KaRa_ Posted January 23, 2005 Posted January 23, 2005 Chciałam napisać historie psa "szefa" :) Zaczeło się dawno, dawno temu u mnie w domu mieszkała sunia Nela zwykła rudo-wilczasta sunia o budowie dalmatyńczyka miała 2lata była psem żyjącym sobie u mnie na podwórku i w domu. Pewnoego dnia włóczył się czarny podobny z pyska i budowy do staffika pies, niestety wyprowadził nam Nele. Szukaliśmy jej ale bez skutku, ślad po niej zaginoł. A wtedy była moda na wsi na właśnie tego typu burki jak Nela. Więc jak każdego się pytaliśmy mówił, że nie nie ma psa. Nic tak pół roku nie mieliśmy żadnego psa dlatego pojechaliśmy do schroniska dla bezdomnych psów w Poznaniu na ulicy Bukowskiej i wzieliśmy Sabe naszego dotychczasowego psa. Po miesiącu pobytu Sabciu u nas znów się zjawił ten czarny pies. Zaczoł przesiadywać całymi dniami i nocami w naszym lasku koło boksu Sabuni. Pewnego dnia czarny pies upolował nasze koty bo weszły do lasku :( . Pies chodził po całej miejscowości ale zawsze przychodził spać w naszym lasku. Był nie ufny nigdy nie dał się pogłaskać, ani zblizyć bliżej niż 10metrów. Pewnego dnia sąsiadka złapała go i wywiozła do schroniska oczywiście mój tata przyzwyczaił się do psa bo był czujny, zawsze szybcjiej zaragował na gości szczekaniem niż Sabunia. Dletego pojechali po czarnego psa.Okazało się,że pies już wcześniej przebywał w schronisku i jakaś baba z Lubonia go wzieła i wywaliła bo się znudził.. Jeśli on był z Lubonia a my z Skórzewa to pies musiał przebyć dłuugą drogę. Nazwaliśmy go Lucky bo był szczęściarzem bo tyle co go złego spotkało był wierny. Wiedzieliśmy,że właśnie on nam Nele wyprowadziła ale pokochaliśmy go dał się głaskać jedynie mi, mojej siostrze i bratu. Nikt inny nie mógł psa pogłaskać, nawet moi rodzice ponieważ był taki nieufny. Postawiliśmy mu bude w lasku w którym uwielbiał sypiać. Żal nam było go dać do kojca albo co gorsze na łańcuch, bo wejścia do domu z jego strony nie było mowy. Dlatego był psem biegającym tu i tam. Codziennie rano o 6 wyruszał i wszystkie psy na wsi ustawiał, był mały tak jak staffik ale nawet największy pies się go bał. Chodził zawsze dumny z podniesionym ogonem ku górze. Ludzie go nazywali dyrektorem lub szefem. Zawsze po godzinie takich wędrówek wracał i czekał aż ja z rodzeństwem wyjdziemy z domu i będzie mógł nas odprowadzić do szkoły. Po jakimś półtoraroku w takim pobyciu u nas pies zaczoł zbliżać się w strone tarasu, nadszedł dzień gdy wszedł na pierwszy schodek schodów aż nagle cud się satł i Lucky stał pod drzwiami. Zaczoł pozwalać się dotknąc mojemu tacie, miał śierść tak mięką jak labek i można było go głaskać bez umiaru. Zaczoł nam coraz bardziej ufać zaczoł wchodzić do domu i co było dla nas nie możliwe do uwierzenia położył się na moim łóżku i nie chciał zejść! Miał coś z żebką w łapie bo czesto ona jakby wypadała i musiałam mu ją nastwaiać, pozwalał mi na to bo widział, że to mu pomoże, Tyulko mi pozwałał na nastawianie sobie. Niestety po 3latach u nas Lucky zaginoł, szukaliśmy go wszędzie...przez kilka miesięcy i bez skutku. Najprawdopodobniej musiało go coś potrącić ponieważ mogła mu wyskoczyć ta żebka w łapie co zwalaniała mu ruchy.... Był to bardzo wierny i oddany nam pies. To co napisałam to nic w portównaniu jaki on był wspaniały.... Quote
olekg89 Posted January 24, 2005 Posted January 24, 2005 Kara-mam do ciebie pytanie jezeli wziełas ze schroniska sabe tego jak nazywasz husky polskiego ,to zkąd masz te nastepne 2 husky polskie bo mnie to ciekawi bo one takie podobne do siebie są Quote
KaRa_ Posted January 24, 2005 Author Posted January 24, 2005 Jeden to niestety syn Saby, a drugi swoją drogą lekko ukradziony i nie mój to pies do końca chwilowo jest u mnie :wink: Quote
olekg89 Posted January 24, 2005 Posted January 24, 2005 a ja sobie bym ręke dał uciąc ze to sa z jednego miotu wszystkie . a tak wogóle to czemu era urodziła sgharon przygarnełas szczenną czy dopuściłas czy nieszcześliwy wypadek Quote
KaRa_ Posted January 24, 2005 Author Posted January 24, 2005 Nieszczęsliwy wypadek tabletki antyciązowe dla psów nie pomogły i pamięć babci, która zapomniała,że psa nie można wypuścić na dwór...Widzę,że już zapoznałeś się całą historią moich kundli :wink: Quote
olekg89 Posted January 25, 2005 Posted January 25, 2005 acha. tylko pzazdrościc takiej watahy pikne są szczególnie czekoladki i sharon Quote
Marta/Poznan Posted February 2, 2005 Posted February 2, 2005 cudna historia :D wszystkiego naj dla Lucky'ego i calej reszty :P pozdrawiam :jumpie: PS/tez jestem czestym gosiem w schronisku na bukowskiej,a raczej byłam, bo mam juz pisutka ze schroniska ale nie naszego poznankiego tylko... wielunskiego :biggrina: z daleka... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.