Alicja Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 agaga21 napisał(a):ania jest z nimi w kontakcie, napisałam, co ona mi powiedziała :) ania już postanowiła, że sama kupi dla dixonka odpowiedni sprzęt spacerowy:evil_lol: taki jak ma dla swoich dzikusów ;) sprawdzony w różnych okolicznościach. w tamtej smyczy zawiódł karabińczyk. koffana Ania :) z tymi karabińczykami to masakra ... to nie pierwszy przypadek Quote
Alicja Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 [quote name='ania z poznania']Dokładnie! Ja moje psy prowadzę na smyczach skórzanych, z trzy punktową możliwością regulacji długości, facet w sklepie zoologicznym powiedział, że nie daje im rady nawet jego narwany rotek, poleca je też dla naprawdę dużych psów i nigdy nie miał reklamacji. no ja Ozzulca 4ty rok na takiej prowadzę i już sie nawet w wodzie nie raz kapała ;) wygląda paskudnie w tej chwili i mus kupić nową To policja nawaliła, właściciel zajazdu ich powiadomił. Aneta z Heńkiem tam byli w sobotę ok.19 a w niedzielę o 7 oni już nie kojarzyli! pewnie nawet zgłoszenia nie zanotowali , a zmiana sie zminiła na nocną grrrrrrrrrrrrrr Quote
agnieszka32 Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 No niestety, karabińczyk to częsta przyczyna zerwania smyczy, zwłaszcza u psów polujących. U Fiodorka raz zawiódł, zwyczajnie się złamał, ale wtedy był siarczysty mróz. Ja myślałam nad sprzętem alpinistycznym, ale.... jakoś te linki są takie nieporęczne, mogą "poparzyć" ręce i poprzecinać skórę. Dlatego też, dla Piczki, która również poluje na spacerach, kupiłam lonżę dla konia i sprawdza się rewelacyjnie, a cena niewielka ;) A co do policji - ja zgłaszałam zaginięcie Sary i Fiodorka 2 razy telefonicznie, 3 razy byłam osobiście na komendzie i wieszałam tak ogłoszenia, a kiedy zaszłam tam po raz czwarty, by zgłosić oszustwo (ktoś próbował wyłudzić nagrodę), to policjanci nic zupełnie nie kojarzyli, a plakat mieli przed nosem, psy charakterystyczne, "groźne", masakra :shake: Quote
DAGA1505 Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Sorry że się wtrące nie chce się mądzyć ale na przyszłość można by było do umowy adopcyjnej dopisać konieczność noszenia adresówki i w tym przypadku Dixon szybciej znalazł by się w domu.My mamy do umowy jeszcze podpunkt że za złamanie którego kolwiek punktu grozi KARA 2000zł,wtedy ludzie zazwyczaj bardziej się pilnują.A właściciele powinni dostać pożądny opieprz.Jak pies mógł nie mieć adresówki i to do tego polujący! Quote
agnieszka32 Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 DAGA1505 napisał(a):Sorry że się wtrące nie chce się mądzyć ale na przyszłość można by było do umowy adopcyjnej dopisać konieczność noszenia adresówki i w tym przypadku Dixon szybciej znalazł by się w domu.My mamy do umowy jeszcze podpunkt że za złamanie którego kolwiek punktu grozi KARA 2000zł,wtedy ludzie zazwyczaj bardziej się pilnują.A właściciele powinni dostać pożądny opieprz.Jak pies mógł nie mieć adresówki i to do tego polujący! Ja też się trochę pomądrzę, bo Twój post jest nie tylko niegrzeczny, ale zupełnie teraz nie na miejscu - w umowie adopcyjnej Dixona JEST wpisany obowiązek noszenia adresówki oraz zachipowania psa. A tak naprawdę, od strony PRAWNEJ, te wszystkie umowy adopcyjne, zwłaszcza gdzie wydającym są osoby fizyczne, można sobie ..... - tu możesz sobie sama dopowiedzieć. Nigdy byś tej kary nie wyegzekwowała na drodze sądowej. P.S. Moje zaginione psy miały i adresówki i chipy, a i to nie pomogło w ich odnalezieniu. Quote
chita Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 ja wam tylko powiem ze labradorce ktora sie do nas przyblakala rok temu ktos po drodze zdjal obroze(!) bo pewnie sie komus spodobala a psa zostawil na pastwe losu...tyle w temacie adresowek... Quote
