kamilqax95x Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 mój psiak najwięcej wytrzymał 10 h .... ale to jednorazowo bo byliśmy na 18 urodzinach kuzyna a ze sobą go zabrać nie mogliśmy .... ale tak to mu się 2 razy zdarzyło nasikać rano bo już ma 11 lat ale jak na swój wiek 10 h to dobry wynik :) Quote
*Monia* Posted August 2, 2009 Posted August 2, 2009 Hexolina kiedyś po niecałych 9 godzinach zrobila wielką kałużę na środku salonu. Sprzątał brat i zły był na cały świat :evil_lol: (ja byłam na uczelni, mama wyjechała a tata utknął gdzieś w korku i brat szedł ponad 4 kilometry żeby psicę wypuścić). Z Hexą ogólnie dużo przygod było zawsze. Taką najnajnajkoszmarniejszą chwilą było jak na moich oczach wpadła pod samochód, serce mi wtedy stanęło :oops:, później szukanie jej po całym mieście a jak już ją znalazł kolega to szał radości z mojej strony, całowanie wszystkich wokłół i wyprawa na Kubusia (kolega niepełnoletni ;)). Po tym psica chodziła przez jakiś czas tylko na smyczy, żeby przypadkiem znowu z paniki gdzieś nie uciekła :roll:. Teraz jak się przestraszy to biegnie na szczęcie do mnie a nie przed siebie. Quote
sunshine Posted August 3, 2009 Posted August 3, 2009 Mój poprzedni psiak Nuka to był psi anioł:loveu:. Raz wytrzymła niemal 24godziny. To było niesamowite. Za to ta mała menda, moja obecna młoda haszczyca nadrabia w 100%:angryy:. 6.30 pobudka w stylu hop na głowęa jak nie da rady to tak długo liże aż nie wstane:eviltong:. I oczywiście dumna pani myśli że budzi bo chce na dwór ale jak otwieram tylko drzwi na korytarz kałuża na środku... a co będę czekać -sobie myśli:p. Albo ból serca jak mama wpada do pokoju o 5, czasem 4 rano i dobitnie oznajmia: Posprzątaj po swoim psie. I ledwo z łóżka się wyjdzie zasrany korytarz się sprząta... i ten "cudny" zapach o poranku:lol:. Na szczęście zdarza się to co raz rzadziej:multi:. Śmieciarz z niej totalny:angryy:. Np. wczoraj siedze z kuzynką a tu nagle słysze jakiś odgłos.Patrze a tu mój skarb wpada do pokoju z pokrywą od śmieci na szyi i się nie może wydostać. :diabloti: I ten wzrok mówiący" błagam zdjemij to ze mnie" Pewnie dlatego na jakiś czas trzymie się z daleka od kosza :evil_lol:. No i jak by nie było na łące nad stawkiem zaliczyłyśmy już "śmierdzącą przygodę". Małej zachciało się tarzać w zdechłej rybie...brrrr. Całe szelki pies wszystko śmierdziało na zdechłą rybę.:mad: No i to była okazja do jej pierwszej kąpieli:eviltong:. P.S taka anegdotka z pierwszych dni u mnie: Shira zamiast spać na legowisku ... załatwiała się tam:mad:. Mała paskuda:angryy:.Ale dwa prania, legowisko do użytku a pies traktuje je jak należy na reszcie;p. No ale jak tu nie kochać takiego stffora??:loveu: Quote
*Monia* Posted August 3, 2009 Posted August 3, 2009 Jak czytam niektóre opowieści to dochodzę do wniosku, że Hexi to anioł była w szczenięctwie :evil_lol: (albo po prostu tak miło wspominam sprzątanie zakupkanych i zasikanych dywanów ;)). Ona tylko przy kłopotach trawiennych (bardzo częstych) robiła w jedno miejsce, na jeden chodnik (wymieniany na czas prania) i na szczęście pod drzwiami sypialni rodziców :diabloti:. Zbieranie śmieci na spacerach jakoś tak bezboleśnie dla mnie (z wyjątkami) przeszło, tylko zżeranie kup było i czasem teraz jest uciążliwe :mad:. Tarzanko w goowienku się zdarza jak psisko długo nie kąpane jest- kiedyś co kilka tygodni sama właziła do wanny, a teraz mi się nie chce jej kąpać, więc mnie zmusza do tego :mad:. Quote
sunshine Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 A to czyścioch z tej Hexolinki :loveu:. Shira ma3 miesiące i jest wojna pod prysznicem...;p Boje się co będzie jak dorośnie:shake: ... no ewentualnie do psiego fryzjera i niech oni się męczą :diabloti: Quote
