Onaa Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Miałam nadzieję na dobre wiadomości a tymczasem naprawdę się zaniepokoiłam tą całą sytuacją. Trzeba walczyć o Rufuska, o jego szczęście. A może powiedzieć że jest ktoś chętny na psiaka i wtedy ci ludzie go oddadzą, oczywiście jeśli sprawdzą się nasze niepokoje. Quote
Magdina Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 ja równiez czkema na wieści o Rufusku,pieniązki przelane więc chciałabym dla niego dobrego domku ..biedak powinien sobie po łąkach biegać,a nie siedzieć w kojcu Quote
zuzlikowa Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 [quote name='Dogo07']Miałam nadzieję na dobre wiadomości a tymczasem naprawdę się zaniepokoiłam tą całą sytuacją. /quote] Myrkurku...proszę Cię...pogoń Pana z przytuliska...:oops::oops::oops: Quote
Dana i Muszkieterowie Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Czy coś już wiadomo o Rufusku ? Quote
Basia i Barni Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 dana napisał(a):Czy coś już wiadomo o Rufusku ? chyba każdy zadaje sobie takie pytanie :roll: Quote
Randa Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Wiecie co, największa wsciekłość mnie bierze na tego gościa ze schroniska, wiedział, że jest taka akcja z Rufusem i nie poczekał na nikogo, żeby się z nim porozumieć co dalej. Najgorsza jest niepewność, bo wyobraźnia różne rzeczy podsuwa do głowy.Ja też nie widze Rufiego w kojcu. Mam nadzieję, ze w razie czego da sie go stamtąd wyciagnąć. Quote
marysia55 Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 czytam wątek, ale nie mam siły pisać :shake: z resztą po co sie powtarzać. Quote
Freya73 Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Bede jutro rano przed praca, jak zwykle zreszta ... tymczasem dobrej nocy zycze wszystkim. Quote
Ninti Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Myrkurku, może opowiedz panu z przytuliska, co tam widziałaś... Może to go zmobilizuje! Quote
MyrkurDagur Posted June 19, 2009 Author Posted June 19, 2009 Drogie Cioteczki! Przepraszam, że dopiero teraz wracam na wątek, ale nie było mnie wczoraj cały dzień w domu, wróciłam późno i prosto spać poszłam :oops: Zwłaszcza, że żadnego telefonu do mnie było... żadnej informacji o Rufusie... :shake: A dziś sprawdzam swoją pocztę, a tam mail od Pani z TOZu z informacją, że Pan z przytuliska był u Rufusa. Koniec wiadomości :cool1: Tyle na razie wiem, czyli prawie nic :razz: Dziś więc wykonam telefon do Pana. Tylko dlaczego on do mnie nie zadzwonił ??? ...a tak go o to prosiłam :shake: Dziś, mam nadzieję, będziemy wiedzieć więcej... ********************* NaamahsChild - dziękuję za poszukiwania awaryjnego "kąta" dla Rufusa... Basia i Barni - bardzo dziękuję Ci, że myślisz o Rufusie... ale nie chciałabym pozbawiać "Twojego" staruszka miejsca w hoteliku... :-( Rufus nadal jest także zapisany do ZuziaM - jest jednym z pierwszych w kolejce, choć tam malutko miejsc i wszystkie psiaki dopiero do Zuzi przyjechały... ale nie ukrywam, że cały czas marzyłam o umieszczeniu tam Rufusa... to prawdziwy raj... Randa - mnie również zdenerwowało to, że ten Pan z przytuliska nie poczekał :shake: a wiedział, że działam w sprawie Rufusa... mówiłam mu, że wiele osób interesuje się losem Rufusem, że chcą mu pomóc, że przekazali pieniążki... Była szansa na znalezienie Rufusowi najwspanialszego domu... :-( Magdina - na moje konto wpłynęło sporo pieniążków od Drogich Cioteczek i te wszystkie pieniążki czekają na Rufusa :placz: A dokładnie: Magdina - 50 zł Ffrubka - 10 zł aneta 355 - 20 zł Randa - 50 zł Leyla - 50 zł Freya 73 - około 500 zł (dokładnie było 557 zł, z czego 30 zł przekazałam na jej prośbę dla Miki) Dziękuję Wam... Quote
zuziaM Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 I ja mam nadzieje, ze Rufus ma dobre warunki..... Biedny psiak... mial trafic z deszczu pod rynne ??? Zastraszajace jest to beztroskie wydawanie psow za schronisk. Psy trafiajace do schroniska np. z kanapy ( mimo, ze duze i kudlate ), zdarza sie, ze sa adoptowane do pilnowania posesji .... do buidy lub kojca.... to dla nich ogrom nieszczescia :shake:. I zadnej kontroli ! Quote
