Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • 1 month later...
  • Replies 679
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

Witam wszystkich.Dzisiaj wpadam niestety ze smutną wiadomością.Sonia odeszła za TM.Przeżyła z nami 10 pięknych lat.Według wiadomości jakie posiadamy mogła mieć ok 15-16 wiosen.Wszyscy mówią,że to dużo..Dla mnie o wiele za mało.
Teraz została tylko Pati.Chyba wie,że coś się stało.Czy będzie miała kolejne towarzystwo?Nie wiem.Może kiedyś.
Postanowiłam napisać tu-w wątku Pati i poinformować Was o tym ponieważ mimo nieporozumień miedzy nimi obie były i są naszą rodziną a po Waszych postach wnioskuję,że i jej losy nie były Wam obojętne.Była moim pierwszym własnym psem i jedynym w swoim rodzaju dzięki niej nauczyłam się miłości i zrozumienia dla tych wspaniałych zwierząt i dzięki niej wiem,że zawsze warto przygarnąć psa.Będzie wierny i kochany do końca życia.

Posted

:-( Anka, tak strasznie mi żal, że Sonieczka odeszła.Zawsze nauczyłam się myśleć o niej jak o starszej siostrze Pati.Mam nadzieję, że już Ten Wielki Tam w Górze przytulił ją, bo przeciez wiesz, że wszystkie psy idą do nieba, prawda?
Aniu kochana moja, dziękuję Ci za to, kim jesteś, za to, że Sonia była taka szczęśliwa przez tyle lat, za to, że Pati jest Twoim psem. Dziękuję Wam wszystkim, calej Twojej rodzinie. Serdecznie Was ściskam.Pogłaszcz Pati ode mnie, proszę i powiedz jej, że zawsze ma kącik w moim sercu.Tak samo, jak Sonia.

Posted

Ani, to bardzo przykra wiadomość, ale tak zawsze się kończy życie. One nie odchodzą na prawdę, zawsze gdzieś pojawia się cień ogona.........
"A jeśli pewnego dnia będę musiał odejść? - spytał Krzyś ściskając Misiowi łapkę - Co wtedy?
-Nic wielkiego - zapewnił go Puchatek - posiedzę tu sobie i na Ciebie poczekam. Kiedy się kogoś kocha to ten ktoś nigdy nie znika tylko siedzi gdzieś i czeka na Ciebie." - uwielbiam ten fragment z "Kubusia Puchatka"

Posted

Dziękuję Wam.Nie jestem osobą wierzącą,nie w zwykłym tego słowa znaczeniu.Ale nie potrzeba mi wiary żeby wiedzieć(tak,wiem na pewno),że życie nie kończy się tutaj,na Ziemi.Wiem,że Sonia musiała trafić do super miejsca gdzie będzie szcześliwa i zdrowa,nie widzę innej opcji i nie chcę widzieć.Była dzielna i wierna zawsze,do końca.Sądzę,że trafiła do raju i mam tylko nadzieję,że było jej ze mną dobrze.

  • 1 month later...
Posted

bardzo rzadko zagladam na dogo, a tu taka smutna wiadomosc :-(
Bardzo mi przykro...

Pamietam jak Pati byla w DT u Beaty, jak potrzebowala towarzystwa innych psow...
Jak ona sie teraz czuje ?

[quote name='Lilek']. Zawsze gdzieś czeka na Ciebie Pies.[/QUOTE]

to prawda...
może u mnie.... moze musialam dzisiaj tu zajrzec...
mam 3 szczeniaki znalezione w lesie... teraz maja 3 miesiace...
rewelacyjne...

  • 2 months later...
Posted

Witam wszystkich.Nie pisałam już kilka miesięcy,wszyscy na pewno jesteście zajęci wszelkimi biedami,niestety na okrutnym świecie zawsze znajdzie się jakaś dusza której trzeba pomóc..Niemniej jednak mam obowiązek informować co u nas,jak ma się adoptowany pies,co się dzieje.Na wstępie muszę Was z całego serca przeprosić i luczyć na Waszą wyrozumiałość.Te kilka miesięcy były najgorszym okresem w moim życiu,wszystko działo się tak szybko,nawet nie wiem kiedy zaczął się nowy rok,wielu rzeczy nawet nie pamiętam.Był to czas ogromnych emocji,płaczu,załamania,wyrzutów do samej siebie..krótko mówiąc załamanie.Kilka razy zabierałam się do napisania,nie potrafiłam ułożyć logicznych zdań,cały czas przypominałam sobie wszystko..Teraz już mogę zdobyć sie na zimną ocenę,chociaż nie potrafię pisać o tym wszystkim bez płaczu.

