Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Szkoda że te rozmowy toczą się tylko na wątku psa. Wczoraj chyba wszyscy byliśmy w schronisku, dlaczego nie rozpocząłeś rozmowy, mogliśmy sobie powyjasniać pewne sprawy - osobiście zawsze łatwiej. Mogłes nam pokazać, jak sobie radzis z Mundkiem - bo niestety i Kasia wie i ja - ile czasu trwało zanim udało się nam go odpchlić - bo zwykle robimy wszystkim psom okresową profilaktykę.

Mieliśmy w ciągu 3 lat psy, wymagające strzyżenia, strzygliśmy.
Był Roki, wielki pies w depresji, zabraliśmy go w inne miejsce przy użyciu lekarza wet.
Niestety nie mamy kasy na hoteliki dla wszystkich psów z problemami. Musimy dokonywac wyboru - a to trudne.

Wątek Dixona przemienił sie jednak nie w to, czy miał być.
Proponuję zakończyć tutaj tą dyskusję nie na jego temat.

  • Replies 1.2k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

supergoga napisał(a):
Szkoda że te rozmowy toczą się tylko na wątku psa. Wczoraj chyba wszyscy byliśmy w schronisku, dlaczego nie rozpocząłeś rozmowy


Napisałem Ci w jednej z PW, że warto byłoby wspólnie powalczyć o konkretne rozwiązania.
Ale nie zamierzam się narzucać z ofertą pomocy.. Możemy pomóc - zarówno jeśli chodzi o psy, jak i próbę powalczenia o lepsze ich życie na drogach urzędowych..
Z Linką jesteśmy "gośćmi" w tym schronisku.. w końcu to "Wasz" teren.. Gośćmi, którzy od tygodnia, dzień w dzień odwalają brudną robotę..
Jak przyjeżdżamy to nie tylko do Dixona.. Każdemu psu sprzątamy, nalewamy wody, karmimy.. I nie jest to dla nas żaden problem.
Aczkolwiek dziwnie można się poczuć w chwili, gdy przyjeżdża do schronu Fundacja, a żaden z jej przedstawicieli nie potrafi podejść i się przedstawić.

Jak długo załatwialiście transport do weta dla Aurory, która miała iść na DT?
Z naszej strony była to błyskawiczna decyzja, żeby pomóc. Aurorce została założona obroża, dziewczyny umówiły się odnośnie transportu.. Wszystko dało się zorganizować "dość" szybko..
Aurorka nie pojechała, bo do snuszkak przybłąkał się inny psiak w potrzebie, ale chodzi o samą kwestię organizacji całego przedsięwzięcia.

Nie chodzi o jakieś kłótnie, czy tym podobne rzeczy.
Chodzi o to, że jak Dixon pojedzie do hotelu, my z Linką nie będziemy codziennie w schronisku - kto da psom choćby wodę? Wczoraj w niektórych garnkach jak na pustyni. Nadal będą jadły tą wylęgarnie bakterii w postaci zlewek z pobliskiego szpitala?

Rozumiem, że walczenie o warunki jak w Hiltonie nie ma na tą chwilę sensu.
Ale coś takiego jak jedzenie, jak woda, jak porządek w boksie - to jest elementarny obowiązek instytucji, która prowadzi przytulisko!
Skoro prośby nic nie pomagają - to trzeba zmienić taktykę i zacząć uprawiać politykę nieco twardszą.
Jeśli zaczną robić problemy - zamknąć ten pseudoschron (a zapewniam was, że można to zrobić błyskawicznie patrząc na to w jakich warunkach to wszystko się odbywa, a dla kilku psów w okolicznych schroniskach miejsce zawsze się znajdzie) i postawić gminę pod ścianą - wtedy będą musieli szukać miejsca na schronisko z prawdziwego zdarzenia, albo podpisać umowę z którymś ze schronisk w okolicy.