Magdina Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 nie czytam dokładnie całego wątku ale skoro są dokładne namiary to może trzeba się tam grupowo wybrac i zobaczyc jak się sprawy maja Quote
Marinka Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 Rufus :loveu::loveu::loveu: czekamy na mam nadzieję dobre wiadomości o Tobie Quote
MyrkurDagur Posted June 19, 2009 Author Posted June 19, 2009 Dzwoniłam do Pana z przytuliska z pytaniem o wizytę w nowym domu Rufusa... Pan twierdzi, że na jego oko wszystko jest w porządku. Rozmawiał z kobietą, był jeszcze syn, który się w ogóle nie odzywał, a faceta, który zabrał Rufusa z przytuliska, nie było w domu. Kojec - mieszkanie Rufusa - według oceny Pana, podobno solidny... buda też podobno solidna... jedzenie w misce... Na dzień Rufus siedzi w kojcu, ale wyprowadzany jest na spacery, wieczorem wypuszczają go z kojca. Tak opowiadała Pani... Podobno przez pierwsze trzy dni próbował wydostać się z tego kojca, ale teraz już tego nie robi... Na spacerach podobno spuszczają go ze smyczy i przychodzi, gdy jest wołany... Ci ludzie mają jeszcze jednego, mniejszego psa, ale to chyba domowy... A Rufus to pies pilnujący, bo im się często do domu włamują... Pan z przytuliska twierdzi, że według jego obserwacji, Rufus nadaje się na psa pilnującego i że ma to we krwi... Niestety, Rufus nadal ma biegunkę... podobno już nie tak potworną, ale do końca dobrze z nim nie jest... więc ciągle dostaje leki... Prosiłam Pana by wziął numer telefonu tych ludzi, ale tak jak przypuszczałam, nie zrobił tego... Dopóki sama nie zobaczę tego miejsca i tej rodziny, to spokoju nie zaznam... Ale mój mąż już się złości i twierdzi, że mnie to nic nie zadowoli i ciągle będę doszukiwać się czegoś negatywnego... Może jakaś Cioteczka z niedaleka ze mną by się wybrała...? Mówiłam Panu, że może lepsze miejsce moża było mu znaleźć... że są pieniążki na hotelik/DT... a Pan rzucił coś w odniesieniu do DT u Naa - że podobno Rufus ciągnie, a że ciągnie to został oddany... - nie mówił tego złośliwie, czy nieprzyjemnie, ale swoje niestety myśli... Pytałam Pana, czy odniósł wrażenie, że Pani z jakimś uczuciem o Rufusie opowiada (o miłości nawet nie myślę...) ale Pan nic nie powiedział, tylko znów o tym kojcu i spacerach... ... :shake: Quote
Marinka Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 Czyli nadal nic nie wiadomo, nic nie jest jasne, a tak chciałam usłyszeć, że domek jest dobry, Rufus szczęśliwy :roll: Quote
MyrkurDagur Posted June 19, 2009 Author Posted June 19, 2009 Marinka napisał(a):Czyli nadal nic nie wiadomo, nic nie jest jasne, a tak chciałam usłyszeć, że domek jest dobry, Rufus szczęśliwy :roll: Pan z przytuliska twierdzi, że dobry... Opowiedział mi dokładnie o wszystkim co widział i słyszał, ale ja nadal spokojna nie jestem... A może to ze mną jest coś nie w porządku...? :roll: Quote
Freya73 Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 MyrkurDagur, ja juz sama nie wiem co mam myslec. Dziwne mysli biegaja mi po glowie, niestety same negatywne. Pan z przytuliska za bardzo nie angazuje sie w losy podopiecznych, byle buda byla i micha strawy i to zalatwia cala adopcje. Byc moze jestem niesprawiedliwa ale tak wlasnie mysle. Rufus siedzi caly dzien w kojcu, wychodzi na spacery, wiadomo jak czesto i na jak dlugo? Czy te spacery zrekompensuja Rufusowi calodzienne siedzenie w domu? Wieczorem jest wypuszczany .... hmm A mialo byc tak pieknie, alez jestem naiwna ...:shake: P.S. Facet nawet telefonu nie wzial, tak bardzo zalezalo mu na kontakcie z adoptujacymi. Quote
Freya73 Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 [quote name='MyrkurDagur'] A może to ze mną jest coś nie w porządku...? :roll: Pociesze Cie Myrkurku, ze jest z Toba wszystko w porzadku. Ta dolegliwosc nazywa sie "wrazliwosc" i nie cierpisz na nia sama. Quote
MyrkurDagur Posted June 19, 2009 Author Posted June 19, 2009 Freya73 napisał(a):(...) A mialo byc tak pieknie, alez jestem naiwna ...:shake: (...) Byłoby pięknie... gdyby Pan z przytuliska dał nam trochę czasu :angryy: :shake: A naiwna również i ja jestem... Quote
