Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

epe napisał(a):
Na tych zdjęciach wychodzi,że obydwa psy mają takie samo umaszczenie- rozróżniam Bossa po kikutku ogonka;)


No ale Oggie jest krótkowłosy :) Ale z tego, co widzę, jak Boss chce się do domu wepchnąć :) , że koty też jeszcze nie odróżniają :)

  • Replies 341
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ciężka jest dola przewodnika, oj ciężka... :oops:
Jak już było słychać, dojechaliśmy. Trauma Bosa wyszła już w podróży. Samochód bez niego nie może się ruszyć z miejsca ; każdy szybko jadący pojazd jest niebezpieczny i trzeba go atakować profilaktycznie... Szczególnie autbus albo TIR. Próba "puszki od piwa" to tylko potwierdziła. Nie boi się, czyli nikt mu do ogona nie przywiązał takiej. Więc było to raczej porzucenie i potrącenie przez coś szybko jadącego (tak ze czwarty lub piąty pędzący pojazd). To już wiemy.
Wiemy też jakie miejsce w hierarchii stada przypadło Bosmanowi... Nie jest kapitanem, ani armatorem. Pozostaje mu "ustawić" koty...
Krótkie utarczki "na dzień dobry" stawiały Bosa na pozycji rządzącego. Piłeczka, której za czorta nie oddawał, wyżarcie Ogiemu jego strawy, wylanie wody, zajęcie budy... Jednym słowem "Pan I Władca".
Ale się skończyło. Poszło o nowe posłanie (stara wykładzina) i miejsce u boku przewodnika (mnie ;)).
Starcie było krótkie, ale dramatyczne . Warkot, jazgot i kotłowanina zakończona skowytem i ucieczką pokonanego... I wszystko pod kontrolą.
Żadnej krwi, sprawdziłem.
... I wyobraźcie sobie, że ten nadaktywny wulkan energii po chwili leżał spokojnie na boku, z wyciągniętymi łapami i ... spał jak suseł. A Oggie obok niego warował i pilnował terenu. Nie kręcił się za ogonem, nie biegał bez celu w kółko, tylko spał, z normalnie zamkniętymi powiekami. Po tylu godzinach walki o dominację Bos znalazł "swoje miejsce" w stadzie. Teraz jest pewien, że o jego bezpieczeństwo dba przewodnik i starszy Oggie.
Pół godziny później Bosman był już wyspany i gotowy do nowej zabawy, której prowodyrem był Oggie. Puszka od piwa (smacznego, owszem), zastosowana do testu, znalazła się w posiadaniu Oggiego, a ten, z braku piłeczki, prowokacyjnie zaczął uciekać. Bos dał się wciągnąć i po chwili oba psy ganiały się jak opętane... Widział kto Bosa ganiającego za kumplem ?
I bez piłeczki !? :crazyeye:
Dogadali się. Jeszcze pewnie parę razy Bos spróbuje dominacji i dostanie OPR od Oggiego, ale nic mu nie będzie. Oggie jest dla niego jak starszy brat. Krzywdy mu nie zrobi.
Aha, Bos zwrócił Oggiemu jego żarcie... Tak niestety jest, jak się za szybko "chapie" a potem biega. Ale zjadali to wspólnie... Teraz chyba śpią, bo jest cicho, zaraz sprawdzę.
c.d.n.

p.s. nie jestem sadystą, psy same się muszą "dogadać"...

Bos wyzera resztki z miski Oggiego...

Posted

Wlowik!:loveu::loveu::loveu::multi:
Cudna relacja! To Boss już bezpieczny,choć niestety nie został przywódcą:evil_lol: Zrozumiał,że młodzież musi znać swoje miejsce w stadzie:lol:
A ONki bardzo lubią przejrzyste reguły i chętnie je akceptują.
Bardzo się cieszę,a Tobie zazdroszczę super budy i stada i lasu i wszystkiego:evil_lol: Jak dla mnie to raj!