Tak naprawdę macie gminę w szachu. Więc warto to wykorzystać, tymbardziej że ktoś oferuje Wam pomoc. ;)

Posted

to jest ten przybłakany pies: http://www.dogomania.pl/forum/f28/baster-roczny-dzieciak-szuka-domku-138600/#post12352452

Z tego co wiem gmina chciała podpisac umowę z innym schroniskiem ale wszędzie mają przepełnienia i jest w tym problem, pewnie dlatego to schronisko dalej istnieje, mogę sie jednak mylić

likwidacja takiego miejsca jest dobra, ale też dobrze wiem ile psów trafia do niego bez interwencji straży miejskiej, gdyby ktoś miał jechać ze zwykłym kundlem do swarzędza lub innego miejsca, cholera wie co by zrobił - łopata? worek? sznurek i drzewo w lesie? lepiej nie wiedzieć. Nie mówiąc oszczeniakach..

więc zróbmy coś co polepszy te warunki ale nie pogarszać relacji jakie mamy w tym miejscu.

Dixon abyś znalazł szybko domek. ;)

Posted

Wszyscy wiemy, jak jest w przytuliskacj w kraju. W wielu. To - nie jest jedyne.
Jeżdżę tam od ponad 3 lat. Moge tylko napisac, że w tym czasie nie odszedł żaden pies i żaden nie zachorował. Nie było takich sytuacji, mimo iż zdarzało się że przebywało w nim 15 psów.

Udało się wywalczyć nowe klatki, książeczki w biurze - niestety chyba nie wszystkie.
My nie jesteśmy w stanie nic innego zrobić, bo nie jesteśmy TOZ-em. Staramy się jedynie pomóc tym psom - ale to nie są jedyne zwierzęta pod naszą opieką.
Cóż... to na tyle.
Myślę, że na tym wątku Dixona już sobie daruję wpisy nie na temat psa.

Posted

PiSdZ może, SdZ może, Emir może, Arka może, etc. etc..
Jak widać nie tylko TOZ może.
Tylko trzeba tego chcieć.

-----

Uwielbiam współpracę z Dixonem..
Chłopak bardzo aktywnie uczestniczy w sprzątaniu boksu.. :lol:
Wystarczy dać mu opakowanie siana, a on już sam zadba o to, by było porozrzucane w najbardziej odpowiednich ku temu miejscach :lol:

Posted

Skoro wątek przerodził się w ataki - poprosze o konkrety.
Kto z nas w brzydki sposób odrzucił jakąś konstruktywna pomoc?
Bo pisac można wszystko.

Poza tym, niestety te psy to nie są jedyne zwierzęta które mamy pod tzw. opieką. Akurat w tym wypadku - niestety nie jestem w stanie jeździć i karmić, poić codziennie. To rzeczywiście wykracza poza moje mozliwości. Pracuje jak większość ludzi w tym kraju.
Niestety najłatwiej atakować. Zwłaszcza komputerowo.
Co do chęci rzekomo naszej, aby psy tam zostały - to chyba Pan nie rozumie ani naszych wątków, ani tego co robimy.
Bo właśnie głowną rzecza jest zabieramie stamtąd psów.
Do DT, do innych miejsc, do hoteli, za które płacimy my. Nie Ci, którzy tak strasznie chcieli pomóc, nie kojarzę tylko jak.
Gdyby nie to, nie wiedzielibyście o Dixonie i innych psach. Siedziałbyby sobie . A są tylko 4. I mam nadzieję niebawem zabrac kolejne.

Ale do tematu - poprosze o konkret. Kto i kiedy był świadkiem odrzucenia pomocy.

Posted

supergoga napisał(a):

Gdyby nie to, nie wiedzielibyście o Dixonie i innych psach. Siedziałbyby sobie .


Nie chcę nawet myśleć, jak Dixon by teraz wyglądał i jak "by sobie siedział", gdyby nie to, że Ania się o nim dowiedziała..

Posted

Saint napisał(a):
Nie chcę nawet myśleć, jak Dixon by teraz wyglądał i jak "by sobie siedział", gdyby nie to, że Ania się o nim dowiedziała..