*Monia* Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Ona zawsze czyścioch była. I pomyśleć, że brałam takie małe zakurzone paskudztwo z budy :evil_lol:. Może spróbuj powoli ją przyzwyczajać do wchodzenia pod prysznic, bez wody na początku. Hexa dobrze wannę kojarzyła, bo ja się w niej kąpałam i ona też chciała, czasami mi się próbowała wepchnąć :cool3:. Teraz jak się boi czegoś to potrafi położyć się w brodziku pod prysznicem. Raz mi nawet wlazła jak bralam prysznic i obydwie się umyłyśmy :evil_lol:. Quote
sunshine Posted August 5, 2009 Posted August 5, 2009 Shira też się próbuje władować ja ja się kąpię;p. Sama też raz wlzła, pewnie z ciekawości:cool3:. Ale jak dochodzi co do czego to się zaczyna maniana:diabloti: No i kąpiel z głowy:p Quote
agata_lodz Posted August 6, 2009 Author Posted August 6, 2009 Ja z moimi psiakami też miałam nie mały kłopot. Raz psiak tak dał ognia, że spod prysznica wyszłam cała we krwi :) Usiłował wydostać się górą włażąc po mnie i drapiąc mnie przy tym przeokrutnie. Pocieszę cię że te czasy już minęły i chociaż mój pies wciąż nie lubi się kąpać to znosi to ze spokojem. Quote
toyota Posted August 7, 2009 Posted August 7, 2009 Niedawno dowiedziałam się od znajomych , że ich sunia kąpie się codziennie ze swoim panem pod prysznicem ( tylko jest spłukiwana wodą ) . Ona śpi z panem i pańcią w łóżku , a ponieważ również pracuje z nimi na placu budowy , więc wykorzystali fakt , że wszędzie chce im towarzyszyć i spłukują ją po prostu z kurzu :lol: . Tak na marginesie to ona jest przygarnięta z ulicy jako ok. roczny pies i jest już z nimi 10 lat . Quote
DorkaWD Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 Najkoszmarniejsze chwile są wciąż przede mną, bo... Wybieranie tego drobnego rzepu zajmie mi pewnie tydzień :grab: Quote
sunshine Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 Wow :megagrin: ładnie psiak dał czadu:diabloti:. proponuje psisko zgolic ;p. współczuje:lol: Quote
vege* Posted August 23, 2009 Posted August 23, 2009 A co się będziesz męczyć do fryzjera i na łyso :evil_lol: Quote
vege* Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Diana S napisał(a):Szczota go wyczeszesz :evil_lol: to ona jest nie on :evil_lol: Quote
DorkaWD Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Śmieszne, śmieszne, śmieszne:eviltong: :evil_lol: Ona a raczej ONO (bo po sterylce :diabloti:) już jest obrane i pewnie knuje gdzie by znowu zanurkować i się obrać :lol: Obieranie drobnych rzepów z Beardeckiej sierści trwało 8 godzin :angryy: Quote
vege* Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 DorkaWD napisał(a): Obieranie drobnych rzepów z Beardeckiej sierści trwało 8 godzin :angryy: no to nieźle :-o wstaw zdjęcia jak panienka teraz wygląda :loveu: Quote
Lipizzan Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 [quote name='DorkaWD']Najkoszmarniejsze chwile są wciąż przede mną, bo... Wybieranie tego drobnego rzepu zajmie mi pewnie tydzień :grab: Ale czy wy widziecie ten uśmiech i to szczęscie w oczach.:diabloti: A to że pańcia się pomęczy to trudno sama chciała psa:diabloti: Quote
vege* Posted August 25, 2009 Posted August 25, 2009 Rzeczywiście uśmiech od ucha do ucha i tylko 8h roboty :evil_lol: :loveu: a można zobaczyć psinkę po wyczesaniu? :loveu: Quote
