mirabelka Posted May 20, 2009 Author Posted May 20, 2009 Bosiu bez zmian dostaje leki antydepresyjne ale ponoc na skutki trzeba poczekać nawet 2 do 3 tygodni ,pozatym rana nie wygląda dobrze ,psiak potrzebuje domu i już .NIkt do nie go już nie zagląda :-( postaram sie na sobotye zorganizowac wizyte przedadopcyjną -Czy jest tu ktos z łodzi?Jak wszytsko będzie ok to Bos w następny piatek pojedzie do dt. Quote
kari Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 Bierzemy, ale decyzja podjęta była już wcześniej. Teraz pojechałyśmy poznać się wzajemnie z psem, żeby potem nie znalazł się nagle wśród obcych i nie stresował jeszcze bardziej. W piątek Bosek trafia do nas. Jest typowym żywiołowym owczarkiem :cool3: z pasją aportowania, co szczerze mówiąc ułatwia sprawę jeśli chodzi o wymęczenie psa przed snem. Poza tym jest bardzo kontaktowy, nie wykazywał lęku, nieufności czy niechęci w stosunku do nas. Patyczek, a zaraz potem przestawienie na piłeczkę, gwarantowały Bosmankowi udaną zabawę. Jest ślicznym psem. Nie wykazywał także żadnych specjalnych objawów braku socjalizacji. Sporadycznie zdarzyło się, że zakręcił się w kółko jednorazowo za ogonem, ale nie było za dużego problemu, aby go od tego odciągnąć. Utopił nam z premedytacją piłeczkę w Odrze - wypluł wprost do wody :lol:. Poznałyśmy również Łukasza. Chciałby odwiedzić Bosmanka, gdy pies będzie u nas. A Mirabelka? Oboje - wraz z mężem - naprawdę fajni i w porządku ludzie :p Quote
Zbójini Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 Super!:multi: Życzę Wam powodzenia! Piszcie w razie czego. Chętnie coś podpowiem. Quote
kari Posted May 24, 2009 Posted May 24, 2009 tak, ogon musiał być amputowany. i tym oto sposobem jesteśmy teraz na etapie poszukiwania klatki dla niego :cool1: Quote
mirabelka Posted May 25, 2009 Author Posted May 25, 2009 Dziewczyny wielkie dzienki i wielki szacunek za to że chcecie pomóc temu psu jestem wam bardzo wdzięczna .Ciesze sie że przyjechałyscie i moglyśmy sie poznać .Wizyta przebiegła ok i mysle że nic nie stoi naprzeszkodzie aby zawieść wam psa w piątek do łodzi tak jak pisałyście na pw byli bysmy tak na 16 u was aby nie wracać w nocy .Psiak czuje sie narazie bez zmian ale wierze że minie troche czasu w domku i pracy z nim i nie poznamy tego pieknego psiaka .Dziewnki dziewczyny że dajecie mu szanse. Quote
kometa Posted May 26, 2009 Posted May 26, 2009 przepraszam za offa ale sprawa pilna:-( UDRĘCZONA OWCZARKA! Potzrebne wsparcie i dt/ds! POMOCY! Quote
mirabelka Posted May 26, 2009 Author Posted May 26, 2009 Bos bez zmian ,ale rana zaczyna wygladac lepiej ,i juz sie tak nie paprze ,juz niedługo bedzie z wami. Quote
mirabelka Posted May 28, 2009 Author Posted May 28, 2009 Jutro podróz Bosmana do Dt zastanawiam sie czy na tak długą droge nie dac mu leku na spanie ,zeby był spokojniejszy,poradze sie weta ,trzymajcie kciuki za udana podróz i nowy początek dla psiaka. Quote
kari Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 ja już nie mogę się doczekać... :p a tabletki? a on się boi jazdy samochodem? rano tak czy inaczej jak najmniej jedzonka mu dać - troszkę tylko. Resztę zje już na miejscu. W przeciwnym razie może... :oops: Quote
Zbójini Posted May 28, 2009 Posted May 28, 2009 proponuję dać mu głupiego jasia, oczywiście na głodnego. stres związany z długą podróżą może spowodować ganianie za ogonem i kłopoty z tym związane. Quote
mirabelka Posted May 28, 2009 Author Posted May 28, 2009 dostanie głupiego jasia troche nie musi spac całkiem ale może będzie bardziej wyluzowany ,nie boi sie jezdzić ale jednak długa droga i nerwy -nie potrzebnie. Quote
kari Posted May 29, 2009 Posted May 29, 2009 Młody już chyba wyjechał... A ja nie mogę usiedzieć spokojnie na miejscu:lol!: Quote