Nie lubie wlaczac sie w tego typu dyskusje ale to chyba nie jest tak do konca.
Jak tylko rodzinka trafila do tego przytuliska Gosia mi o niej mowila i prosila o pomoc. Uzgodnilsmy zeby zrobily watek na dogo i bedziemy walczyc o te psy z innymi ciotkami. Ja niechce ujac w zaden sposob zaslug Ani Twoich oraz Linki ale nie dokonca zgadzam sie z Twoja opinia.
Dziewczyny potrzebuja pomocy i potrafia juz o nia prosic.
Ja nie wiem czy sama potrafilabym walczyc z urzedasami nawet nie bardzo bym wiedziala od czego zaczac.
Bardzo cenie Twoje zdanie ale zeby czegos wymagac trzeba pokazac ja sie to robi.
Wierze ze pomagacie i pomozecie dziewczyna w miare swoich mozliwosci.
Tu nie ma co na siebie naskakiwac bo tylko sie zrazicie do siebie a nie oto tutaj chodzi. Emocje musza spasc na dol i trzeba sie zastanowic w jaki sposob poprawic warunki w tym przytulisku.:eviltong:

Posted

Dzięki Agnieszka.
W sumie nie interesuje mnie to kto ma o mnie jakie zdanie. Staram się robić co moge, ale mam psy w 3 miejscach i jak pisałam już - do działań jesteśmy w trójkę.
Nie mogę się równać z innymi organizacjami cytowanymi wyżej, mającymi oddziały w róznych miastach, ludzi pomagających.
My nie mamy nikogo, tylko psy przybywają.

Jednoczesnie chciałam, żeby ktoś jasno napisał, czy Waszym zdanie psy w tym przytulisku są wychudzone, zagłodzone, w tragicznej fizycznej kondycji.
Bo być może się na tym nie znam.
No i nadal brak tych konkretów do zarzutu o odmowie w brzydki sposób pomocy przeze mnie.
Bo ten temat mnie interesuje.
Odkąd bowiem jestem na dogo - zawsze pisałam o wsparcia i pomoc przy adopcjach, działaniach itp.

Bardzo przepraszam za wpisy na tym wątku.
Ten był ostatni.

Posted

kochani, za kilka dni kaśka jedzie do nowego domu.dixon ma zająć jej miejsce w hotelu. bardzo proszę o deklaracje miesięcznych wpłat.
proszę nawet o te najskromniejsze wpłaty-po 5, 10, 15zł! każda złotóweczka się liczy. proszę,pomóżmy dixonowi rozpocząć normalne życie.tylko w hotelu ma na to szansę!

Posted

supergoga napisał(a):

Kasia jest opłącona chyba do 22.06. - trzeba sprawdzić, bo nie mam kolejnego rachunku (możecie poprosic żeby wysłano nam pocztą, bo do rozliczeń bardzo potrzebny).
Jeśli pojdzie do domu to w tym okresie za ta resztę pieniędzy może wejśc Dixon.

czy w następnych miesiącach dacie radę się dorzucać na hotelowanie dixonka?

Posted

ab-agnieszka napisał(a):
Gosia ja we wtorek bede w Bogatyni bo zabieram Rokiego wiec zabiore rachunek i pryesle Ci listem poleconym

a może ania mogłaby dowieźć jak kaśkę odbierze?

Posted

Miałam nie pisać, ale co tam.
Jeszcze raz pytam, kto rozmawiał personalnie ze mną. Ty? Nawet Cię nie znam.
O jakiej pomocy ktoś rozmawiał? Kiedy?
I bardzo prosze się nie odgrażać, bo to tylko szkodzi wszystkim.
W tym miejscy próbują coś robić 2 osoby, w tym 1 wolontariuszka. Nie sądzę, żeby miałą z tym co piszesz coś wspólnego.
I niestety nie wiem nadal - o co chodzi.
To zapytam prosto:
Kto i kiedy skontaktował się ze mną z ofertą pomocy - mnie nie chodzi i uboczne wieści - kto do mnie z tym wystąpił.
Napisz, najwyżej "NIE WYJDZIE MI TO NA DOBRE".
Bo ja nie mam interesu w tym aby psy tam zostały. Żadnego. I niestety nie bywam często, wyłacznie w sytuacjach awaryjnych. To nie są jedyne nasze psy.

Jeśli wolontariuszka - jedna!!! bo tylko jedna odwiedza psiaki - karmi psy - nie zdarzyło sie, aby któryś nie dostał jedzenie. To oburzające, że sugerujesz wybiórczość. To że nie każdy pies daje sie pogłaskać, nie znaczy że nie dostaje jedzenia. Dostawał nawet Roki, zanim zabraliśmy go stamtąd - mimo że budził respekt.
To kto nie dostaje karmy?