agnieszka32 Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 chita napisał(a):ja wam tylko powiem ze labradorce ktora sie do nas przyblakala rok temu ktos po drodze zdjal obroze(!) bo pewnie sie komus spodobala a psa zostawil na pastwe losu...tyle w temacie adresowek... Amen :evil_lol: Quote
pinkmoon Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 ufff, jak dobrze że chociaż tutaj happy end :) Postawy policji i straży miejskiej nie ma co komentować... ale najważniejsze że chłopak w domu! Quote
DAGA1505 Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 agnieszka32 napisał(a):Ja też się trochę pomądrzę, bo Twój post jest nie tylko niegrzeczny, ale zupełnie teraz nie na miejscu - w umowie adopcyjnej Dixona JEST wpisany obowiązek noszenia adresówki oraz zachipowania psa. A tak naprawdę, od strony PRAWNEJ, te wszystkie umowy adopcyjne, zwłaszcza gdzie wydającym są osoby fizyczne, można sobie ..... - tu możesz sobie sama dopowiedzieć. Nigdy byś tej kary nie wyegzekwowała na drodze sądowej. P.S. Moje zaginione psy miały i adresówki i chipy, a i to nie pomogło w ich odnalezieniu. Dobrze jeśli uważasz że mój post był niegrzeczny przepraszam...chciałam tylko żeby na przyszłość nie gineły tak psy bo to nie pierwszy przypadek a na wieść o braku adresówki to się po prostu zagotowałam sorry...Nie pisałam o sprawie w sądzie bo głupie nie jestem pisałam że ludzie zazwyczaj bardziej się pilnują aby pies jednak miał tą adresówke a w tym konkretnym przypadku bardzo by ona pomogła.Wiem że nie zawsze pomaga ale jeśli choć jednemu psu ona pomomże wrócić do domu to uważam że warto...i bardzo mi przykro z powodu Twoich psów... Quote
agnieszka32 Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 DAGA1505 napisał(a):Dobrze jeśli uważasz że mój post był niegrzeczny przepraszam...chciałam tylko żeby na przyszłość nie gineły tak psy bo to nie pierwszy przypadek a na wieść o braku adresówki to się po prostu zagotowałam sorry...Nie pisałam o sprawie w sądzie bo głupie nie jestem pisałam że ludzie zazwyczaj bardziej się pilnują aby pies jednak miał tą adresówke a w tym konkretnym przypadku bardzo by ona pomogła.Wiem że nie zawsze pomaga ale jeśli choć jednemu psu ona pomomże wrócić do domu to uważam że warto...i bardzo mi przykro z powodu Twoich psów... Tak, ja też uważam, że adresówka przy obroży, albo chociaż numer tel wypisany na obroży to podstawa i o ile wiem, to Państwo od Dixona byli u siebie w sklepie zoo i chcieli adresówkę zakupić, lecz w sklepie adresówek nie mieli. Ania z Poznania zamówi im adresówkę i wyśle w paczce razem z mocną smyczą. ;) Ja też się trochę uniosłam ;) Quote
DAGA1505 Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Tak dla wyjaśnienia jeszcze napiszę że ja nikomu nie chciałam zarzucić zlej opieki nad psem czy też Wam którzy prowadzili adopcje.Mi po prostu leży na sercu los wszystkich psów a skoro zapraszacie mnie na te wątki to chciałam napisać o tej umowie bo nie wiem jak u Was jest no i się zagotowałam z tą adresówka...jeszcze raz sorry.Najważniejsze że wszystko dobrze się skończyło:-)mogłam sobie darować te komentarze.. Quote
agnieszka32 Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 DAGA1505 napisał(a):Tak dla wyjaśnienia jeszcze napiszę że ja nikomu nie chciałam zarzucić zlej opieki nad psem czy też Wam którzy prowadzili adopcje.Mi po prostu leży na sercu los wszystkich psów a skoro zapraszacie mnie na te wątki to chciałam napisać o tej umowie bo nie wiem jak u Was jest no i się zagotowałam z tą adresówka...jeszcze raz sorry.Najważniejsze że wszystko dobrze się skończyło:-)mogłam sobie darować te komentarze.. Daj spokój, ja też mam niewyparzony jęzor i reaguję zbyt gwałtownie :diabloti:, a potem żałuję :evil_lol:. A każda uwaga na temat zapisów w umowach adopcyjnych, które zwiększają bezpieczeństwo psów, jest zawsze mile widziana ;) Quote
