Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='szaraduszka']Cieplutko i milutko zaczyna się ten rok...





Ze znalezieniem się w kadrze będzie kłopot. Autoportret to trudna sztuka (zwłaszcza bez statywu). A powierzyć aparat rodzicom...:roll:
cudne :))))

  • Replies 2.7k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Miły początek roku! Baltaj niezle sie zabawiał z ludzkim kolega...hihi...chodz to pierwsze zdjecie nie jeden "fotoreporter" wykorzystałby do opisu jakie to psy sa agresywne! przeciez ten straszny azjata chce zjesc tego chłopca!:crazyeye:

Posted

Trzymaj sie zdrowo szaraduszko! Teraz taki chorobowy okres, ja mam w domu szpital, tylko z mama jakos sie trzymamy.
Fotki jak zawsze takie...natchnione...

Posted

A może by tak wykreślić styczeń z kalendarza?

2 lata temu w styczniu straciłam ukochaną kotkę...

rok temu w styczniu odszedł Roczek (kundelek, który był tu gdy kupiliśmy dom)

dziś straciłam Mesię - pierwszą, ukochaną kózkę...

:bigcry:

Posted

Trochę się pozbierałam... choć może raczej jeszcze się nie rozpłakałam... noc to mój czas...

Mesia była pierwszą naszą kózką... karmiliśmy ją butelką... wchodziła do domu... reagowała na imię... później zdecydowaliśmy się wziąść do kompletu jej siostrzyczkę Beksę... i tak stadko zaczęło się rozrastać... ale to Mesia była ta najkochańsza... najbardziej oswojona... przywiązana...
07.01.2006 [']


Była słabsza od reszty kóz już od dawna (w sierpniu gdy strasznie schudła oglądal ją wet, była kilka razy odrobaczana, ale i tak w gorszej formie niż reszta. Mowiliśmy, ze nie podoba nam się jej pyszczek, powypychane policzki... zajżał tylko )

1 stycznia - ostatni spacer (za moim tatą, bo nie chciała dołączyć do stadka)


Dzień później nie chciała już wyjść z koziarni... była słaba, miała zaropiałe oczko... pomyśleliśmy, że się może uderzyła... przenieśliśmy ją do stajni (bo cieplej i bez zaczepek kóz)... pochodziła po stajni... "posprzątała" zgubiony owies...
Kolejnego dnia nie chciała już wstać... oczka zaklejone ropą... w pyszczku ropa... wizyta u weta... antybiotyk bez konkretnej diagnozy...
Dwa dni bez zmian... chętnie jadła owies... trochę siana... leżała przykryta polarkiem... chuda, bez mięsni...
Nowy antybiotyk... mała poprawa... znów otworzyła oczka... wciąż miała apetyt... wciąż leżała...
Dziś w nocy poroniła... rano znaleźliśmy płód... nie wiedzieliśmy czy był tylko jeden... więc wizyta u weta... był jeszcze drugi płód... wet narozrabiał... wyjął płód... razem z macicą... rozerwał jelita... i już nie było czego ratować...

Mesia była skrajnie chuda i miała właściwie zanik mięśni... sekcja wykazała, że nie była zarobaczona, a wszystkie narządy były ok... rodzice kazali sprawdzić pyszczek... miała ruchome zęby trzonowe co przeszkadzało jej w przeżuwaniu i pewnie też w trawieniu, przyswajaniu pokarmu... nic więcej... z osłabienia złapała przeziębienie...


Z kozami to jest tak... w atlasie anatomicznym zwierząt hodowlanych ich nie ma... gdy mama studiowała, na zootechnice o nich nie uczyli... w książkach nie wspominali... weterynarze z kozami spotykają się rzadko... diagnozy są "chyba" "raczej" "może"...

A gdyby wcześniej wet ją pożądnie zbadał... może udało by się ją uratować :roll:

Posted

:-( :-( :-( :-( :-( :-( :-( :-(

Bardzo Ci współczuję. Zawsze najgorsza jest bezsilność :(

Poroniła po lekach? Czy dlatego, że była słaba? Bo z opisu choroby mi to raczej nie wygląda na kłopoty z zębami. Kózka mogła mieć jakąś poważniejszą chorobę.

Tak popytałam i dowiedziałam się, że mogła to być kokcydioza (zgadzały by się powypychane policzki). Chorobe te wywołuja pierwotniaki, zarażenie poprzez układ pokarmowy. Powinno podawać się antybiotyki działające na kokcydie (aeimeria tenella, a. necatricks).

Sprawdź jeszcze dokładnie opis tej choroby. Wiem, że chorują na nią także inne gaunki zwierząt.

Posted

p.s. jakbyś chciała dokładny opis kokcydiozy mogę wysłać na maila bo znalazłam w książce.

W Twoim opisie choroby nie pasuje mi tylko brak jakichkolwiek zmian sekcyjnych. :hmmm:

Posted

Dziękuję słoneczka.
Olcha jeśli mogłabyś to poproszę (szaraduszka@op.pl).

Poszukałam trochę w necie... mam króliki... ale ona była osłabiona jeszcze przed królikami... a króliki mają się dobrze... i reszta kóz też (również młodsze, czyli niby bardziej podatne)

Kokcydioza mi nie pasuje, bo właśnie miała apetyt i załatwiała się zupełnie normalnie i sekcja niczego nie wykazała :roll: . Zakładamy, że poronienie musiało być spowodowane osłabieniem. Sama skóra i kości, to jak miała płody wykarmić. A płody też były ok (śliczne malutkie czarne kózki:placz: ).

Właśnie ta bezsilność była najgorsza... brakowało weta specjalisty... widzieliśmy, że marnieje i nie mogliśmy pomóc... i jeszcze strach czy to nie zakaźne... szukaliśmy możliwych przyczyn... pytałam wetów... szukałam w necie...
I Mesi nie ma... i sekcja nic nie wykazała... i nie wygląda to na zakaźne... i wkurza mnie, że nic nie wiem na pewno :shake:

Posted

Bardzo Ci współczuję.
I doskonale rozumiem, taka bezsilność jest najgorsza. Człowiek chce pomóc a nie ma jak. I nie ma kogo prosić o fachową pomoc.
A do tego ten opis weta, który wyjął płód wraz z macicą ... :mad:
Trzymaj się...

Posted

Honey napisał(a):

A do tego ten opis weta, który wyjął płód wraz z macicą ... :mad:
Trzymaj się...


Co do płodów wyjętych razem z macicą niestety u kóz często się to zdarza :( mógł wyjąć je poprzez cesarskie cięcie ale przy stanie Mesi nie miałoby to najmniejszego sensu.

Skan wyślę Ci niedługo na mejla.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...