Ja nie twierdzę, że nie jest źle. Wiem i dla wiadomości tych którzy czytają wątek - odbyłam 2 spotkania w Urzędzie Miasta.
Były próby przeniesienia zwierząt - niestety ŻADNA okoliczna gmina, do której występowano - nie wyraziła zgody na przyjęcie tych zwierzaków.

Rozmawiałam z TOZ-em - który wie o tym miejscu. I co?

Gdzie je zabrać. Owszem - te 4 można umieścić na własny reachunek po domach i hotelach - a kolejne. Bywało, że znajdowało sie tam sporo ponad 10 psów.
Gdzie je zabrać. Kto odwiezie je w dalekie rejony? Po prostu skończą na polu lub przy drzewie.
Można robić wojne, jak się ma alternatywę, bo to że są argumenty, to każdy wie.

Gdyby wszystko było takie łatwe i proste - los polskich psiaków byłby o niebo lepszy - wszystkich psów. I na tym portalu też nie byłoby tyle tragedii.

Najlepiej kogos obrażać, wszczynać awantury - pewnie, można. Ten portakl niestety z tego słynie. A miałąm nadzieje, że choć kilka wątków przeprowadzi się w koleżeńskiej i spokojnej atmosferze. Cóż!!!

Niestety nie tędy droga.
A na proste pytania powinna paść prosta odpowiedź - nie padła.

Wracam do tematu:
Kasia jest opłącona chyba do 22.06. - trzeba sprawdzić, bo nie mam kolejnego rachunku (możecie poprosic żeby wysłano nam pocztą, bo do rozliczeń bardzo potrzebny).
Jeśli pojdzie do domu to w tym okresie za ta resztę pieniędzy może wejśc Dixon.

Posted

Agaga - to wszystko jak zwykle zależy od kasy.
Na dzisiaj jest źle - w hotelu oprócz Kasi są 3 psy.
Jesli uda sie będziemy rzecz jasna starali sie pomóc Dixonowi.

Agnieszka - dzięki - bo to koniec m-ca i księgowy się burzy:cool3:

Posted

dena napisał(a):
[FONT=Verdana]
Zawsze prosiłas o pomoc w działaniach? To dziwne, bo jak znalazła się organizacja, która chciała pomóc, a raczej wolontariuszka ją znalazła, co powiedziałaś? Ze nie masz zamiaru z nikim rozmawiać na ten temat :) Nie bylo tak? I nie zmuszaj mnie, żebym opisywał szczegóły, bo to Ci na dobre nie wyjdzie.

Pytasz czy psy są w złym stanie, czy jest w Puszczykowie tragedia. TAK, tam jest tragedia, powtórzę jeszcze raz, psy są karmione zlewkami ze szpitala (prawie rzygowiny), są lane, znikają (może nie?), słomy ani ocieplanych bud zimą nie widują, zdarza się, że zwłoki leżą obok boksow. To mało? A całość mieści się na wysypisku śmieci i tak jak śmieci są tam psy traktowane. Nawet wolontariusze zajmują się psami wybiórczo: jednego nakarmią, drugiego nie, jeden ma posprzątane, drugi tonie w goownie, bywa, że niektóre psy w upał nie widzą wody, chociaż wolontariusze je odwiedzają. To nazywacie przytuliskiem?[/FONT]


Dzięki, widzę że dobrze mnie musisz znać, skoro twierdzisz że nie karmię innych psów :crazyeye: szkoda że jakoś Cię nie kojarzę a do schroniska chodzę zazwyczaj sama. Gringo, u którego było podejrzenie pobicia został zabrany do hotelu dla psów, a stróż który to zrobił został zwolniony. Od tego czasu nie można stwierdzić bicia psów...

Chcesz pomagać dostajesz po głowie, nie rozumiem tego, skoro twierdzisz że nie spełniam się w tej roli ( a robię ile mogę) to zastąp mnie i ja chętnie będę wtedy osądzać Twoje działania bo tak najłatwiej, tylko obiecaj że będziesz tam jeździł a nie zrobisz szumu i usuniesz się na bok - tak jak już to bywało.

