luka1 Posted September 30, 2009 Author Posted September 30, 2009 Dziś dzwoniłą Pani Maria - Karuś robi postępy, zaczyna chodzić na smyczy po ulicy. Jeszcze boi się ludzi ale jest z każdym dniem lepiej. Takich ludzi jak Pani Maria nam trzeba ale klonowanie puki co zabronione. Lilak - objecałaś Pani Marii fotki, może by jej wysłać ;) Quote
malibo57 Posted December 6, 2009 Posted December 6, 2009 Godzinka "na drucie" z panią Marią - Karuś robi ciągle postępy, coraz mniej boi się świata zewnętrznego. Jest bardzo inteligentny, ale to idzie w parze z dużą wrażliwością. Ciągle nie akceptuje zbytnio obecności osób trzecich, ale to nie przeraża pani Marii, na szczęście:) Pani bardzo go kocha, z wzajemnością! Quote
luka1 Posted December 6, 2009 Author Posted December 6, 2009 Właśnie o Saszy myślałąm. Pani Maria mimo wszystko jest kochaną osobą i życzę jej by Karuś doszedł do normalności. Quote
luka1 Posted December 20, 2009 Author Posted December 20, 2009 [FONT=Tahoma]Przeraża mnie każdy telefon. Ludzie dzwonią, że gdzieś jest pies, zwierzak w takiej to a takiej sytuacji, Uważają , że telefon załatwił wszystko. Potem opowiadają znajomym jak zainteresowali sie zwierzakiem i mu pomogli. Każdego z takich tel-ratowników pytam - jak jego zdaniem mam pomóc zwierzakowi? Telefon to początek góry lodowej. Trzeba zwierzaka złapać ( zabrać) , trzeba go zbadać, trzeba zaszczepić, odrobaczyć, często leczyć, trzeba gdzieś go umieścić. [/FONT] [FONT=Tahoma]Fundacja NERO ma pod swoimi skrzydełkami ponad 60 psów. Psów, które w większości przypadków wymagają specjalistycznego leczenia, muszą brać leki, często takie które muszą jeść karmę specjalistyczną, muszą być operowane. Opiekujemy się zwierzakami, które nie przyszły do nas z super warunków, tylko niejednokrotnie stanęły na progu życia i śmierci. Nie mamy schroniska, miejsca gdzie moglibyśmy je umieścić i nie płacić za to. Wszystkie nasze zwierzaki mieszkają w hotelach.[/FONT] [FONT=Tahoma]Nikt się nie zastanawia jakie koszty ponosimy w związku z przejęciem każdego psa czy kota? Nikogo nie interesuje z jakich źródeł są środki na utrzymanie zwierząt? [/FONT] [FONT=Tahoma]Dobra, zakładam watek, wszyscy się cieszą, że pies jest bezpieczny. Radzą co powinno się zrobić, jakie badania, w jakim pomieszczeniu powinien mieszkać - super. Wszyscy są zadowoleni. A my zaczynamy główkować skąd zebrać kasę na spełnienie tych rad ( słusznych i koniecznych).[/FONT] [FONT=Tahoma]Do czego zmierzam. Drogie ciotki, cieszę się jak zaglądacie na watki i interesujecie się naszymi wspólnymi zwierzakami i proszę Was o dalsze zainteresowanie. Prawda jednak jest taka, Fundacja robi bokami, nie możemy przyjąć już ani jednego psiaka, nie mamy za co go przyjąć. Nie mamy pieniędzy na opłacanie hotelu za te psiaki, które już mamy, a dołożenie kolejnych ok 20,- dziennie to pętla na szyję.[/FONT] [FONT=Tahoma]Na każdym wątku wołam o pomoc finansową. Fundacja utrzymuje się tylko z datków od sponsorów, a sponsorzy też maja swoje finansowe granice - mogą dać tyle ile mogą. [/FONT] [FONT=Tahoma]Ciotki i wujkowie proszę w imieniu zwierzaków - pomóżcie nam je ratować, bez Waszej pomocy nasza praca będzie musiała się skończyć.[/FONT] [FONT=Calibri]Proszę, nie zostawiajcie nas z tym problemem samych. Proszę nie w swoim imieniu lecz Falka, Lulu, Burego, Darka i wszystkich tych par oczu, które z wdzięcznością i ufnością patrzą na ludzi, którzy wreszcie pozwalają im spokojnie zasnąć. PROSZĘ[/FONT] Quote
malibo57 Posted December 25, 2009 Posted December 25, 2009 Kilka dni temu dzwoniła pani Maria - to fantastyczna osoba! Opowiadała długo o Karusiu - Saszy, ciepło i z humorem:) Zrezygnowała z "proszonej" wigilii w tym roku. Karuś robi postępy, mniej boi się świata, wychodzi na spacery już prawie normalnie. Jednak w domu jest nadal agresywny wobec wszystkich odwiedzających - zdaje się, że broni pani Marii, która, jak sama mówi, ma z nim doskonały kontakt. Quote