Alicja Posted August 16, 2010 Posted August 16, 2010 Myslę , ze teraz będą chłopaka pilnowac jak oka w głowie ;) Quote
ania z poznania Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 [B]Dixonek wrócił dzisiaj do Marka![/B] Dzisiaj rano dostałam sms-a "Czy dostała Pani list? Co z Dixonkiem? My w przyszłym tygodniu już wyjeżdżamy". Jestem w tym tygodniu w Niemczech, więc listu żadnego nie miałam okazji przeczytać, no to dzwonię i dowiaduję się, że dostali kontrakt w Holandii, o który starali się już dawno, nie sądzili że jeszcze to wypali a tu niespodzianie, itp, itd,że jadą na pół roku ale za te pół roku to chcieliby Dixona z powrotem :angryy:!!!!! Powiedziałam, żeby Dixonka odwieźli do hotelu do Bogatyni, oni na to, że pojadą w sobotę popołudniu. A tu dzisiaj o 19.30 dzwoni do mnie Marek, że Dixon już jest u niego! Zadzwonili do Marka czy mogą być dzisiaj o 20 i czy Marek może po nich do Zgorzelca wyjechać, bo oni nie wiedzą jak teraz z przejazdem. No to Marek, wkurzony, że taki numer odstawili, im na to, że nie ma problemu, za zwrotem kosztów paliwa, 35zł. Oni na to, że to w takim razie nie, oni sobie poradzą. Ok. Marek był z żoną na zakupach, a oni dzwonią o 19 że już są pod hotelem. To Marek na to, żeby poczekali 15minut, on jest w drodze do hotelu, zaraz będzie. Przyjeżdża po 10minutach, a tam...... Dixonek uwiązany do płotu :angryy::angryy:[IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/anger.gif[/IMG][IMG]http://www.dogomania.../images/smilies/anger.gif[/IMG], książeczka na parapecie i worek karmy Puffy :angryy:! Stwierdził, że ten scheiss to wyda bezdomnym psom na wsi, Dixon schudł, ucieszył się jak szalony, dostał jeść, pić a jutro ma obiecany długi spacer. Quote
Linka Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 <szczeka opadająca do ziemi>.. znaczy się radość z nowego domu przedwczesna....... Quote
ania z poznania Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 Niestety tak..... Najgorsze jest to, że Dixon coraz bardziej przywiązuje się do Marka, bardzo za nim tęsknił, a teraz zamiast się smucić to się cieszy jak wariat! Quote
pinkmoon Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 No to mnie dobiło! Widać po tym, że możemy się nie wiadomo jak nabiegać ze wszystkimi ankietami, wizytami, sprawdzaniem domków, a ludzie i tak potrafią wyciąć numer, po prostu niektorzy potrafią kłamać lepiej niż inni. I jak tu komuś zaufać? Quote
Linka Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 [quote name='ania z poznania']Niestety tak..... Najgorsze jest to, że Dixon coraz bardziej przywiązuje się do Marka, bardzo za nim tęsknił, a teraz zamiast się smucić to się cieszy jak wariat![/QUOTE] W końcu Dixon siedział u niego przez rok.. nic dziwnego, że już się przywiązał.. Marek nie myślał może żeby go adoptować? :P ;) Quote
baster i lusi Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 ludzie nie zdają sobie sprawy ile pracy wkładacie w opiekę nad tymi psiakami,szkoda gadać . Quote
baster i lusi Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 [quote name='Linka']W końcu Dixon siedział u niego przez rok.. nic dziwnego, że już się przywiązał.. Marek nie myślał może żeby go adoptować? :P ;)[/QUOTE] Marek musiałby jeszcze i Baronka adoptować. Quote
fioneczka Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 właśnie przeczytałam ... ******#$%^&*(((((((((((((((((( :angryy::angryy::angryy: Quote
Alicja Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 co za szuje ........ za pół roku to niech sobie qrna karalucha z Holandii przywiozą Quote
agaga21 Posted September 2, 2010 Posted September 2, 2010 [quote name='Alicja']co za szuje ........ za pół roku to niech sobie qrna karalucha z Holandii przywiozą[/QUOTE] albo raczej jakieś wszy łonowe i syfa! Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.