Insomnia Posted January 19, 2005 Posted January 19, 2005 otóż Lucky ma prawie 4,5 miesiąca.Szybko si.e uczy itd.od 2 dni lata bez smyczki po osiedlu,bo wczesniej chodzila na autmatycznej. W kazdym razie w lot pojmuje wszystkie komendy,siad,połóz sie,chodz do mnie-wystarczy 1 słowo i juz leci.Moge ją odwołać od psa,od ludzi itd.ale zanim do nich podleci. Problem pojawia sie kiedy merda ogonkiem,a ludzie ją wołają i jeszcze sami ja zachęcają.Ja rozumiem,ze jest słodziutka,malutka i pieszczoszek straszny,ale czasami to mnie denerwuje.Co robic?jak ja wtedy odwołać?Bo jak juz ktos ja glaszcze to nie ma siły żeby do mnie przybiegła. Czy isc i sie wracac po nią i tak jakby na silę zabierac? Bo nie wiem jakie rozwiazanie byloby tu odpowiednie. Moze to blachy powód,ale wolalabym zeby mała byla do odwolania zawsze,w kazdej sytuacji. Quote
argo Posted January 19, 2005 Posted January 19, 2005 [quote name='Insomnia']otóż Lucky ma prawie 4,5 miesiąca.Szybko si.e uczy itd.od 2 dni lata bez smyczki po osiedlu,bo wczesniej chodzila na autmatycznej. W kazdym razie w lot pojmuje wszystkie komendy,siad,połóz sie,chodz do mnie-wystarczy 1 słowo i juz leci.Moge ją odwołać od psa,od ludzi itd.ale zanim do nich podleci. Problem pojawia sie kiedy merda ogonkiem,a ludzie ją wołają i jeszcze sami ja zachęcają.Ja rozumiem,ze jest słodziutka,malutka i pieszczoszek straszny,ale czasami to mnie denerwuje.Co robic?jak ja wtedy odwołać?Bo jak juz ktos ja glaszcze to nie ma siły żeby do mnie przybiegła. Czy isc i sie wracac po nią i tak jakby na silę zabierac? Bo nie wiem jakie rozwiazanie byloby tu odpowiednie. Moze to blachy powód,ale wolalabym zeby mała byla do odwolania zawsze,w kazdej sytuacji. Z czasem zrozumie, że Pani to Pani. A może wiecej sie wspolnie bawic? Problem tylko w tym, aby mala, w pelni, zaakceptowala zasady, wspolnej zabawy. Jesli zrozumie o co chodzi to, tak mysle :D , nie bedzie zadnych problemow. :D Quote
Agnes Posted January 19, 2005 Posted January 19, 2005 ja po prostu nie pozwalalam glaskac moja Aze na spacerach, w autobusie czy metrze - jesli ktos tylko spojrzy na moja suke i sie usmiechnie, ta odrazu chce leciec do tej osoby na pieszczochy. Na tym sie jednak konczy, bo ja mowie "Aza nie", a ten ktos sie wycofuje:) Moze w ten sposob pies nauczy sie ignorowac... Kolezanka tez do niedawna miala slodziutkiego malego pieska i wszyscy sie rozczulali na jego widok - ale jak ktos idzie w czystych ubraniach np do pracy to taki psiak juz nie jest slodziak - bo skoczy, bo chce sie przywitac itp... Na polu gdzie chodzimy na spacery jest troszke inaczej - tam kazdy psy koffa i kazdy chce takiego poglaskac, przytulic:) wiec tam pieski sa miziane przez wszystkich :D Quote
asher Posted January 19, 2005 Posted January 19, 2005 Insomnia, to jest problem, prawda? bo z jednej strony wlasciciel chce byc dla psa jak najatrakcyjniejszy, a z drugiej wiadomo, ze taki maluch jest ciekawy swiata. najlepiej by bylo, zeby obcy ludzie wiedzieli, ze w takiej sytuacji nie nalezy psa glaskac, tylko ignorowac.... ech, rozmarzylam sie :wink: na Twoim miejscu po prostu podchodzilabym i zabierala psa. ale nie z grozna mina w stylu "i znowu sie glupi szczeniaku nie sluchasz", tylko wrecz przeciwnie - jak podejdziesz i psa zabierzez, to po to, zeby go super nagrodzic, super sie z nim pobawic itp. a durnemu czlowiekowi, ktory wola twojego psa wytlumacz grzecznie, ze ządasz, by najpierw spytal sie ciebie o pozwolenie. jesli chodzisz z nim w to samo miejsce, to po pewnym czasie spacerujacy tam ludzie powinni nauczyc sie, ze nie zyczysz sobie takich niekontrolowanych poufalosci ze swoim maluchem. oczywiscie dla niektorych staniesz sie w ten sposob "nieprzystepna wariatka" ale chyba nie ma sie co przejmowac :wink: tylko nie przegnij w druga strone i czasem pozwol malcowi na zabawe z obcym czlowiekiem (jesli oczywiscie nie chcesz, zeby byl bardzo nieufny wobec obcych, jak dorosnie). ale tylko za Twoim pozwoleniem i na Twoich warunkach :evilbat: Quote
Insomnia Posted January 19, 2005 Author Posted January 19, 2005 otóz Lucky to trochę dziwny szczeniak jak dla mnie oczywiście-zupełne przeciwienstwo Veny.Vena jako szczeniaczkowi nie chcialo sie wracac do mnie,na smakolyk owszem,ale jak nic nie mialam to nie bylo efektów.Dopiero teraz wraca jak ma 10 miesięcy,ale dobre i to ;-) Ta mała jak złapie jakas rzecz na podwórku,np.suchy chleb czy cos,bo wiadomo ze ludzie to wyrzucaja przez okno,to ona owszem,złapie to jesli nie zauwaze wczesniej ze do tego leci,to pozniej leci do mnie z ta rzeczą,w połowie ja zostawia i podbiega i z uroczą minką siada. Tylko wiecie,moi sasiedzi ja wołają jak wychodzimy z bloku itd.I tak mi jakos glupio zwracac im uwagę itd.wiecie o co chodzi. No nic,to bede malucha pilnowala i tyle. Quote
asher Posted January 20, 2005 Posted January 20, 2005 Insomnia, a moze jak zagadasz do sasiadow, ze wlasnie szkolisz swojego psa, to moze sie nie obraza? a moze nawet chetnie pomoga? poinstruuj ich, zeby ignorowali łaszącego się do nich psa, dopóki nie nauczysz go wracania na zawołanie. moze beda mieli frajde, ze biora udzial w szkoleniu? :wink: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.