Nie wchodzę już chętnie na ten wątek bo jest to bardzo nieprzyjemne, szczególnie jeśli ktoś pisze coś nie ujawniając kim jest.
Więc i nie sądzę by ktoś kto wejdzie na ten wątek chętnie zadeklarował wpłaty czytając to co się tu dzieje. Przecież chcecie wyciągnąć Dixona z tego miejsca.

Ja mogę postarać się zrobić bazarek dla Dixona, ale wiadomo jak z bazarkami, płacić jednak trzeba co miesiąc.

Posted

snuszkak napisał(a):


Ja mogę postarać się zrobić bazarek dla Dixona, ale wiadomo jak z bazarkami, płacić jednak trzeba co miesiąc.

dzięki:loveu:, ja też jakieś bazarki będę robić znowu.

Posted

o matko....czuję się jak w niejednych wątkach z udziałem pewnej guru, jej żołnierzyków kontra inni:shake:

Supergogę "znam" z dogo odkąd tu jestem...i powiem tylko tyle, ze jestem pełna szacunku i podziwu dla tego co robi...pomagała nam (kieleckie wątki) nie raz...łapała obcego psa, który z W-wy trafił do Poznania do adopcji i uciekł przez ponad chyba miesiąc, zarywa swoje życie (rodzinę, swoje psy) po to by pomóc bezdomniakom...nie zasługuje na pewno na takie słowa, które - na pewno w dobrej wierze, bo w obronie tych biednych psów - zostały tu napisane....ale pamietajcie, że emocje są złym doradcom....


Saint...moze jednak "wyczyscisz" ten wątek - każdy powiedział swoje, wiele osób to przeczytało...ale czy to pomoze Dixonowi w opłaceniu hoteliku i znalezieniu domu? wątpię...

Posted

od niedawna jestem na forum i za wiele nie piszę ale znalazłam ten wątek i postanowiłam wypowiedzieć swoje zdanie mimo iż nie do końca sprawę znam. Supergoga piszesz, że do schroniska przychodzi 1 wolontariuszka i nie ma kto dbać o psy. to dlaczego nie skorzystałaś np. z mojej oferty pomocy, z którą się zgłosiłam na stoisko Fundacji na Wystawie Psów w Poznaniu? zostawiłam kontakt do siebie wraz z koleżanką. chciałyśmy pomóc. odzew był zerowy. jak nie masz czasu dbać o psy sama i je poić dlaczego zwykły śmiertelnik nie może pomóc?
druga sprawa- ponieważ korzystam z usług weterynarza / Szamotuły/ - chodziłam tam kilka lat z kotem, od niedawna chodzę z moim nowym ukochanym psim pupilem słyszałam co nieco na temat jednego z fundacyjnych psów z Poznania. czy, gdyby osoby spoza fundacji nie wywiozły go do tego lekarza i nie umieściły w hotelu dla zwierząt- pies pobity i skrajnie wycieńczony przeżyłby?

Posted

właśnie rozmawiałam z anią-jest załamana tym co zastała.ten nowy pies-piękny, wielki mięśniak z folią w misce...:placz:już teraz ma brudno w kojcu a jest dopiero od 2 dni.pewnie personel się go boi więc kto go będzie karmił?
ania mówi ze psy miały w misce chleb z wodą.:placz:

kochani, może zamiast się na siebie złościć i wytykać sobie błędy pomyślmy razem co robić!?

Posted

Dziś Ania wyciągnęła Dixonowi z garnka z "jedzeniem" skórkę od banana..
Następnie z garnka z "jedzeniem" innego asta (niestety trafił tam kolejny :-() wyciągnęliśmy foliowy worek, oraz między innymi torebkę po herbacie..
Aurorka w niewyjaśnionych okolicznościach straciła obrożę..
Myślę, że na tym możemy skończyć dyskusję o tym "schronisku" - póki co.. ;)

Andziu - wyczyszczę, wyczyszczę - jednak do kolejnego weekendu będę na dogo z doskoku niestety, także zrobię to dopiero w następny weekend :shake:

Pozdrawiam

Posted

agaga21 napisał(a):

kochani, może zamiast się na siebie złościć i wytykać sobie błędy pomyślmy razem co robić!?


no właśnie...to smutne, gdy osoby, które cenię i szanuję walczą ze sobą i nie mogą dojść do porozumienia....tym bardziej, ze jak widzę są chęci i osoby do pomocy, jest zgoda tych oszołomów (ludzi ze "schronu") - a to bardzo wiele, naprawdę....u nas się nie dało dojść do konsensusu ze schronem...pomimo chęci i zaangażowania wielu osób...