Posted

:shake: ... no i niepotrzebnie je obudziłem...
Wyszedłem cichcem od strony garażu i zakradłem się przed frontowe drzwi. Oba psy smacznie spały na trawniku, ale na mój widok natychmiast zerewał się Bos. I raczej nie po to, by mnie przywitać, ale by sprawdzić kto to. Tym razem to On czuwał.
Coś mi się zapowiada bezsenna nocka...
Poszły sobie gdzieś w ogród i nie bardzo wiem dokąd , ale jest cicho i spokojnie, więc po obchodzie powinny pojawić się pod drzwiami.
Za to koty poczuły coś nowego...
Jak zobaczyły w drzwiach Bosa, to mimo jego braku zainteresowania nimi, dały w panice drapaka na strych. Aż się zrobił zator na drabinie.
Teraz Pikuś chodzi po garażu i odstrasza (miałczeniem), Irokez siedzi na środku pokoju z głupią miną, a Frotek walczy z ręcznikiem, który leżał pod łapami Bosa w samochodzie...
Co będzie jutro, zobaczymy...
c.d.n.

p.s. Bosman już na posterunku, kapitan Oggie jeszcze się gdzieś szwęda...
No i czemu nikt mi nie powiedział, że Bos wie jak się używa klamki ? Dotychczas tylko Pikuś to potrafił... Jak się skumają, to cienko będzie...:evil_lol:

...świeżą wodę użył do prania piłeczki...

Posted

Noc minęła spokojnie.
Nawet zdążyłem sobie pospać na kanapie, z uchem przy drzwiach.
Rano, jak Asieńka wychodziła do pracy, trochę zamieszania zrobiło się przy furtce, potem przy płocie, bo Bosman wtykał łeb w siatkę, ale mu przeszło jak zawołałem.
Potem już było dobrze. Wypuściłem koty (wyszły wszystkie trzy gęsiego, jak nigdy), a do domu zaprosiłem psy. Dla Bosa to była nowość, ale większego zainteresowania nie przejawiał, ot przeleciał się wokoło kilka razy i wypadł na dwór. Zabawy z piłeczką już "odstawiliśmy", preferujemy bardziej wspólne, jak gonitwy za sobą, szukanie "niczego po krzakach", i takie tam... Piłeczka była konfliktogenna, bo jak Bos się do niej dorwał, to było po zabawie. Niezależnie co robiliśmy, on kręcił się z nią w kółko patrząc tylko na mnie. Komenda "puść" okazała się kompletnie nie skuteczna, a siłowe załatwienie sprawy nie jest przeze mnie akceptowalne. W ogóle żadne zabawy siłowe nie wchodzą w rachubę. Teraz bawimy się butem Oggiego, do którego Bos nie wykazuje takiego przywiązania.;)
Bos chyba słabo widzi, może przez te leki (bardzo częste działanie uboczne), bo nie zauważa wielu rzeczy, choć na nie patrzy. Kieruje się bardziej węchem, a tu zapachy są wszystkie nowe, więc czasem wpada na linę albo drzewko. Nawet kota przeoczył, a jak już zobaczył, to obszczekał... Na szczęście Oggie stanął między nimi i zawarczał w obronie Frotka, najmłodszego sierściucha. :cool1:
Przy miskach tym razem nie było konfliktów. Oba psy dostały tyle samo, ale Bos "pochłonął" swoje błyskawicznie i zaraz do michy Oggiego... Oggie jadł spokojnie, tylko pokazał zęby (pięknie uniósł jedną wargę) i Bos już mu nie przeszkadzał. Obie porcje śniadaniowe zostały spożyte w całości, popite i ... pewnie już strawione.
Teraz, już od dwóch godzin, oba psy spokojnie drzemią. Żadnego szczekania ani ganiania za ogonem. Odpoczynek w cieniu. Myślę , że jak zjem śniadanie (o 14-tej, to już chyba pora...), to wezmę je na smycze i pójdziemy na pole. Kolczatkę Bosa przedłużyłem, może spróbuję na jednym sznurku.
No i jeszcze jedno. Wczoraj Bos pchał się do domu jak opętany, drapał, otwierał klamką, przeskakiwał barierkę... Nie pomagało tłumaczenie, że to moje gniazdo i tylko jak się zgodzę będzie mógł wejść. Dzisiaj drzwi są otwarte na oścież, stoi tylko barierka. A Bos drzemie przed nią...
Co potrafi uczynić zwykła gazeta ...:evil_lol:

c.d.n.

...Bos jadł szybciej od światła...


... a potem przegnał Oggiego ...


... krótko mówiąc "porządził"...

Posted

właśnie próbuję od rana zapytać jak tam, jednakże moja praca skutecznie mi to uniemożliwia...
Cieszę się, że wychodzi na to, że się tam u Was odnalazł.