A więc zaczęło się od śmierci Soni,ona mnie wychowała,była najkochańszym psem na świcie zrobiłabym dla niej wszystko..widać nie zrobiłam wystarczająco bo starość wygrała i straciłam moją cząstkę duszy..Ale jest jeszcze Pati,odskocznia-przecież nadal trzeba wstawać rano na spacer,trzeba dać jeść,jest się do kogo przytulić,ktoś cieszy się na mój widok po powrocie ze szkoły czy pracy..Bardzo lubiłam chodzić na spacery późnym wieczorem a nawet w nocy,wszędzie pusto,nic się nie dzieje,cisza.Psy chyba też to lubiły bo zawsze z radością biegły razem ze mną.Któregoś dnia postanowiłam zabrać Patkę na taki spacer,była niezła pogoda a ja musiałam wyjść pomyśleć.Miałyśmy wypadek z udziałem samochodu.Jechał szybko,zdecydowanie zbyt szybko,gdy kierowca się zorientował,że coś jest nie tak udało mu się wyhamować dobrych kilkadziesiąt metrów od miejsca zdarzenia..spojrzał tylko i pojechał dalej..ja i Pati byłyśmy w szoku,nie wiem do teraz czy we mnie też trafił widziałam tylko wystraszonego psa.Szybko do weta,szukanie kliniki otwartej w nocy,badanie,zdjecia..wszyscy w szoku,nie wiem co robić miałam poczucie winy,trzeba było sie rozglądać,trzeba było nie wychodzić tak późno..ale przecież było pusto,12 w nocy.Po godzinie wszystko wiadomo,pies w szoku i złamana łapa.Żadnych więcej obrażeń,trzeba założyć gips.
Od tej pory nie było psa do wychodzenia na spacery,Pati biedna wychodziła tylko się załatwić i zaraz do domu na posłanie..Nie mogłam znieść tego widoku,cały czas myśli,że to moja wina.Kilka nocy spędziłam u niej na posłaniu,wyrobił się schemat dnia- wszytsko kręciło się tylko wokół Pati.Musiałam szukać pracy,nie chciałam zeby rodzice płacili za weterynarza-wizyty,kontrole to wszystko kosztuje naprawde sporo..W szkole szło coraz gorzej,myślałam tylko o psie,w miedzy czasie szukałam nowej stajni dla Malty..Na święta nie pojechałam nigdzie,siedziałam w domu razem z Pati,nie chciałam jej brać nigdzie razem w tym nieszczęsnym gipsem.
Od miesiąca Patka nie ma juz gipsu,jesteśmy w trakcie rehabilitacji łapy.Na dzień dzisiejszy można już chyba powiedzieć,że jest zdrowa-chodzi na czterech,tylko lekko kuleje na tą łapkę.Od wczoraj ma wolność podwórkową-może już swobodnie biegać po ogródku.Od kilku dni chodzimy też normalnie na spacery,nie chodzę juz w tamto miejsce,wychodzę praktycznie tylko do lasu.Pati zachowanie nie zmieniło się,nadal wszystko niszczy i obgryza;)
Nie wiem co spowodowało u mnie aż takie załamanie,może po prostu zbyt dużo się działo,może utratę Soni przeżyłam bardziej niż na poczatku mi się wydawało.Nie wiem ale zdaję sobie sprawę,że powinnam informować na bieżąco o wszystkim co się dzieje,mam nadzieję,że jednak zrozumiecie..najważniejsze,ze wszystko jest już okej.Przy okazji nadal mam pracę,w szkole jakoś się pozbierałam,robie kurs prawa jazdy i juz niedługo(jeśli zdam) bede mogła jeździć wszędzie z Patulką.Soni zawsze bedzie mi brakowało..ale moze tak ma być po prostu.Z Pati jestem zżyta bardziej niż kiedykolwiek,mimo tego wszystkiego co musiała przejść nadal mi ufa i chodzi za mną krok w krok.
Wypowiedź jest dość chaotyczna za co przepraszam,było to naprawdę straszne przeżycie i nie potrafię mówić o tym spokojnie.
Dopiero teraz zrozumiałam jak wiele Pati dla mnie znaczy,od początku należała do naszej rodziny i teraz wiem,że gdyby stało się coś gorszego nigdy bym sobie tego nie wybaczyła.
Pati z gipsem http://images47.fotosik.pl/1389/5a82049885e3609bgen.jpg
I Pati na pierwszym spacerze po pozbyciu się gipsu http://images43.fotosik.pl/1389/cb0d3e74a7ce3054gen.jpg
Na koniec muszę powiedzieć,ze trafiłam na genialnego weterynarza-od tej pory chyba nie pójdę już do innego,poskładał łapkę pięknie.Poza naturalnym zanikiem mięśni które teraz musimy odbudować i bliznami jest taka jak przedtem.
Pozdrawiam serdecznie
Ania z Patką