Cirilla888 Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 agata_lodz napisał(a):Dziś postanowiłam wyżalić się, gdyż był to jeden z najgorszych dni w moim życiu z psiakiem... Wróciłam po pracy do domu wraz z mamą którą zaprosiła na kawkę i ploty, a tu wszystko obsrane! No wszystko: podłoga w kuchni, dywan, łóżko, pościel, tapeta, kable od komputera, drukarka, skaner... skaner był obsrany nawet w środku!!! Boże - załamka. Sprzątanie zajęło mi kilka godzin a i tak mam wrażenie że wciąż w domu śmierdzi kupą! Ale psiak i tak dostał buziaka w czółko ;) bo to przecież nie jego wina że się pochorował. Bardzo mu współczuję bo jest typem psa który w życiu nie załatwia się w domu i musiał do baaardzo boleć brzuszek, że urządził taaaką masakrę. Moja zdolna york nie dość że kiedyś zapaskudziła wszystkie dywany w domu, to jeszcze rozterierzyła w przedpokoju w drobny śnieżek 8 całych rolek papieru toaletowego, to była dopiero masakra:eviltong: Quote
*Monia* Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 Mi oststnio Hexa wycięła numer na spacerze :shake:. Poszlam z nią i małą tymczasowiczką w plecaku na pole. Jak zawsze Hexę puściłam i zaczęłam rozpakowywać zabawki. W tym momencie moje psisko ruszyło w krzaki i słuch po niej zaginął (widać też jej nie było). Zaczęłam wołać, obiecywać ciacha i pobiegłam za nią. Nic, kamień w wodę. Od razu miałam czarne myśli, łzy w oczach i nagle jak by nigdy nic przylazła zadowolona z siebie. Dostala obiecane ciastka (chociaż miałam ochoę ją udusić) i próbowałam dociec co ona robiła w tych krzaczorach. Nie biegała, bo nie była zmęczona. Nic też nie zżerała, bo by się oblizywala albo śmierdziała. Nie kopała, bo była czysta. Może tropiła? To pozostanie jej słodką tajemnicą.. Quote
zmierzchnica Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 Mi psy tak zrobiły raz (o jeden za dużo :shake:). Chibi była na lince, Frotek na dwóch smyczach (dwie linki by się plątały, a chciałam, by miał troszkę luzu). Zaczęli się bawić, więc puściłam linkę i smycze, żeby dać im trochę swobody. I w tym momencie psy puściły się sprintem w krzaki. Nie było tam zwierzyny, sprawdzałam wcześniej teren:shake: Nie zdążyłam przydepnąć/złapać linki ani smyczy, aż się dziwę teraz, ale to chyba przez to, że się nie spodziewałam, że bawiące się psy nagle po prostu polecą sobie w hen. Psy znikły na dobre kilka lub kilkanaście minut, szukałam ich, wołałam. Dopiero potem przybiegła do mnie zdyszana Chibi (z zupełnie innej strony :roll:), a chwilę po niej - Frotek. Teraz nigdy więcej tak nie robię, mogą się bawić w ogródku razem, na wspólnych spacerach nie ma ganiania :roll: Chibi jest odwoływalna 100% sama lub z Luką, ale z Frotkiem dostaje do głowy. A młody nauczył się od niej zwiewania, nigdy tego nie robił, teraz próbuje często, do czego nie dopuszczam. Szkoda, że jedna taka sytuacja mi skomplikowała życie, ale to wina mojej nieuwagi, więc cóż, zdarza się :razz: Quote
*Monia* Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 Hexolinie się zdarzało kilka razy, ale na moment i zawsze ją slyszałam/ widziałam. Przy niektórych psach nie można sobie pozwolić na chwilę nieuwagi :shake:. Z Aresem nie miałam problemu ucieczek, bo ja byłam centrum spacerów i nawet na chwilę mnie z oka nie spuszczał :loveu:. Z nim był problem agresji i uważać musiałam na nieodpowiedzialnych ludzi puszczających pieska/suczkę 'żeby się pobawił/a', ale odwołać się dał na szczęście. Quote
zmierzchnica Posted August 30, 2009 Posted August 30, 2009 To takie owczarkowate, to zapatrzenie :loveu: Moja przyjaciółka ma suczkę w typie ONa i też wystarczy patyczek w dłoni, by sunia nie widziała sarenek, tropów, niczego - przecież PAŃCIA MA PATYCZEK! :evil_lol: Moje gady niestety są tymi psami, których z oczu spuścić nie można, ze smyczy też nie wszędzie :cool3: Quote
*Monia* Posted August 31, 2009 Posted August 31, 2009 Hexy matka była ONem i chyba coś ta Hexolina niedorobiona jest :evil_lol:. Aresowi kiedyś królik spod łap wyskoczył, a ten nawet na niego nie spojrzał :-o. A kota jak zobaczył to mało mi na ręce nie wskoczył odważniak jeden :evil_lol:. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.