mitunia Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Dzisiaj już dużo, dużo lepiej. Jest dużo spokojniejszy. Właśnie leży sobie spokojnie w klatce :multi: i odpoczywa :multi: Wieczorem zdamy dokładniejszą relację z wizyty u weta i pobytu u nas. Quote
Zbójini Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 no to czekamy na info a tymczasem przedstawiam naszą dzisiejszą "zdobycz" http://www.dogomania.pl/forum/f28/znaleziony-mlody-owczarek-dlugowlosy-straszyn-k-gdanska-prosimy-o-dt-138818/ Quote
kari Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 a więc po kolei: o ile wczoraj jak Bos przyjechał i poznawał otoczenie było jeszcze w miarę ok - choć i tak chodził w kółko nie mogąc znaleźć sobie miejsca, to już wieczorem było fatalnie. Nie potrafił ani jednej najmniejszej minuty spędzić leżąc w jednym miejscu. Na dodatek musiał chyba przygryźć sobie język, bo krew z pyska mu się bardzo mocno lała i to ze 3 razy wracało - takie krwawienie. A że ział, sapał, oddychał - jakkolwiek to nawać, to krew była wszędzie dokoła. Oczywiście pupę też musiał sobie gdzieś zachaczyć, ponieważ z okolic b. ogona też kapała trochę krew. Biegał po całym domu, skakał po łóżkach. Najwyraźniej nasze psy też już miały dość, bo po kolei każde zaczęło Boska uspokajać. Efekt - miał spięcia z Dinem i Isą. Dopiero po podaniu tabletek nasennych (po telefonie do Mirabelki) zaczął się lekko uspokajać. Miały zacząć działać w przeciągu 15 minut, ale on za każdym razem, gdy ktoś z nas się ruszył, znów wstawał i denerwował się. Potem jakoś zasnął. W nocy spał, a przynajmniej nie sapał już tak szybko i głośno, bo nie słyszeliśmy go. Rano był troszkę dziwny. Nie wiem czy jeszcze zaspany, czy jeszcze działały na niego te tabletki, ale leciutko zataczał się na dworze. Znalazł patyczek, ale nie był już taki nachalny w prośbach o rzucanie. Jego oddech również był spokojniejszy. Postanowiłyśmy pojechać raniutko do weta (tam zawsze popopłudniami kolejki). Do samochodu wsiadł nawet nieźle. Położył się :razz: U weta w kolejce też leżał spokojnie i się tylko rozglądał. W porównaniu z wczorajszym wieczorem, różnica była OGROMNA. Trzeba było go przytyrzymać, gdy wetki mu oglądału ten ogonek. Podgryzał ręce. Ale a szczęście nie zrobił krzywdy. Ogólnie chłopak, gdy łapie za ręce, to bardzo delikatnie (chyba, że pomyli z piłeczką :lol:) Dostał jeszcze antybiotyk i środek do pryskania tej rany oraz kołnierz. Na szczęście w tej ranie nie ma żadnej ropy. Trzeba jeszcze przetrzymać mu te szwy, ponieważ bez nich by się ta rana rozeszła, a żeby poprawić jakoś szycie - nie ma takiej możliwości. Bosmanek waży 35 kg. Dostał też zastrzyk na gojenie tej rany. Założyłyśmy mu książeczkę. Na sam koniec wizyty wetka stwierdziła, że to nie pierwszy owczarek bez ogona i że miały kiedyś pacjentkę, którą też trzeba było bardzo długotrwale leczyć (miała jeszcze pałeczkę ropy błękitnej), a teraz sunia ma 7 lat i ma się dobrze :p A że Bosek ma klatkę - potwierdziła, że to bardzo dobrze, aby spędzał w niej czas. No i jeszcze mamy spróbować założyć mu pieluchę. Chodzi o to, aby nie mógł ruszyć rany - kołnierz i pieluszka mają uniemożliwić rozejście się rany (czy to poprzez gryzienie czy saneczkowanie). Niedawno w końcu przestało padać. Wzięlam go na spacer do parku. Założeniem było przede wszystkim wybiegać i zmęczyć, ale również insynuowałam mu jak się chodzi z lewej strony przy nodze na smyczy oraz zaczęliśmy ćwiczyć siad. Nawet zakumał. Kwestia jeszcze utrwalenia. Próbowaliśmy waruj, ale jego bardzo silny popęd na piłeczkę, nie pozwala mu ustać w jednym miejscu (najczęściej chodzi w kółko dokoła mnie) i zaraz po chwili, gdy położył przednie łapy, zerwał się za piłeczką. Teraz ma się ku drzemce. Quote
Zbójini Posted May 30, 2009 Posted May 30, 2009 Generalnie nie jest chyba tak źle. Z Juniorem byl większy dramat zdaje mi się. Pytałyście weta o Kalm-Aid ( krople na uspokojenie)? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.