Posted

Ania, jak dobrze, że tak się to skończyło. Przyznam Ci się, że kiedy zaczęłam czytać Twój post, to o mało zawału nie dostałam, bo byłam przekonana, że Patka nie żyje. Szybko zjechałam na sam koniec postu i odetchnęłam. Anusia, jesteś wspaniałą towarzyszką Patulca. Dziękuję za wszystko, co dla niej robisz. Nie mogłam sobie wymarzyć lepszej rodziny dla niej. Takie wypadki zdarzają się, bo trudno przewidzieć każdą mozliwość. Jest takie powiedzenie, że gdyby człowiek wiedział, że przewróci się, toby usiadł, ale żadne z nas nie jest w stanie przewidzieć wszystkiego do końca.Anulka, a masz tam jeszcze w zapasiku więcej zdjęć Patusi? I nie daj się, Aniu. Serdeczne pozdrowienia dla Mamy i Taty Ani. Pateńku kochany, dla Ciebie ucałowania w sam czarny nochalek.:loveu:

Posted (edited)

To było prawie tak samo traumatyczne.Sama nie wiem dlaczego ale przez cały czas tylko potrafiłam myśleć o tym co by było gdyby faktycznie stało isę coś gorszego niż złamanie łapy?Nie umiem sobie tego wyobrazić tym bardziej,że jedną stratę już przeżyłam..Nie potrafię powiedzieć jak do tego doszło ale na pewno teraz będę milion razy uważniejsza..
Zdjęcia na pewno się znajdą,wkleję wieczorem bo teraz wróciłam z pracy i biegiem na spacerek i do stajni;)

edycja(nie chcę nabijać postów):Mam filmik nawet,taki o badziewny ale pokazuję,że nieźle sobie psina radzi jak na tak krótki czas po pozbyciu się gipsu- http://www.youtube.com/watch?v=oJG6E3BADAs&feature=youtu.be
fotki http://images41.fotosik.pl/1337/736e1a77a1dec660.jpg
http://images37.fotosik.pl/1353/d39261bc4f3c9f72.jpg

Edited by sonia&me
  • 5 months later...
Posted

Witam wszystkich!No i stało się!Pati ma nowego kolege:razz:
[IMG]http://images48.fotosik.pl/363/61350f8297a18596gen.jpg[/IMG]

[IMG]http://images41.fotosik.pl/1710/1400dc368c780a00gen.jpg[/IMG]

Orkan-ba tak ma na imię,to przy Patuli istny gigant:evil_lol: Postaram się na spacerze porobić trochę wspólnych fotek.

Posted

Cześć, Aniu, Pati, Orkanie i cała wspaniała Rodzino! Ania, ale on jest wspaniały!O rany, piękne psisko! Skąd on przywędrował? Opowiedz, proszę. A jak Patka na niego zareagowała? Mam nadzieję, że była grzeczna i nie próbowała żadnych numerów z nowym kolegą. Ania, dawaj fotki i opowiadaj. Uściski dla Patulca (takie specjalne) i dla Orkana. A tam, no dobra, dla Was wszystkich.