malibo57 Posted December 16, 2010 Posted December 16, 2010 Dostałam przemiły list od pani Marii i kilka fotek. Karuś - Sasza ze swoją Pańcią Działeczka z altanką Droga z domu na działkę - 8 min.:) Quote
malibo57 Posted December 21, 2011 Posted December 21, 2011 Już tradycyjnie przed Świętami Bożego Narodzenia otrzymujemy życzenia i wiadomości od kochanej Pani Marii - dziękujemy:loveu: Quote
Ziutka Posted December 21, 2011 Posted December 21, 2011 Małgoś, gdybyś się kontaktowała z Panią Marią, złóż również życzenia ode mnie :) I mizianka dla Karusia :loveu: Quote
Lilek Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 W dniu wczorajszym zdzwoniłam do Pani Marii i poinformowałam ją, że od ponad roku panie malibo57 i ziutka nie mają nic wspólnego z Fundacją NERO w Sochaczewie. Ponieważ Saszeńka, obecnie Karuś został wyadoptowany przez Fundację NERO i w dalszym ciągu jest pod opieka tejże fundacji, tylko ona jest upoważniona do otrzymywania informacji o psie.Pani Maria nie wiedziała o fakcie, iż Fundacja zrezygnowała ze współpracy z paniami, poniewaz nie poinformowałyscie jej o tym. Teraz już wie, ponownie otrzymała komplet danych kontaktowyh zarówno do Fundacji, jak i do mnie, a więc nie fatygujcie sie panie już więcej.Chyba że tak bardzo pokochałyście Saszeńkę-Karusia. W takim przypadku oczywiście zainteresowanie się bardzo dobrym losem psiaka to rzecz chlubna i szlachetna, ale już informowanie o tym na wątku akurat przez panie jest nieuprawnione. Quote
wellington Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 Czy to znaczy ze pani Maria dalej byla przekonanana ze malibo57 i pani Sandra reprezentuja fundacje Nero ? O rany ! Quote
luka1 Posted December 22, 2011 Author Posted December 22, 2011 wellington napisał(a):Czy to znaczy ze pani Maria dalej byla przekonanana ze malibo57 i pani Sandra reprezentuja fundacje Nero ? O rany ! Nie tylko Pani Maria. Te Panie dzwonią do osób, które adoptowały psy z Fundacji Nero i nie wiem jakim prawem przeprowadzają wizyty poadopcyjne. Byłam w tej sprawie na policji. Quote
wellington Posted December 22, 2011 Posted December 22, 2011 Stroic sie w obce piorka - niegodne :mad: Quote
malibo57 Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 Bzdury na kółkach, jak zwykle. Pani Maria dzwoniła do mnie po rozmowie z Lilek:) Wszystkich zawiadomiłyśmy już dawno z wielką ulgą, że nie mamy nic wspólnego z przesławną Fundacją Nero. Wszyscy są zadowoleni, że interesujemy się psami, bo Fundacja Nero tego nie robi od 2 lat. Wizyty? Dostajemy zaproszenia do odwiedzin, na kawę, na ciasto, życzenia świąteczne - i nic Fundacji Nero do tego. Chyba, że chodzi o te miejsca, gdzie Fundacja oddała psy bez wizyty przed adopcyjnej? Quote
malibo57 Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 wellington napisał(a):Stroic sie w obce piorka - niegodne :mad: "Stroić się" w TAKIE piórka? Cóż za pomysł...Faktycznie, niegodne. Quote
Lilek Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 Ciekawi mnie więc, czy od moich zaginionych psów także dostałaś zaproszenie na kawę i ciastka? Może więc pochwal się także, gdzie one są i jak im się wiedzie?A może jakieś, jak to mawia twoja przyjaciółka Ziutka, foteczki? No, to czekam, psi aniele,jak to zwą nasza droga malibo57 niektórzy ludkowie. Quote