Z klamkami nie miałam pojęcia :lol: Wszelkie drzwi zamykaliśmy na klucz, aby właśnie np. Boss nie skoczył na furtkę i nie uciekł niepostrzeżenie.

Posted

[quote name='kari']..
Cieszę się, że wychodzi na to, że się tam u Was odnalazł.
Z klamkami nie miałam pojęcia :lol: Wszelkie drzwi zamykaliśmy na klucz, aby właśnie np. Boss nie skoczył na furtkę i nie uciekł niepostrzeżenie.

No, nie miał wyjścia.
Właśnie wróciliśmy ze spacerku po polu i nad jeziorko. Oba psy spiąłem jedną smyczą z zaczepem po środku, doczepiłem linkę i wyszliśmy za bramę. Trochę się plątaliśmy, bo to nie malamuty, co rwą do przodu, a owczarki pilnujące sfory, ale się dało... Po odpięciu linki pozostały złączone 2-metrową smyczą. Gonitw nie było, ale przynajmniej były razem i nawet się nie zaplątywały nawet w krzaczorach. Aż nie mogłem się nadziwić jak pięknie współpracują.
Potem spotkaliśmy suńki sąsiadów i wszystkie psy zaplątały się totalnie :shake: więc trzeba je było poodpinać... Bos wolał być z boku i pokazywać wszystkim że nie ma ogona, Oggie dawać pokaz młodej owczarzycy jak się groźnie warczy, a stara owczarzyca zaszyć się w krzakach w cieniu... Tylko właściciele stad wymieniali poglądy... Bóle fantomowe ? Może tak, a może brudna pupa ? Bo tak coś ten kikut mocno przyciśnięty do ciała...
Wróciliśmy wszyscy przypięci do linki, jak przystało na porządne stadko. :lol:
Pupa oikazała się rzeczywiście brudna, i w dodatku niedostępna. Albo rzeczywiście boli, albo ... albo to tylko taki protest przeciwko ingerencji w intymność mokrą szmatą...:oops:
Od mycia tyłków (są przecież 2, jak wszyscy, to wszyscy...) przeszliśmy do zabawy w gonienie i łapanie trzech zabawek. No i się skończyło...
Bos chapnął zębami Oggiego za uchem, a ten przypomniał mu kto jest kapitanem. Błyskawicznie wywrócił Bosa na plecki i warczał aż ten błagalnie zaskomle. Na komendę "dość ! " natychmiast puścił, ale piszczącego jeszcze obszczekał. Dokładnie obejrzałem oba psy i jedyne,co im się stało, to to że Bosman był kompletnie zapluty na szyi, a Oggie tylko za uchem. Żadnych zadrapań, wyrwanych kłaków, nic... A tyle wrzasku...
I oba głupole, zanim wytarłem im te zaplucia już oblizywały sobie nosy.
Zaskoczyła mnie natomiast reakcja sąsiadów. Przyszła młoda Pani i zapytała grzecznie co się stało... No i musiałem się tłumaczyć:oops:
Przyjechała Asieńka, trzeba kończyć.

c.d.n.

... Bos zna już miejsce w stadzie...


... a tak podziałała gazeta...

Posted

Zbójini napisał(a):
jak Sopot to w razie czego ja tez moge oblecieć;)


No my nie z Sopotu, teraz to mieszkamy w Kielnie, ale na wszelkie wizyty poadopcyjne jesteśmy otwarci, co prawda nie wiem czy juz teraz, ale i tak zapraszamy.