Posted

Przygarnęłam, oczywiście;) Cóż,potrzebował domku to go dostał.Byli właściciele przeprowadzają się do mieszkania i stwierdzili,ze tak duży pies się nie nadaję więc trzeba oddać..No i przejęłam go zanim zdążył trafić do schronu.Wiecie co?To jest powtórka z historii..DOKŁADNIE tak samo Sonia trafiła w moje ręce..Nie wiem czy to tak miało być?No ale cóż,pies jest u nas i już nic mu nie grozi.Na zdjeciach tak bardzo nie widać bo jest bardzo obfutrzony ale jest chudy,żeberka na wierzchu.Jak to tata powiedział "utuczy się i bedzie niezły brytan!:evil_lol:" Orkan bardzo fajnie stróżuje,nie jest przesadnie krzykliwy ale cały czas czujny i ma wszystkich na oku.Już po pierwszym dniu wiedział kto jest kim i kogo należy chronić.Jest bardzo pojętny-myślę,że szybko się wszystkiego nauczy,bo nie potrafi żadnych komend prócz "siad",nie reaguje nawet na imię.No i jest wielki:loveu:
Pati na wstępie go ugryzła8-) ale on bardzo ją polubił,od razu wiedział,że jest większy i trzeba delikatnie.Czasem bywa napastliwy,bardzo chce się bawić ale Pati warknie i sobie idzie.Mimo to nie zraża się i bardzo jej broni,żaden obcy nie podejdzie;) Ogólnie relacje są okej,Orkan jest bardzo miły dla niej,ona dla niego nie aż tak:evil_lol: ale on nie bierze sobie tego do serca najwyraźniej.
No i jak widać na zdjęciach grzecznie sobie odpoczywają koło siebie,przy jedzeniu też nie ma problemów(chociaż on jest tak wygłodniały,że pożera całą miskę zanim ja zdążę postawić drugą dla Pati!więc muszę pilnować żeby i jej nie wyżarł)
Trochę dziwnie się czuję,znowu dwa psy..ale jest dobrze,jest zupełnie inny od Soni więc nie ma żadnych porównań itp.

Ogólnie Pati poczuła sie panią na włościach i ma wszystko gdzieś8-) Orkan pilnuje a panienka sobie śpi w najlepsze i ani oka nie otworzy:evil_lol:

Posted

O, kurczę, a to z niej rozpuszczona baba. Świętą cierpliwość ma Orkan, a dżentelmen z niego w każdym calu. Wiesz co, to pewnie tak właśnie miało być.Może Sonia maczała w tym pazurki, bo wierzę, że ona gdzieś tam jest i ma oko na Was. Kochana Sonia. Cały czas o niej pamiętam jakoś, bo cały czas pamiętam, że była strasznie w porządku w stosunku do Patulca. Uściskaj oba kundle i wstawiaj fotosiki gwiazdorków. Jesteś złotą panienką, panno Aniu.

Posted

Jest trochę natrętny w stosunku do niej ale trudno sie dziwić skoro przez całe swoje życie nigdy nie miał kontaktu z innym psem:roll: tylko tyle co za płotem widział a i to rzadko bo mieszkał na odludziu..Także i tak jest super,że się dogadują jakoś mimo to.
Mam takie z serii "jak psy znoszą upał"
A więc:tak zwana "pozycja nr.5" czyli czynność w której najczęściej można ujrzeć Patulca,szczególnie w taką temperaturę;)
[IMG]http://images43.fotosik.pl/1502/7ff0459edc8a14d5gen.jpg[/IMG]

Ewentualnie "na składaka"
[IMG]http://images37.fotosik.pl/1730/28a160b84a055bc0gen.jpg[/IMG]

A Orkan lubi głowę wyżej:lol:
[IMG]http://images36.fotosik.pl/251/76a536cff7ad889dgen.jpg[/IMG]
Powstawiam coś jeszcze wieczorem jak porobię spacerowe bo na ogrodzie Pati właściwie tylko śpi:evil_lol: i nie ma co focić.

Posted

No, nie mogę. Pataszonku, ale ty jesteś rozpuszczona. Naucz tego Orkana, Ania będzie miała dwa rozpuszczeńce. Ania, ja w upały swoim psom polewam zimną wodą różne szmatki i kładę w miejscu, przez które muszą przejść. Nieżle im to łapy chłodzi. Na początku trochę marszczą nochale, bo mooookre, fuj, ale szybko zaczynają się nawet na nich układać.. Tylko trzeba pilnować, żeby było dobrze mokre. A ja czekam na dalsze zdjęcia.Oj, ciekawa jestem ich na spacerze.

Posted

[IMG]http://images46.fotosik.pl/1725/8aa7c3f3ca8f688bgen.jpg[/IMG]

Kurcze no to sa takie przylepy,ze cały czas nie mogę zrobić zdjęcia z daleka i pokazać jaki Orkan jest duży..Klęją się te psy i tylko mordki cieszą ciągle:evil_lol:

I mama podejmuje próbę zakolegowania się z Pati;)
[IMG]http://images39.fotosik.pl/1709/c3290e23fc0efaefgen.jpg[/IMG]

Posted

Ja też chcę. taki, Jęzor mieć. Chyba zakochałam się w Orkanie. Anka, powiedz, Patce, że jak będzie warczeć na kolegę, to go jej odbiję, o! Fantastyczne psisko i chyba strasznie, ale to strasznie kochane. No, masz teraz kogo przytulać na dwa boczki. A czemu mówisz, że mama próbuje się zakolegować z Patulcem?Moim zdaniem to one są już całkiem zakolegowane. Patce się tylko pysio śmieje. Wyściskaj oba pycholce i ślij zdjęcia. A jak tam Maltucha?Jeździsz dalej i męczysz koninę biedulkę? Nie, no żartuję. Wiem, że nie męczysz.

