczyc podstawowego posluszenstwa. no i na pewno wizyta u behawiorysty nie zaszkodzi. ja swoim psom pozwolilabym sie tluc, zwlaszcza jesli bylyby rozmiaru pchly bo zawsze zdazylabym je rozdzielic :wink: ale - choc zadna ze mnie specjalistka - mam troche wiedzy o psich zachowaniach. jesli Ty jej nie masz, to chyba jednym wyjsciem z sytuacji jest udanie sie po fachowa pomoc. przez internet doradzic sie nie da. a moze sie okazac, ze jak raz zaczna walczyc na powaznie, to problem moze sie wrecz zaostrzyc! Quote
Madziara Posted February 6, 2005 Posted February 6, 2005 Zgodzę się w pełni z Asher. Jak nie zaczniesz szybko "ustawiać" towarzystwa (najlepiej pod okiem fachowca) to może być coraz gorzej :( Quote
_Aga_ Posted February 7, 2005 Author Posted February 7, 2005 Pytanie - jak znaleźć behawiorystę w Tarnowie?? No i nie ukrywam, że o finanse się też rozchodzi :( Zwłaszcza, że leczenie psiaków sporo kosztuje. Czaruś jest chory na serce, Romuś miał kroplówki podawane, teraz jest przeziębiony, itd. Zresztą wszyscy właściciele psów, które kiedykolwiek chorowały poważniej wiedzą o czym mówię :) Spróbuję je nauczyć podstawowego posłuszeństwa. I postaram się nie ingerować. Zobaczymy co z tego będzie... Pozdrawiam serdecznie :) Quote
asher Posted February 7, 2005 Posted February 7, 2005 Agnieszka, moze popytaj u weterynarza, czy jest u was w miescie jakis psi psycholog. w sieci znalazlam namiary na krakowskiego: http://www.psycholog.zoologia.pl/ a jesli chodzi o nauke polecam ksiazki Zofii Mrzewinskiej. Quote
sprytka Posted February 8, 2005 Posted February 8, 2005 Zajrzyj do ksiązki Jan Fennel "zapomniany język psów" tam znajdziesz odpowiedz jak rozwiązac twoj problem z psami, polecam Quote
asher Posted February 8, 2005 Posted February 8, 2005 Agnieszka, cofam to, co wczesniej napisalam. nie przeanalizowalam dokladnie Twojej sytuacji. i nie przeanalizuje, bo jej po prostu nie znam! nie mam wiec pojecia, czy powinnas pozwolic psom na samodzielne dojscie do porozumienia, czy jednak interweniowac w ich bojki. to dwa obce sobie psy, ktore docelowo maja stworzyc zgodne stado. to co pisalam ja (i prawdopodobnie wszyscy pozostali) dotyczylo psow juz stado tworzacych, znajacych sie. ja mam psa i suke, to tez zmienia postac rzeczy, choc wbrew pozorom wcale nie bylo im latwo sie zaakceptowac (Sabina jest z nami od roku, gdy do nas dolaczyla miala ok. 5-7 lat, Boogie jest mniej wiecej w tym samym wieku). rowniez o "podporzadkowaniu sie" Tobie trudno mowic w chwili, kiedy psy sa u Ciebie od niedawna... tak wiec jedynym wyjsciem jest poradzenie sie fachowca. albo stanie sie nim osobiscie :wink: Quote
Inez Posted February 9, 2005 Posted February 9, 2005 Oj Bafi tez bywa zazdrosny :roll: , czasem gdy chcem pogłaskac innego psa to on na niego szczeka i próbuje za wszelką cene odemnie odgrodzić. :evil: Agnieszko, życze Ci zeby Twoje psiaki doszły wkocu do porozumienia :D . pozdrawiam 3maj się Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.