joaaa Posted May 12, 2009 Posted May 12, 2009 "Kiedyś byłem młody, kochany, rozpieszczany, jaki ja byłem wtedy szczęśliwy. Jednak to było dawno temu, bardzo dawno, wracam w myślach do tych szczęśliwych chwil, kiedy razem z Panem chodziłem na długie spacery. Na Kopie Biskupiej też byłem wiele razy, jeszcze dwa lata temu tam byłem, dałem radę, wszedłem by Pan był ze mnie dumny, choć moje wysłużone łapy nie były już tak sprawne jak kiedyś. Lata mijały, a w moim domu nie było już tak kolorowo, przepędzany byłem z kąta w kąt, bo się śliniłem, przecież to nie moja wina, nie chciałem. Kochałem Pana, Panią, dzieci ponad wszystko. Dlaczego mówiono, że przeszkadzam, że brak miejsca tu dla mnie. Ja nawet nie szczekałem by nie przeszkadzać. Majowy wyjazd zaważył o moim losie, choć nie wyjechali, decyzja została podjęta, mam zniknąć, odejść, ma mnie nie być. Czułem to, co ma nadejść, instynktownie czułem stal igły, bałem się, to nie wstyd się bać. Posprzątano moje rzeczy, wyrzucono je, wykopano dół dla mnie, by moje wierne psie ciało pochłonęła ziemia. Nie miałem już nadziei, powoli żegnałem się z życiem chłonąłem każdy powiew majowego wiatru, śpiew ptaków, błękit nieba. Żal, tak bardzo żal jest odchodzić, tak bardzo chce się żyć, co ja mogę, kto usłyszy mój krzyk rozpaczy, kto pomoże staremu, psu, który był wierny Panu przez 12 lat. Pan pojechał ze mną do lekarza, siedziałem w samochodzie, czekałem. Pan doktor nie chciał zgodzić się na moją eutanazję, walczył o moje życie. Pan był nieubłagany, chciał jechać do innego lekarza po moją śmierć. Gdzieś dzwoniono, ta pani jednak nie odbierała, czy to już koniec. Zbiegiem okoliczności kuzynki tej Pani były wtedy w lecznicy, dzwoniły, nie dawały za wygraną, odebrała. Po kilku minutach już była w lecznicy. Gdy podeszła do samochodu, mój Pan płakał, ja też płakałem, ale ona nie patrzyła na mnie, ani razu nie popatrzyła w me pełne łez oczy, moje łzy widzieli wszyscy ale nie ona. Widać, że też się denerwuje, prosi Pana o tydzień dla mnie, prosi o czas na znalezienie domu, tymczasu czegokolwiek, Pan odmawia. Aniu spójrz na mnie proszę ją w myślach, zrób coś, ja chcę żyć. Spojrzała na mnie, gdzieś dzwoni, w jej oczach już też widzę łzy. Po chwili już wszystko jasne, pada imię Germaine, od tej chwili to imię brzmi jak nadzieja. Na twarzy Ani pojawia się uśmiech i ja już się śmieję. Nagle poruszenie, wysiadam z samochodu, idę do lekarza na badania i po szczepienia, po leki, idę z Panem na spacer, jedziemy do miejsca gdzie kończy się świat a zaczynają marzenia, choć podobno te marzenia ulotniły się już z tego miejsca, podobno ich już tu nie ma, a jednak ja je wyczuwam, pachną nadzieją. On odchodzi, ja zostaję, czy tęsknię, patrzę gdy odchodzi, nie, poznaję trzy fajne koleżanki, one były kiedyś w takiej sytuacji jak ja, nieco lepszej bo były tylko w schronisku. Dziś leżę na trawie, słucham śpiewu ptaków, dół został zakopany beze mnie, ja żyję. Niedługo czeka mnie podróż do domu tymczasowego, poczekam tam w bezpiecznych ramionach Magdy i Karoliny na dom stały. Żyję dzięki Fundacji SOS bokserom, która objęła mnie opieką. Proszę niech mnie ktoś pokocha. Choć pieniędzy brakuje na wszystko, choć wiadomo, że Forest ma nikłe szanse na adopcję bez cienia wahania Prezes Fundacji SOS bokserom podjęła decyzję o pomocy dla Foresta, a ja mogłam popatrzeć w jego oczy już bez strachu, że zaraz zaśnie na wieczność, w jego imieniu i w swoim dziękuję Wam bardzo, że jesteście. Z wyrazami szacunku Ania, która bała się spojrzeć w oczy psu skazanemu na śmierć. " Forest na stronie fundacji: Fundacja SOS bokserom - Forest Quote
joaaa Posted May 12, 2009 Author Posted May 12, 2009 Forest pojechał do domu tymczasowego. Jest psem super spokojnym i przyjaznym. I jak każdy bokser umie wchodzić na kanapę :) Quote
joaaa Posted May 13, 2009 Author Posted May 13, 2009 Forest, niech wreszcie ktoś cię zobaczy! :cool3: Quote
Germaine Posted May 16, 2009 Posted May 16, 2009 Jak można chcieć uśpić tak cudownego psa? po 12 latach pozbywać sie zdrowego staruszka!! Ot tak, jak jakiś niepotrzebny przedmiot, który można wyrzucić ... ręce opadają :angryy: Quote
joaaa Posted May 18, 2009 Author Posted May 18, 2009 Forest przeprowadził się z hoteliku do domu tymczasowego. I ma się świetnie, co możecie zobaczyć: "Przesyłamy zdjęcia z dzisiejszego dnia. Są to wydarzenia z naszej działki, myślę że mało kto by uwierzył gdybyśmy tego nie udokumentowały. Otóż wyszłam z psiakami w zamiarze poćwiczenia z Lilu i Bandziorem rzutów frisbee. Starszaki też wyszły, no bo jak wszyscy to wszyscy. Zaczęłam rzucać, a tu nagle kto się pierwszy pcha do talerzyka:-)? Oczywiście FOREST. Strasznie się napalił, chce się tarmosić, piszczy do tych talerzyków po skończonej zabawie jak leżą już na stole i w ogóle jest niesamowity. Jednak nie ma boksera którego by frisbee nie kręciło. Po południu była powtórka z rozrywki." Quote
mariee Posted May 18, 2009 Posted May 18, 2009 Moze Forest nie jest wcale taki stary, posiwialy pyszczek (jak Forest )ma nasz Maksio po przejsciach majac 6 lat gora! Quote
joaaa Posted May 18, 2009 Author Posted May 18, 2009 Wieści z dt: Wczoraj Forest razem z nami odwiedził doktora, także bardzo się cieszymy mogąc przekazać informacje o Jego zdrowiu.Serce bije jak dzwon, wszystkie wyniki krwi są w normie, jedyne czym trzeba się zająć to dosyć silnie zainfekowane oczy oraz świerzbowiec,który zagościł w uszach prawdopodobnie wieki temu.Dziadzio waży 32,5 kg,ma straszny apetyt i gołębie serce.Z psiakami dogaduje się wyśmienicie, najlepszy jest widok jak w trójkę(bo Spike się nie pcha między olbrzymy) piją wodę z jednej miski. Mój brat, który nocował u nas przedwczoraj był zaskoczony że Forest tak dobrze się tu czuje i potrafi być taki radosny mimo że dwa tygodnie temu stracił Pana.Stwierdził też,że pewnie pożyje jeszcze parę lat. Oby trafił w dziesiątkę. ;-) Więcej zdjęć: Fundacja SOS bokserom - Forest Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.