Posted

No i jakoś się te zwierzaki dogadują.
Cały dzisiejszy dzień obserwuję ich zachowanie i już wiem, że Oggie jest bardzo tolerancyjny dla Bosa, ale na łeb sobie wleźć nie pozwoli. Hierarchia musi być.:razz:
Bos może się teraz wydawać nieco osowiały (w stosunku do tego co wyczyniał na początku), ale rozrusza się spowrotem. Byle nie za swoim ogonem. Czasami to mam takie wrażenie, że boli Go kiedy chce nim pomachać, a że boli, to chce złapać, i stąd to kręcenie się w kółko i bieganie bez celu. Nie wiem, na razie wycieram mu tyłek mokrymi chusteczkami dla niemowląt, a, że kikut ma mocno przygięty do ciała, to nie takie proste. No i nie lubi tego. Postaramy się by lekarz sprawdził co nie jest w porządku, ale to za jakiś czas.
Polubił za to szczotkowanie. Na szyi szczególnie, i za uszami gdzie miał dredy także... Pcheł nie znalazłem, nie pojawiły się też ich wylinki przy oczach, więc raczej ich nie ma (chyba, że jakaś wredna gryzie go w tyłek).
Planowałem dziś zrobić próbę pozostawienia psów "samopas", i w sumie to by się powiodła, gdybym nie musiał się zdemaskować. Asieńka i Wiktor wyszli z domu tak, jakby psy zostawały same, zamykając drzwi i odjeżdżając samochodem. Ja po cichu obserwowałem z wnętrza. I było by dobrze, bo zapanował spokój, ale Bosman dorwał się do piszczącej kostki i w mig rozwalił ją w drobny mak, i w dodatku próbował ją zjeść... A taki plastik w przewodzie pokarmowym jest nie do wykrycia i nie do strawienia... Lepiej było się zdemaskować niż mieć potem problemy.
Psy były wyraźnie zaskoczone moją obecnością, więc szast prast i pozamiatane, a mnie dalej nie ma...:cool1:
Teraz trochę się nudzą bo nie jest tak gorąco, a spać nie daje jakiś kombajn...
Bos widzi całkiem dobrze jak mija działanie antydepresanta ! Teraz przed wieczorną dawką nawet przez brudną szybę mnie wypatrzył. To super, jak już całkiem odstawimy będzie OK. (po wieczornej dawce myślałem, że kurza ślepota, po porannej się zastanawiałem nad działaniem ubocznym, przed wieczorną jestem przekonany o słuszności diagnozy).
Zaraz posiłek i spanie...

c.d.n.

... ja się ukrywam, a ON-ki śpią, na razie...


... Oggie woli się odgrodzić tyłkiem, a Bos już nie próbuje cudzesów...

Posted

Bardzo sie i ja cieszę,że Bos trafił w ręce odpowiednich ludzi.
Jako szkoleniowiec powiem,że Bos mnie po prostu zauroczył swoim ogromnym potencjałem szkoleniowym.
Pozdrawiam.
Sławek Kawka

Posted

[quote name='jackdaw']Bardzo sie i ja cieszę,że Bos trafił w ręce odpowiednich ludzi.
Jako szkoleniowiec powiem,że Bos mnie po prostu zauroczył swoim ogromnym potencjałem szkoleniowym.
Pozdrawiam.
Sławek Kawka

Powiem szczerze : nie wiem co to jest "potencjał szkoleniowy" :lol:
Wiem natomiast, że Bos szybko się uczy i chętnie to robi, a jak się nauczy, to jest uparty w doskonaleniu umiejętności (trzymanie piłeczki).
Dla mnie najistotniejsze jest to, że myśli, nawet jeśli na poziomie ludzkiego kilkulatka, zapamiętuje i nie powtarza błędów.
My również się cieszymy, że jesteśmy "odpowiedni", ot tak jakoś samo wyszło... Intuicja ?

... adopcja budy Oggiego...

Posted

Zawsze można z ciekawości sprawdzić co drzemie w Bossie na własnej skórze, a przy okazji spróbować nowy sport ;)
Co do oddawania piłeczki, to może go przekabacić, piłeczka, za kawałek mięcha? :diabloti:
Mnie już tu pozarażali... dotąd jeździłam nałogowo na rowerze... (co jedno i drugie kieeeedyś się nie wykluczy :loveu:) nie mogę się doczekać kiedy zacznę chodzić na szkolenie :evil_lol: Ot, odskocznia od wszystkiego.

Nazwę tematu Bossika można już zmienić :multi:

Posted

agenciara napisał(a):


Nazwę tematu Bossika można już zmienić :multi:


Tak i jak zdjęcie doklejane do Twoich postów :)

Niebawem muszę wyjść do pracy, bo wlowik juz pojechał i trochę się boję, czy Boss zachowa się jak wczoraj, gdy dwa razy wyjeżdzałam, bo za wlowikiem szedł aż przez siatkę płotu :)
A gdy ja wstałam wpadł do domu i obszczekał wszystkie koty, a one takie zdziwione, bo Oggie, a wcześniej Gera zbytnio szczekaniem kotów nie witali :) Na pewno jest interesująco, mam nadzieję, że Oggie wytłumaczy kumplowi, że zawsze do domu wracamy :)