Posted

nnaattaallaaa napisał(a):
od niedawna jestem na forum i za wiele nie piszę ale znalazłam ten wątek i postanowiłam wypowiedzieć swoje zdanie mimo iż nie do końca sprawę znam. Supergoga piszesz, że do schroniska przychodzi 1 wolontariuszka i nie ma kto dbać o psy. to dlaczego nie skorzystałaś np. z mojej oferty pomocy, z którą się zgłosiłam na stoisko Fundacji na Wystawie Psów w Poznaniu? zostawiłam kontakt do siebie wraz z koleżanką. chciałyśmy pomóc. odzew był zerowy. jak nie masz czasu dbać o psy sama i je poić dlaczego zwykły śmiertelnik nie może pomóc?
druga sprawa- ponieważ korzystam z usług weterynarza / Szamotuły/ - chodziłam tam kilka lat z kotem, od niedawna chodzę z moim nowym ukochanym psim pupilem słyszałam co nieco na temat jednego z fundacyjnych psów z Poznania. czy, gdyby osoby spoza fundacji nie wywiozły go do tego lekarza i nie umieściły w hotelu dla zwierząt- pies pobity i skrajnie wycieńczony przeżyłby?




Gringo o którym piszesz - miał wątek na dogo zanim ktokolwiek "spoza Fundacji" o nim słyszał. Osoby które go wyciągnęły też pojechały tam pierwszy raz i zostały wprowadzone razem z nami. Uzgodnienia zapadały co do hotelu wspólnie, o tyle o ile była kasa. Bo nie wiem czy wiesz, że na początku były wielkie oferty pomocy,. bazarków, odwiedziny psa i nagle - jak już był bezpieczny - koszt jego utrzymania, odwiedzania i szukania mu domu spadł wyłącznie na nas.
Udało się, dzięki Karinie z hotelu, Kasi . Ale niestety przykro powiedzieć, że zacząć coś i nie skończyc - najprościej.

Przepraszam jeśli nie nawiązałam kontaktu. Szkoda że nie napisałas meila po wystawie. Te dwa dni które tam spędziłam, od rana do wieczora - dały w kość. Nie ogarniało się wszystkiego.
W międzyczasie trwały zresztą też rozmowy w Urzędzie.
Nie wszystko jest takie łatwe i oczywiste jak się wydaje.
gdyby nie Kasia np. to w weekendy wstęp byłby niemozliwy do psiaków. I nadal w każdej chwili może być zakaz. A tego najbardziej się boimy.

Posted

supergoga napisał(a):

Nie wszystko jest takie łatwe i oczywiste jak się wydaje.
gdyby nie Kasia np. to w weekendy wstęp byłby niemozliwy do psiaków. I nadal w każdej chwili może być zakaz. A tego najbardziej się boimy.

gosiu, orientujesz się może jak to wszystko wygląda od strony "prawnej"?
i kto ewentualnie mógłby czegoś od nich wymagać a oni musieliby się dostosować?

Posted

Klatki i ten kawałek na któym stoją należy do Urzędu Miasta P. I przytuliskowe psiaki są "urzędowe". Ale zakład jest prywatny i pozostały teren - zakładu. Były rozmowy na temat przeniesienia w inne miejsce klatek, ale w każdym z tych miejsc jerśli brama byłaby zamknięta, bo zakład jest zamknięty - nic nie zrobimy.

To właśnie jest takie poplątane. Urząd by pozwolił na więcej i może by się coś udało - byłam dwa razy na rozmowach, szykuje się na jeszcze jedno spotkanie - ale ten prywatny teren jest problemem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


  • Popular Contributors

    Nobody has received reputation this week.

  • Forum Statistics

    • Total Topics
      87.9k
    • Total Posts
      13m
×
×
  • Create New...