Posted

Hahah,przekażę Patce:lol:
A bo one tak niby zakolegowane ale Patka jak ma wybór to biegusiem do mnie jednak;)
Orkan bardzo sympatyczny i za wszelka cenę stara się być dla człowieka..broni nas tu jak żaden inny stróż,kochany,towarzyski a zarazem grzeczny.Normalnie cud,miód i aż dziw,bo poprzedni właściciele opowiadali jakie to on szkody narobił i jaki to on nieusłuchany..a tu sie okazało,że Mała Pchła Patula więcej potrafi nabroić:evil_lol:
A Malta ma od 4 miesięcy super domek ze swoim kolegą i sobie żyją w spokoju i mają swobodę i wolność 24h :multi:
Nie jeżdżę już od pewnego czasu,czasem na spacerek się wybiorę ale poza tym chodzimy sobie na pieszo a ja cieszę oko moim skarbem:loveu:
Tak sobie biega :)
[IMG]http://images45.fotosik.pl/1509/087fdbe89bf22b51gen.jpg[/IMG]

A taki sobie brzuchol wyhodowała w nowym domku:roll:
[IMG]http://images36.fotosik.pl/252/e9832166b5cd643fgen.jpg[/IMG]
Tak sobie myślę,że jakoś zapoznam Orkana z końmi i jakieś wspólne spacerki będą,zobaczymy czy się uda.

Posted

Aniu, sa psy, które wybierają swojego pana i już. Wśród naszych psów sa takie, które lepią sie do nas obojga po równo, ale niektóre są moje, a niektóre Jędrka.To znaczy, kochają tego drugiego, bronią, ale naprawdę serducho jest przy tym wybranym panu.Pati dużo przeszła dzięki radosnej twórczości paru osób i wybrała Ciebie, kiedy już nareszcie pozwolono jej osiąść na stałe. Ja jestem szczęśliwa, że pysio jej się śmieje i widać, że już nareszcie jest u siebie. Miałam okropne wyrzuty sumienia widząc, jak broi i niszczy wiele rzeczy u Ciebie, ale to był stres wielokrotnej zmiany miejsc, idiotycznej tresury, którą jej zafundowano.A Patka była psychicznie bardzo delikatna. Przecież dlatego ją oddałam, żeby w tym dużym stadzie nie przeżywała stresu dzień po dniu.I to dzięki Tobie się udało, więc nie dziw się, że dla niej Ty jesteś BOSS No 1. Maltunia wygląda super.Jest naprawdę piękna. Całe szczęście, że możesz ją widywać i troszkę z nią pobyć. Myślę, że Orkan szybko ją polubi. Wygląda na otwartego, serdecznego psiaka. Oj, mam nowego ulubieńca. Szkoda, że tylko na monitorze, bo chętnie przytuliłabym tę górę futra.

  • 3 months later...
Posted

Niby cholera zimno a jednak uwielbiają ganiać po białym puchu. W przeciwieństwie do mnie - ja wolę posiedzieć przy kominku ( nie mam kominka, ale mam miejsce na niego i marzenia).

Posted

Ja mam kominek ale nie ma kto rozpalać;) Osobiście zimy nie znoszę,tylko to problemy ciągle.Dla mnie idealnie to tak 15-20 stopni i dobra trawa na pastwiskach.. Psy są zachywcone co mnie dziwi strasznie,szczególnie,że Pati sierść ma przecież typowo letnią :)

Posted

Cześć,Aniu. Wrrr, jak ja nienawidzę zimy. Właśnie wróciłam do domu, ale zanim mogłam przyturlać się, musiałam odmrażać szyby w samochodzie i łapki mam jak sople.Dziwię się tym naszym wszystkim kundlom, że tak kochają to białe paskudztwo. Siostry Patulca też tarzają się w śniegu, galopują po nim jakby były reniferami, a nie psami.Wracają, jak im łapska zmarzną i wtedy trzeba księżniczki wpuszczać już, "natentychmiast", bo pazurki marzną,oj. Ucałowania w sam pychol dla Orkana, o Patusi i Malcie nawet nie wspomnę, bo sama wiesz.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...