Freya73 Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 ...a po trzecie ...odnosnie biegunki Czy nowi wlasciciele Rufusa zamierzaja odwiedzic veta czy w ogole cos z tym zrobic? Jaka byla wczesniejsza diagnoza, zatrucie pokarmowe, stres, afta na zoladku? Quote
MyrkurDagur Posted June 19, 2009 Author Posted June 19, 2009 [quote name='Freya73']Pociesze Cie Myrkurku, ze jest z Toba wszystko w porzadku. Ta dolegliwosc nazywa sie "wrazliwosc" i nie cierpisz na nia sama. Prawdą jednak jest, iż takim ludziom żyje się zdecydowanie gorzej... Sprawa Rufusa ciąży mi na sercu i siedzi w mojej głowie... cokolwiek robię, gdziekolwiek jestem... I tak bardzo chciałabym by Rufus został w tym przytulisku (jakkolwiek to dziwnie brzmi...) i tam czekał na ten jednyny, wymarzony dom... Teraz czuję się tak, jakbym straciła tego wspaniałego psa... Quote
MyrkurDagur Posted June 19, 2009 Author Posted June 19, 2009 Freya73 napisał(a):...a po trzecie ...odnosnie biegunki Czy nowi wlasciciele Rufusa zamierzaja odwiedzic veta czy w ogole cos z tym zrobic? Jaka byla wczesniejsza diagnoza, zatrucie pokarmowe, stres, afta na zoladku? Wciąż słyszę to samo... w związku z tym, że pies był głodzony, ma rozregulowany układ pokarmowy... i nowy Pan pojechał po leki dla Rufusa... (gdy ten z przytuliska był z wizytą) Quote
Freya73 Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 MyrkurDagur napisał(a):Sprawa Rufusa ciąży mi na sercu i siedzi w mojej głowie... Rozumiem o czym mowisz. Niestety nie potrafie znalezc zadnego slowa otuchy gdyz przezywam to rownie bolesnie. Poza tym bardzo niepokoi mnie dlugotrwala biegunka Rufusa. Pies powinien miec zrobione badania krwi i byc zdiagnozowany jak najszybciej. Quote
Freya73 Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 Tylko taki fragment ... (cytat pochodzi z www.**********) (...) Nie zawsze biegunka świadczy o chorobie przewodu pokarmowego, ale zawsze powinna być uwzględniona w postępowaniu leczniczym - choćby objawowym. Rozróżniamy biegunki ostre i przewlekłe. Pierwsze pojawiają się nagle, są gwałtowne, i — co ważne — występują często. Niekiedy w odchodach jest domieszka krwi, co zawsze martwi właściciela psa. Biegunki ostre zazwyczaj ustępują po leczeniu objawowym, a jeśli nie ulegają zahamowaniu (w ciągu 1-2 tygodni). przechodzą w przewlekłe. W takich przypadkach leczenie objawowe już na ogół nie wystarcza i aby podjąć kompleksowe leczenie, należy ustalić zasadniczą przyczynę wystąpienia biegunki. Z reguły trzeba przeprowadzić pełne badanie kliniczne, z laboratoryjnym badaniem kału włącznie, oraz obserwacje. Podstawą leczenia jest zrozumienie i poznanie zaburzeń powstałych w całym organizmie, często również poza zespołem przewodu pokarmowego. Wyróżniamy 4 główne grupy przyczyn powstawania biegunek: przyczyny dietetyczne, zmiana karmy na taką, do której pies nie byt przyzwyczajony, karma zepsuta lub nieodpowiednia, nagłe spożycie dużej ilości karmy po głodzeniu, alergie pokarmowe, brak tolerancji pokarmu itp.; procesy zapalne w obrębie jelit, zatrucia, nadżerki, nowotwory, (częste u zwierząt starszych), stany zapalne błony śluzowej jamy ustnej, przełyku, żołądka i jelit spowodowane zakażeniami bakteryjnymi lub wirusami, ostre zapalenie trzustki. Warto dodać, że biegunki obserwuje się u zwierząt szczepionych przeciwko chorobom zakaźnym jak parwowiroza, coronawiroza, nosówka, choroba Rubartha — zakaźne zapalenie wątroby. Jest to z reguły jedyny objaw łagodnie przebiegającej choroby mimo szczepienia, przy czym predysponowane są do tego typu reakcji dobermany i rottweilery; inwazje pasożytów (kokcydioza, wtosogtówki i inne robaczyce): zaburzenia w obrębie układu nerwowego na terenie jelit, np. biegunki emocjonalne spowodowane strachem, transportem itp. (...) To jest bardzo niepokojace ... to nie jest tylko biegunka.:shake: Quote
NaamahsChild Posted June 19, 2009 Posted June 19, 2009 Eh. Ta biegunka to zły znak. Czemu Pan z przytuliska nie zawiadomił weterynarza? Dla mnie to jest przegięcie. Biegunka wyniszcza organizm i to bardzo dotkliwie, ja nie rozumiem jak można to ignorować. Nifuroksazyd można podawać maks przez 1 tydzień. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.