luka1 Posted December 26, 2011 Author Posted December 26, 2011 malibo57 napisał(a):Bzdury na kółkach, jak zwykle. Pani Maria dzwoniła do mnie po rozmowie z Lilek:) Wszystkich zawiadomiłyśmy już dawno z wielką ulgą, że nie mamy nic wspólnego z przesławną Fundacją Nero. Wszyscy są zadowoleni, że interesujemy się psami, bo Fundacja Nero tego nie robi od 2 lat. Wizyty? Dostajemy zaproszenia do odwiedzin, na kawę, na ciasto, życzenia świąteczne - i nic Fundacji Nero do tego. Chyba, że chodzi o te miejsca, gdzie Fundacja oddała psy bez wizyty przed adopcyjnej? To, gdzie jesteście zapraszane na ciasteczka, to kto do was dzwoni z życzeniami czy wyzwiskami - to faktycznie nie jest sprawą Fundacji i zapewniam, że wcale nie jesteśmy tym zainteresowani. Co do wizyt po adopcyjnych to już trochę inna para kaloszy. Plan wizyt i to czy w ogóle się odbędą, jest naszą sprawą i wam nic do tego. Nawet jeśli chodzi o domy, do których pojechały psy bez sprawdzania tychże domów. A było ich kilka - Olek, Ares, Ajaks, Bercik. Pojechały w tempie błyskawicznym jeszcze w czasie panowania Super Prezesa - Ziutki. Pani Prezes najpierw przez wiele tygodni nie interesowała się psami pozostawionymi na mojej posesji, a następnie wyadoptowała szczeniaki ludziom, którzy zadzwonili i wyrazili chęć obejrzenia psików. Odbyło się to faktycznie bez sprawdzenia domów, a umowy podpisywane były np. na stacji benzynowej. Być może miały szczęście, bo mogły np. wyjechać do Niemiec masowym transportem i zniknąć. Skoro piszesz, ze "Wszystkich zawiadomiłyśmy już dawno z wielką ulgą, że nie mamy nic wspólnego z przesławną Fundacją Nero." , proszę więc trzymajcie się tego. Quote
wellington Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 Lilek napisał(a):Ciekawi mnie więc, czy od moich zaginionych psów także dostałaś zaproszenie na kawę i ciastka? Może więc pochwal się także, gdzie one są i jak im się wiedzie?A może jakieś, jak to mawia twoja przyjaciółka Ziutka, foteczki? No, to czekam, psi aniele,jak to zwą nasza droga malibo57 niektórzy ludkowie. luka1 napisał(a):To, gdzie jesteście zapraszane na ciasteczka, to kto do was dzwoni z życzeniami czy wyzwiskami - to faktycznie nie jest sprawą Fundacji i zapewniam, że wcale nie jesteśmy tym zainteresowani. Co do wizyt po adopcyjnych to już trochę inna para kaloszy. Plan wizyt i to czy w ogóle się odbędą, jest naszą sprawą i wam nic do tego. Nawet jeśli chodzi o domy, do których pojechały psy bez sprawdzania tychże domów. A było ich kilka - Olek, Ares, Ajaks, Bercik. Pojechały w tempie błyskawicznym jeszcze w czasie panowania Super Prezesa - Ziutki. Pani Prezes najpierw przez wiele tygodni nie interesowała się psami pozostawionymi na mojej posesji, a następnie wyadoptowała szczeniaki ludziom, którzy zadzwonili i wyrazili chęć obejrzenia psików. Odbyło się to faktycznie bez sprawdzenia domów, a umowy podpisywane były np. na stacji benzynowej. Być może miały szczęście, bo mogły np. wyjechać do Niemiec masowym transportem i zniknąć. Skoro piszesz, ze "Wszystkich zawiadomiłyśmy już dawno z wielką ulgą, że nie mamy nic wspólnego z przesławną Fundacją Nero." , proszę więc trzymajcie się tego. Gdzie / u kogo sa umowy adopcyjne zaginionych psow Lilek i szczeniakow wydanych przez byla prezeske fundacji ? Quote
Lilek Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 No, myślę, że trzeba o to zapytać naszego drogiego psiego anioła. Ona wie wszystko, a nawet więcej, więc może wie, gdzie sa te umowy.Bo z pewnością nie ma ich Fundacja NERO, która powinna je mieć. Nie mam ich także ja. Może więc były prezes Ziutka albo sama malibo57. A może jeszcze ktoś inny? Quote
wellington Posted December 26, 2011 Posted December 26, 2011 Lilek napisał(a):No, myślę, że trzeba o to zapytać naszego drogiego psiego anioła. Ona wie wszystko, a nawet więcej, więc może wie, gdzie sa te umowy.Bo z pewnością nie ma ich Fundacja NERO, która powinna je mieć. Nie mam ich także ja. Może więc były prezes Ziutka albo sama malibo57. A może jeszcze ktoś inny? Czemu fundacja NERO umow szczeniakow nie ma skoro zostaly wydane przez owczesna prezeske ? Czy fundacja NERO domagala sie tych umow od malibo57, a jesli tak, to czemu ich nie dostala ? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.