Posted

fantastyczna relacja i jakże rzetelna - :cool3:
po paru dniach i paru starciach hierarchi sie umocni i miejmy nadzieje skonczą sie potyczki o gł. przewodnika!
dzis pewnie psiaki sie wynudza bo leje okrutnie, chyba ze znowu cos ciekawego wykombinują z tej nudy:evil_lol:
pozdrawiam nowych i odpowiedzialnych wł. Bosmana (pasuje do niego :lol:)

Posted

Ambra napisał(a):
fantastyczna relacja i jakże rzetelna - :cool3:
po paru dniach i paru starciach hierarchi sie umocni i miejmy nadzieje skonczą sie potyczki o gł. przewodnika!
dzis pewnie psiaki sie wynudza bo leje okrutnie, chyba ze znowu cos ciekawego wykombinują z tej nudy:evil_lol:
pozdrawiam nowych i odpowiedzialnych wł. Bosmana (pasuje do niego :lol:)


Jejku, nie strasz, że moi coś wymyślą ! sami będą na dworze przez kilka godzin :) a tak serio - u nas nie pada, ale i słońce nie świeci, nie wiadomo co im do głów wpadnie, ale jestem dobrej myśli, bo w końcu Oggie wie, jak wygląda nasz normalny dzień, a Boss w miarę kumaty jest i też w końcu to zrozumie ;)

Posted

Wklejam właśnie zdjęcia w posty...
Ale to tylko mały fragment, resztę obejrzeć można na :
Druga sesja zdjeciowa Bossa

Starć i skowytów dzisiaj już nie było, najwyżej pokazywanie zębów Oggiego. To wystarcza. Był za to pokaz gonitwy z przyspieszeniem. Oggie sprowokował uciekając z butem, a Bos, trzymając w pysku swojego jeża (gwizdek mu wygryzł, ale nie połknął), gonił jak szalony trop w trop. Najpierw powoli, potem coraz szybciej i szybciej, aż wreszcie gnały jak lokomotywka z wagonikiem ! Zygzaki, zwroty, zakręty i przeskoki, i wszystko w duecie, jeden za drugim. Myślałem, że się posikam ze śmiechu, jak powtarzały te same piruety. Bos szybko wyczaił system Oggiego, zrobił skrót, wypadł przed niego i oba padły ze zmęczenia...
Parę minut trwało nim odzipnęły...

Po deszczu wyszło słoneczko więc poszliśmy na spacer, oczywiście na wspólnej smyczy...


...tyle, że Oggie nie chciał być ciągnięty przez smarkacza...
Puściliśmy je luzem i dopiero wtedy było fajnie.



Trawa wyschła na tyle, że można się było pobawić w chowanego, ale co to dla nich... Znalazły mnie nim się dobrze ukryłem...



O dziwo nikt sie nie chciał wykąpać...



Spacer był udany, jak każdy, ale z psami to tak zawsze... Nie ważne dokąd, ważne z kim. Ot przed siebie.
Po powrocie była kolacja, którą Bos "wtrząchnął" jak torpeda, a że Oggie dostał mniej, to skończyli razem. Bos dostaje prawie dwa razy tyle co powinien, w trzech posiłkach dziennie i za każdym razem żre jakby mu mieli zabrać... Jak gdyby od urodzenia musiał walczyć o strawę. W czasie gdy nas nie było powygrzebywał wszystkie stare gnaty Oggiego, niektóre już mchem porosłe... Trzeba będzie wstąpić do rzeźnika po wołowe golenie...
Aha, po drugim posiłku oba psy dostały po prasowanej kostce z jakiejś skóry wieprzowej i Oggie po oblizaniu odstąpił swoją Bosowi... Tylko patrzył jak maluch rozprawia się z gnacikiem...

c.d.n.

Posted

Rozczuliła mnie końcówka cudnej- jak zwykle:lol: opowieści!
Oggie -jaki kochany pies:loveu:
Mogę czytać i czytać- kocham ten wątek.ONki to najwspanialsze psy na świecie:loveu:

Posted

[quote name='Ambra']fantastyczna relacja i jakże rzetelna - :cool3:
po paru dniach i paru starciach hierarchi sie umocni i miejmy nadzieje skonczą sie potyczki o gł. przewodnika!
:lol:)

Przewodnikiem jestem ja, stadem reszta. Rolę doradcy przewodnika spełnia Asieńka, która zabezpiecza dostatek pożywienia, Wiktor jest młodszym asystentem, szczeniakiem doradcy, koty pełnią rolę porządkową, czasem coś upolują i się podzielą (ostatnio krecikiem...). Oggie z roli "błazna" w wieku szczenięcym, poprzez doświaczenia zdobyte na wyprawach, awansował do roli ochroniarza stada. Obecność Bosa umocniła pozycję ochroniarza stada, dodała mu powagi . Zdecydowanie nie jest już "błaznem". Bos nie nadaje się na "błazna", ale takiego stado wcale mieć nie musi... Bos zostanie asystentem ochroniarza, z całymi konsekwencjami tego stanowiska...
...Tak ja to widzę
Hierarchia w watadze nie jest liniowa, ale to przewodnik ją ustala swoim postępowaniem. Jeśli nie jest konsekwentny, to utarczki w stadzie trwają tak długo, aż ktoś przejmie rolę przewodnika (doradca lub ochroniarz).
Wataha to stado wilków.
Instynkt stadny mają wszystkie psy.
Proste jak drut...
;)

... czy to coś należy do stada, czy jakieś obce ?



...tego nowo upieczony asystent ochroniarza jeszcze nie wie.

c.d.n.

Posted

agenciara napisał(a):
hahah przekopał ogródek i nic nie zostawił Oggiemu na później?? :lol::evil_lol:


Oggie łaskawie kilka miesięcy temu mu zostawił w ramach niespodzianki :) Ale myślę, że będziemy musieli poprosić babcię o hurtowy zakup pysznych kostek, bo u nas we wsi są niedobre :lol:

Posted

z dużą niecierpliwością czekałam na zdjęcia
Wasze opowieści z pierwszych dni Bosa w domu są ciekawe i nie wynikało z nich nic, co mogłoby mi dawać poczucie niepewności, ale chyba wiecie jak to jest jak się człowiek martwi ;)
Jego oczy.. nie są smutne, nie są już takie "wczepione" jak wcześniej we mnie, ale to dobrze :p On był ZA bardzo za mną tutaj...
Szkoda też mi troszkę, że kariery sportowej mu nie dane zrobić :cool3:, ale tak to już na tym świecie jest, że nie każdy kto ma potencjał, ma możliwość go wykorzystać. A to nie znaczy, że nie może być szczęśliwy żyjąc inaczej :eviltong:
A jak leki, waga itp?

Posted

kari napisał(a):
A jak leki, waga itp?


wlowik odpowie jutro, bo dzisiaj już za bardzo jest zmęczony na odpalanie kompa :) a tak serio - to do weterynarza z Bosem nie pojechalismy jeszcze (ze względu na jego traumę), ale rozmawialam z moja kuzynką - weterynarzem, więc piesek jakby coś jest pod kontrolą. Dała mi pewną nadzieję, że wcale nie musi mieć chorej trzustki, bo parę rzeczy jej się nie zgadza :) ale to pewnie nasi panowie weterynarze po 3 tygodniach badań stwierdzą :lol:.
Za to dzisiaj zaobserwowaliśmy merdanie ogonem u Bosa ! Myślę, że to ogromny sukces !!! No i nie obawia się już tak zostawania bez ludzi przy domu, spokojnie wychodzę jako druga i w miarę spokojnie mnie oba psy żegnają przy płocie.
Codziennie robimy kilometry zdjęć i na pewno ciągle będę dorzucała na stronę wrotową, jak nie zapomnę to regularnie będę wrzucała linki.

Posted

A dzisiaj rano zupełnie naturalnie potraktował mój wyjazd z domu - po prostu podbiegł do płotu i po stwierdzeniu, że odjeżdzam, poszedł w drugą stronę. Robi postępy, to naprawdę cieszy.

Posted

kari napisał(a):
z dużą niecierpliwością czekałam na zdjęcia
Wasze opowieści z pierwszych dni Bosa w domu są ciekawe i nie wynikało z nich nic, co mogłoby mi dawać poczucie niepewności, ale chyba wiecie jak to jest jak się człowiek martwi ;)


No ale przecież zdjęcia były już w niedzielę ! Padając na nos zrobiłam stronę, dla uspokojenia wszystkich czytających i żywo zainteresowanych losem Bosika. I będę jeszcze długo aktualizować stronę, obiecuję ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...